| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Centrum Dystrybucji Samochodów - sts.mercedes-benz.pl marki Mercedes. Internetowa Giełda samochodowa | Odznaczenia - Krzyż Walecznych | Ogłoszenia - Części samochodowe |
| motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie 2006 - archiwum / merketoidzi kretyni, czy... |
| Autor | Wiadomość |
| Zygmunt M. Zarzecki
|
Posted: 21 Lip 2006 11:47:11 w broszurkach samochodowych podawana jest emisja CO2 po cholerę? przecież CO2 jest właściwym produktem spalania benzyny im większa moc i spalanie, tym więcej CO2 wg mnie, jeśli już powinni podawać to emisję CO i związków azotu zyga |
| ..::[MS]::..
|
Posted: 21 Lip 2006 12:25:27 w broszurkach samochodowych podawana jest emisja CO2
po cholerę? przecież CO2 jest właściwym produktem spalania benzyny im większa moc i spalanie, tym więcej CO2 wg mnie, jeśli już powinni podawać to emisję CO i związków azotu Normy unijne zaakceptowane bezkrytycznie przez polski rzad. Sluzy do oceniania szkodliwosci pojazdu na srodowisko. Przekroczenie normy spalania CO powoduje nalozenie mandatu dla wlasciciela pojazdu i bodajrze odebranie DR. Lepiej niech zostana przy samej emisji CO... :D Pozdrawiam MS |
| sigs
|
Posted: 21 Lip 2006 12:43:05 w broszurkach samochodowych podawana jest emisja CO2
po cholerę? przecież CO2 jest właściwym produktem spalania benzyny im większa moc i spalanie, tym więcej CO2 wg mnie, jeśli już powinni podawać to emisję CO i związków azotu Normy unijne zaakceptowane bezkrytycznie przez polski rzad. Sluzy do oceniania szkodliwosci pojazdu na srodowisko. Przekroczenie normy spalania CO powoduje nalozenie mandatu dla wlasciciela pojazdu i bodajrze odebranie DR. Lepiej niech zostana przy samej emisji CO... :D Pozdrawiam MS ?? Chyba po prostu taki przepis, że ma być podane ile g/km CO2 emituje, trochę na tej samej zasadzie co teraz na reklamie piwa podaję ile zawiera czystego alkoholu. Ponadto w niektórych krajach UE od wartości emisji CO2 zależna jest wysokość podatku, więc jest to informacja naprawdę istotna dla nabywcy. Grzegorz |
| J.F.
|
Posted: 21 Lip 2006 12:57:16 w broszurkach samochodowych podawana jest emisja CO2
po cholerę? przecież CO2 jest właściwym produktem spalania benzyny im większa moc i spalanie, tym więcej CO2 Normy unijne zaakceptowane bezkrytycznie przez polski rzad.
Sluzy do oceniania szkodliwosci pojazdu na srodowisko. A w Anglii takze do placenia podatku. Protokol z Kioto, efekt cieplarniany itp. Poczekajmy - i u nas kiedys moze byc to problem, a nowe podatki czekaja :-) J. |
| Tomasz Nowicki
|
Posted: 21 Lip 2006 13:33:06 W takiej kalafiorni to ważniejszy dla klientów parametr niż cena i zużycie paliwa razem wzięte - stąd popularność hybryd T. |
| RoMan Mandziejewicz
|
Posted: 21 Lip 2006 14:25:12 Hello J, w broszurkach samochodowych podawana jest emisja CO2
po cholerę? przecież CO2 jest właściwym produktem spalania benzyny im większa moc i spalanie, tym więcej CO2 Normy unijne zaakceptowane bezkrytycznie przez polski rzad. Sluzy do oceniania szkodliwosci pojazdu na srodowisko. A w Anglii takze do placenia podatku. Protokol z Kioto, efekt cieplarniany itp. Jaki efekt cieplarniany? Od kiedy to emisja CO2 z samochodów ma znaczący wpływ na zawartość _globalną_ CO2 w powietrzu? Jacyś po[autocensored] ekofaszyści sobie coś wymyślili i na tej podstawie powstaje globalna machlojka. Fakty: 1. Większość globalnej emisji CO2 pochodzi z działalności wulkanicznej. 2. W skali globalnej występuje _niedobór_ CO2 - jakikolwiek pojawiający się nadmiar CO2 jest natychmiast przerabiany na biomasę. Nie w lasach deszczowych - jak się wydaje ekofaszystom - ale w oceanach, bo to własnie w oceanach nastepuje większość fotosyntezy. 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu - głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Samo miejsce, gdzie się narodził ten absurd wskazuje wyraźnie na pomieszanie pojęć. Tak, w miastach japońskich, przy gęstej i wysokiej zabudowie, występuje _lokalny_ problem zbyt wysokiej zawartości CO2 w powietrzu. Wynika on własnie z takiej a nie innej zabudowy i braku naturalnego ruchu powietrza. Problem nadmiaru CO2 globalnie nie istnieje. [...] |
