samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Odznaczenia - Krzyż Walecznych | Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Historia jednego VW - jako ciekawostka

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Historia jednego VW - jako ciekawostka
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
mleko

Posted: 17 Gru 2009 15:39:01




. Kupuje nowe, po

trzech latach wymienia.


No i o to chodzi producentom. Skoro ci sie to podoba to pracuj na nich,
kupuj nowe i zmieniaj, odkladaj te 2.5k co miesiac na kolejnego nowego
passata.





PB

Posted: 17 Gru 2009 15:44:49



Thu, 17 Dec 2009 10:43:18 +0100, na pl.misc.samochody, Agent


byl perfekcyjny. Tak wynika z ksiegowosci i innych wskazników. I nie
jest to ponury żart - tylko rzeczywistość. Popatrz wokół siebie - ile
widzisz rzeczy zaprojektowanych tak aby się szybko zużyły i abyś kupił
nowe? Chodzisz w dżinsach? Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego nie
wytrzymują setek prań i 3 lat jak kiedyś???

Ej, no ja rozumiem że np. spręgło, amortyzatory, elementy zawieszenia jak i

stopniowo silnik się zużywa ale jak pęka głowica to dla mnie to już nie jest
normalne zuzycie a wada konstrukcyjna. Podobnie jak czujniki które nie
powinny zużywać się wcale lub co najmniej być trwalsze niż 4 lata jeśli nie
mają ruchomych części.

Mowa jest o:
- przebiegu ponad 200 tys
- skończeniu się gwarancji
W kontekscie obu powyższych to uszkodzenie głowicy nie jest niczym
dziwnym. Ot zużycie. Tak - zużycie to dobre okreslenie. Mimo braku
ruchomych części samej głowicy (pomijając zawory), to można ją wykonać
z lepszego materiału, z większymi grubościami ścinanek itp. Tutaj
zastosowano wyliczenie które pozwoliło ją dość długo eksploatować. A
pracuje ona ciśnieniowo i termicznie.

Czasy aut trwałych i niezniszczalnych się skończyły jakieś 15 lat
temu.




kamil

Posted: 17 Gru 2009 15:59:14






. Kupuje nowe, po

trzech latach wymienia.


No i o to chodzi producentom. Skoro ci sie to podoba to pracuj na nich,
kupuj nowe i zmieniaj, odkladaj te 2.5k co miesiac na kolejnego nowego
passata.

Dlatego pisze o roznicy rynku polskiego a reszty swiata. Polska nie jest
glownym targetem producentow nowych samochodow. Nowy passat kosztuje mnie
roczna pensje netto, trzylatka moge jeszcze calkiem niezle sprzedac. Tak
wyglada rynek moto na zachodzie.

Nowe, miejskie toczydlo pokroju corsy czy innych punciakow to mniej wiecej
tyle, ile kasjerka w tesco w w mniej niz rok do domu przyniesie. Myslisz, ze
ktos przejmuje sie, czy to auto wytrzyma 200 czy 300kkm kupujac je na trzy
lata?



Pozdrawiam
Kamil





Bartek Kacprzak

Posted: 17 Gru 2009 16:01:38





Mlode auto z sensownym przebiegiem? 170kkm w 3 lata to nie jest sensowny
przebieg, a 3 lata to nie jest mlode auto. Polacy niestety wyrosli na tym,
ze 10-letni escort byl szczytem szpanu na wsi, podczas gdy reszta swiata
traktuje samochod jak lodowke czy telewizor. Kupuje nowe, po trzech latach
wymienia.
Czyli dla Ciebie utrata okolo 40 % wartosci w ciagu trzech lat jest do

przyjecia?
Spoko, jak masz za duzo pieniedzy jest tyle domow dziecka liczacych na
wsparcie.
:)
Dziwie sie ludziom kupujacych nowe w salonach.

pozdr




Jurand

Posted: 17 Gru 2009 16:19:26




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc
Następny co uwierzył w niezniszczalność samochodu. To historia nie jednego

a
wszystkich obecnie produkowanych tanich samochodów. 200 tysięcy i do huty
albo
remont wszystkiego. 230 tysięcy to dobry wynik. Czego on chce od
samochodu.

