samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Historia jednego VW - jako ciekawostka

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Historia jednego VW - jako ciekawostka
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
maciejc

Posted: 17 Gru 2009 08:24:39



hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc




LEPEK

Posted: 17 Gru 2009 08:40:42



hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

IMO gorzkie żale tylko.
Facet kupił trzyletniego Paska z 170 kkm na liczniku, teraz samochód ma
cztery lata i 200 kkm.
Obwinia "chłopaków z VW", że źle zaprojektowali głowicę, bo robią sie
mikropęknięcia - ale już po gwarancji, więc projekt był bardzo precyzyjny.
Dolewa płynu chłodniczego ni wnikając w powody ubytków, jakby do PF 125p
lał.
A ta zębatka... na szrotach tego nie dostanie?

Pozdr,



glang

Posted: 17 Gru 2009 08:49:38



dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/
Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

współczuję
ale miałem 3 samochody z tym silnikiem. fakt że z każdym pożegnałem się
przed 100 tys km ale ten pierwszy spotkałem niedawno w stolicy i ma prawie
300 tys i bez zarzutu. no glowicę wymieniałem jeszcze ja w ASO :)
teraz męczę ten silnik w samochodzie który waży 1900 kg wieć ma trochę
ciężej.
zobaczymy co będzie :)
pzdr
GL






Agent

Posted: 17 Gru 2009 09:00:33




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

IMO gorzkie żale tylko.
Facet kupił trzyletniego Paska z 170 kkm na liczniku, teraz samochód ma
cztery lata i 200 kkm.
Obwinia "chłopaków z VW", że źle zaprojektowali głowicę, bo robią sie
mikropęknięcia - ale już po gwarancji, więc projekt był bardzo precyzyjny.
Dolewa płynu chłodniczego ni wnikając w powody ubytków, jakby do PF 125p
lał.
A ta zębatka... na szrotach tego nie dostanie?

Chyba se jaja robisz. Jak pęka głowica po gwarancji tzn ze projekt był
dobry? A jak kazdy czujnik kosztuje min kilka stów to tez normalka, co? Lub
czesci projektowane tak aby wymienić pól silnika niepotrzebnych czesci ew.
latać po szrotach to też nic?





PB

Posted: 17 Gru 2009 09:03:17



Thu, 17 Dec 2009 10:00:33 +0100, na pl.misc.samochody, Agent


Chyba se jaja robisz. Jak pęka głowica po gwarancji tzn ze projekt był
dobry? A jak kazdy czujnik kosztuje min kilka stów to tez normalka, co? Lub

byl perfekcyjny. Tak wynika z ksiegowosci i innych wskazników. I nie
jest to ponury żart - tylko rzeczywistość. Popatrz wokół siebie - ile
widzisz rzeczy zaprojektowanych tak aby się szybko zużyły i abyś kupił
nowe? Chodzisz w dżinsach? Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego nie
wytrzymują setek prań i 3 lat jak kiedyś???

czesci projektowane tak aby wymienić pól silnika niepotrzebnych czesci ew.
latać po szrotach to też nic?

j.w.




lleeoo

Posted: 17 Gru 2009 09:13:54





IMO gorzkie żale tylko.
Facet kupił trzyletniego Paska z 170 kkm na liczniku, teraz samochód ma
cztery lata i 200 kkm.
Obwinia "chłopaków z VW", że źle zaprojektowali głowicę, bo robią sie
mikropęknięcia - ale już po gwarancji, więc projekt był bardzo precyzyjny.
...
Pozdr,

Zapewniam cie, że ta głowica pęka również przy przebiegu 60 tys. ogólnie
silnik 2.0 TDI z rocznika 2005 to jedna wielka fuszerka.




PJ

Posted: 17 Gru 2009 09:26:43



170 tkm po 3 latach to ma taksowka, poza tym jesli kupowal u handlarza
to powinien miec gwarancje a jesli kupil od trzech czarnych braci,
ktorzy jezdza 24h/dobe to sorry ... czego sie spodziewal ?
VW nie oglosilo akcji serwisowej bo taniej jest wymienic silnik
kilkuset taksowkarzom czy akwizytorom, ktorzy "zdaza" zglosic sie z
autem na gwarancji.
To nie byla umyslna akcja po prostu wpadka jaka zdarza sie co jakis
czas wszystkim producentom ...

P.





