| motoryzacja - forum / Motory - archiwum / Pierwsze bum. |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| muzieh
|
Posted: 3 Lis 2009 19:04:06 Wyjechałem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie spiesząc się jadę Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skręcam w prawo na Trasę Toruńską. Przed skrzyżowaniem dwa pasy. Samochody stoją i czekają na zielone. Jadę ze 30 na godzinę między nimi. Wyprzedzam stojący autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koła wylatuje koleś na rowerze. Gość chciał przeciąć prostopadle ulicę korzystając z okazji, że wszyscy stoją... prawie wszyscy. Odruchowo przedni hebel niestety na maksa. Uślizg przodu i bum. Koleś chyba też się wywalił bo walnąłem jego przednie koło, ale zanim wylazłem spod Bandita 600 był już gotowy do odjazdu. Rzuciłem kilka bluzgów. W odpowiedzi usłyszałem, że to tak samo moja wina jak i jego i nie ma co gadać tylko trzeba jechać ... i pojechał. Ja zostałem z obtartym moto, połamanymi kierunkami i radością, która przyszła już później, że nic mi się nie stało. |
| Artur Zabroński
|
Posted: 3 Lis 2009 19:24:19 Wyjechałem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie
spiesząc się jadę Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skręcam w prawo na Trasę Toruńską. Przed skrzyżowaniem dwa pasy. Samochody stoją i czekają na zielone. Jadę ze 30 na godzinę między nimi. Wyprzedzam stojący autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koła wylatuje koleś na rowerze. Gość chciał przeciąć prostopadle ulicę korzystając z okazji, że wszyscy stoją... prawie wszyscy. Odruchowo przedni hebel niestety na maksa. Uślizg przodu i bum. Koleś chyba też się wywalił bo walnąłem jego przednie koło, ale zanim wylazłem spod Bandita 600 był już gotowy do odjazdu. Rzuciłem kilka bluzgów. W odpowiedzi usłyszałem, że to tak samo moja wina jak i jego i nie ma co gadać tylko trzeba jechać ... i pojechał. Ja zostałem z obtartym moto, połamanymi kierunkami i radością, która przyszła już później, że nic mi się nie stało. Nawet jakby został to i tak za dużo byś nie zwojował no chyba że obił mu mordę... Rower nie ma OC, więc nie ma z czego wypłacić, policja pewnie mogłaby mu dać jakiś mandat i zrobić notatkę. No a później ewentualnie mógłbyś wnieść sprawę cywilna co IMHO nie ma sensu. No i jeszcze zostaje kwestia, co by było gdybyś miał ABS... -- Artur Zygzak 12 |
| Leszek Karlik
|
Posted: 3 Lis 2009 19:53:34 On Tue, 03 Nov 2009 20:24:19 +0100, Artur Zabroński [...] Rzuciłem kilka bluzgów. W odpowiedzi usłyszałem, że to tak samo moja
wina jak i jego i nie ma co gadać tylko trzeba jechać ... i pojechał. Ja zostałem z obtartym moto, połamanymi kierunkami i radością, która przyszła już później, że nic mi się nie stało. No, dobrze że zdrowie OK. I że podczas wywrotki motocykl nie skasował drzwi jakiegoś drogiego samochodu bo mogłoby być sporo ciągania się po sądach. :-) Nawet jakby został to i tak za dużo byś nie zwojował no chyba że obił
mu mordę... Rower nie ma OC, więc nie ma z czego wypłacić, policja pewnie mogłaby mu dać jakiś mandat i zrobić notatkę. No a później ewentualnie mógłbyś wnieść sprawę cywilna co IMHO nie ma sensu. Ta, nakład czasu jaki trzeba by było poświęcić jest zupełnie niewspółmierny do ceny kierunkowskazu (albo kleju czy spawania plastiku). No i jeszcze zostaje kwestia, co by było gdybyś miał ABS...