230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane, będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

A teraz "smaczek" z tego artykułu:
"W czerwcu 2008 roku kupiłem w Monchengladbach (Niemcy) Passata ze 170 tyś
km na liczniku, który miał być właśnie tym samochodem o którym dawno
marzyłem.".

"Mądry" człowiek pojechał sobie do Niemiec po samochód marzeń, bo w Polsce
na pewno zostałby oszukany. Teraz jak auto się sypie, to nie wypada kląć na
niemieckiego handlarza - więc winny jest ... producenta auta.
Gdyby takie auto kupił na polskiej giełdzie, to artykuł wyglądałby deczko
inaczej.

Jurand.






kamil

Posted: 17 Gru 2009 16:20:38





230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane, będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

Wystarczylo, ze samochod byl firmowy badz jedzil w wypozyczalni. Mozna tak
zarznac kazde auto w znacznie krotszym czasie.



Pozdrawiam
Kamil





kogutek

Posted: 17 Gru 2009 17:06:55





230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane, będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

Wystarczylo, ze samochod byl firmowy badz jedzil w wypozyczalni. Mozna tak
zarznac kazde auto w znacznie krotszym czasie.



Pozdrawiam
Kamil

To jeszcze napisz jak można zarżnąć zębatkę napędzającą pompę oleju. I to akurat
przy przebiegu w granicach 250 tysięcy.




kogutek

Posted: 17 Gru 2009 17:11:56




hej,
dostałem linka od kolegi, warto zajrzeć:
http://vwszrot.pl/

Gość kupił Passata 2.0 TDI i opisuje swoje perypetie z tym silnikiem.

Pozdrawiam
maciejc
Następny co uwierzył w niezniszczalność samochodu. To historia nie jednego
a
wszystkich obecnie produkowanych tanich samochodów. 200 tysięcy i do huty
albo
remont wszystkiego. 230 tysięcy to dobry wynik. Czego on chce od
samochodu.

230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane, będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

A teraz "smaczek" z tego artykułu:
"W czerwcu 2008 roku kupiłem w Monchengladbach (Niemcy) Passata ze 170 tyś
km na liczniku, który miał być właśnie tym samochodem o którym dawno
marzyłem.".

"Mądry" człowiek pojechał sobie do Niemiec po samochód marzeń, bo w Polsce
na pewno zostałby oszukany. Teraz jak auto się sypie, to nie wypada kląć na
niemieckiego handlarza - więc winny jest ... producenta auta.
Gdyby takie auto kupił na polskiej giełdzie, to artykuł wyglądałby deczko
inaczej.

Jurand.


Pierdzielicie Hipolicie. Jak wszystkie skoro jeden nie wytrzymał. To już nie

wszystkie. A jak by dobrze poszukać to wyjdzie że niewiele tyle wytrzymuje. Po
250 tysiącach to taki wyżyłowany silnik pewno jest dopiero dotarty. Kup sobie
takiego kasztana i potem opisz ile cie naprawy kosztowały. Wszystkie samochody
klasy Passata po 250 tysiącach mają dosyć. Niektóre, lżej eksploatowane stówkę z
bólami jeszcze zrobią.




Krzysiek Kielczewski

Posted: 17 Gru 2009 17:12:02




Dlatego pisze o roznicy rynku polskiego a reszty swiata. Polska nie jest
glownym targetem producentow nowych samochodow. Nowy passat kosztuje mnie
roczna pensje netto, trzylatka moge jeszcze calkiem niezle sprzedac. Tak
wyglada rynek moto na zachodzie.

Nowe, miejskie toczydlo pokroju corsy czy innych punciakow to mniej wiecej
tyle, ile kasjerka w tesco w w mniej niz rok do domu przyniesie.

Bzdura.

Krzysiek Kiełczewski




kogutek

Posted: 17 Gru 2009 18:07:23






http://vwszrot.pl/


Przeczytalem caly ten watek i z deka sie przerazilem. Bronice VW,
najezdzajac na goscia ktory kupil mlode auto z sensownym przebiegiem.
Albo to jest syndrom Sztokholmski, albo faktycznie godzicie sie na
tekturowe samochody, ktore po trzech latach same sie utylizuja.