| Tomasz Nowicki
|
Posted: 21 Lip 2006 14:42:40 RoMan Mandziejewicz powiada w dniu 2006-07-21 16:25: Jaki efekt cieplarniany? Od kiedy to emisja CO2 z samochodów ma
znaczący wpływ na zawartość _globalną_ CO2 w powietrzu? Jest jednym z czynników 1. Większość globalnej emisji CO2 pochodzi z działalności
wulkanicznej. 2. W skali globalnej występuje _niedobór_ CO2 - jakikolwiek pojawiający się nadmiar CO2 jest natychmiast przerabiany na biomasę. To dlaczego zawartość CO2 w atmosferze stale rośnie od okresu "małej epoki lodowcowej"? Aktywność wulkaniczna nie wzrosła w tym okresie, za to emisja z powodu działalności człowieka - wielokrotnie. Nie w lasach deszczowych - jak się wydaje ekofaszystom - ale w
oceanach, bo to własnie w oceanach nastepuje większość fotosyntezy. To prawda, jednak ochrona lasów deszczowych ma sens. A poza tym na środku oceanu trudno urządzać medialnie efektowne manifestacje. 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu
- głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Nie tylko krowie. Jednak jaka to część gazów cieplarnianych dokładnie nie wiadomo. Samo miejsce, gdzie się narodził ten absurd wskazuje wyraźnie na
pomieszanie pojęć. Tak, w miastach japońskich, przy gęstej i wysokiej zabudowie, występuje _lokalny_ problem zbyt wysokiej zawartości CO2 w powietrzu. Wynika on własnie z takiej a nie innej zabudowy i braku naturalnego ruchu powietrza. Problem nadmiaru CO2 globalnie nie istnieje. To może przytocz źródła, bo co do nadmiaru CO2 zgodni są nie tylko ekofaszyści i normalni ekolodzy, ale i ludzie sceptycznie podchodzący do niesprawdzonych rewelacji na temat środowiska - po prostu wskazuje na to większość przeprowadzonych badań. Nawet jeśli przy tym okazałoby się, że samochody to kropla w morzu CO2, to po co dokładać tę kroplę, jeśli można nie? Zauważ, że m. in. dzięki wysiłkom lobby ekologicznego da się już dzisiaj jeździć po mieście bez zerzygania z powodu smrodu spalin, a jeszcze dwie dekady temu było to niełatwe. Stopniowo dojdziemy do tego, że transport nie będzie śmierdział - moim zdaniem warto do tego dążyć. Pal sześć ekologia - już sam komfort życia jest dostatecznym powodem. T. T. |
| RoMan Mandziejewicz
|
Posted: 21 Lip 2006 15:06:39 Hello Tomasz, Jaki efekt cieplarniany? Od kiedy to emisja CO2 z samochodów ma
znaczący wpływ na zawartość _globalną_ CO2 w powietrzu? Jest jednym z czynników 1. Większość globalnej emisji CO2 pochodzi z działalności
wulkanicznej. 2. W skali globalnej występuje _niedobór_ CO2 - jakikolwiek pojawiający się nadmiar CO2 jest natychmiast przerabiany na biomasę. To dlaczego zawartość CO2 w atmosferze stale rośnie od okresu "małej epoki lodowcowej"? A kto zmierzył zawartość CO2 w powietrzu w czasie "małej epoki lodowcowej"? Wynaleziono już maszynę czasu? Skąd pewność, że pomiary zawartości CO2 w bąblach uwięzionych w lodzie są miarodajne? Znamy _wszystkie_ mechanizmy związane z migracją gazów w lodzie? CO2 doskonale rozpuszcza się w lodzie... O wiele lepiej niż O2 czy N2. Poza tym - skoro rośnie stale, oznacza to, że rosło również w czasie, gdy nie było samochodów. Być może oznacza to też błąd metody pomiaru. Aktywność wulkaniczna nie wzrosła w tym okresie,
A skąd ta pewność? za to emisja z powodu działalności człowieka - wielokrotnie.
