samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Centrum Dystrybucji Samochodów - sts.mercedes-benz.pl marki Mercedes.
Internetowa Giełda samochodowa | Odznaczenia - Krzyż Walecznych | Ogłoszenia - Części samochodowe

sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie 2006 - archiwum / sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
mac

Posted: 24 Lip 2006 13:03:22



Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
Przyjechali kupcy ogladac samochod(nie handlarze).
Auto z powiedzmy nieduzym przebiegiem (jezdzone 14tys km rocznie),
bezwypadkowe-jesli nie liczyć lakierowanego błotnika w ASO-otarcie pod
carrefourem, kupione w salonie. Wszystkie dokumenty od samochodu sa, pełna
dokumentacja.
Kupcy do mnie z mordą ze cyferki na liczniku nierówno sie układają i ze
zegar kręcony, że to niemożliwe zeby auto jezdzilo tak mało. Później mi
wmawia ze tu Panie to boku nie było. Na wszystko jest potwierdzenie z ASO,
wszystko wpisywane do ks serwisowej(nawet malowanie błotnika), f-ry za
przeglady itp. Pokazałem klientowi ksiązeczke serwisowa, i reszte papierów a
nawet sam zaproponowałem wyjazd do dealera na przegląd, to mi klient wmawia
ze to wszystko jakis przekręt jest. Czy ktoś mi może powiedzieć gdzie
takich sieją? Auto juz nie młode bo juz ma 8 wiosen.
W końcu cierpliwość mi sie wyczerpała i powiedziałem zeby jechali do domu bo
im tego auta nie sprzedam.




Dysiek

Posted: 24 Lip 2006 13:14:43




Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?


Hehe, chyba standard :) Sprzedawalem ostatnio mojego trabanta polo po
dzwonie za 400 zl (slowonie czterysta). Zadzwonil pan z Warszawy i
powiedzial, zebym przytwiozl mu go laweta (na moj koszt z Wroclawia -
zaoferowal 50 zl za benzyne) to moze go kupi :) Wiekszosc ludzi to idioci i
trzeba sie do tego przyzwyczaic.

Dysiek






pejurek

Posted: 24 Lip 2006 13:18:30



Człowiek podpisany jako "Dysiek" napisał:
Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
Hehe, chyba standard :) Sprzedawalem ostatnio mojego trabanta polo po

dzwonie za 400 zl (slowonie czterysta). Zadzwonil pan z Warszawy i
powiedzial, zebym przytwiozl mu go laweta (na moj koszt z Wroclawia -
zaoferowal 50 zl za benzyne) to moze go kupi :) Wiekszosc ludzi to
idioci i trzeba sie do tego przyzwyczaic.

Oj tam od razu większoœć.
W końcu tylko jeden się znalazł, który chciał 400 złotych dać na Trabanta i
do tego po dzwonie.





Dysiek

Posted: 24 Lip 2006 13:20:19




Oj tam od razu większoœć.
W końcu tylko jeden się znalazł, który chciał 400 złotych dać na Trabanta
i do tego po dzwonie.


Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko sprzedac
swoje auto.

Pozdrawiam
Dysiek






stefan

Posted: 24 Lip 2006 13:22:31




Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko
sprzedac

swoje auto.

Ja sprzedałem swoje po 6h od wystawienia na oto-moto :) Ale to OT.
Fakt - dzwonią ludzie parapety, baa nawet ten któremu sprzedawałem oglądanie
zaczął (ojciec do syna) od "zobacz, masło na zderzakach gratis..."






Tomek

Posted: 24 Lip 2006 13:23:48



przeglady itp. Pokazałem klientowi ksiązeczke serwisowa, i reszte papierów
a nawet sam zaproponowałem wyjazd do dealera na przegląd, to mi klient
wmawia ze to wszystko jakis przekręt jest. Czy ktoś mi może powiedzieć
gdzie

hehe, no facet przegial, to fakt. Bo niby czego on oczekiwal? Ale z drugiej
strony kupujac uzywany samochod z zalozenia sie przyjmuje ze sprzedajacy cos
kreci, ukrywa itp. bo niestety wiekszosc wlasnie tak robi. Niestety taka
rzeczywistosc...




kuba (aka cita)

Posted: 24 Lip 2006 13:25:54



Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko
sprzedac swoje auto.