I blendę, nie zapominaj o blendzie. |
| Marcin N
|
Posted: 3 Lis 2009 20:45:37 Wyjechałem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie spiesząc się jadę Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skręcam w prawo na Trasę Toruńską. Przed skrzyżowaniem dwa pasy. Samochody stoją i czekają na zielone. Jadę ze 30 na godzinę między nimi. Wyprzedzam stojący autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koła wylatuje koleś na rowerze. --------------------- Znaczy w ogóle nie czujesz się winny? Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to proszenie się o kłopoty. MN |
| Sir Piernik
|
Posted: 3 Lis 2009 20:47:12 ...8 Odruchowo przedni hebel niestety na maksa. Uślizg
przodu i bum. No i jeszcze zostaje kwestia, co by było gdybyś miał ABS... Bylo by dokladnie to samo. Jesli mial choc troszke skrecona kierownice - zadne ABS by mu nie pomoglo. Jesli zas mial kolo "na wprost" to czy ma ABS czy nie - zadna roznica. Slyszac "szum opony" zdazyl by odpuscic :) Chyba za duzo jezdzisz autem.... Przemysl czy nie warto zostac na czterech kolkach? Albo czy warto udzielac rad majac tak marne doswiadczenie?? Zdajesz sobie sprawe ze mozesz mocno zaszkodzic takimi radami?? Pozdrawiam |
| Nikanor
|
Posted: 3 Lis 2009 20:56:00 Znaczy w ogóle nie czujesz się winny?
Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to proszenie się o kłopoty. A nie boisz się w ogóle wychodzić z domu? -- Nikanor [DL650, DR350, Agility125] |
| Tytus
|
Posted: 3 Lis 2009 20:57:31 Siemka "muzieh" Wyjechałem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie spiesząc się jadę Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skręcam w prawo na Trasę Toruńską. Przed skrzyżowaniem dwa pasy. Samochody stoją i czekają na zielone. Jadę ze 30 na godzinę między nimi. Wyprzedzam stojący autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koła wylatuje koleś na rowerze. Te a gdzie on tam pomykal??? bo tam nie ma przejscia ani sciezki rowerowej. Chyba lekko Cie dymnal, co??? Ale dobrze ze nie lejonek :) |
| Wieca
|
Posted: 3 Lis 2009 21:01:29 Wyjechałem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie spiesząc się jadę Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skręcam w prawo na Trasę Toruńską. Przed skrzyżowaniem dwa pasy. Samochody stoją i czekają na zielone. Jadę ze 30 na godzinę między nimi. Wyprzedzam stojący autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koła wylatuje koleś na rowerze. --------------------- Znaczy w ogóle nie czujesz się winny? Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to proszenie się o kłopoty. Ty nie przesadzaj. 30 km/h to żadna prędkość. Poza tym znając życie jechał nie 30 a 10 albo 5 km/h. Niskie prędkości się ciężko ocenia bo rzadko z nich korzystamy. To tak jak kiedyś wpadłem samochodem do rowu na zakręcie. Ubezpieczycielowi podałem prędkość 60 km/h bo tak mi się wydawało. Sytuacja miała miejsce w zimie na doskonale mi znanym zakręcie w okolicy. Po czym po naprawie samochodu zauważyłem że ten zakręt zawsze przejeżdżam przy góra 50 km/h jeśłi warunki są doskonałe, a normalnie to ja tam jadę 30 km/h (zakręt jest wredny - nierówny asfalt, wąska droga zakręt 100 st, słaba widoczność, zawsze brudny bo krzyżuje się z drogą gruntową), więc przy tamtym zdażeniu nie mogłem mieć więcej niż 20-30 km/h. |
| Magic
|
Posted: 3 Lis 2009 21:03:35 Znaczy w ogóle nie czujesz się winny? Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to proszenie się o kłopoty. Ale moturem to Ty kiedys jechałeś, tak ? |
| Kuczu
|
Posted: 3 Lis 2009 21:07:16 Ale moturem to Ty kiedys jechałeś, tak ?