Wojtekk

Posted: 17 Gru 2009 09:27:44





Chyba se jaja robisz. Jak pęka głowica po gwarancji tzn ze projekt był dobry?
Już minęły czasy projektowania samochodów na wieki. Coraz mniejsze silniki mają

coraz większą moc, nie są przewidywane do wielokrotnych remontów jak kiedyś.
Taka jest teraz tendencja rynku.
To był samchód używany. Nie wiadomo jak obchodził się z nim poprzedni
właściciel.


A jak kazdy czujnik kosztuje min kilka stów to tez normalka, co?
W Fiacie Punto normalką będzie kilkadziesiąt złotych, w Passacie kilka stów, a w

Ferrari kilka tysięcy.

czesci projektowane tak aby wymienić pól silnika niepotrzebnych czesci ew.
latać po szrotach to też nic?
Taka jest cena tańszego lepiej wyposażonego samochodu.

Aby samochód był tani producenci muszą gdzieś ciąć koszty i na czymś zarabiać.

Zauważ że producentom zależy na zadowoleniu klientów, czyli nabywców nowych aut,
a nie miłośników szrotów.

Pozdrawiam
Wojciech Kościelny





Agent

Posted: 17 Gru 2009 09:43:18




Thu, 17 Dec 2009 10:00:33 +0100, na pl.misc.samochody, Agent


Chyba se jaja robisz. Jak pęka głowica po gwarancji tzn ze projekt był
dobry? A jak kazdy czujnik kosztuje min kilka stów to tez normalka, co?
Lub

byl perfekcyjny. Tak wynika z ksiegowosci i innych wskazników. I nie
jest to ponury żart - tylko rzeczywistość. Popatrz wokół siebie - ile
widzisz rzeczy zaprojektowanych tak aby się szybko zużyły i abyś kupił
nowe? Chodzisz w dżinsach? Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego nie
wytrzymują setek prań i 3 lat jak kiedyś???

Ej, no ja rozumiem że np. spręgło, amortyzatory, elementy zawieszenia jak i

stopniowo silnik się zużywa ale jak pęka głowica to dla mnie to już nie jest
normalne zuzycie a wada konstrukcyjna. Podobnie jak czujniki które nie
powinny zużywać się wcale lub co najmniej być trwalsze niż 4 lata jeśli nie
mają ruchomych części.





Agent

Posted: 17 Gru 2009 09:49:41






Chyba se jaja robisz. Jak pęka głowica po gwarancji tzn ze projekt był
dobry?
Już minęły czasy projektowania samochodów na wieki. Coraz mniejsze silniki

mają
coraz większą moc, nie są przewidywane do wielokrotnych remontów jak
kiedyś.
Taka jest teraz tendencja rynku.

Moze silników w autach rosną od czasów ich wynalezienia. Obecnie na ich
awaryjność ma duży wpływa ekologia oraz cięcie kosztów na czym się da.

A jak kazdy czujnik kosztuje min kilka stów to tez normalka, co?
W Fiacie Punto normalką będzie kilkadziesiąt złotych, w Passacie kilka

stów, a w
Ferrari kilka tysięcy.

No wygląda na to że cena naprawy 9000 zł jest w Passacie jak w Ferrari.


czesci projektowane tak aby wymienić pól silnika niepotrzebnych czesci
ew.
latać po szrotach to też nic?
Taka jest cena tańszego lepiej wyposażonego samochodu.

Aby samochód był tani producenci muszą gdzieś ciąć koszty i na czymś
zarabiać.

Czyli jak napisał właściciel auta. Po co robić coś dobrego. Lepiej klepać
umyślnie buble, tak? To chyba nie działa. Toyota stara się od lat produkowac
auta mało awaryjne i klienci to doceniają. Góruje w rankingach sprzedaży w
Europie i USA


Zauważ że producentom zależy na zadowoleniu klientów, czyli nabywców
nowych aut, a nie miłośników szrotów.

I myslisz że jak posiadacz takiego 4 lataka musi wybulic 9000 zł na naprawę
to jest zadowolony? Bo wg mnie nie kupi więcej tej marki.





Agent

Posted: 17 Gru 2009 09:52:23




170 tkm po 3 latach to ma taksowka, poza tym jesli kupowal u handlarza
to powinien miec gwarancje a jesli kupil od trzech czarnych braci,
ktorzy jezdza 24h/dobe to sorry ... czego sie spodziewal ?
VW nie oglosilo akcji serwisowej bo taniej jest wymienic silnik
kilkuset taksowkarzom czy akwizytorom, ktorzy "zdaza" zglosic sie z
autem na gwarancji.
To nie byla umyslna akcja po prostu wpadka jaka zdarza sie co jakis
czas wszystkim producentom ...