Ja sprzedałem swoje po 6h od wystawienia na oto-moto :) Ale to OT.
Fakt - dzwonią ludzie parapety, baa nawet ten któremu sprzedawałem
oglądanie zaczął (ojciec do syna) od "zobacz, masło na zderzakach
gratis..."

ja bylem lepszy - Golfa II sprszedałem po dwóch godzinach od wystawienia na
allegro, w dodatku dwóch kolesi przyjechało w tym samym czasie i sie mi na
parkingu licytowali.
ps. kiedy wyjezdzali każdemu mówiłem, ze już ten drugi jedzie :D
ps2. fakt - cene miałem przyzwoitą.





Wojtasss

Posted: 24 Lip 2006 13:26:45




Oj tam od razu większoœć.
W końcu tylko jeden się znalazł, który chciał 400 złotych dać na Trabanta
i do tego po dzwonie.


Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko sprzedac
swoje auto.

Pozdrawiam
Dysiek

znajomy sprzedał jakiś czas citroena berlingo , wystawił go w
otomoto i cisza , po tygodniu wstawił do komisu i odrazu na drugi
dziń telefony z ogłoszenia w otomoto , ato zostało wystawione w
ogłoszeniu w niedziele , niecałe dwa trygodnie pózniej bo w czwartek
było juz sprzedane , do dwóch tygodni brakowało 3 dni ;) a wiec
mozna sprzedac auto w dwa tygodnie , dodam ze ogłoszenie było teylko
ten jeden jedyny raz wystawione , auto na zadne giełdy nie jezdziło
bo czasu na to nie miał własciciel





pejurek

Posted: 24 Lip 2006 13:26:53



Człowiek podpisany jako "stefan" napisał:
Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko
sprzedac

swoje auto.
Ja sprzedałem swoje po 6h od wystawienia na oto-moto :) Ale to OT.

Fakt - dzwonią ludzie parapety, baa nawet ten któremu sprzedawałem
oglądanie zaczął (ojciec do syna) od "zobacz, masło na zderzakach
gratis..."

akurat fajny tekst z tym masłem :)
czemu nazywasz goœcia parapetem?




stefan

Posted: 24 Lip 2006 13:35:23




akurat fajny tekst z tym masłem :)

czarne, lekko wysiwiałe leciwe zderzaki pojechałem plakiem. chyba zbyt
obficie :P

czemu nazywasz goœcia parapetem?

jak przeczytasz to zdanie ze zrozumieniem to dojdziesz do tego że nie
nazwałem tego goœcia parapetem tylko innych. przedewszystkim parapetami
nazywam tych
którzy dzwoniš - i pierwsze pytanie jakie zadajš, lub zdanie - to - wezmę za
n-1000zł, albo za tyle to pan nie sprzeda, ja kupie za n, albo "co pan powie
o tym aucie" a wszystko w ogloszeniu napisane. itp.
brak zaangażowania kupujšcego przekłada się na brak zaangazowania z mojej
strony - nie będe 220 razy opowiadał tych samych historii i szczegółów z
życia auta...






Mr.M

Posted: 24 Lip 2006 13:51:05



hehe, no facet przegial, to fakt. Bo niby czego on oczekiwal? Ale z
drugiej strony kupujac uzywany samochod z zalozenia sie przyjmuje ze
sprzedajacy cos kreci, ukrywa itp. bo niestety wiekszosc wlasnie tak robi.
Niestety taka rzeczywistosc...