Emisja z powodu działalności człowieka to zaledwie półtora-dwa wieki. Poziom CO2 w powietrzu wahał się zawsze. I będzie się wahał zawsze. Nie w lasach deszczowych - jak się wydaje ekofaszystom - ale w
oceanach, bo to własnie w oceanach nastepuje większość fotosyntezy. To prawda, jednak ochrona lasów deszczowych ma sens. A poza tym na środku oceanu trudno urządzać medialnie efektowne manifestacje. Najprościej przykuć się do drzewa na budowie autostrady... 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu
- głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Nie tylko krowie. Jednak jaka to część gazów cieplarnianych dokładnie nie wiadomo. Ale metan nie zostanie przetworzony w procesie fotosyntezy na tlen i biomasę. On pozostaje w atmosferze i zwiększy efekt cieplarniany. Samo miejsce, gdzie się narodził ten absurd wskazuje wyraźnie na
pomieszanie pojęć. Tak, w miastach japońskich, przy gęstej i wysokiej zabudowie, występuje _lokalny_ problem zbyt wysokiej zawartości CO2 w powietrzu. Wynika on własnie z takiej a nie innej zabudowy i braku naturalnego ruchu powietrza. Problem nadmiaru CO2 globalnie nie istnieje. To może przytocz źródła, bo co do nadmiaru CO2 zgodni są nie tylko ekofaszyści i normalni ekolodzy, ale i ludzie sceptycznie podchodzący do niesprawdzonych rewelacji na temat środowiska - po prostu wskazuje na to większość przeprowadzonych badań. Nawet jeśli przy tym okazałoby się, że samochody to kropla w morzu CO2, to po co dokładać tę kroplę, jeśli można nie? CO2 jest przez środowisko przetwarzany, metan - nie. Odnawialność źródeł energii polega m.in. na tym, że wytworzony CO2 wraca do środowiska. Zauważ, że m. in. dzięki wysiłkom lobby ekologicznego da się
już dzisiaj jeździć po mieście bez zerzygania z powodu smrodu spalin, a jeszcze dwie dekady temu było to niełatwe. Dzięki lobby pseudoekologicznemu mamy w Polsce coraz więcej samochodów zatrutych LPG. Od smrodu merkaptanów z wydechu zerzygasz się szybciej niż od wzrostu poziomu CO2 o 0.0000nic% Poza tym - ja naprawdę odróżniam bezwonny i nieszkodliwy w normalnych stężeniach CO2 od smrodu niespalonych weglowodorów, rakotwórczych węglowodorów aromatycznych, żrących tlenków azotu czy też sadzy z tak popieranych przez ekofaszystów publicznych środków transportu. Równiez potrafię liczyć i liczę emisję CO2 z tak popieranych przez ekofaszystów klasycznych elektrowni. Do tego dodaję emisję siarki przez elektrownie opalane węglem brunatnym. Stopniowo dojdziemy do tego, że transport nie będzie śmierdział -
moim zdaniem warto do tego dążyć. CO2 nie śmierdzi. Śmierdza merkaptany dodawane do LPG, śmierdzą niedopalone węglowodory, śmierdzi siarkowodór syntezowany na katalizatorach ekologicznych samochodów napędzanych zanieczyszczonym siarką paliwem. To są _rzeczywiste_ a nie wydumane źródła problemów. Pal sześć ekologia - już sam komfort życia jest dostatecznym powodem.
Komfort życia nie zalezy od rzekomego wzrostu poziomu CO2 w atmosferze. |
| J.F.
|
Posted: 21 Lip 2006 16:40:13 Hello J,
A w Anglii takze do placenia podatku.