Tylko ze jedni sie do tego przyznaja i robia akcje serwisowa a inni uwazaja

ze wszystko jest ok nawet jesli to ewidentnie wada fabryczna. Inna sprawa ze
akcje serwisowe wiaza sie najczesciej z wadami dotyczacymi bezpieczenstwa a
nie innymi





driv.er

Posted: 17 Gru 2009 10:25:39




hej,
http://vwszrot.pl/

Zauważyłem że właściciel tego auta często używa słowa "nowe" ;-) nowe to ono
było jak wyjechało z salonu.. :-) on kupił rocznik 2005 w 2008 roku, takich
gorzkich żali jest mnóstwo, ja to nazywam relatywizmem, ktoś kupuje 3 letnie
auto i wierzy, że ono ma realny przebieg 170tys i uważa, że "nowe" nie może
się psuć...




Wojtekk

Posted: 17 Gru 2009 11:06:55





No wygląda na to że cena naprawy 9000 zł jest w Passacie jak w Ferrari.
To jest suma kilku napraw.


Czyli jak napisał właściciel auta. Po co robić coś dobrego. Lepiej klepać
umyślnie buble, tak? To chyba nie działa. Toyota stara się od lat produkowac
auta mało awaryjne i klienci to doceniają. Góruje w rankingach sprzedaży w
Europie i USA
To działa. Jak prześledzisz historię, to właśnie Toyota pierwsza pod koniec lat

osiemdziesiątych zaczęła wprowadzać na rynek europejski "buble" we współczesnym
stylu. Te "buble" były mniej awaryjne od klasycznie produkowanych samochodów.
Teraz już wszystkie marki przystąpiły do tej polityki i produkują podobne
"buble". Awaryjność różnych marek obecnie jest podobna.

I myslisz że jak posiadacz takiego 4 lataka musi wybulic 9000 zł na naprawę to
jest zadowolony? Bo wg mnie nie kupi więcej tej marki.

Przecież pierwszy właściciel był zadowolony. Jeździł trzy lata, nic mu się nie
psuło. Teraz pewnie jeździ kolejnym VW. Za dwa-trzy lata pewnie zechce się go
pozbyć i na pewno znajdzie się kupiec.
A ten co kupił używanego szrota albo nic się nie nauczył i dalej będzie się
upierał przy używkach więc dla koncernów samochodowych tak jak by nie istniał,
albo wyciągnie wnioski i kupi nówkę i koncerny pozyskają nowego klienta. I
biznes się kręci, na tym to polega.

Pozdrawiam
Wojtek





P.H.

Posted: 17 Gru 2009 11:23:06




170 tkm po 3 latach to ma taksowka,

<rotfl
wcale duzo nie jezdze i w foczce po 3 latach mialem 150kkm
IMO to ten pasek mógl miec nawet 370kkm





Agent

Posted: 17 Gru 2009 12:06:27






No wygląda na to że cena naprawy 9000 zł jest w Passacie jak w Ferrari.
To jest suma kilku napraw.


Czyli jak napisał właściciel auta. Po co robić coś dobrego. Lepiej klepać
umyślnie buble, tak? To chyba nie działa. Toyota stara się od lat
produkowac auta mało awaryjne i klienci to doceniają. Góruje w rankingach
sprzedaży w Europie i USA
To działa. Jak prześledzisz historię, to właśnie Toyota pierwsza pod

koniec lat osiemdziesiątych zaczęła wprowadzać na rynek europejski "buble"
we współczesnym stylu. Te "buble" były mniej awaryjne od klasycznie
produkowanych samochodów. Teraz już wszystkie marki przystąpiły do tej
polityki i produkują podobne "buble". Awaryjność różnych marek obecnie
jest podobna.

Chyba jednak nie.


Przecież pierwszy właściciel był zadowolony. Jeździł trzy lata, nic mu się
nie psuło. Teraz pewnie jeździ kolejnym VW. Za dwa-trzy lata pewnie zechce
się go pozbyć i na pewno znajdzie się kupiec.
A ten co kupił używanego szrota albo nic się nie nauczył i dalej będzie
się upierał przy używkach więc dla koncernów samochodowych tak jak by nie
istniał, albo wyciągnie wnioski i kupi nówkę i koncerny pozyskają nowego
klienta. I biznes się kręci, na tym to polega.