Trudno sie z Toba nie zgodzić. Ogladałem ostatnio ten samochód:
http://allegro.pl/item113830837_ford_mondeo_2_0_tdci_klima_navi_diesel_131_km.html
Według opisu jest idealny, bezwypadkowy, itd.
Sprzedający potwierdził wszystkie zalety telefonicznie ale zapomniał
powiedzieć, że:
- prawie cały był malowany (tylko maska i jeden błotnik z tyłu nie)
- silnik w traktorze pracuje lepiej a 30 letni autobus kopci mniej
- na oponach bałbym się pojechać do najblizszego wulkanizatora (na każdej
był bąbel - na jednej nawet dwa).
- ten niemalowany błotnik był przytary na 4 palce (głębokość 3-4mm)
- maska miała odpryski od kamieni (4 szt wielkości paznokcia + kilka
mniejszych)
Nawet nie ogladałem papierów, bo szkoda było czasu na takiego szrota...
... szkoda tylko, że trzeba było przejechać 470km, żeby się o tym dowiedzieć
:-(
Sprzedający zgodził sie nawet na wizytę w autoryzowanym serwisie żeby
idealny stan auta potwierdzić - pytanie tylko po co to zrobił, skoro
wiedział
w jakim stanie jest auto...

Pozdrawiam
Mirek






rdx

Posted: 24 Lip 2006 13:51:28



niezmiennie polecam :)

http://www.toya.net.pl/~majkel/zabezp/filozofia/o_sprzedawaniu.htm

pozdr,
rdx




adam

Posted: 24 Lip 2006 14:01:55



Użytkownik "mac" napisał
Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
Przyjechali kupcy ogladac samochod(nie handlarze).
Auto z powiedzmy nieduzym przebiegiem (jezdzone 14tys km rocznie),
bezwypadkowe-jesli nie liczyć lakierowanego błotnika w ASO-otarcie pod
carrefourem, kupione w salonie. Wszystkie dokumenty od samochodu sa, pełna
dokumentacja.
[...]

Ty lepiej napisz co masz do sprzedania i w jakich okolicach bo ja szukam
czegoś w tym wieku od normalnego sprzedawcy, który mialby dokumentację i
nieco oleju w głowie. Cena jest czynnikiem drugorzędnym.
Jak dotąd trafiam na magików, którzy na maksa ściemniają.
Niestety, taki to urok handlu używanymi samochodami - z jednej strony
spryciarze sprzedawcy, z drugiej, spryciarze kupcy ; ))))

adam





mac

Posted: 24 Lip 2006 14:10:02




Ty lepiej napisz co masz do sprzedania i w jakich okolicach bo ja szukam
czegoś w tym wieku od normalnego sprzedawcy, który mialby dokumentację i
nieco oleju w głowie. Cena jest czynnikiem drugorzędnym.
Jak dotąd trafiam na magików, którzy na maksa ściemniają.
Niestety, taki to urok handlu używanymi samochodami - z jednej strony
spryciarze sprzedawcy, z drugiej, spryciarze kupcy ; ))))

Zapraszam na priv-a





grzelekWYTNIJTO

Posted: 24 Lip 2006 14:35:08




hehe, utrata wartosci - 50% przez rok + koszty napraw.

A podobno to nowe samochody tak szybko tracą na wartości. I tylko frajerzy je
kupują.

Czyżby nadszedł czas wreszcie obalić ten mit?


Grzelek


pozdr,
rdx

--





Worek

Posted: 24 Lip 2006 14:53:28



Jak sprzedawalem Tico to ten koles z Sochaczewa tez do mnie dzwonil.
Na poczatku myslalem, ze jakis nie tego na umysle. Tez dzwonil dwa razy i
pytal sie o to samo.

