| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Centrum Dystrybucji Samochodów - sts.mercedes-benz.pl marki Mercedes. Internetowa Giełda samochodowa | Odznaczenia - Krzyż Walecznych | Ogłoszenia - Części samochodowe |
| motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie 2006 - archiwum / Jak Tomek został strażakiem |
| Autor | Wiadomość |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 23 Lip 2006 21:01:33 No to miałem dziś pożarową przygodę z samochodem. Mondeo mojej mamy które jakieś 2 tygodnie było oddane do serwisu klimatyzacji (zepsuło się sprzęgło odłączające klimatyzacje), dziś zapłonęło. Pożyczyłem od mamy auto dlatego że ma klimatyzacje, wczoraj przejechałem 550km bez problemów. Dziś rano po uruchomieniu samochodu rozległ się nieznany mi wcześniej grzechot, jednak ten samochód w porównaniu z moim ma różne grzechotki więc kolejna mnie zbytnio nie zdziwiła. Grzechotkę zlokalizowałem - okazało się że grzechocze w czasie kiedy klimatyzacja jest wyłączona. Włączenie klimy uciszało grzechotkę. Ruszyłem w powrotną drogę. Po niecałych 200km grzechotka odezwała się przy pracującej klimie, nim się zastanowiłem czy w tym wypadku klimatyzacje lepiej zostawić włączoną, czy wyłączyć zaczęło śmierdzieć spalenizną. Za parę sekund już się zaczęło dymić. Zatrzymałem się, odblokowałem zamek pokrywy silnika, wysadziłem pasażerów i psa, wziąłem gaśnicę (proszkowa, atest do 2002r.) i poszedłem do przodu patrzeć co i jak. Z pod maski wydobywał się czarny dym, nie widziałem skąd się bierze, więc zaryzykowałem otwarcie maski. Niby nie należy tak robić, ale skoro przez przedni grill płomienia nie było widać to musiał być mały, a nim go nie zlokalizuję to nie zgaszę. Nieduży płomień miał źródło w okolicach kompresora klimatyzacji. Gaśnica na początku nie chciała działać - proszek był tak zbrylony że musiałem go najpierw dobrze rozbełtać. Kilka psiknięć z góry, kilka z dołu i po pożarze. Potem 3 godziny usiłowałem doprowadzić samochód do stanu używalności. Odłączyć klimy się nie dało. Wyrzucenie paska nie wchodziło w grę bo w tym samochodzie na jednym pasku jest wszystko. Kupienie paska od wersji bez klimatyzacji zapewne proste w dzień roboczy, ale w niedziele niemożliwe. Rozebrałem go trochę żeby dostać się do tej klimy z narzędziami. Grzechotała latająca luźno tarcza sprzęgła, ale od temperatury wszystko było tak zapieczone że kombinerkami i śrubokrętem (tyle miałem) nie dałem rady. Jedyna pomoc drogowa w okolicy którą ojciec znalazł w tamtej okolicy przyjechała i jakoś to sprzęgło wymontowaliśmy, ale okazało się że niewielka pociecha, bo rozleciało się też łożysko i na miejscu raczej nic się nie da zrobić. Stawka za holowanie IMO b. wysoka bo 3zł+VAT za kilometr i to jeszcze kilometry podwójne - za jazdę i powrót. No ale niby niedziela, wieczór i blebleble, utargować się udało 150zł za obtarcie zderzaka powstałe w czasie transportu. W sumie to chyba lepiej by było tam zostać z tym samochodem, jutro do jakiegoś mechanika od klimatyzacji się z tym wybrać, albo nawet ASO Forda i by się udało połowę pieniędzy zaoszczędzić, ale pasażerowie to żona w ciąży i babcia więc też trzeba było w miarę szybko odstawić je do domu. Wnioski są takie: - nie ignorować żadnych podejrzanych grzechotów, tylko ciężko taki wychwycić jak się pożycza samochód którym się nie jeździ na codzień - kilogramową gaśnicą proszkową da się ugasić pożar pod warunkiem że nie będzie duży - przy gaszeniu nie warto szaleć i gasić na oślep bo potem trzeba silnik "odproszkować" - gaśnicy jak się kończy atest to trzeba iść na przegląd, albo przynajmniej co jakiś czas rozruszać proszek, bo szkoda tracić na to czas w krytycznym momencie - należy mieć gaśnicę halonową (mam w swoim samochodzie - uznałem że zabieranie do pożyczonego samochodu własnej gaśnicy to już paranoja) - tak to jest jak jakieś "mechaniki" się zabiorą za naprawę. Podzespół który się zapalił był dopiero co naprawiany. |