Po pierwsze nie wiemy czy pierwszy właściciel był zadowolony.

Po drugie ten co kupił uzywanego VW który mu się psuł pewnie nie kupi więcej
VW zarówno nowego jak i używanego. A jak nie kupi używanego to i popyt na te
auta spadnie i co za tym idzie spadnie tez cena uzywanych VW więc czesc
kupujacych nowe weźmie to pod uwagę i wybierze inną markę żeby tracić mniej
kasy przy sprzedaży. Myślisz ze dlaczego takie kilkuletnie auto typu Laguna
czy P407 kosztuje 25-35 tys gdzie o Passacie z tego rocznika można tylko
pomarzyć?
Lepiej już zarabiac na serwisie przez 7 lat i wymieniać tylko olej i klocki
w aucie które sie nie psuje niż dać gwarancje 2 lata i olewać tych którym
się nie poszczęściło i głowica padła krótko po gwarancji. Zresztą co tu dużo
gadać. VW wyrobil sobie opinię "pancewagen" i dzięki niej ma dużą sprzedaż.
Jak tak dalej pójdzie to nikt nie kupi auta droższego o kilkanasie tys tylko
pójdzie do salonu z autami francuskimi które z reguły oferuja lepsze
wyposażenie za mniej kasy.





BMa

Posted: 17 Gru 2009 13:10:48




hej,
http://vwszrot.pl/

Zauważyłem że właściciel tego auta często używa słowa "nowe" ;-) nowe to
ono
było jak wyjechało z salonu.. :-) on kupił rocznik 2005 w 2008 roku,
takich
gorzkich żali jest mnóstwo, ja to nazywam relatywizmem, ktoś kupuje 3
letnie
auto i wierzy, że ono ma realny przebieg 170tys i uważa, że "nowe" nie
może
się psuć...

Nowe nie jest, najlepsze lata już za nim. Tu zgoda. Ale cóż takiego
niewiarygodnego jest w przebiegu 170kkm/3lata?






kogutek

Posted: 17 Gru 2009 13:22:22



hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc
Następny co uwierzył w niezniszczalność samochodu. To historia nie jednego a

wszystkich obecnie produkowanych tanich samochodów. 200 tysięcy i do huty albo
remont wszystkiego. 230 tysięcy to dobry wynik. Czego on chce od samochodu.
Zwłaszcza że ktoś podobno robił rocznie 65 tysięcy, bo ile robił nikt z
wyjątkiem jego nie wie. Dużo jeździł to i szybko jeździł. Kapelusznik do 300
tysięcy by dobił. Wymieni sobie jeszcze pierścienie, najlepiej od razu z nad
wymiarowymi tłokami, panewki, popychacze, wałek rozrządu i znowu 200 tysięcy
zrobi, jak się nie będzie wygłupiał. Potem przyjdzie czas na skrzynię biegów,
zawieszenie itd. Z dobrych starych rzeczy to wino i skrzypce a nie samochody co
mają jeździć. Chcesz inny przykład. Ktoś kupił nową Dacie. Zrobił 75 tysięcy i
mu palma odbiła. Pojechał i za 2000 złotych mu podnieśli moc silnika. Zrobił
jeszcze 30 tysięcy i padł silnik. Oleju brał prawie tyle co ropy, kopcił, siły
miał tyle co maluch. Skończyło się na kapitalnym remoncie i zdjęciu wynalazku za
2 tysiące. Już mu nie przeszkadza że odejścia nie ma. Złudzeń że pól miliona
zrobi też nie ma. Liczy na jakieś 150 tysięcy. Jak mu mówiłem żeby nic przy
silniku nie poprawiał to twierdził że się nie znam. Bo to dizel i pól milina
dizle robią. To teraz już wie że robią pół miliona jak się w międzyczasie dwa
remonty zrobi.