Pozdrawiam

Worek






radxcell

Posted: 24 Lip 2006 14:54:12



niezmiennie polecam :)
http://www.toya.net.pl/~majkel/zabezp/filozofia/o_sprzedawaniu.htm
hehe, utrata wartosci - 50% przez rok + koszty napraw.


to nie tyle utrata wartosci co
handlarzom

na przyklad moj samochod przez jeden rok zyskal na wartosci,
niewiele bo niewiele, ale zyskal.
a w nastepnym otworzyli granice i polecial polowe (5000 zl) w dol
w ciagu jednego sezonu :)

pozdr,
rdx





lublex

Posted: 24 Lip 2006 15:29:57



było juz sprzedane , do dwóch tygodni brakowało 3 dni ;) a wiec
mozna sprzedac auto w dwa tygodnie

pikuś
W drode do pracy (ok.7:15) powiedziałem żonie, że dobrze by było sprzedać
poloneza zamiast wlec go na złomowanie - wyjdzie taniej
-Taak? (to żona)
No tak.
o godz 17 przyjechał kupiec, obejżał potargowaliżmy się (a, co!) i za 200PLN
poooszedł do nowego właściciela.

---
pozdr
lublex







Arbiter

Posted: 24 Lip 2006 15:38:55



albo "co pan
powie o tym aucie" a wszystko w ogloszeniu napisane. itp.


A to moim zdaniem jedno z wazniejszych pytań, podstawowe ktore zadaje, nawet
jesli wszystko jest w ogłoszeniu. Pytanie to pozwala na wysondowanie
właściciela i poznanie . Jeśli jakiś ciul i prostak kręci i mota się, to
nawet nie ma sensu ogladac. Jesli ktos jest kulturalny to sie nie obrazi za
takie pytania.

Od ciołkow i prostaków nie warto kupować aut bo są zaniedbane. Kiedys juz
doszedlem do tego wniosku bo obejrzalem pare samochodow






J.F.

Posted: 24 Lip 2006 16:03:37



niezmiennie polecam :)
http://www.toya.net.pl/~majkel/zabezp/filozofia/o_sprzedawaniu.htm
hehe, utrata wartosci - 50% przez rok + koszty napraw.

to nie tyle utrata wartosci co
handlarzom

Inaczej sie nie dalo :-)

Ale cos mi chodzi po glowie ze akurat wtedy nieco odblokowali rynek
i ceny spadly. A potem zablokowali i ceny wzrosly ..

J.





J.F.

Posted: 24 Lip 2006 16:03:37




hehe, utrata wartosci - 50% przez rok + koszty napraw.
A podobno to nowe samochody tak szybko tracą na wartości. I tylko frajerzy je
kupują.
Czyżby nadszedł czas wreszcie obalić ten mit?

Wiesz, on stracil tylko 3 tys :-)

Poza tym cos chyba sie za bardzo na auto napalil :-)

J.





J.F.

Posted: 24 Lip 2006 16:03:38



Auto z powiedzmy nieduzym przebiegiem (jezdzone 14tys km rocznie),
bezwypadkowe-jesli nie liczyć lakierowanego błotnika w ASO-otarcie pod
carrefourem,

A w ogloszeniu pisalo "bezwypadkowe" ?
To co sie dziwisz kupcom - mialo byc bezwypadkowe
a tu caly blotnik w szpachli :-)

Kupcy do mnie z mordą ze cyferki na liczniku nierówno sie układają i ze
zegar kręcony,

Krecony znaczy sie :-)

Pokazałem klientowi ksiązeczke serwisowa, i reszte papierów a
nawet sam zaproponowałem wyjazd do dealera na przegląd, to mi klient wmawia
ze to wszystko jakis przekręt jest. Czy ktoś mi może powiedzieć gdzie
takich sieją?

Zycie takich wychowuje. A dokladniej sprzedawcy uzywanych samochodow
:-)

J.





Tomi

Posted: 24 Lip 2006 20:37:39




Trudno sie z Toba nie zgodzić. Ogladałem ostatnio ten samochód:
http://allegro.pl/item113830837_ford_mondeo_2_0_tdci_klima_navi_diesel_131_km.html
Według opisu jest idealny, bezwypadkowy, itd.
Sprzedający potwierdził wszystkie zalety telefonicznie ale zapomniał
powiedzieć, że:
- prawie cały był malowany (tylko maska i jeden błotnik z tyłu nie)