Pewnie na plejstejszyn |
| Artur Zabroński
|
Posted: 3 Lis 2009 21:09:09 Bylo by dokladnie to samo. Jesli mial choc troszke skrecona kierownice - zadne ABS by mu nie pomoglo. Jesli zas mial kolo "na wprost" to czy ma ABS czy nie - zadna roznica. Slyszac "szum opony" zdazyl by odpuscic :) Chyba za duzo jezdzisz autem.... Przemysl czy nie warto zostac na czterech kolkach? Albo czy warto udzielac rad majac tak marne doswiadczenie?? Zdajesz sobie sprawe ze mozesz mocno zaszkodzic takimi radami?? Ale to była ironia :-) Temat ostatnio dość głośny na preclach, <http://groups.google.pl/group/pl.rec.motocykle/browse_thread/thread/ 80a8d4e0c633fc3f/b00b7d0ad2aab192 Trochę przydługie ale można się uśmiać :-) -- Pozdrawiam, Artur Zygzak 12 |
| Artur Zabroński
|
Posted: 3 Lis 2009 21:14:27 Znaczy w ogóle nie czujesz się winny? A czemu ma być winny? Że jebnął rowerzystę którego nie powinno tam być? Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to
proszenie się o kłopoty. A Ty ilę jedziesz? Czy może stoisz jak wszyscy bo w korku to niebezpiecznie? -- Artur Zygzak 12 |
| muzieh
|
Posted: 3 Lis 2009 22:03:20 Znaczy w ogóle nie czujesz się winny?
Omijanie korka z prędkością 30 km/h wydaje się rozsądne? Dla mnie to proszenie się o kłopoty. MN Marcin N, Nie wiem czy jeździsz motocyklem, czy to może zwykła prowokacja. Dzisiaj nauczyłem się, że generalnie jazda motocyklem to proszenie się o kłopoty. Nieważne jak bardzo byś uważał i tak może ci się trafić taki koleś na rowerze i jeśli tak na to spojrzeć to rzeczywiście czuję się winny. Nawet jeśli jechałbym 10 na godzinę i tak bym w gościa wjechał. |
| kakmar
|
Posted: 3 Lis 2009 22:06:23 Znaczy w ogĂłle nie czujesz siÄ winny? Omijanie korka z prÄdkoĹciÄ 30 km/h wydaje siÄ rozsÄ dne? Dla mnie to proszenie siÄ o kĹopoty. Napisz koniecznie ile to ta rozsÄ dna prÄdkoĹÄ omijania korku, i dlaczego wĹaĹnie taka. |
| muzieh
|
Posted: 3 Lis 2009 22:12:23 Te a gdzie on tam pomykal??? bo tam nie ma przejscia ani sciezki rowerowej.
Chyba lekko Cie dymnal, co??? Ale dobrze ze nie lejonek :) Tytus żółte najszybsze BTW kto hamuje widzac rowerzyste??? (no chyba zeby mial uszkodzic owiewke - to rozumiem) Tytus, Gościu prawdopodobnie jechał chodnikiem koło zachodniego, a później nie pojechał do przejścia podziemnego w stronę ochoty (które było 50 metrów dalej) tylko od razu chciał przejechać przez Rondo Zesłańców Syberyjskich na Bitwy Warszawskiej. Co do hamowania to następnym razem postaram się dokładniej rozważyć zyski i straty. A najbardziej wkurzyłem się na siebie, że pomimo wiedzy teoretycznej o awaryjnych manewrach jedyne co zrobiłem to hamulec do końca i szeroko otwarte oczy. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... |
| Jacot
|
Posted: 3 Lis 2009 22:50:56 Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...