Protokol z Kioto, efekt cieplarniany itp. Jaki efekt cieplarniany? Od kiedy to emisja CO2 z samochodów ma znaczący wpływ na zawartość _globalną_ CO2 w powietrzu? Nie bede sie spieral, ale fakt ze zakumulowana przez miliony lat produkcje przyrody wypalimy w kilka setek. Inna sprawa ze ten zakumulowany wegiel kiedys w atmosferze latal :-) 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu
- głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Mowisz ? Ile to sie ostatnio doliczylismy zuzycia paliw silnikowych ? 10 mln ton ? Mamy choc taka produkcje pasz dla krow i swin ? Samo miejsce, gdzie się narodził ten absurd wskazuje wyraźnie na
pomieszanie pojęć. Tak, w miastach japońskich, przy gęstej i wysokiej zabudowie, występuje _lokalny_ problem zbyt wysokiej zawartości CO2 w powietrzu. Wynika on własnie z takiej a nie innej zabudowy i braku naturalnego ruchu powietrza. I nie tylko japonskich. W niemieckich tez sie smog zdarza i prosza wtedy wlascicieli diesli o nie jezdzenie :-) J. |
| RoMan Mandziejewicz
|
Posted: 21 Lip 2006 17:03:13 Hello J, A w Anglii takze do placenia podatku.
Protokol z Kioto, efekt cieplarniany itp. Jaki efekt cieplarniany? Od kiedy to emisja CO2 z samochodów ma znaczący wpływ na zawartość _globalną_ CO2 w powietrzu? Nie bede sie spieral, ale fakt ze zakumulowana przez miliony lat produkcje przyrody wypalimy w kilka setek. Inna sprawa ze ten zakumulowany wegiel kiedys w atmosferze latal :-) I roślinki (glony to też rośliny) go zeżarły. A teraz głodują. Nie wiem czy miałeś okazję porównywać szklarniową hodowlę roślin zwykła i w atmosferze wzbogaconej o CO2 - zapewniam, że różnica jest szokująca. 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu
- głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Mowisz ? Ile to sie ostatnio doliczylismy zuzycia paliw silnikowych ? 10 mln ton ? Mamy choc taka produkcje pasz dla krow i swin ? Ile mięsa rocznie zjadasz? Ile paszy potrzeba na wyprodukowanie tego mięsa? Ilu mięsożerców jest na świecie? [...] |
| Franciszek Sosnowski
|
Posted: 21 Lip 2006 17:16:04 Dnia Fri, 21 Jul 2006 19:03:13 +0200, RoMan Mandziejewicz tak nawijal: I roślinki (glony to też rośliny) go zeżarły. A teraz głodują.
Nie wiem czy miałeś okazję porównywać szklarniową hodowlę roślin zwykła i w atmosferze wzbogaconej o CO2 - zapewniam, że różnica jest szokująca. Chcesz powiedziec, ze zamiast pitolonych nawozow wystarczy wpakowac gowniane co2 i bedzie rewelka? |
| J.F.
|
Posted: 21 Lip 2006 17:45:12 Hello J,
Inna sprawa ze ten zakumulowany wegiel kiedys w atmosferze latal :-)
I roślinki (glony to też rośliny) go zeżarły. Ropa to nie wiem, ale w weglu to ponoc czasem widac jakies odciski lisci :-) 3. Znacznie większym problemem jest generowanie do atmosfery... metanu
- głównie przez zwierzęta. Krowie pierdy mają większy _rzeczywisty_ wpływ na globalny stan atmosfery niż emisja CO2 wszystkich samochodów razem wziętych. Mowisz ? Ile to sie ostatnio doliczylismy zuzycia paliw silnikowych ? 10 mln ton ? Mamy choc taka produkcje pasz dla krow i swin ? Ile mięsa rocznie zjadasz? Ile paszy potrzeba na wyprodukowanie tego mięsa? Ilu mięsożerców jest na świecie? Hm, 250kg miesa to raczej nie zjadam :-) J. |
| RoMan Mandziejewicz
|
Posted: 21 Lip 2006 18:10:51 Hello Franciszek, I roślinki (glony to też rośliny) go zeżarły. A teraz głodują.