Mlode auto z sensownym przebiegiem? 170kkm w 3 lata to nie jest sensowny
przebieg, a 3 lata to nie jest mlode auto. Polacy niestety wyrosli na tym,
ze 10-letni escort byl szczytem szpanu na wsi, podczas gdy reszta swiata
traktuje samochod jak lodowke czy telewizor. Kupuje nowe, po trzech latach
wymienia.



Pozdrawiam
Kamil

Nie zrozumieją tego co napisałeś. Dla wielu w Polsce samochód, do tego

zagraniczny, jest szczytem marzeń. A niemiecki bije wszystkie inne na głowę.
Skutkuje to niestworzonymi opowieściami jakie są dobre, długowieczne, komfortowe
i że się nie psują. Jest i cześć prawdy w tych opowieściach. Kiedy tutaj były
syreny, fiaty z literką p, łady, wołgi dacie. To tamte były trochę lepsze. Ale
były to zupełnie inne samochody, produkowane w innym systemie ekonomicznym. Z
założenia miały być trwale i niezawodne. I takie robili. Wtedy, zupełnie
niedawno, samochód nie był tam dobrem ogólne dostępnym ze względu na cenę.
Dzisiaj czasy są inne i ekonomia inna. Nowy samochód stał się tam czymś
zwyczajnym i dostępnym. Nie będzie już takich samochodów jak kiedyś. Zrobienie
dwa razy lepszego samochodu kosztowało by dwa razy więcej i spowodowało
zwolnienie przynajmniej polowy pracowników żyjących z tego że mają coś wspólnego
z produkcją i eksploatacją samochodów. Żaden rząd nie pozwoli na to żadnemu
producentowi aut.




kogutek

Posted: 17 Gru 2009 18:14:33




Dlatego pisze o roznicy rynku polskiego a reszty swiata. Polska nie jest
glownym targetem producentow nowych samochodow. Nowy passat kosztuje mnie
roczna pensje netto, trzylatka moge jeszcze calkiem niezle sprzedac. Tak
wyglada rynek moto na zachodzie.

Nowe, miejskie toczydlo pokroju corsy czy innych punciakow to mniej wiecej
tyle, ile kasjerka w tesco w w mniej niz rok do domu przyniesie.

Bzdura.

Krzysiek Kiełczewski
Napisz coś więcej niż " bzdura". Może jakieś wyliczenie zrób. Udowodnij że
bzdura. Napiszę teraz że jesteś " debil". Bez podania dlaczego tak uważam ten "
debil" jest nieważny. Jak bym nic nie napisał. Myślę że się nie oburzysz za tego
debila. Nie chciałem Cie obrazić tylko dać przykład.




Adampio

Posted: 17 Gru 2009 19:49:02



wcale duzo nie jezdze i w foczce po 3 latach mialem 150kkm

Normalny czlowiek, ktory nie mieszka w samochchodzie, robi od 10 do
20kkm rocznie




Krzysiek Kielczewski

Posted: 17 Gru 2009 20:15:21




Nowe, miejskie toczydlo pokroju corsy czy innych punciakow to mniej wiecej
tyle, ile kasjerka w tesco w w mniej niz rok do domu przyniesie.

Bzdura.

Napisz coś więcej niż " bzdura". Może jakieś wyliczenie zrób.


A co tu wyliczać? Nowa corsa kosztuje ponad trzydzieści tysięcy.
Kasjerka w Tesco jak zarobi trzy brutto to będzie szczęśliwa.

Krzysiek Kiełczewski




Agent

Posted: 17 Gru 2009 20:27:06





To jeszcze napisz jak można zarżnąć zębatkę napędzającą pompę oleju. I to

akurat
przy przebiegu w granicach 250 tysięcy.

A co to jest zębatka napędzajaca pompe oleju?