Ot i wszystko. |
| Tytus
|
Posted: 4 Lis 2009 04:56:39 Siemka ***"muzieh" Gościu prawdopodobnie jechał chodnikiem koło zachodniego, a później nie pojechał do przejścia podziemnego w stronę ochoty (które było 50 metrów dalej) tylko od razu chciał przejechać przez Rondo Zesłańców Syberyjskich na Bitwy Warszawskiej. Wiem - tam jest ta slynna sciezka rowerowa zakonczona schodami - mi rowniez sie nie chce lazic po nich wiec przelatuje gora jak jade rowersem... ***Co do hamowania to następnym razem postaram się dokładniej rozważyć zyski i straty. A najbardziej wkurzyłem się na siebie, że pomimo wiedzy teoretycznej o awaryjnych manewrach jedyne co zrobiłem to hamulec do końca i szeroko otwarte oczy. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... Ano teoria to jedno a praktyka swoje. Niestety takie sytuacje nawet u starych jezdzoc koncza sie podobnie bo przeciez i tak nie miales jak go minac... ale hamowanie warto cwiczyc - nawet jezdzac normalnie po miescie - wyznaczajac sobie miejsca do ktorego musisz sie zatrzymac - mozna sie zdziwic co potrafia hample i opony w naszych sprzetach :). |
| smoq
|
Posted: 4 Lis 2009 05:09:45 Dnia Tue, 03 Nov 2009 11:04:06 -0800, muzieh napisaĹ(a): WyjechaĹem dzisiaj o 17 z pracy. Na dworze zimno, silnik zimny nie
spieszÄ c siÄ jadÄ Alejami Jerozolimskimi od strony Centrum w Warszawie. Zawsze skrÄcam w prawo na TrasÄ ToruĹskÄ . Przed skrzyĹźowaniem dwa pasy. Samochody stojÄ i czekajÄ na zielone. JadÄ ze 30 na godzinÄ miÄdzy nimi. Wyprzedzam stojÄ cy autobus i nagle przed autobusem prosto pod moje koĹa wylatuje koleĹ na rowerze. GoĹÄ chciaĹ przeciÄ Ä prostopadle ulicÄ korzystajÄ c z okazji, Ĺźe wszyscy stojÄ ... prawie wszyscy. Odruchowo przedni hebel niestety na maksa. UĹlizg przodu i bum. KoleĹ chyba teĹź siÄ wywaliĹ bo walnÄ Ĺem jego przednie koĹo, ale zanim wylazĹem spod Bandita 600 byĹ juĹź gotowy do odjazdu. RzuciĹem kilka bluzgĂłw. W odpowiedzi usĹyszaĹem, Ĺźe to tak samo moja wina jak i jego i nie ma co gadaÄ tylko trzeba jechaÄ ... i pojechaĹ. Ja zostaĹem z obtartym moto, poĹamanymi kierunkami i radoĹciÄ , ktĂłra przyszĹa juĹź później, Ĺźe nic mi siÄ nie staĹo. Dobrze Ĺźe Ci siÄ nic nie staĹo, co do rowerzysty trzeba byĹo go zĹapaÄ i zabraÄ mu rower, albo goĹcia przytrzymaÄ i dzwoniÄ po paĹy, niezaleĹźnie czy ma OC czy go nie ma, to jego wina i on ponosi odpowiedzialnoĹÄ za Twoje straty. PowinieneĹ (powinniĹcie) sprawdziÄ, czy tego typu szkody nie sÄ objÄte jakÄ Ĺ umowÄ ubezpieczenia,ktĂłra dotyczy tego rowerzysty np. odpowiedzialnoĹci cywilnej przy ubezpieczeniu mieszkania. RĂłwnieĹź ubezpieczenia nazywane przez ZakĹady ubezpieczeĹ: OC w Ĺźyciu Prywatnym przewaĹźnie obejmujÄ ochronÄ zdarzenia zwiÄ zane z prowadzeniem pojazdĂłw niemechanicznych (rowery, hulajnogi, deskorolki). PamiÄtaj rĂłwnieĹź, Ĺźe ubezpieczenia OC w Ĺźyciu prywatnym obejmujÄ ochronÄ zarĂłwno osobÄ ubezpieczonego jak i wspĂłlnie z nim zamieszkujÄ ce osoby bliskie. |
| Sybi
|
Posted: 4 Lis 2009 06:27:00 Użytkownik "Tytus" napisał: ale hamowanie warto cwiczyc - nawet jezdzac normalnie po miescie -