Nie wiem czy miałeś okazję porównywać szklarniową hodowlę roślin zwykła i w atmosferze wzbogaconej o CO2 - zapewniam, że różnica jest szokująca. Chcesz powiedziec, ze zamiast pitolonych nawozow wystarczy wpakowac gowniane co2 i bedzie rewelka? Nie zamiast ale oprócz. Co do nawozów - nie wiem, czy wiesz ale podstawą przy intensywnej, hydroponicznej hodowli pomidorów jest... rozcieńczony kwas azotowy. To nie żart, niestety. |
| Tomasz Nowicki
|
Posted: 21 Lip 2006 18:23:28 RoMan Mandziejewicz powiada w dniu 2006-07-21 17:06: A kto zmierzył zawartość CO2 w powietrzu w czasie "małej epoki
lodowcowej"? Wynaleziono już maszynę czasu? Skąd pewność, że pomiary zawartości CO2 w bąblach uwięzionych w lodzie są miarodajne? Znamy _wszystkie_ mechanizmy związane z migracją gazów w lodzie? CO2 doskonale rozpuszcza się w lodzie... O wiele lepiej niż O2 czy N2. Jest wiele metod pomiaru, nie tylko w powietrzu uwięzionym w lodzie, ale i pośrednich (w osadach, resztkach organicznych itd.) Jeśli ich wyniki wzajemnie korelują, to nie ma błędu. Poza tym, czy naprawdę uważasz, że naukowcy, którzy są w stanie robić tak niesamowite rzeczy w dziedzinie chemii, jakie widzimy w naszych czasach, pominęliby kwestię dyfuzji CO2 z/do lodu? Nie żartuj. Poza tym - skoro rośnie stale, oznacza to, że rosło również w czasie,
gdy nie było samochodów. Być może oznacza to też błąd metody pomiaru. Rosło, bo zobacz co się stało z lasami na świecie w ciągu ostatnich 500 lat - większość poszła z dymem. Do tego węgiel, ropa, gaz - wszystko to zostało spalone i zasiliło pulę CO2 w atmosferze. Samochody w tym rachunku stanowią poważną pozycję po II w. św. A skąd ta pewność?
O Jezu, z geologii i zapisów historycznych. Mała epoka lodowcowa była całkiem niedawno. Emisja z powodu działalności człowieka to zaledwie półtora-dwa wieki.
Poziom CO2 w powietrzu wahał się zawsze. I będzie się wahał zawsze. Owszem, sęk jednak w tym, że istnieją poważne podejrzenia, że nasza działalność sumuje się z obecnym trendem wzrostowym i może zbyt szybko doprowadzić do niekorzystnych przemian klimatycznych - gdybyśmy mieli obecnie trend spadkowy, to spalanie paliw kopalnych spowalniałoby nadejście lodowców. Przyroda sobie poradzi, jak w ciągu wielu poprzednich cykli, ale czy cywilizacja też? Może lepiej buforować zmiany zamiast je napędzać, co? Ale metan nie zostanie przetworzony w procesie fotosyntezy na tlen i
biomasę. On pozostaje w atmosferze i zwiększy efekt cieplarniany. Czyli rację mają wegetarianie :) Oni żrą biomasę roślinną, a miłośnicy steków mordują planetę za pomocą krowich gazów. Dzięki lobby pseudoekologicznemu mamy w Polsce coraz więcej samochodów
zatrutych LPG. Od smrodu merkaptanów z wydechu zerzygasz się szybciej niż od wzrostu poziomu CO2 o 0.0000nic% He, he, sam jeżdżę na LPG, z powodu ceny. Jakoś merkaptanów nie czuję, spaliny z LPG śmierdzą mniej niż z benzyny, że nie wspomnę o ON. Co nie znaczy, że są zaraz takie super-ekologiczne. Poza tym - ja naprawdę odróżniam bezwonny i nieszkodliwy w normalnych
stężeniach CO2 od smrodu niespalonych weglowodorów, rakotwórczych węglowodorów aromatycznych, żrących tlenków azotu czy też sadzy z tak popieranych przez ekofaszystów publicznych środków transportu. Ekofaszyści popierają transport publiczny z tego powodu, że ilość smrodu na łebka jest tam niższa, niż w przypadku samochodów osobowych. Ale ja mam to w dupie, bo po pierwsze - w mojej wsi nie ma MPK, a po drugie - czas i wygoda są dla mnie ważniejsze, niż korzyści z okazjonalnej przejażdżki autobusem czy tramwajem. Równiez potrafię liczyć i liczę emisję CO2 z tak popieranych przez