No a moze sie podczepie pod pytanie, bo tak czytam i czytam i sam juz nie
wiem. Wszyscy mowia o sprawdzaniu grubosci lakieru itp itd, a co zrobic
jezeli mam auto ktore chcialbym sprzedac powiedzmy za rok, ma jeszcze jakas
wartosc, a lakier jest juz na nim miejscami podniszczony, nie nadaje sie na
zaprawki - sa ryski gdzieniegdzie od ptasich syfow przezarte dziurki w
lakierze do blachy, pobijane od kamieni progi, ranty drzwi maja luskajacy
sie powoli lakier + powoli widac babelki oznaczajace poczatek atakowania
przez rdze (blachy nawet jak zardzewiale to cale nie zgnite i nie maja
dziur, poprostu odprysl ocynk szczegolnie z prawej strony najbardziej
narazonej na zniszczenia podczas jazdy) - auto 10 letnie w 100%
bezwypadkowe. Chcialbym cos z nim zrobic zeby
powstrzymac proces zniszczenia i gotow jestem nawet polozyc lakier na nowo
(lub czesciowo tam gdzie trzeba ale w obecnych czasach gdzie lakieruje sie
cale elementy wyjdzie na to samo). Koszty lakierowania nie graja roli bo
"mam dobry uklad" w dobrym warsztacie blacharsko lakierniczym.
I co mam zrobic ? Polakieruje cale auto na ten sam metalik, bede chcial za
rok sprzedac i co dalej - przyjdzie jakis magik z magnesikiem z allegro i
bedzie sie spieral ze auto po wypadku bo lakierowane (fakt ze przednia szyba
wymieniona ale to przez uderzenie kamienia i pekniecie calosci) - jak to
zrobic zeby to zrobic dobrze - w sensie jak sie zabezpieczyc zeby uczciwie
sprzedac auto i miec poczucie ze nabywca bedzie zadowolony a nie ze
wcisnalem mu jakis kibel i zebym nie mial problemow ze sprzedaza ? Zaprawki
+ polerka niebardzo pomoze, czesciowo lakierowane moze i by jakos wygladalo
ale mysle ze efekt bylby lepszy po calosci. Zostawic jak jest tez bez sensu
bo przyjdzie magik i bedzie targowal "paaaanieeee tu rdza tam rdza -
lakierowanie calosci 4 tys wez pan sie gon" i bedzie trzeba cos spuscic. A
polakierowac moge caly za jakies 1-1,5 tys. wiec koszty w miare niskie. Co
zrobic ? Lakierowac, wczesniej zrobic fotki, a kupujacemu pokazac wyciag z
polisy AC (auto ma jeszce wazna polise) i zaswiadczenie o bezszkodowej
jezdzie ?
Pozdrowka






Tobi

Posted: 25 Lip 2006 06:23:40



niezmiennie polecam :)

http://www.toya.net.pl/~majkel/zabezp/filozofia/o_sprzedawaniu.htm

pozdr,
rdx

Trąci myszką - favoritka za 6 tys. ;)


Tobi




krzyss

Posted: 25 Lip 2006 06:57:34




Ty lepiej napisz co masz do sprzedania i w jakich okolicach bo ja szukam
czegoś w tym wieku od normalnego sprzedawcy, który mialby dokumentację i
nieco oleju w głowie. Cena jest czynnikiem drugorzędnym.
Jak dotąd trafiam na magików, którzy na maksa ściemniają.
Niestety, taki to urok handlu używanymi samochodami - z jednej strony
spryciarze sprzedawcy, z drugiej, spryciarze kupcy ; ))))

pug 306 1,9diesel sprzedam po powrocie z urlopu to jest kolo 20-30
sierpnia :) reszta zapraszam na priva




Mr.M

Posted: 25 Lip 2006 07:16:44



zrobic ? Lakierowac, wczesniej zrobic fotki, a kupujacemu pokazac wyciag
z polisy AC (auto ma jeszce wazna polise) i zaswiadczenie o bezszkodowej
jezdzie ?