Agent

Posted: 17 Gru 2009 20:29:23





Pierdzielicie Hipolicie. Jak wszystkie skoro jeden nie wytrzymał. To już

nie
wszystkie. A jak by dobrze poszukać to wyjdzie że niewiele tyle
wytrzymuje. Po
250 tysiącach to taki wyżyłowany silnik pewno jest dopiero dotarty. Kup
sobie
takiego kasztana i potem opisz ile cie naprawy kosztowały. Wszystkie
samochody
klasy Passata po 250 tysiącach mają dosyć. Niektóre, lżej eksploatowane
stówkę z
bólami jeszcze zrobią.

Zrobią więcej ale przy kolejnych odsprzedażach zawsze będą miały te 190-250

tys km. Aż w końcu zakończą swój żywot na, jak piszesz góra 350 tys.





Jurand

Posted: 17 Gru 2009 20:35:55




230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane,
będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

A teraz "smaczek" z tego artykułu:
"W czerwcu 2008 roku kupiłem w Monchengladbach (Niemcy) Passata ze 170
tyś
km na liczniku, który miał być właśnie tym samochodem o którym dawno
marzyłem.".

"Mądry" człowiek pojechał sobie do Niemiec po samochód marzeń, bo w
Polsce
na pewno zostałby oszukany. Teraz jak auto się sypie, to nie wypada kląć
na
niemieckiego handlarza - więc winny jest ... producenta auta.
Gdyby takie auto kupił na polskiej giełdzie, to artykuł wyglądałby deczko
inaczej.

Jurand.


Pierdzielicie Hipolicie. Jak wszystkie skoro jeden nie wytrzymał. To już

nie
wszystkie. A jak by dobrze poszukać to wyjdzie że niewiele tyle
wytrzymuje. Po
250 tysiącach to taki wyżyłowany silnik pewno jest dopiero dotarty. Kup
sobie
takiego kasztana i potem opisz ile cie naprawy kosztowały. Wszystkie
samochody
klasy Passata po 250 tysiącach mają dosyć. Niektóre, lżej eksploatowane
stówkę z
bólami jeszcze zrobią.

Przede wszystkim czytaj DOKŁADNIE to co ja piszę, bo staram się dobierać
wyrazy w wypowiedzi tak, żebyś nie doszukiwał się potem w niej treści,
których nie zawiera. I tak po kolei:
- gdzie napisałem że WSZYSTKIE silniki wytrzymają 230 tys km?
- miałem kilka takich "kasztanów" i bardzo dokładnie opisany zakres
czynności serwisowych dla takich samochodów przy przebiegach dochodzących do
200 tys km
- żadne auto klasy Passata, ROZSĄDNIE eksploatowane, nie ma problemów z
osiągnięciem przebiegu 250 tysięcy kilometrów, którego W ŻYCIU nie poznasz
po stanie zewnętrznym i wewnętrznym, ani też po stanie technicznym
samochodu. Bo wygląda ono praktycznie tak samo jak samochód po 150 tys km

Jurand.






Jurand

Posted: 17 Gru 2009 20:38:24




Aha to pewnie dlatego w ogłoszeniach 90% aut to te do 200 tys. km. Daj
spokój, 200 tys to robiły Polonezy na Selektolu.

Masz rację. Polonezy robiły do remontu od 180 do 220 tysięcy. Przy 180

blok
wydawał na 1 szlif przy 220 na drugi. Jak by puścić tamte silniki na
współczesnych olejach to by po 300 tysięcy robiły. Pól miliona robiły
wtedy

Tak, osiągając oszałamiające 75 koni mechanicznych przy pojemności 1.6.
Niesamowicie wyżyłowany silnik, dlatego tylko 180 tysięcy wytrzymywał blok.
Wow.

diesle w mercedesach. Miał taki mercedes 2,5 litra i 75 koni. Teraz ma 1,9
i 130
koni.

I też robi pół miliona kilometrów. Tylko w życiu nie ma takiej wartości na
liczniku - w międzyczasie jest 5 razy korygowana.
Zobacz sobie czasem na liczniki taksówek...

Jurand.