ekofaszystów klasycznych elektrowni. Do tego dodaję emisję siarki przez elektrownie opalane węglem brunatnym. Ale oni są uwarunkowani przez komunę na "atom" i prędzej zeżarliby mózg genetycznie modyfikowanej żyrafy, niż przyznali, że energetyka atomowa jest czystsza i bezpieczniejsza, niż węglowa czy gazowa. Komfort życia nie zalezy od rzekomego wzrostu poziomu CO2 w
atmosferze. Zależy...dla kogo. Tacy Holendrzy na przykład już się martwią co będzie, jeśli za 50 lat poziom oceanów wzrośnie o 5m. To powoduje poważny dyskomfort. A co tu mówić o Bangladeszu, który nie wyjedzie gremialnie do Hiszpanii, ani nie podwyższy sobie tam o 6 metrów. A lody topnieją, nieważne czy z powodu cywilizacji, czy mimo niej T. |
| RoMan Mandziejewicz
|
Posted: 21 Lip 2006 20:26:49 Hello Tomasz, A kto zmierzył zawartość CO2 w powietrzu w czasie "małej epoki
lodowcowej"? Wynaleziono już maszynę czasu? Skąd pewność, że pomiary zawartości CO2 w bąblach uwięzionych w lodzie są miarodajne? Znamy _wszystkie_ mechanizmy związane z migracją gazów w lodzie? CO2 doskonale rozpuszcza się w lodzie... O wiele lepiej niż O2 czy N2. Jest wiele metod pomiaru, nie tylko w powietrzu uwięzionym w lodzie, ale i pośrednich (w osadach, resztkach organicznych itd.) Jeśli ich wyniki wzajemnie korelują, to nie ma błędu. Poza tym, czy naprawdę uważasz, że naukowcy, którzy są w stanie robić tak niesamowite rzeczy w dziedzinie chemii, jakie widzimy w naszych czasach, pominęliby kwestię dyfuzji CO2 z/do lodu? Nie żartuj. Ależ ja nie żartuję. Piszę całkiem poważnie. Mam poważne obawy co do jakości metod pomiaru i tyle. Wielu naukowców parę lat temu potwierdzało wyniki "zimnej fuzji". W tym polscy. Wyszedł niezły blamaż. CO2 z wodą tworzy kwas weglowy, który reaguje z bardzo wieloma rzeczami. Nic nie wiemy o tym, ile z CO2 sprzed 10 tysięcy lat zostało przekształcone na biomasę zanim temperatura spadała na tyle, żeby unieruchomić całkowicie metabolizm (o ile da się całkowicie unieruchomić). Poza tym - skoro rośnie stale, oznacza to, że rosło również w czasie,
gdy nie było samochodów. Być może oznacza to też błąd metody pomiaru. Rosło, bo zobacz co się stało z lasami na świecie w ciągu ostatnich 500 lat - większość poszła z dymem. Nie przesadzaj z tymi 500 latami - maksimum 2 wieki. Do tego węgiel, ropa, gaz - wszystko to zostało spalone i zasiliło
pulę CO2 w atmosferze. Samochody w tym rachunku stanowią poważną pozycję po II w. św. Jasne. A energetyka i przemysł? A skąd ta pewność?
O Jezu, z geologii i zapisów historycznych. Mała epoka lodowcowa była całkiem niedawno. Drobne 10 tysięcy lat... Emisja z powodu działalności człowieka to zaledwie półtora-dwa wieki.
Poziom CO2 w powietrzu wahał się zawsze. I będzie się wahał zawsze. Owszem, sęk jednak w tym, że istnieją poważne podejrzenia, że nasza działalność sumuje się z obecnym trendem wzrostowym i może zbyt szybko doprowadzić do niekorzystnych przemian klimatycznych - gdybyśmy mieli obecnie trend spadkowy, to spalanie paliw kopalnych spowalniałoby nadejście lodowców. Tylko naukowcy jakoś się dogadać nie potrafią - czy ma być w końcu epoka lodowcowa czy też ocieplenie klimatu... Przyroda sobie poradzi, jak w ciągu wielu poprzednich cykli, ale czy
cywilizacja też? Może lepiej buforować zmiany zamiast je napędzać, co? Ależ tłumaczę - CO2 jest tylko jednym, małym czynnikiem napędzającym efekt cieplarniany. Na dokładkę jest to czynnik, z którym przyroda doskonale sobie radzi sama. Są inne, groźniejsze czynniki, na które uwagi się nie zwraca. Ale metan nie zostanie przetworzony w procesie fotosyntezy na tlen i