| kuba (aka cita)
|
Posted: 23 Lip 2006 21:06:36 Z pod maski wydobywał się czarny dym, nie widziałem skąd się bierze,
więc zaryzykowałem otwarcie maski. Niby nie należy tak robić, ale skoro przez przedni grill płomienia nie było widać to musiał być mały, a nim go nie zlokalizuję to nie zgaszę. Właśnie dlatego nie należy tak robić, bo zanim jej nie otworzysz płomienia wcale być nie musi, za to chętnie sie pojawi (płomien) sprowokowany świeżym dostępem tlenu :) |
| KrzysiekPP
|
Posted: 23 Lip 2006 21:10:18 - kilogramową gaśnicą proszkową da się ugasić pożar pod warunkiem że nie
będzie duży Miales bardzo duzo szczescia ... taka gasnicą to najwyzej mozna malowac linie na placu do gry w tenisa ziemniego. - przy gaszeniu nie warto szaleć i gasić na oślep bo potem trzeba silnik
"odproszkować" Zazwyczaj jak otwierasz maske to obrywasz ogniem i dymem w twarz i masz oczy na kilkadziesiat sekund wyłączone z "uzycia". - gaśnicy jak się kończy atest to trzeba iść na przegląd, albo
przynajmniej co jakiś czas rozruszać proszek, bo szkoda tracić na to czas w krytycznym momencie A przeglad polega na tym, ze pan/pani bierze to cos w rękę, wazy "na oko" i przykleja kontrolke. |
| Leukocyt
|
Posted: 24 Lip 2006 07:30:14 (...) Wnioski są takie:
- nie ignorować żadnych podejrzanych grzechotów, tylko ciężko taki wychwycić jak się pożycza samochód którym się nie jeździ na codzień - kilogramową gaśnicą proszkową da się ugasić pożar pod warunkiem że nie będzie duży - przy gaszeniu nie warto szaleć i gasić na oślep bo potem trzeba silnik "odproszkować" - gaśnicy jak się kończy atest to trzeba iść na przegląd, albo przynajmniej co jakiś czas rozruszać proszek, bo szkoda tracić na to czas w krytycznym momencie odkrywcze to to nie jest.... - należy mieć gaśnicę halonową (mam w swoim samochodzie - uznałem że
zabieranie do pożyczonego samochodu własnej gaśnicy to już paranoja) tylko powiedz jeszcze Mistrzu gdzie taka gasnice kupic? Mam halonowa, ale chyba pamieta jeszcze czasy kartek na benzyne... wiec tak jakbym nie mial... A oprocz tego nowy proszek. Teraz niestety wszedzie tylko proszek i proszek bo dbamy o slowiki, skowronki i latamy jakas dziure w ozonie ;)))))) - tak to jest jak jakieś "mechaniki" się zabiorą za naprawę. Podzespół
który się zapalił był dopiero co naprawiany. Powiedzmy raczej, ze do naprawy oddawac do dobrego (nie znaczy najdozszego ani najtanszego) warsztatu w ktorym pracuja fachowcy a nie Pomyslowy Dobromir ;) Pzdr Leukocyt |
| Nex@pl
|
Posted: 24 Lip 2006 08:11:03 - kilogramową gaśnicą proszkową da się ugasić pożar pod warunkiem że nie
będzie duży Miales bardzo duzo szczescia ... taka gasnicą to najwyzej mozna malowac linie na placu do gry w tenisa ziemniego. - przy gaszeniu nie warto szaleć i gasić na oślep bo potem trzeba silnik
"odproszkować" Zazwyczaj jak otwierasz maske to obrywasz ogniem i dymem w twarz i masz oczy na kilkadziesiat sekund wyłączone z "uzycia". - gaśnicy jak się kończy atest to trzeba iść na przegląd, albo