Jurand

Posted: 17 Gru 2009 20:39:26





http://vwszrot.pl/


Przeczytalem caly ten watek i z deka sie przerazilem. Bronice VW,
najezdzajac na goscia ktory kupil mlode auto z sensownym przebiegiem.
Albo to jest syndrom Sztokholmski, albo faktycznie godzicie sie na
tekturowe samochody, ktore po trzech latach same sie utylizuja.

Kupił samochód z pierwszego roku produkcji, w którym wyszły praktycznie
wszystkie wady tzw. "wieku dziecięcego" produktu. Gdyby kupił sobie takiego
PAssata z roku 2006, najprawdopodobniej o niczym by nie napisał.

Jurand.






Jurand

Posted: 17 Gru 2009 20:40:25





Nowe, miejskie toczydlo pokroju corsy czy innych punciakow to mniej
wiecej
tyle, ile kasjerka w tesco w w mniej niz rok do domu przyniesie.

Bzdura.

Napisz coś więcej niż " bzdura". Może jakieś wyliczenie zrób.

A co tu wyliczać? Nowa corsa kosztuje ponad trzydzieści tysięcy.
Kasjerka w Tesco jak zarobi trzy brutto to będzie szczęśliwa.


Teraz wróć 5 postów wyżej i popatrz, o jakim rynku pisał kolega.

Jurand.






Jurand

Posted: 17 Gru 2009 20:46:18






Mlode auto z sensownym przebiegiem? 170kkm w 3 lata to nie jest sensowny
przebieg, a 3 lata to nie jest mlode auto. Polacy niestety wyrosli na tym,
ze 10-letni escort byl szczytem szpanu na wsi, podczas gdy reszta swiata
traktuje samochod jak lodowke czy telewizor. Kupuje nowe, po trzech latach
wymienia.
Czyli dla Ciebie utrata okolo 40 % wartosci w ciagu trzech lat jest do

przyjecia?
Spoko, jak masz za duzo pieniedzy jest tyle domow dziecka liczacych na
wsparcie.
:)
Dziwie sie ludziom kupujacych nowe w salonach.


Tak - ja się dziwię. W realiach polskich kupowanie nowego samochodu może
wynikać li tylko z totalnej niewiedzy, co jest na rynku aut używanych, lub
bezwzględnej chęci posiadania NOWEGO auta, bądź z absurdalnego zaufania do
tego, że w salonie nie ma możliwości, żeby kogoś oszukano. Sprzedałem c.a.
250 samochodów w ostatnie 4 lata. Większość z importu. Po co mi nowy
samochód, który od razu po wyjechaniu nim z salonu warty jest 20% mniej. Nie
wierzysz? Próbowałem już w życiu sprzedawać auta roczne, z przebiegami kilku
tysięcy km. ŻADEN z nich nie sprzedał się za więcej jak 75% ceny auta
nowego. Kuriozum był Opel Zafira 6-miesięczny, z przebiegiem 385 km (!),
który odkupił ten sam salon, który go sprzedał - za 80% wartości.
Dlatego nie wierzę w super cudowne programy X lat gwarancji. W życiu jeszcze
żadne auto używane nie wygenerowało mi kosztów naprawy sugerujących, że
bardziej opłacałoby się kupić nowe. Żadne bowiem auto używane nie psuje się
"tak drogo", jak szybko nowe traci na wartości.

Jurand.






Wilczur

Posted: 17 Gru 2009 20:54:43






W rankingach awaryjności Touota obecnie nie zajmuje pierwszego miejsca. Z

niektórymi
modelami jest w ścisłej czołówce (terenowe, małe), w innych przypadkach
jest
bliżej środka stawki. Nie ma pozycji zdecydowanego lidera jak jeszcze to
było
kilkanaście lat temu.