biomasę. On pozostaje w atmosferze i zwiększy efekt cieplarniany. Czyli rację mają wegetarianie :) Oni żrą biomasę roślinną, a miłośnicy steków mordują planetę za pomocą krowich gazów. Wegetarianie żrąc biomasę roślinną sami produkują metan ;-P Dzięki lobby pseudoekologicznemu mamy w Polsce coraz więcej samochodów
zatrutych LPG. Od smrodu merkaptanów z wydechu zerzygasz się szybciej niż od wzrostu poziomu CO2 o 0.0000nic% He, he, sam jeżdżę na LPG, z powodu ceny. Jakoś merkaptanów nie czuję, Musisz mieć wyjątkowo niewrażliwe powonienie. Merkaptanami nawania się LPG i jest to fakt powszechnie znany. Ty ich nie czujesz, bo zostają daleko za Tobą. spaliny z LPG śmierdzą mniej niż z benzyny,
j.w. że nie wspomnę o ON. Co nie znaczy, że są zaraz takie
super-ekologiczne. Ja nie o ekologii - ja o smrodzie. Poza tym - ja naprawdę odróżniam bezwonny i nieszkodliwy w normalnych
stężeniach CO2 od smrodu niespalonych weglowodorów, rakotwórczych węglowodorów aromatycznych, żrących tlenków azotu czy też sadzy z tak popieranych przez ekofaszystów publicznych środków transportu. Ekofaszyści popierają transport publiczny z tego powodu, że ilość smrodu na łebka jest tam niższa, niż w przypadku samochodów osobowych. Jasne. Szczególnie gdy wielki autobus w godzinach wieczornych wiezie 2 pasażerów na całej trasie. Poza tym - te lejące wtryskiwacze i chmury sadzy... [...] Komfort życia nie zalezy od rzekomego wzrostu poziomu CO2 w
atmosferze. Zależy...dla kogo. Tacy Holendrzy na przykład już się martwią co będzie, jeśli za 50 lat poziom oceanów wzrośnie o 5m. To powoduje poważny dyskomfort. Ale wypadałoby się zdecydować - czy globalne ocieplenie czy epoka lodowcowa. Albo ocieplenie i wzrost poziomu mórz (i to wcale nie o 5 metrów) albo lodowce i obniżenie poziomu mórz. Na dokładkę to nie jest zjawisko zachodzące z dnia na dzień. Holendrzy sobie poradzą. A co tu mówić o Bangladeszu, który nie wyjedzie gremialnie do
Hiszpanii, ani nie podwyższy sobie tam o 6 metrów. Ale dlaczego od razu do Hiszpanii? A lody topnieją, nieważne czy z powodu cywilizacji, czy mimo niej
To w końcu topnieją czy narastają? Nasi kochani naukowcy nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższy miesiąc, dogadać się między sobą, czy lodowiec czy wielka fala ale straszyć ludzi wszechświatowym kataklizmem im bardzo łatwo przychodzi. A moim zdaniem CO2 nie stanowi problemu. Problemem jest ekofaszystowska histeria i odwracanie uwagi od rzeczywistych problemów. Bo mnie naprawdę mocno interesuje udział energetyki w emisji CO2 - wbrew pozorom te dane _nie_ _są_ powszechnie dostepne. Największy światowy producent CO2 ich nie ujawnia... |
| Karolek
|
Posted: 21 Lip 2006 20:25:06 I roślinki (glony to też rośliny) go zeżarły. A teraz głodują.
Gloduja? Widac dawno nad morzem nie byles.... rok w rok w pizdu glonow.... :/ Karolek |
| złoty
|
Posted: 22 Lip 2006 12:05:22 Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał: Hello Tomasz,
A skąd ta pewność?
O Jezu, z geologii i zapisów historycznych. Mała epoka lodowcowa była całkiem niedawno. Drobne 10 tysięcy lat... hehe..dobra uwaga. Ciekawe, czy wtedy były już owe "zapisy historyczne" :) A co do "geologii" przytoczę tu słowa pewnego profesora, wykładowcy AGH z Krakowa: "..ksiądz nie wie co w niebie, a geolog - co w ziemi.. " :) pzdr A. |
| SebaeL
|
Posted: 22 Lip 2006 17:28:14 złoty napisał: :) A co do "geologii" przytoczę tu słowa pewnego profesora, wykładowcy AGH
z Krakowa: "..ksiądz nie wie co w niebie, a geolog - co w ziemi.. " :) A nie nazywał się on przypadkiem Jucha? seba |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... /tescik/ Czas ładowania strony (sek.): 0.606 users /eszekesze1.html miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf transport fubi inwestycje - giełda powiaty andreks
|