wyznaczajac sobie miejsca do ktorego musisz sie zatrzymac - mozna sie zdziwic co potrafia hample i opony w naszych sprzetach :). Zawsze troche mnie troche mdli jak slysze jak ktos znowu nawoluje do cwiczenia hamowania, trzeba: cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!! Wytlumaczcie mi co znaczy cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!!!? Tak jakby to bylo jakies antidotum na wszystko!! A gówno! Mialem w swoim zyciu w pyte hamowan i nie raz sie spocilem i nie raz przod mi uciekal co do stanu przedzawalowego mnie doporowadzalo. Po prostu w zaleznosci od sytuacji wyda albo nie wyda. Raz mi nie wydalo, odhamowalem i widze ze tym razem to dupa zbita... zwiekszalem nacisk do uzyskania potrzebnego opoznienia ale w pewnym momencie oponka powiedziala ni huhu i na dupie pojechalem ostatni odcinek drogi. Cale szczescie ze przy wywrotce ulegla lekko trajektoria lotu i ominalem przeszkode ale i tak nie moge powiedziec, ze bylem wygrany w tej sytuacji. Mozemy sobie cwiczyc cwiczyc i cwiczyc ale i tak nie zmienimy praw fizyki! To jedno nalezy sobie powtarzac przed kazdym wyjazdem. Powiedzcie mi z reka na sercu ile godzin w swojej motocyklowej histirii poswieciliscie tylko na cwiczenia, cwiczenia i cwiczenia?;) |
| muzieh
|
Posted: 4 Lis 2009 06:37:52 Powiedzcie mi z reka na sercu ile godzin w swojej motocyklowej histirii
poswieciliscie tylko na cwiczenia, cwiczenia i cwiczenia?;) -- Pozdr Sybi Z ręką na sercu. Od kiedy trafiłem na jazdy doszkalające do pro-motor do Marka Godlewskiego od czasu do czasu jadę na jakiś placyk i ćwiczę. Niestety nie miałem jeszcze na kursie awaryjnego hamowanie ;). Masz oczywiście rację, że ćwiczenie na placyku nie daje 100% bezpieczeństwa na drodze, ale każdy procent to i tak sporo. Pozdro. |
| Tytus z fabryki
|
Posted: 4 Lis 2009 07:04:52 Siemka ***"Sybi" Zawsze troche mnie troche mdli jak slysze jak ktos znowu nawoluje do cwiczenia hamowania, trzeba: cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!! Bo Ty stary ramol jestes, masz ABS i jeszcze cos na D na dodatek... A nie ma nic przyjemniejszego niz przejazdzka wieczorowa pora po cieplym dniu tak od swiatelek do swiatelek - zwlaszcza w kilka moto. I mnie nie przekonasz ze to nie cwiczenie startow i hamowania... T. P.S. Kiedy ostatnio zrobiles stoppie z Boguska ??? |
| grzech
|
Posted: 4 Lis 2009 07:49:51 Rower nie ma OC, więc nie ma z czego wypłacić, <
nie do końca, rower może nie mieć ale rowerzysta już tak. Ja mam i z chęcią bym pomógł w podobnej sytuacji - bo i po co ubezpieczycielowi tyle kasy na kącie?;) zulus VL800 |
| fv
|
Posted: 4 Lis 2009 08:00:31 Odruchowo przedni hebel niestety na maksa. Uślizg
przodu i bum. No i jeszcze zostaje kwestia, co by było gdybyś miał ABS... Bylo by dokladnie to samo. Jesli mial choc troszke skrecona kierownice - zadne ABS by mu nie pomoglo. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Co to znaczy "by nie pomogło"? Albo czy warto udzielac rad majac tak marne doswiadczenie?? Zdajesz
sobie sprawe ze mozesz mocno zaszkodzic takimi radami?? Święte oburzenie nic nie pomoże na brak argumentów merytorycznych. Zwłaszcza że sugerujesz, że ABS jest zbędnym bajerem za który nie warto płacić. |
| gildor
|
Posted: 4 Lis 2009 08:12:03 Zawsze troche mnie troche mdli jak slysze jak ktos znowu nawoluje
do cwiczenia hamowania, trzeba: cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!! Wytlumaczcie mi co znaczy cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!!!? Tak jakby to bylo jakies antidotum na wszystko!! A gówno! Mialem w swoim zyciu w pyte hamowan i nie raz sie spocilem i nie raz przod mi uciekal co do stanu przedzawalowego mnie doporowadzalo. no, bo nie ćwiczyłeś, ćwiczyłeś, ćwiczyłeś. a jakbyś ćwiczył, ćwiczył, ćwiczył... |
| Budyń
|
Posted: 4 Lis 2009 08:53:25 No i jeszcze zostaje kwestia, co by było gdybyś miał ABS...