Kolego toyota avensis i corolla jest od zawsze w pierwszej 20.
Passat B5 w zalezności od raportu decra/tuv zamiatał ogony - miejsce koło
100/116
Tylko lepszy był golf bo trzymał sie coś koło 20 miejsca.
Co do vanów to T4 i sharan równiez zamykał stawkę - razem z opluwaną kią
carnival i voyagerem.
A van toyoty - previa rządził na początku i tak jest do dziś.
Nie bez powodu niemiaszki z vw dawali tylko rok gwary a obenie dają aż 2
lata!!! he

pozdro
Kuba







Hektor

Posted: 17 Gru 2009 21:38:19




Po co mi nowy samochód, który od razu po wyjechaniu nim z salonu warty
jest 20% mniej. Nie wierzysz? Próbowałem już w życiu sprzedawać auta
roczne, z przebiegami kilku tysięcy km. ŻADEN z nich nie sprzedał się za
więcej jak 75% ceny auta nowego. Kuriozum był Opel Zafira 6-miesięczny, z
przebiegiem 385 km (!), który odkupił ten sam salon, który go sprzedał -
za 80% wartości.

Nie od rzeczy będzie tu dodać, że jeśli nie kupujesz samochodu po to, aby
sprzedać go po opuszczeniu salonu, to jest to strata czysto hipotetyczna -
podobnie jak zyski lub straty na portfelu papierów wartościowych bez ich
realizacji. Jeśli kupujesz auto na przynajmniej 3-4 lata, to tzw. "strata po
opuszczeniu salonu" jest wartością zupełnie akceptowalną i trzeba być
wyjątkową złotówą i marudą, aby się nią truć.

Zbigniew Kordan





kogutek

Posted: 17 Gru 2009 21:46:30




230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane,
będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym. Jeśli w tym Passacie
wystąpiło tyle dziwnych awarii (przede wszystkim zastanawia ta zajechana
zębatka pompy oleju), to ja sugeruję eksploatowanie go przez jakiegoś
motoryzacyjnego kata.

A teraz "smaczek" z tego artykułu:
"W czerwcu 2008 roku kupiłem w Monchengladbach (Niemcy) Passata ze 170
tyś
km na liczniku, który miał być właśnie tym samochodem o którym dawno
marzyłem.".

"Mądry" człowiek pojechał sobie do Niemiec po samochód marzeń, bo w
Polsce
na pewno zostałby oszukany. Teraz jak auto się sypie, to nie wypada kląć
na
niemieckiego handlarza - więc winny jest ... producenta auta.
Gdyby takie auto kupił na polskiej giełdzie, to artykuł wyglądałby deczko
inaczej.

Jurand.


Pierdzielicie Hipolicie. Jak wszystkie skoro jeden nie wytrzymał. To już
nie
wszystkie. A jak by dobrze poszukać to wyjdzie że niewiele tyle
wytrzymuje. Po
250 tysiącach to taki wyżyłowany silnik pewno jest dopiero dotarty. Kup
sobie
takiego kasztana i potem opisz ile cie naprawy kosztowały. Wszystkie
samochody
klasy Passata po 250 tysiącach mają dosyć. Niektóre, lżej eksploatowane
stówkę z
bólami jeszcze zrobią.

Przede wszystkim czytaj DOKŁADNIE to co ja piszę, bo staram się dobierać
wyrazy w wypowiedzi tak, żebyś nie doszukiwał się potem w niej treści,
których nie zawiera. I tak po kolei:
- gdzie napisałem że WSZYSTKIE silniki wytrzymają 230 tys km?
- miałem kilka takich "kasztanów" i bardzo dokładnie opisany zakres
czynności serwisowych dla takich samochodów przy przebiegach dochodzących do
200 tys km
- żadne auto klasy Passata, ROZSĄDNIE eksploatowane, nie ma problemów z
osiągnięciem przebiegu 250 tysięcy kilometrów, którego W ŻYCIU nie poznasz
po stanie zewnętrznym i wewnętrznym, ani też po stanie technicznym
samochodu. Bo wygląda ono praktycznie tak samo jak samochód po 150 tys km

Jurand.


Kup sobie Geriavit. Podobno pomaga na pamięć.