przynajmniej co jakiś czas rozruszać proszek, bo szkoda tracić na to czas w krytycznym momencie A przeglad polega na tym, ze pan/pani bierze to cos w rękę, wazy "na oko" i przykleja kontrolke. To nie wiem gdzie ty robisz przeglądy - mi zawsze na oczach facet wysypuje stary proszek, wsypuje nowy i jest git. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 24 Lip 2006 08:07:42 - należy mieć gaśnicę halonową (mam w swoim samochodzie - uznałem że
zabieranie do pożyczonego samochodu własnej gaśnicy to już paranoja) tylko powiedz jeszcze Mistrzu gdzie taka gasnice kupic? Mam halonowa, ale chyba pamieta jeszcze czasy kartek na benzyne... wiec tak jakbym nie mial... A oprocz tego nowy proszek. Teraz niestety wszedzie tylko proszek i proszek bo dbamy o slowiki, skowronki i latamy jakas dziure w ozonie ;)))))) Moja też pamięta czasy kartek, ale AFAIK to ona nie ma terminu po którym się zużyje. Jeżeli waga się zgadza to znaczy że gaśnica jest pełna i będzie działać. Halonowa gaśnica to tylko ciecz w środku która po otwarciu zaworka zacznie wrzeć i gwałtownie produkować gaszący gaz. Więc póki w środku jest ciecz to gaśnica powinna działać. |
| DoQ
|
Posted: 24 Lip 2006 08:15:42 No to miałem dziś pożarową przygodę z samochodem.
Stawka za holowanie IMO b. wysoka bo 3zł+VAT za kilometr i to jeszcze
kilometry podwójne - za jazdę i powrót. No ale niby niedziela, wieczór i blebleble, utargować się udało 150zł za obtarcie zderzaka powstałe w czasie transportu. Polecam polise assistance. Kupilem w Warcie osobno, za 130pln/rok (wszak amerykanskim pudlem jezdze, wiec nigdy nic nie wiadomo:)) . Przynajmniej mam gdzie zadzwonic jak mi w srodku nocy, w lesie chmurka zaliczy padline ;) |
| J.F.
|
Posted: 24 Lip 2006 09:27:50 Z pod maski wydobywał się czarny dym, nie widziałem skąd się bierze,
więc zaryzykowałem otwarcie maski. Niby nie należy tak robić, ale skoro przez przedni grill płomienia nie było widać to musiał być mały, a nim go nie zlokalizuję to nie zgaszę. Właśnie dlatego nie należy tak robić, bo zanim jej nie otworzysz płomienia wcale być nie musi, za to chętnie sie pojawi (płomien) sprowokowany świeżym dostępem tlenu :) I naprawde wystarczy psiknac "w ciemno" ? Czy potem sie slyszy ze trzy gasnice zuzyto bez skutku .. J. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 24 Lip 2006 09:33:23 Z pod maski wydobywał się czarny dym, nie widziałem skąd się bierze, więc zaryzykowałem otwarcie maski. Niby nie należy tak robić, ale skoro przez przedni grill płomienia nie było widać to musiał być mały, a nim go nie zlokalizuję to nie zgaszę. Właśnie dlatego nie należy tak robić, bo zanim jej nie otworzysz płomienia wcale być nie musi, za to chętnie sie pojawi (płomien) sprowokowany świeżym dostępem tlenu :) I naprawde wystarczy psiknac "w ciemno" ? Czy potem sie slyszy ze trzy gasnice zuzyto bez skutku .. Gaśnicą proszkową trzeba trafić dokładnie w źródło ognia. Sypanie obok nic nie pomoże (no może utrudni nieco rozprzestrzenianie się ognia), ale trafić trzeba dość dokładnie żeby zdusić płomień. Podejrzewam że śniegową albo halonową można gasić na oślep, najlepiej od spodu - na zasadzie wyparcia powietrza. Proszkową po takim zabiegu można pewnie życie spędzić na wygrzebywaniu proszku ze wszystkich zakamarków silnika. Po tym co miałem wczoraj wydaje mi się że podstawowa rzecz to zlokalizowanie tego co się pali, bo 1 kg to na tyle dużo że psikając w źródło ognia wystarczy żeby je zasypać proszkiem, ale na tyle mało że gasząc na oślep zaraz się proszek skończy. |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... /tescik/ Czas ładowania strony (sek.): 0.416 users /eszekesze1.html miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf transport fubi inwestycje - giełda powiaty andreks
|