Agent

Posted: 17 Gru 2009 13:27:52




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc
Następny co uwierzył w niezniszczalność samochodu. To historia nie jednego

a
wszystkich obecnie produkowanych tanich samochodów. 200 tysięcy i do huty
albo
remont wszystkiego. 230 tysięcy to dobry wynik. Czego on chce od
samochodu.
Zwłaszcza że ktoś podobno robił rocznie 65 tysięcy, bo ile robił nikt z
wyjątkiem jego nie wie. Dużo jeździł to i szybko jeździł. Kapelusznik do
300
tysięcy by dobił. Wymieni sobie jeszcze pierścienie, najlepiej od razu z
nad
wymiarowymi tłokami, panewki, popychacze, wałek rozrządu i znowu 200
tysięcy
zrobi, jak się nie będzie wygłupiał. Potem przyjdzie czas na skrzynię
biegów,
zawieszenie itd. Z dobrych starych rzeczy to wino i skrzypce a nie
samochody co
mają jeździć. Chcesz inny przykład. Ktoś kupił nową Dacie. Zrobił 75
tysięcy i
mu palma odbiła. Pojechał i za 2000 złotych mu podnieśli moc silnika.
Zrobił
jeszcze 30 tysięcy i padł silnik. Oleju brał prawie tyle co ropy, kopcił,
siły
miał tyle co maluch. Skończyło się na kapitalnym remoncie i zdjęciu
wynalazku za
2 tysiące. Już mu nie przeszkadza że odejścia nie ma. Złudzeń że pól
miliona
zrobi też nie ma. Liczy na jakieś 150 tysięcy. Jak mu mówiłem żeby nic
przy
silniku nie poprawiał to twierdził że się nie znam. Bo to dizel i pól
milina
dizle robią. To teraz już wie że robią pół miliona jak się w międzyczasie
dwa
remonty zrobi.

Aha to pewnie dlatego w ogłoszeniach 90% aut to te do 200 tys. km. Daj

spokój, 200 tys to robiły Polonezy na Selektolu.





Jakub Witkowski

Posted: 17 Gru 2009 13:34:42




klepać umyślnie buble, tak? To chyba nie działa. Toyota stara się od lat
produkowac auta mało awaryjne i klienci to doceniają. Góruje w
rankingach sprzedaży w Europie i USA

Toyota starała się kiedyś i klienci jeszcze w nią wierzą, ale za 5-10
lat z tego mitu juz nic nie zostanie, podobnie jak z mitu mercedesa.




gosmo

Posted: 17 Gru 2009 13:42:40



hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/
Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Stary problem zgłoszony przez producenta już chyba w 2007. Jakby gość
poszukał to by znalazł info. że nie warto go kupować. Poza tym 3 letnie auto
to nie jest nowe auto, a właściwie to zależy to tylko i wyłącznie od
poprzedniego właściciela.
Można się czepiać VW ale wystarczy popatrzeć na stronę uokik i widać
wyraźnie, że problemy to ma nie tylko VW, z tego miesiąca znalazłoby się
odpadający fotel pasażera, czy pedał hamulca w innych markach. Dopiero by
było gadania, gdyby ktoś znalazł opis, że komuś się pedał hamulca złamał.
Nie byłoby o tym ani słowa gdyby to był francuz czy włoch, ale jak vw to
musi być chicior. Może dlatego że:
- Niemieckie auta są relatywnie drogie, kupujecie francyzy, włochy, koreańce
i czechy i dorabiacie ideologie
- Ciekawostką jest, że VW się zepsuł ;) Choć psują się jak każde inne.
A to, że ciągle się coś psuje w tych VW to tylko wynik tego, że VW ma
największy udział w sprowadzaniu aut z zagraniacy, więc niewiele poza nimi
może się psuć ;)

Zanim mnie zlinczujecie... mam czecha ale mi z tym dobrze;)





Jakub Witkowski

Posted: 17 Gru 2009 13:45:53




Zresztą co tu dużo gadać. VW wyrobil sobie opinię "pancewagen" i dzięki
niej ma dużą sprzedaż. Jak tak dalej pójdzie to nikt nie kupi auta
droższego o kilkanasie tys tylko pójdzie do salonu z autami francuskimi
które z reguły oferuja lepsze wyposażenie za mniej kasy.

No więc właśnie tak to dalej pójdzie: podobne założenia = podobne produkty,
podobnej jakości. A założenia są wszędzie zblizone, gdyż na całym świecie
rządzą księgowi, nauczeni tych samych reguł.

Porównaj sobie obecny wachlarze produktów głównych graczy przemysłu
samochodowego z tym, co oferowali lat temu 20, 30, 50... Trend do ujednolicania
i upodabniania się jest oczywisty. Za lat kolejnych 30lat oferty będą się
tak różniły, jak dziś produkty coca coli od pepsi.