Jurand

Posted: 17 Gru 2009 21:59:56




Przede wszystkim czytaj DOKŁADNIE to co ja piszę, bo staram się dobierać
wyrazy w wypowiedzi tak, żebyś nie doszukiwał się potem w niej treści,
których nie zawiera. I tak po kolei:
- gdzie napisałem że WSZYSTKIE silniki wytrzymają 230 tys km?
- miałem kilka takich "kasztanów" i bardzo dokładnie opisany zakres
czynności serwisowych dla takich samochodów przy przebiegach dochodzących
do
200 tys km
- żadne auto klasy Passata, ROZSĄDNIE eksploatowane, nie ma problemów z
osiągnięciem przebiegu 250 tysięcy kilometrów, którego W ŻYCIU nie
poznasz
po stanie zewnętrznym i wewnętrznym, ani też po stanie technicznym
samochodu. Bo wygląda ono praktycznie tak samo jak samochód po 150 tys km

Jurand.


Kup sobie Geriavit. Podobno pomaga na pamięć.


Jesteś jakimś kuzynem Godela? Bo masz na podobnym poziomie rzeczowość
argumentów ...

Jurand.






Jurand

Posted: 17 Gru 2009 22:01:20





Po co mi nowy samochód, który od razu po wyjechaniu nim z salonu warty
jest 20% mniej. Nie wierzysz? Próbowałem już w życiu sprzedawać auta
roczne, z przebiegami kilku tysięcy km. ŻADEN z nich nie sprzedał się za
więcej jak 75% ceny auta nowego. Kuriozum był Opel Zafira 6-miesięczny, z
przebiegiem 385 km (!), który odkupił ten sam salon, który go sprzedał -
za 80% wartości.

Nie od rzeczy będzie tu dodać, że jeśli nie kupujesz samochodu po to, aby
sprzedać go po opuszczeniu salonu, to jest to strata czysto hipotetyczna -
podobnie jak zyski lub straty na portfelu papierów wartościowych bez ich
realizacji. Jeśli kupujesz auto na przynajmniej 3-4 lata, to tzw. "strata
po opuszczeniu salonu" jest wartością zupełnie akceptowalną i trzeba być
wyjątkową złotówą i marudą, aby się nią truć.

Robiłem sobie różnego rodzaju kalkulacje i nie ma takiej ludzkiej
możliwości, żeby nowe auto było EKONOMICZNIEJSZYM zakupem, niż rozsądnie
wybrane takie samo auto używane. W tym porównaniu nie ma czegoś takiego jak
"strata zupełnie akceptowalna".

Jurand.






kogutek

Posted: 17 Gru 2009 22:01:47




Przede wszystkim czytaj DOKŁADNIE to co ja piszę, bo staram się dobierać
wyrazy w wypowiedzi tak, żebyś nie doszukiwał się potem w niej treści,
których nie zawiera. I tak po kolei:
- gdzie napisałem że WSZYSTKIE silniki wytrzymają 230 tys km?
- miałem kilka takich "kasztanów" i bardzo dokładnie opisany zakres
czynności serwisowych dla takich samochodów przy przebiegach dochodzących
do
200 tys km
- żadne auto klasy Passata, ROZSĄDNIE eksploatowane, nie ma problemów z
osiągnięciem przebiegu 250 tysięcy kilometrów, którego W ŻYCIU nie
poznasz
po stanie zewnętrznym i wewnętrznym, ani też po stanie technicznym
samochodu. Bo wygląda ono praktycznie tak samo jak samochód po 150 tys km

Jurand.


Kup sobie Geriavit. Podobno pomaga na pamięć.

Jesteś jakimś kuzynem Godela? Bo masz na podobnym poziomie rzeczowość
argumentów ...

Jurand.


230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane,
będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym.
Ty to pisałeś?





Jurand

Posted: 17 Gru 2009 22:17:34




- żadne auto klasy Passata, ROZSĄDNIE eksploatowane, nie ma problemów
z
osiągnięciem przebiegu 250 tysięcy kilometrów, którego W ŻYCIU nie
poznasz
po stanie zewnętrznym i wewnętrznym, ani też po stanie technicznym
samochodu. Bo wygląda ono praktycznie tak samo jak samochód po 150 tys
km

Jurand.


Kup sobie Geriavit. Podobno pomaga na pamięć.

Jesteś jakimś kuzynem Godela? Bo masz na podobnym poziomie rzeczowość
argumentów ...