Bylo by dokladnie to samo. Jesli mial choc troszke skrecona kierownice - zadne ABS by mu nie pomoglo. Jesli zas mial kolo "na wprost" to czy ma ABS czy nie - zadna Pierniolu, a ty pojeżdziłes z abs-em troche? Bo ja, pojeździwszy, twierdze ze abs mógłby tu mocno pomóc. b. |
| kakmar
|
Posted: 4 Lis 2009 10:38:32 Zawsze troche mnie troche mdli jak slysze jak ktos znowu nawoluje
do cwiczenia hamowania, trzeba: cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!! Wytlumaczcie mi co znaczy cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!!!? Tak jakby to bylo jakies antidotum na wszystko!! A gĂłwno! Mialem w swoim zyciu w pyte hamowan i nie raz sie spocilem i nie raz przod mi uciekal co do stanu przedzawalowego mnie doporowadzalo. No Äwiczy (hehe) siÄ wĹaĹnie m.innymi po to Ĺźeby siÄ przyzwyczaiÄ. Po prostu w zaleznosci od sytuacji wyda albo nie wyda. Raz mi nie wydalo,
odhamowalem i widze ze tym razem to dupa zbita... zwiekszalem nacisk do uzyskania potrzebnego opoznienia ale w pewnym momencie oponka powiedziala ni huhu i na dupie pojechalem ostatni odcinek drogi. Zawsze siÄ moĹźe zdarzyÄ Ĺźe niewyda niezaleĹźnie od tego jak duĹźo siÄ niby umi. Ale im wiÄcej siÄ niby umi tym rzadziej siÄ zdarza Ĺźe nie wyda. Cale szczescie ze przy wywrotce ulegla lekko trajektoria lotu i ominalem
przeszkode ale i tak nie moge powiedziec, ze bylem wygrany w tej sytuacji. Zwykle czarnym do doĹu siÄ lepiej skrÄca, omija i hamuje, ale w Ĺźyciu róşnie bywa. Mozemy sobie cwiczyc cwiczyc i cwiczyc ale i tak nie zmienimy praw fizyki!
To jedno nalezy sobie powtarzac przed kazdym wyjazdem. Nie zmienimy, ale warto wykorzystaÄ to co jest, bo niestety to z reguĹy siÄ samemu daje dupy, potem gdy jeszcze siÄ moĹźna uratowaÄ, znowu daje siÄ dupy i dopiero wtedy jest bum. Te wyjÄ tki (piszÄ o cywilnej jeĹşdzie po drogach) ktĂłre siÄ zdarzajÄ , i sÄ nie do ogarniÄcia, to naprawdÄ wyjÄ tkowe i rzadko zdarzajÄ ce siÄ sytuacje. Powiedzcie mi z reka na sercu ile godzin w swojej motocyklowej histirii
poswieciliscie tylko na cwiczenia, cwiczenia i cwiczenia?;) Nie wiem, bo nie liczÄ, (notatek teĹź nie mam) ale co najmniej raz w miesiÄ cu, z reguĹy czÄĹciej, tak czy inaczej, raczej ponad sto kilometrĂłw miesiÄcznie dla samego treningu. A oczywiĹcie nie na drodze, w ruchu. |
| Paweł Kiljan
|
Posted: 4 Lis 2009 11:32:40 A najbardziej
wkurzyłem się na siebie, że pomimo wiedzy teoretycznej o awaryjnych manewrach jedyne co zrobiłem to hamulec do końca i szeroko otwarte oczy. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... jasne ze cwiczyc, tylko starsznie trudno nalapac rowerzystow do tych cwiczen. KJ |
| Artur Zabroński
|
Posted: 4 Lis 2009 11:40:25 jasne ze cwiczyc, tylko starsznie trudno nalapac rowerzystow do tych cwiczen. W czym problem? Wjeżdzasz na ścieżkę rowerową i ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz. -- Artur Zygzak 12 |
| Jacot
|
Posted: 4 Lis 2009 12:31:30 Wytlumaczcie mi co znaczy cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!!!?