Posted: 17 Gru 2009 14:00:21




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/
Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Stary problem zgłoszony przez producenta już chyba w 2007. Jakby gość
poszukał to by znalazł info. że nie warto go kupować. Poza tym 3 letnie auto
to nie jest nowe auto, a właściwie to zależy to tylko i wyłącznie od
poprzedniego właściciela.
Można się czepiać VW ale wystarczy popatrzeć na stronę uokik i widać
wyraźnie, że problemy to ma nie tylko VW, z tego miesiąca znalazłoby się
odpadający fotel pasażera, czy pedał hamulca w innych markach. Dopiero by
było gadania, gdyby ktoś znalazł opis, że komuś się pedał hamulca złamał.
Nie byłoby o tym ani słowa gdyby to był francuz czy włoch, ale jak vw to
musi być chicior. Może dlatego że:
- Niemieckie auta są relatywnie drogie, kupujecie francyzy, włochy, koreańce
i czechy i dorabiacie ideologie
- Ciekawostką jest, że VW się zepsuł ;) Choć psują się jak każde inne.
A to, że ciągle się coś psuje w tych VW to tylko wynik tego, że VW ma
największy udział w sprowadzaniu aut z zagraniacy, więc niewiele poza nimi
może się psuć ;)
Dokładnie, zresztą nikt nie sprowadza tego co zaczyna się na "F" poza Ferrari
;-) z zagranicy jak ma więcej niż 5-8 lat


Zanim mnie zlinczujecie... mam czecha ale mi z tym dobrze;)

.a że VW to Niemiec! ;-) a Polacy nie lubią Niemców za wojnę a Czesi! oooo
zawsze z Niemcami ;-)





lleeoo

Posted: 17 Gru 2009 14:02:48





Stary problem zgłoszony przez producenta już chyba w 2007. Jakby gość
poszukał to by znalazł info. że nie warto go kupować. Poza tym 3 letnie
auto to nie jest nowe auto, a właściwie to zależy to tylko i wyłącznie
od poprzedniego właściciela.
Można się czepiać VW ale wystarczy popatrzeć na stronę uokik i widać
wyraźnie, że problemy to ma nie tylko VW, z tego miesiąca znalazłoby się
odpadający fotel pasażera, czy pedał hamulca w innych markach. Dopiero
by było gadania, gdyby ktoś znalazł opis, że komuś się pedał hamulca
złamał. Nie byłoby o tym ani słowa gdyby to był francuz czy włoch, ale
jak vw to musi być chicior. Może dlatego że:
- Niemieckie auta są relatywnie drogie, kupujecie francyzy, włochy,
koreańce i czechy i dorabiacie ideologie
- Ciekawostką jest, że VW się zepsuł ;) Choć psują się jak każde inne.
A to, że ciągle się coś psuje w tych VW to tylko wynik tego, że VW ma
największy udział w sprowadzaniu aut z zagraniacy, więc niewiele poza
nimi może się psuć ;)

Zanim mnie zlinczujecie... mam czecha ale mi z tym dobrze;)

Znaczy co TATRĘ ?




kogutek

Posted: 17 Gru 2009 14:05:44




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc
Następny co uwierzył w niezniszczalność samochodu. To historia nie jednego
a
wszystkich obecnie produkowanych tanich samochodów. 200 tysięcy i do huty
albo
remont wszystkiego. 230 tysięcy to dobry wynik. Czego on chce od
samochodu.
Zwłaszcza że ktoś podobno robił rocznie 65 tysięcy, bo ile robił nikt z
wyjątkiem jego nie wie. Dużo jeździł to i szybko jeździł. Kapelusznik do
300
tysięcy by dobił. Wymieni sobie jeszcze pierścienie, najlepiej od razu z
nad
wymiarowymi tłokami, panewki, popychacze, wałek rozrządu i znowu 200
tysięcy
zrobi, jak się nie będzie wygłupiał. Potem przyjdzie czas na skrzynię
biegów,
zawieszenie itd. Z dobrych starych rzeczy to wino i skrzypce a nie
samochody co
mają jeździć. Chcesz inny przykład. Ktoś kupił nową Dacie. Zrobił 75
tysięcy i
mu palma odbiła. Pojechał i za 2000 złotych mu podnieśli moc silnika.
Zrobił
jeszcze 30 tysięcy i padł silnik. Oleju brał prawie tyle co ropy, kopcił,
siły
miał tyle co maluch. Skończyło się na kapitalnym remoncie i zdjęciu
wynalazku za
2 tysiące. Już mu nie przeszkadza że odejścia nie ma. Złudzeń że pól
miliona
zrobi też nie ma. Liczy na jakieś 150 tysięcy.  Jak mu mówiłem żeby nic
przy
silniku nie poprawiał to twierdził że się nie znam. Bo to dizel i pól
milina
dizle robią. To teraz już wie że robią pół miliona jak się w międzyczasie
dwa
remonty zrobi.