Moim zdaniem zaproponowany sposób jest OK.
Kupujący raczej (tak mi się wydaje) orientuje się, że w 10letnim aucie może
pokazać się rdza i trzeba coś z tym robić. Pomiar mirnikiem grubości
lakieru może skutecznie wykazać czy auto było szpachlowane na dużej
powierzchni,
czy tylko punktowo aby rdzę usunąć.
Poza tym przed zanim kupujący przyjedzie obejrzeć warto poinformować go, że
auto było malowane.

W samochodzie, który ja oglądałem (2002r) raczej nie powinno być korozji a
przycierka
może się oczywiście zdarzyć ale wg mnie nie jest przycierką coś, co wymagało
później
lakierowania słupków (a to auto miało lakierowane słupki i progi).

Pozdrawiam
Mirek






Lukasz

Posted: 25 Lip 2006 07:39:53



Od ciołkow i prostaków nie warto kupować aut bo są zaniedbane. Kiedys juz
doszedlem do tego wniosku bo obejrzalem pare samochodow

To dobre, co napisałeś. Zanim obejrzysz samochód, przyjrzyj sie poprzedniemu
włascicielowi.




Lukasz

Posted: 25 Lip 2006 07:44:45



:D
Juz widzę ogłoszenie:
"SPRZEDAM 3-LETNIĄ TOYOTĘ ZA 200 zł !!!., oraz radio Blaupunkta za 20 tys
zł. PS.: sprzedaję tylko razem w komplecie"




Adam Płaszczyca

Posted: 25 Lip 2006 10:53:09




bezwypadkowe. Chcialbym cos z nim zrobic zeby
powstrzymac proces zniszczenia i gotow jestem nawet polozyc lakier na nowo
(lub czesciowo tam gdzie trzeba ale w obecnych czasach gdzie lakieruje sie
cale elementy wyjdzie na to samo). Koszty lakierowania nie graja roli bo
"mam dobry uklad" w dobrym warsztacie blacharsko lakierniczym.
I co mam zrobic ?

Zrobić zdjęcia przed, w trakcie i po malowaniu, oraz napisać w
ogłoszeniu, że auto ma połozony nowy lakier z w/w powodu.

Przy okazji od razu odstrzelisz ciołków, którzy chca kupić przebieg,
lakier i bezwypadkowość.

zrobic zeby to zrobic dobrze - w sensie jak sie zabezpieczyc zeby uczciwie
sprzedac auto i miec poczucie ze nabywca bedzie zadowolony a nie ze
wcisnalem mu jakis kibel i zebym nie mial problemow ze sprzedaza ? Zaprawki

Opisać co się sprzedaje. Po prostu.

polakierowac moge caly za jakies 1-1,5 tys. wiec koszty w miare niskie. Co
zrobic ? Lakierowac, wczesniej zrobic fotki, a kupujacemu pokazac wyciag z
polisy AC (auto ma jeszce wazna polise) i zaswiadczenie o bezszkodowej
jezdzie ?

O, własnie.



Adam Płaszczyca

Posted: 25 Lip 2006 10:58:22




A podobno to nowe samochody tak szybko tracą na wartości. I tylko frajerzy je
kupują.

Czyżby nadszedł czas wreszcie obalić ten mit?

A gdzie on jest obalony? Czy mit mówi, że TYLKO nowe samochody traca
na wartości?



. 1 . 2 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....

/tescik/
Czas ładowania strony (sek.): 0.655 users
/eszekesze1.html miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf transport fubi inwestycje - giełda powiaty andreks
Aktualnie: Odwiedzający - 10
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 54 [26 Paź 2008 20:20:18]
Odwiedzający - 54 / + - 0
Śmieszne filmiki
Śmieszne filmiki
www.dojarka.pl
cukierki
cukierasy
www.wiaderko.com
Deski podłogowe
Deski podłogowe
www.parkett.pl
Torrent Linki Rapidshare
Torrenty, Programy, Gry, Filmy, Ra…
www.interpliki.com
Zaopatrzenie firm Warszawa

www.kamitom.pl