Tak jakby to bylo jakies antidotum na wszystko!! A gówno! ... Mozemy sobie cwiczyc cwiczyc i cwiczyc ale i tak nie zmienimy praw fizyki!
To jedno nalezy sobie powtarzac przed kazdym wyjazdem. Powiedzcie mi z reka na sercu ile godzin w swojej motocyklowej histirii poswieciliscie tylko na cwiczenia, cwiczenia i cwiczenia?;) Wiesz.. w sensie, ze kazdy wyjazd jest cwiczeniem, tez moze byc. W koncu idzie tylko o to, zeby nabyc prawidlowych odruchow. To ze generalnie jeszcze jakos zyje zawdzieczam tylko temu, ze skads mi takie nienajgorsze odruchy sie wziely. Fakt, nigdy nie cwiczylem tak jak np. radzil Rychter 60 lat temu: http://jacot.ath.cx/ine/wrychter.htm , chociaz... w czasach tak dawnych, ze juz nie pamietam rozne rzeczy sie wyprawialo, nie tylko na rowerze. A idea tego jest taka, jak on tam pisal: coby panowac nad motorem w wiekszosci sytuacji. |
| de Fresz
|
Posted: 4 Lis 2009 14:10:35 Użytkownik "Tytus" napisał:
ale hamowanie warto cwiczyc - nawet jezdzac normalnie po miescie -
wyznaczajac sobie miejsca do ktorego musisz sie zatrzymac - mozna sie zdziwic co potrafia hample i opony w naszych sprzetach :). Zawsze troche mnie troche mdli jak slysze jak ktos znowu nawoluje do cwiczenia hamowania, trzeba: cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!! Wytlumaczcie mi co znaczy cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!!!? Tak jakby to bylo jakies antidotum na wszystko!! A gówno! Oczywiście że nie jest to antidotum, ale jest baaardzo pomocne. Po prostu w zaleznosci od sytuacji wyda albo nie wyda.
Zgadza się, ale ćwicząc zwiększasz szansę na tn pierwszy wariant. Raz mi nie wydalo,
odhamowalem i widze ze tym razem to dupa zbita... zwiekszalem nacisk do uzyskania potrzebnego opoznienia ale w pewnym momencie oponka powiedziala ni huhu i na dupie pojechalem ostatni odcinek drogi. Nooo. Ja np. z ćwiczenia (zbyt rzadkiego niestety) wyniosłem naukę odpuszczania hebla w momencie początku uślizgu. Niby fajnie, już kilka razy się przydało, ale wyszedł mi jeden haczyk. Odpuszczam na tyle mocno i na tyle długo, że droga hamowania rośnie w pip. Czyli jak by mi się zdarzyło ostro heblować przed przeszkodą i bym tak zrobił, to jest szansa że wycedzę. Ciężko powiedzieć co lepsze. Rozwiązaniem może być dużo bardziej intensywne ćwiczenie, żeby wyczuwać dokładnie granicę poślizgu i odpuszczać na moment wcześniej. Tylko to jest o tyle trudne, że dość mocno się zmienia od warunków otoczenia i te granice są dość płynne - miałem ze 2 hamowania gdy byłem pewny że oponki popłyną, bo wszystkie wcześniejsze doświadczenia za tym świadczyły. A one nic. Jakieś jebane czary (znaczy pewnie jakiś prawidziwy asfalt musiał być, fluidy i cośtam jeszcze). Powiedzcie mi z reka na sercu ile godzin w swojej motocyklowej histirii
poswieciliscie tylko na cwiczenia, cwiczenia i cwiczenia?;) Ja zwykle robię sobie parogodzinną sesyjkę w maju/czerwcu oraz dość często wieczorkami na pustych ulicach intesywnie hebluję. |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... Czas ładowania strony (sek.): 0.566 users miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
|