Aha to pewnie dlatego w ogłoszeniach 90% aut to te do 200 tys. km. Daj
spokój, 200 tys to robiły Polonezy na Selektolu.

Masz rację. Polonezy robiły do remontu od 180 do 220 tysięcy. Przy 180 blok

wydawał na 1 szlif przy 220 na drugi. Jak by puścić tamte silniki na
współczesnych olejach to by po 300 tysięcy robiły. Pól miliona robiły wtedy
diesle w mercedesach. Miał taki mercedes 2,5 litra i 75 koni. Teraz ma 1,9 i 130
koni. Wtedy średnia żywotność samochodu w cywilizowanych krajach wynosiła z 15
lat. Teraz poniżej 10. Po co teraz samochód który rozlatuje się od rdzy z nie
zużytym silnikiem. Auto ma żyć 7 lat i w tym czasie przeciętny użytkownik ma bez
większych problemów zrobić 200 tysięcy. Śmierć współczesnego auta jest
zaprogramowana.




Jakub Witkowski

Posted: 17 Gru 2009 14:09:21



hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

I teraz odkrywa Amerykę w postaci objawienia, że współczesny samochód
to mechanizm bardzo (zanadto) skomplikowany, zawodny i drogi.
Poza tym nie odrobił pracy domowej (informacje o felerach znalazł post
factum w internecie), i jeszcze wykazuje się naiwną wiarą w te 170kkm




Qlfon

Posted: 17 Gru 2009 14:33:13



170 tkm po 3 latach to ma taksowka,
jakos nie jezdze taksowka a robie 6,5-7kkm miesiecznie...

Samochod odebrany 3 sierpnia dzis na liczniku 31840 km....
Az sie boje bo to tez 2.0 TDI:)




gosmo

Posted: 17 Gru 2009 14:43:14



Masz rację. Polonezy robiły do remontu od 180 do 220 tysięcy. Przy 180
blok wydawał na 1 szlif przy 220 na drugi. Jak by puścić tamte silniki na
współczesnych olejach to by po 300 tysięcy robiły. Pól miliona robiły
wtedy diesle w mercedesach. Miał taki mercedes 2,5 litra i 75 koni.
Teraz ma 1,9 i 130 koni.

Albo i benzyna 1,4 i 170koni, choć pewnie i więcej wyciągają w fabrycznych
wozach.

Wtedy średnia żywotność samochodu w
cywilizowanych krajach wynosiła z 15 lat. Teraz poniżej 10. Po co teraz
samochód który rozlatuje się od rdzy z nie zużytym silnikiem. Auto ma
żyć 7 lat i w tym czasie przeciętny użytkownik ma bez większych
problemów zrobić 200 tysięcy. Śmierć współczesnego auta jest
zaprogramowana.

Ale nie przez producentów tylko ich klientów. Kupiłbyś nowe auto z dizlem
2,5 litrowym palącym 15l/100km w mieście i mocą 75hp? Nie sądzę ;)
Chcesz więcej koni i małego spalania? Musisz wziąć pod uwagę, że wcześniej z
autem się pożegnasz, producent przecież o tym w ulotce nie napisze ;)





Wojtekk

Posted: 17 Gru 2009 14:45:34





To działa. Jak prześledzisz historię, to właśnie Toyota pierwsza pod koniec
lat osiemdziesiątych zaczęła wprowadzać na rynek europejski "buble" we
współczesnym stylu. Te "buble" były mniej awaryjne od klasycznie
produkowanych samochodów. Teraz już wszystkie marki przystąpiły do tej
polityki i produkują podobne "buble". Awaryjność różnych marek obecnie jest
podobna.

Chyba jednak nie.