Jurand.


230 tysięcy km to nie jest żaden dobry wynik. Wszystkie samochody
klasy
Passata bez problemu zrobią tyle i normalnie, rozumnie eksploatowane,
będą
miały silnik po tym przebiegu w stanie wzorowym.
Ty to pisałeś?


Tak. Wszystkie samochody klasy Passata - oznacza to gamę modeli, a nie ilość
samochodów. Dlatego masz potem dodane "normalnie, rozumnie eksploatowane", w
odniesieniu do stanu silnika.

Jurand.






emes

Posted: 17 Gru 2009 22:27:22







To jeszcze napisz jak można zarżnąć zębatkę napędzającą pompę oleju. I to
akurat
przy przebiegu w granicach 250 tysięcy.

A co to jest zębatka napędzajaca pompe oleju?


to taka zebatka ktora napedza pompe oleju
NMSP





Wojtekk

Posted: 18 Gru 2009 07:01:25







W rankingach awaryjności Touota obecnie nie zajmuje pierwszego miejsca. Z
niektórymi
modelami jest w ścisłej czołówce (terenowe, małe), w innych przypadkach jest
bliżej środka stawki. Nie ma pozycji zdecydowanego lidera jak jeszcze to było
kilkanaście lat temu.


Kolego toyota avensis i corolla jest od zawsze w pierwszej 20.
Passat B5 w zalezności od raportu decra/tuv zamiatał ogony - miejsce koło
100/116
Tylko lepszy był golf bo trzymał sie coś koło 20 miejsca.
Co do vanów to T4 i sharan równiez zamykał stawkę - razem z opluwaną kią
carnival i voyagerem.
A van toyoty - previa rządził na początku i tak jest do dziś.
Nie bez powodu niemiaszki z vw dawali tylko rok gwary a obenie dają aż 2
lata!!! he
Inaczej wyglądają rankingi TUV, inaczej ADAC.

Nie przeczę, że Toyota jest w czołówce i to znacznie wyżej od VW, bo jest. Ale w
czołówce obok Toyoty są również inne marki japońskie i europejskie. Dawniej
Japonia bardziej zdecydowanie liderowała w rankingach.
Poza tym, jakie dzisiaj mamy odsetki usterek w nowych autach w czołówce stawki
2-3%. Dawniej był znacznie większy rozrzut.

Pozdrawiam
Wojtek





Hektor

Posted: 18 Gru 2009 09:45:44




Robiłem sobie różnego rodzaju kalkulacje i nie ma takiej ludzkiej
możliwości, żeby nowe auto było EKONOMICZNIEJSZYM zakupem, niż rozsądnie
wybrane takie samo auto używane. W tym porównaniu nie ma czegoś takiego
jak "strata zupełnie akceptowalna".

Ależ oczywiście, że jest. To co dla jednego może być rzeczą istotną
(możliwość wyboru, gwarancja, niższa usterkowość czy "dziewiczość" pojazdu)
dla kogoś innego jest aspektem wykraczającym poza jego onuce w gumofilcach.
Problem przeciętnego Polaka polega na tym, że zakup nowego, "zachodniego"
samochodu jest dla niego sporym wysiłkiem, a większość z nas chciałaby
jeździć samochodami przekraczającymi (cena nowego) nasze możliwości
finansowe. Stąd to dziadowanie na serwisie, płacze nad stówę droższym
rozrządem czy "zrobię to ze szwagrem pod blokiem", że o zakupie "prawie
nówki" z Niemiec nie wspomnę.
A kluczem do sedna Twojej wypowiedzi jest słowo "rozsądnie wybrane auto" co
w praktyce oznacza rzadkie połączenie szczęścia, znawstwa i pohamowania
własnych sknerskich ciągot.

Zbigniew Kordan





<< . 1 . 2 . 3 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 1.084 users
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi inwestycje - giełda powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 3
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 21 [18 Gru 2009 05:43:14]
Odwiedzający - 21 / + - 0
Śmieszne filmiki Torrent Linki Rapidshare Deski podłogowe cukierki Karkonosze