W rankingach awaryjności Touota obecnie nie zajmuje pierwszego miejsca. Z

niektórymi
modelami jest w ścisłej czołówce (terenowe, małe), w innych przypadkach jest
bliżej środka stawki. Nie ma pozycji zdecydowanego lidera jak jeszcze to było
kilkanaście lat temu.
Gdy Toyota rozpoczęła atak na rynek europejski lista części zamiennych do
samochodów tej marki była o połowę krótsza niż do przeciętnego europejskiego
samochodu. Jak do VW można było kupić każdą sróbkę, podkładkę czy uszczelkę to
do Toyoty kupowało się całe moduły, często nierozbieralne i nienaprawialne za to
tanie w produkcji i trwałe, obliczone na określony czas życia. Nowy samochód
przez kilka lat był praktycznie bezawaryjny, za to gdy zaczynał się psuć to
koszty napraw były wyższe (wymiana "większych" części, brak tańszych
zamienników). Wysokie pozycje w rankingach jednak napędzały klientów i sprzedaż
rosła.
I tak co kilka lat ukazywały się nowe lepiej wyposażone modele relatywnie w
cenie poprzedników więc zadowoleni klienci wymieniali auta na nowe zanim zaczęły
się psuć.
Obecnie działa to tak samo, ale już we wszystkich markach, tylko czas
użytkowania się skrócił - częściej wychodzą nowe modele i częstrza potrzeba
zmiany, więc nie trzeba się wysilać na dłuższy czas życia.

Po pierwsze nie wiemy czy pierwszy właściciel był zadowolony.
Po drugie ten co kupił uzywanego VW który mu się psuł pewnie nie kupi więcej
VW zarówno nowego jak i używanego. A jak nie kupi używanego to i popyt na te
auta spadnie i co za tym idzie spadnie tez cena uzywanych VW więc czesc
kupujacych nowe weźmie to pod uwagę i wybierze inną markę żeby tracić mniej
kasy przy sprzedaży.
Szczeże mówiąc nie znam nikogo, kto w momencie zakupu nowego auta myśli o cenie

odsprzedaży. Za to zetknąłem się z taką postawą wsród zwolenników aut używanych.
Jak kupujesz nowy telewizor to myślisz o tym czy go później sprzedasz, czy
wywalisz na złom? Podobne myślenie jest u osób, które stać na nowy samochód.

Myślisz ze dlaczego takie kilkuletnie auto typu Laguna
czy P407 kosztuje 25-35 tys gdzie o Passacie z tego rocznika można tylko
pomarzyć?
I myślisz, ze gdyby ta używana Laguna kosztowała więcej, to sprzedaż nowych

Lagun by wzrosła?

Lepiej już zarabiac na serwisie przez 7 lat i wymieniać tylko olej i klocki w
aucie które sie nie psuje niż dać gwarancje 2 lata i olewać tych którym się
nie poszczęściło i głowica padła krótko po gwarancji.
Jeżeli samochody są regularnie serwisowane w ASO, a nowe Passaty na pewno w

większości są, szczególnie na zachodzie, to można wyciągnąć bardzo dokładne dane
po jakim czasie auta te zmieniają właściciela, więc VW dobrze wie kogo olewa.

Zresztą co tu dużo
gadać. VW wyrobil sobie opinię "pancewagen" i dzięki niej ma dużą sprzedaż.
Jak tak dalej pójdzie to nikt nie kupi auta droższego o kilkanasie tys tylko
pójdzie do salonu z autami francuskimi które z reguły oferuja lepsze
wyposażenie za mniej kasy.
Całkiem możliwe.


Pozdrawiam
Wojtek





mleko

Posted: 17 Gru 2009 15:24:28




http://vwszrot.pl/


Przeczytalem caly ten watek i z deka sie przerazilem. Bronice VW,
najezdzajac na goscia ktory kupil mlode auto z sensownym przebiegiem.
Albo to jest syndrom Sztokholmski, albo faktycznie godzicie sie na
tekturowe samochody, ktore po trzech latach same sie utylizuja.




kamil

Posted: 17 Gru 2009 15:34:02






http://vwszrot.pl/


Przeczytalem caly ten watek i z deka sie przerazilem. Bronice VW,
najezdzajac na goscia ktory kupil mlode auto z sensownym przebiegiem.
Albo to jest syndrom Sztokholmski, albo faktycznie godzicie sie na
tekturowe samochody, ktore po trzech latach same sie utylizuja.

Mlode auto z sensownym przebiegiem? 170kkm w 3 lata to nie jest sensowny
przebieg, a 3 lata to nie jest mlode auto. Polacy niestety wyrosli na tym,
ze 10-letni escort byl szczytem szpanu na wsi, podczas gdy reszta swiata
traktuje samochod jak lodowke czy telewizor. Kupuje nowe, po trzech latach
wymienia.



Pozdrawiam
Kamil





. 1 . 2 . 3 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.614 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze