samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

popsułem auto - co się stanie jak płyn zamarznie ?

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / popsułem auto - co się stanie jak płyn zamarznie ?
<< . 1 . 2 .
Autor Wiadomość
Michał Gut

Posted: 22 Gru 2009 07:42:30



Od jakiegoś czasu pogodziłem się z tym, że ludzie dzielą sie czasami na
inzynierow i całą resztę. W calej reszcie jest tez miejsce dla debili, ale
również dla poetów, w kwestiach technicznych są często nierozróżnialni.

Tu sie zgodze ale jesli czlowiek jest poetą:) to niech nie probuje tego sam
łatać jeśli nie ma pojęcia o temacie. zadnego.
Od tego jest całe mrowie serwisów, serwisików, ASO, złotych rączek czy też
dobrych sąsiadów którzy chętnie pomoga
nietechnicznemu w zamian za drobny upomiek, wymyslenie wierszyka na karte
swiateczna:), czy za dobre slowo.

Chyba nie rozumiemy się. Zadaniem kierowcy nie jest kontrolowanie poziomu
wszelkich płynów przed każdym odpaleniem silnika czego dowodem

jest. nieco kazde odpalenie silnika ale instrukcje pisane są jak dla idiotów
bo statystycznie musi w grupie byc pewna podgrupa idiotów a instrukcja
ma za zadanie poinstruowac kazdego - idiote tez. Dlatego masz tam mnostwo:
jesli nie wiesz albo nie zadzialalo po czynnosci wykonanej zgodnie z
instrukcja zwroc sie do serwisu.
Kierowca ma obowiazek sprawdzac plyny z odpowiednia czestotliwoscia. Jesli
wpiepsza mu plyn chlodniczy na potęgę a nie chce naprawioac silnika (np nie
oplaca sie) to niech sprawdza co 6h - Ja swego czasu jak zgubilem korek od
chlodnicy sprawdzalem co ok 5km jak mi zaczynala isc wskazowka temperatury
lekko powyzej sredniej lub przed kazdym odpaleniem silnika uzupelnialem.
Jesli wie ze ma szczelny uklad albo samochod nie bierze oleju to pomiedzy
wyjmianami moze nie wsadzac glowy pod maske.

Plyny eksploatacyjne
to nie jest rocket science

Niestety to jest Rocket Science. Za mało o centymetr - katastrofa. Za
dużo - katastrofa. Na ciepłym nie wolno, zimą nie wolno, wlewając można
sie oparzyć, dostanie się do oczu od razu do lekarza, połkniecie grozi
szpitalem, z dala od dzieci, itd. Instrukcja w ogóle w nowych samochodach
straszy apokalipsą jak się coś źle wleje, lepiej nie tykać, tylko wezwać
serwis.

Jak wyzej. ponadto producentom samochodow zalezy zeby pracowaly optymalnych
warunkach - zwlaszcza wokresie gwarancji.
Jak nalejesz 1cm wiecej albo 10 cm mnieju to nic a nic zlego sie nie
stanie - jestem tego zywym dowodem.

Jedną z najbardziej rozczarowujących rzeczy w samochodach jest fakt, ze
mimo dziesięcioleci rozwoju samochodow _w ogóle_ należy zaglądać pod maskę
w celu lania jakis płynów. A podobno dzięki rozwojowi techniki ma się żyć
prościej, czy jakoś tak. A tu dalej średniowicze zamiast czujnika poziomu
płynu chłodzenia, skoro taki ważny. Swoją drogą ja mam czujnik poziomu
spryskiwacza. Ale poziomu płynu chłodzacego nie. Żenada.

płyny się starzeją, zuzywaja - dlatego sa plynami ekploatacyjnymi.
czyjnik poziomu spryskiwacza masz zamontowany bo jego najczesciej uzywasz i
najczesciej dolewasz. Brak plynu do spryskiwacza moze byc niekiedy
niebezpieczny wiec tu kolejnty argument za czujnikiem za 2pln.
sir






MarcinJM

Posted: 22 Gru 2009 08:04:49



*nic m nie odpadło - raz (no dobra dobra 2x) wyrwałem zderzak bo się auto
zapadło razem z chodnikiem ! a ja je musiałem wyszarpać z tej dziury !

Zuch

*nie łyse tylko się troche się zdarły, ale dobrze to jeździ oprócz
kolein z wodą powyżej 110km/h - bo sie slizga jak dodam gazu.

Debil

*nie, nie robie - tylko zrobie później, lub nie robie bo zmienie auto
bo na czesci bede czekał tydzień, a ja sie hurtem/detalem moto nie zajmuje.

To rob pozniej, najlepiej temp. zamarzania plynu chlodniczego sprawdzac
wiasna. Jak odtaje.
Rozrzadu tez nie wymianiaj przed peknieciem paska: po cholere. Dopiero
jak peknie znaczy nadawal sie do wymiany, wczesniej nie.

*bo ma nie rzucac w koleinach ! nie kupiłem auta w które ma mi się
ślizgać po wodzie, ma byc tak jak ja chce - tego oczekuje od auta !.

Szczescie od Boga, ze nie oczekujesz od auta przelotow transatlantyckich.

*mam rower, jeżdżę :)

I tego sie ptzymajmy

*to auto się nie rozpadnie !

majac takiego wlasciciela ono JUZ sie rozpadlo

Gneralnie: spierdalaj ze swoimi "problemami" do psychologa.




elmer radi radisson

Posted: 22 Gru 2009 10:03:32




Od jakiegoś czasu pogodziłem się z tym, że ludzie dzielą sie czasami na
inzynierow i całą resztę. W calej reszcie jest tez miejsce dla debili,
ale również dla poetów, w kwestiach technicznych są często nierozróżnialni.

Swiat nie jest zero-jedynkowy i czarno-bialy. Poeta tez umie zaparzyc
sobie herbate i bedzie umial nalac rope do diesla i plyn do spryskiwacza
pod pokrywke z odpowiednim symbolem.

Chyba nie rozumiemy się. Zadaniem kierowcy nie jest kontrolowanie
poziomu wszelkich płynów przed każdym odpaleniem silnika czego dowodem
są miliony Polakow _nie_ robiacych tego codziennie włącznie ze mną.

A kto mowi o codziennym kontrolowaniu? Wazne jest zeby robic to
w odpowiednich przedzialach czasu i tyle.

Niestety to jest Rocket Science. Za mało o centymetr - katastrofa. Za
dużo - katastrofa. Na ciepłym nie wolno, zimą nie wolno, wlewając można
sie oparzyć, dostanie się do oczu od razu do lekarza, połkniecie grozi
szpitalem, z dala od dzieci, itd. Instrukcja w ogóle w nowych
samochodach straszy apokalipsą jak się coś źle wleje, lepiej nie tykać,
tylko wezwać serwis.

Jak Ciebie czytam, to mam wrazenie ze jestes teoretykiem ktory
nie posiada samochodu. Jaki centymetr? Sa odpowiednie przedzialy,
kreseczki na zbiornikach, na bagnecie - do czajnika tez sie nie
nalewa wody ponizej pewnego poziomu ani ponad korek.

To powyżej to charakterystyczny dla mądrali sposób pogardliwego
traktowania osób nietechnicznych. Wiem, bo sam stosuje ...

Nie, to niezrozumienie dla doszukiwania sie w paru prostych
czynnosciach przejawow niezbednego technicznego geniuszu. Znajdujesz
wytlumaczenie praktycznie dla zwyklego lenistwa, bo to sa rzeczy
do ktorych nawet nie potrzebne bylo specjalnie uwazanie na lekcjach
fizyki, a wystarczy umiejetnosc czytania. Wlasnie tlumaczac w ten
sposob robisz z ludzi niechetnych do takich prostych kwestii -
rzeczonych debili.

Jak ktos nie umie nalac do samochodu plynu, to ja sie boje pomyslec jak
sobie radzi z ewentualnym potomkiem, ktory jest zdecydowanie bardziej
skomplikowanym ustrojem.

Jedną z najbardziej rozczarowujących rzeczy w samochodach jest fakt, ze
mimo dziesięcioleci rozwoju samochodow _w ogóle_ należy zaglądać pod
maskę w celu lania jakis płynów. A podobno dzięki rozwojowi techniki ma
się żyć prościej, czy jakoś tak. A tu dalej średniowicze zamiast
czujnika poziomu płynu chłodzenia, skoro taki ważny. Swoją drogą ja mam
czujnik poziomu spryskiwacza. Ale poziomu płynu chłodzacego nie. Żenada.

Tak. I jeszcze dziwne ze opony sie same nie pompuja podczas jazdy,
skoro wiatr tak wieje. Ech.





kamil

Posted: 22 Gru 2009 10:24:39




Przepraszam, ale wlasnie takie podejscie powoduje sprowadzanie
ludzi do debili. Skoro czlowiek nauczyl sie jesc nozem i widelcem,
podcierac papierem, uzywac patyczka do uszu, wybiera wlasciwe
paliwo z dystrybutora, to pare podstaw eksploatacji pojazdu
kosztujacego wiecej niz pudelko Lego Technics nie spowoduje
obrzeku mozgu a pomoze w jego eksploatacji. Plyny eksploatacyjne
to nie jest rocket science, szczegolnie ze od jakiegos czasu ucza
takich podstaw nawet na kursie i egzaminie na PJ, poza tym w krotkich
zdaniach opisuje sie to na pierwszych stronach instrukcji. Jesli ktos
ma z tym problem, to znaczy ze warto jeszcze troche poprobowac
z zabawka z otworkami do ktorych wklada sie klocki o pasujacym
ksztalcie. A niezadbany nawet w podstawowych kwestiach samochod moze
przyniesc nieszczescie.

Rocket science nie jest tez diagnoza i wymiana uszkodzonego elementu w
komputerze, wymiana grzalki w bojlerze, zamontowanie rur centralnego i
kaloryfera. A mimo to wiekszosc osob na te czynnosci w nosie i wola
fachowca. Jesli wedlug Ciebie sa debilami, pozostaje jedynie wspolczuc
waskiego horyzontu poznaniowego.



Pozdrawiam
Kamil






elmer radi radisson

Posted: 22 Gru 2009 11:10:01




Rocket science nie jest tez diagnoza i wymiana uszkodzonego elementu w
komputerze, wymiana grzalki w bojlerze, zamontowanie rur centralnego i
kaloryfera. A mimo to wiekszosc osob na te czynnosci w nosie i wola
fachowca. Jesli wedlug Ciebie sa debilami, pozostaje jedynie wspolczuc
waskiego horyzontu poznaniowego.

Litosci. Sprawdzenie plynow w zbiorniczkach majacych odpowiednie
kreski i symbole to jest wyzwanie? To juz mnie nie dziwia ludzie
ktorzy jezdza samochodem do momentu az im sie cos urwie albo
odpadnie, bo do tej pory nie zapalila sie im zadna kontrolka
albo "to swietne auto, nic przy nim nie trzeba robic".

Najwyrazniej jednak samochod nie jest dobrem dla mas.
Trzeba by sie tez zastanowic nad czajnikiem elektrycznym.





MarcinJM

Posted: 22 Gru 2009 11:45:02



Rocket science nie jest tez diagnoza i wymiana uszkodzonego elementu w
komputerze, wymiana grzalki w bojlerze, zamontowanie rur centralnego i
kaloryfera. A mimo to wiekszosc osob na te czynnosci w nosie i wola
fachowca. Jesli wedlug Ciebie sa debilami, pozostaje jedynie wspolczuc
waskiego horyzontu poznaniowego.


Ale mowimy o czynnosci z zakresu "napelnic czajnik woda"... no wlasnie,
nalewasz do czajnika mleko? Sikasz do niego?
Czy uzytkujac kosiarke do trawy masz swiadomosc istnienia noza, ktory
trzeba czasem naostrzyc? Dlaczego zamykasz lodowke? Dlaczego do
mikrofali nie wkladasz metalowych naczyn?
Zreszta tak jak ktos wspomnial: po ta sa instrukcje (pisane dla
kompletnych laikow), zeby sie z nimi zapoznac.




Sebastian Biały

Posted: 22 Gru 2009 17:40:11



Od jakiegoś czasu pogodziłem się z tym, że ludzie dzielą sie czasami na
inzynierow i całą resztę. W calej reszcie jest tez miejsce dla debili,
ale również dla poetów, w kwestiach technicznych są często
nierozróżnialni.

Swiat nie jest zero-jedynkowy i czarno-bialy.


Właśnie o tym mówilem zdanie wyżej. Ty natmiast odesłaleś osobę o slabej
znajomości techniki w kierunku zabawek dla dzieci.

nie posiada samochodu. Jaki centymetr? Sa odpowiednie przedzialy,
kreseczki na zbiornikach, na bagnecie - do czajnika tez sie nie
nalewa wody ponizej pewnego poziomu ani ponad korek.

Przeciętny poeta nie ogarnia takich koncepcji jak kreski na bagnecie czy
też sam bagnet, różnicy miedzy glikolem czy olejem. Zaglądanie pod maskę
jest dla niego katorgą. Niestety współczesne silniki ciągle go do tego
zmuszają.

Jak ktos nie umie nalac do samochodu plynu, to ja sie boje pomyslec jak
sobie radzi z ewentualnym potomkiem, ktory jest zdecydowanie bardziej
skomplikowanym ustrojem.

Z moich obserwacji zdecydowanie lepiej niż niejeden mechanik
samochodowy. Mowię o poetach. Idioci nie zawsze.

Jedną z najbardziej rozczarowujących rzeczy w samochodach jest fakt, ze
mimo dziesięcioleci rozwoju samochodow _w ogóle_ należy zaglądać pod
maskę w celu lania jakis płynów. A podobno dzięki rozwojowi techniki ma
się żyć prościej, czy jakoś tak. A tu dalej średniowicze zamiast
czujnika poziomu płynu chłodzenia, skoro taki ważny. Swoją drogą ja mam
czujnik poziomu spryskiwacza. Ale poziomu płynu chłodzacego nie. Żenada.

Tak. I jeszcze dziwne ze opony sie same nie pompuja podczas jazdy,

skoro wiatr tak wieje. Ech.

Ale czujniki ciśnienia w oponach mam. A czujnika poziomu płynu
chłodzącego nie. Pytanie czemu. To dość istotny element wpływający na
długofalową trwalość silnika. Może nikomu na tym nie zależy ...




Sebastian Biały

Posted: 22 Gru 2009 17:44:43



PS. Czekam na samochody elektryczne. Z przyjemnoscią zamienie te
dziesiątki zębatek i przekładni na falownik i silnik klatkowy w feldze.

Tobie naprawdę się wydaje, że to będą wszyskie elementy układu

napedowego?

Zakładając silniki w feldze - tak. Reszta to zawieszenie, hamulce i
jakies duperele. Ewentualnie jeśli rozumiesz szerzej układ napędowy to
również elektronika + bateria. Ale z mechaniki napedowej tylko silniki i
koła.




Piotrek

Posted: 22 Gru 2009 19:06:09



Chyba nie rozumiemy się. Zadaniem kierowcy nie jest kontrolowanie poziomu
wszelkich płynów przed każdym odpaleniem silnika czego dowodem są miliony
Polakow _nie_ robiacych tego codziennie włącznie ze mną.


oj nie wiem czy nie jest napisane w instrukcji ze sprawdzic trzeba.
wiem ze to dupochron producenta ale niejako oczywistym jest ze jesli zniknie
nam plyn z chlodnicy czy olej(bo uszkodzimy miske) to producent umywa rece
bo uzytkownik o podstawowa kontrole musi dbac.

Niestety to jest Rocket Science. Za mało o centymetr - katastrofa. Za
dużo - katastrofa.

leje sie zgodnie z instrukcja
Na ciepłym nie wolno, zimą nie wolno, wlewając można sie oparzyć, dostanie
się do oczu od razu do lekarza, połkniecie grozi szpitalem, z dala od
dzieci, itd. Instrukcja w ogóle w nowych samochodach straszy apokalipsą
jak się coś źle wleje, lepiej nie tykać, tylko wezwać serwis.

dolanie plynu to zadna filozofia, wiadomo ze nie na goracym silniku, lepiej
na zimnym.
nalewamy plyn chlodzacy zalecany przez producenta i do poziomu jaki zaleca
producent.
tyle.

To powyżej to charakterystyczny dla mądrali sposób pogardliwego
traktowania osób nietechnicznych. Wiem, bo sam stosuje ...


jak ktos nie potrafi plynu dolac do chlodnicy po przeczytaniu paru zdan w
instrukcji to jest raczej idiota a nie nietechniczny.

Jedną z najbardziej rozczarowujących rzeczy w samochodach jest fakt, ze
mimo dziesięcioleci rozwoju samochodow _w ogóle_ należy zaglądać pod maskę
w celu lania jakis płynów. A podobno dzięki rozwojowi techniki ma się żyć
prościej, czy jakoś tak. A tu dalej średniowicze zamiast czujnika poziomu
płynu chłodzenia, skoro taki ważny. Swoją drogą ja mam czujnik poziomu
spryskiwacza. Ale poziomu płynu chłodzacego nie. Żenada.

ja mam oba czujniki, a samochod jak kazda inny element mechaniczny wymaga od
czasu do czasu spagladniecia czy wszystko jest OK.




elmer radi radisson

Posted: 22 Gru 2009 19:08:44




Właśnie o tym mówilem zdanie wyżej. Ty natmiast odesłaleś osobę o slabej
znajomości techniki w kierunku zabawek dla dzieci.

Odeslalem kogos kto jest taki leniwy, ze nie chce mu sie przeczytac
kilku wytluszczonych - jako istotne - zdan z instrukcji obslugi
do wyraznie bardziej adekwatnych zajec.

Przeciętny poeta nie ogarnia takich koncepcji jak kreski na bagnecie czy
też sam bagnet, różnicy miedzy glikolem czy olejem. Zaglądanie pod maskę
jest dla niego katorgą. Niestety współczesne silniki ciągle go do tego
zmuszają.

Widze ze masz bardzo duza wiedze na temat przecietnych poetow.
Zapewne wiekszosc z nich ma roztargniony, metny od spojrzenia w
nieskonczonosc wzrok, chodza do sklepu w szlafroku a gola
sie przez pomylke nozem do papieru, i na drugie imie maja po
grecku STEREOTYP. Pewnie rowniez nie radza sobie z elektrycznym
czajnikiem.

Glikol? Widziales gdzies pod maska kapsel z napisem GLIKOL?
Piktogramy i instrukcja przemawia do opornych. Jesli ktos ma
problemy to nie powinien w ogole siadac za kierownice bo
widocznie nie potrafi zadbac o pojazd, ktory nawiasem mowiac
w efekcie moze przyczynic sie do cudzej krzywdy. Bo jak sobie
poradzi z oponami i zwroci uwage ze zamienily sie w slicki?
Wyszedl z boku drut?
Przepraszam, bedzie jezdzic rok az mu nie przejdzie przegladu?

A Ty probujesz usprawiedliwiac jeszcze bardziej banalne rzeczy..
Analfabetyzmu funkcjonalnego albo lenistwa (zalezy jaka
jest prawdziwa przyczyna) w podstawowych kwestiach sie nie da
wytlumaczyc.






Sebastian Biały

Posted: 22 Gru 2009 19:56:24



Odeslalem kogos kto jest taki leniwy, ze nie chce mu sie przeczytac
kilku wytluszczonych - jako istotne - zdan z instrukcji obslugi
do wyraznie bardziej adekwatnych zajec.

Ziew. Poziom rozumienia tekstów technicznych nie jest wysoki. Tak po
prostu jest, ze urządzenia sa za skomplikowane dla Kowalskiego.

sie przez pomylke nozem do papieru, i na drugie imie maja po
grecku STEREOTYP. Pewnie rowniez nie radza sobie z elektrycznym
czajnikiem.

Ziew. Dośc dużo pracuje z "humanistami" w sensie szerokiego pojęcia
rozumianego współcześnie. Wiele tych osób po prostu _nie będzie_
zastanawialo się co i gdzie nalać, bo wiedza przeczytana w instrukcji
obsługi wylatuje im z glowy po 15 sekundach podobnie jak mi poezja
Galczyńskiego. Jadą aż samochód stanie. Potem płacą, narzekają i znowu
jadą aż się coś urwie. To dość powszechne podejscie, samochód to
przedmiot który ma wlew paliwa i pare przycisków i galek do sterowania.

Piktogramy i instrukcja przemawia do opornych.

Piktogram na moim wlewie płynu chłodzacego ostrzega przed oparzeniem.
Instrukcja podobnie. Czysta zacheta, że tak powiem.

Jesli ktos ma
problemy to nie powinien w ogole siadac za kierownice bo
widocznie nie potrafi zadbac o pojazd

Segregacja mowisz? To się nie sprawdziło bez względu na kryteria.

poradzi z oponami i zwroci uwage ze zamienily sie w slicki?
Wyszedl z boku drut?
Przepraszam, bedzie jezdzic rok az mu nie przejdzie przegladu?

Prawdopodobnie dlatego samochody powinny byc bardziej idiotoodporne.
Podobnie jak komputery/systemy operacyjne stały się idiotoodporne bo
zaczeli je używać nietechniczni (z wypchanymi portfelami).

Analfabetyzmu funkcjonalnego albo lenistwa (zalezy jaka
jest prawdziwa przyczyna) w podstawowych kwestiach sie nie da
wytlumaczyc.

Jednak nie mozna go też zakazać. Jedyna rada - uidiotoodpornić. Niestety
poziom komplikacji silnika spalinowego chyba to uniemożliwia.




Sebastian Biały

Posted: 22 Gru 2009 20:03:01



są miliony Polakow _nie_ robiacych tego codziennie włącznie ze mną.
oj nie wiem czy nie jest napisane w instrukcji ze sprawdzic trzeba.

wiem ze to dupochron producenta ale niejako oczywistym jest ze jesli
zniknie nam plyn z chlodnicy czy olej(bo uszkodzimy miske)

Skąd sie o tym dowiesz? Przestanie działać ogrzewanie? Jak jest zima to
musi być zimno (zaslyszane cytatem dzisiaj na parkingu od Pana Kazia co
sąsiadce doradzał czemu samochód coś nie grzeje). Nie zaglądanie pod
maske uniemożliwia wczesne reagowanie. A producenci nic nie ułatwiają,
montując radio z mp4 a nie montując czujnika poziomu cieczy (wszystkich).


jak ktos nie potrafi plynu dolac do chlodnicy po przeczytaniu paru zdan
w instrukcji to jest raczej idiota a nie nietechniczny.

Jasne. I złodziej, bo każdy idiota to złodziej. Nietechniczni będa
jeździć. I nie będa czytac instrukcji. Motoryzacja jest również dla nich.




elmer radi radisson

Posted: 22 Gru 2009 20:29:57




poradzi z oponami i zwroci uwage ze zamienily sie w slicki?
Wyszedl z boku drut?
Przepraszam, bedzie jezdzic rok az mu nie przejdzie przegladu?

Prawdopodobnie dlatego samochody powinny byc bardziej idiotoodporne.
Podobnie jak komputery/systemy operacyjne stały się idiotoodporne bo
zaczeli je używać nietechniczni (z wypchanymi portfelami).

I ta wlasciwie wypowiedz wystarczy za komentarz.. instrukcja
obslugi za techniczna, powiadasz. Opony powinny byc bardziej
idiotoodporne, piszesz. Pewnie wytapiane z bezdetkowej stali.

Powiedz, jak ci ludzie ktorych probujesz wytlumaczyc placa
rachunki za mieszkanie? Korzystaja z kuchenki? Uzywaja lekarstw?
Czy sa na etapie zmagan z krzemieniem? To musza byc jakies
szczegolne jednostki. Jesli istnieja.

Ech, szkoda dalej gadac bo to za ciezki absurd na te grupe :)
Ja rozumiem ze mozna kontestowac wyklady o szlifie walu,
mapach ECU, adjustowaniu karburatora, ale ze ktos kiedys
bedzie sie skarzyl ze poziom trzech plynow w pojezdzie to
fizyka kwantowa, a pewnie widzial w zyciu czajnik.. whoa.
Rozwoj naszej cywilizacji wyraznie pedzi do przodu.

Niechybnie :)







Sebastian Biały

Posted: 23 Gru 2009 16:37:28



Zakładając silniki w feldze - tak. Reszta to zawieszenie, hamulce i
jakies duperele. Ewentualnie jeśli rozumiesz szerzej układ napędowy to
również elektronika + bateria. Ale z mechaniki napedowej tylko silniki i
koła.

Tak podchodząc do sprawy to w dzisiejszym samochodzie masz tylko zwykły

silnik spalinowy, o konstrukcji znanej od dziesięcioleci.

W której ilośc elementów mechanicznych niemożliwych do automatycznej
diagnostyki jest nieporównywalnie większa do silnika indukcyjnego.
Pozostale elementy zasilania silnika w prąd (falownik/bateria) są z
definicji możliwe do ciągłej diagnostyki. W samochodzie elektrycznym
pomijając problemy z pojemnościami baterii jedynym słabym punktem jest
właśnie sam silnik i jego mechaniczne problemy. Ale zredukowane o rzedy
wielkości w porównaniu z silnikiem spalinowym przecietnego samochodu.

Efekt: samochod będzie w stanie samodzielnie określić _kiedy_ wymaga
naprawy i czego. Prawie dla każdego elementu niemechanicznego częściowo
włączając w to same silniki.




J.F.

Posted: 23 Gru 2009 17:29:45



PS. Czekam na samochody elektryczne. Z przyjemnoscią zamienie te
dziesiątki zębatek i przekładni na falownik i silnik klatkowy w feldze.

Tobie naprawdę się wydaje, że to będą wszyskie elementy układu
napedowego?
Zakładając silniki w feldze - tak. Reszta to zawieszenie, hamulce i

jakies duperele. Ewentualnie jeśli rozumiesz szerzej układ napędowy to
również elektronika + bateria. Ale z mechaniki napedowej tylko silniki i
koła.

Tak czy inaczej .. niby jestem elektronik, ale cos mi sie wydaje ze
latwiej sie przeguby wymienia niz falownik naprawia :-)

J.





Sebastian Biały

Posted: 23 Gru 2009 17:36:46



Tak czy inaczej .. niby jestem elektronik, ale cos mi sie wydaje ze
latwiej sie przeguby wymienia niz falownik naprawia :-)

Nikt tu nie pisze o latwości naprawy. Ja piszę o łatwości
samodiagnostyki. W dodatku nie ma problemów typu "panie, dymi i 5-ciu
mechaników nie wie czemu". Tam będzie wiadomo czemu cos nie działa w
znacznej wiekszości przypadków nawet przed katastrofalną awarią.
Idiotoodporność.

Oczywiście pojawią się inne problemy: jesli ktoś zaszyfruje komunikacje
pomiedzy podzespołami to wymiana na tanszy zastepnik będzie niemożliwa.
Być może nawet pojawią się ogniwa/baterie które na wzór pojemników z
tuszem będa mieć licznik cykli i wymuszą zmiane na oryginal po
określonym przebiegu, ręczne regeneracje odpadają itd.




Michał

Posted: 23 Gru 2009 22:18:00



witam,

co sie stanie jak płyn chłodniczy zamarznie ?


uff samochód chyba jednak działa spełnił wczoraj swoje zadanie:
zrobił 750km :) i wygląda że wszystko ok.

Nie do końca wiadomo co się stało z płynem/wodą w trakcie całej
sytuacji ale wydaje sie ze coś koło litra wyparowało, lub
zostało jakoś wypchnięte (dużo teog było rozbryzgnięte po całym silniku).

Ale teraz % plynu w wodzie jest większy bo dolałem litr.


co do Poety - nie jestem poetą - jestem programistą ;) (ze znajomościa
elektorniki) z mechniką nic wspólengo nie mam i wymiana np. akumulatora
to dla mnie mechanika samochodowa - nie dotykam - bo tam trzeba śrubek,
klucza, siły itp..

Co do auta i instrukcji wychodze z założenia że jeśli autu coś dolega
to ma mi to powiedzieć i kropka, po to są tam komputery (ma wszystkie
czujniki poziomów wszystkiego, ale zamarzania nie ma).
Instrukcje mam i nie otwierałem jeszcze :) do starego modelu przeczytałem.


Mam też wymagania dotyczące prowadzenia i stabilności, niezaleznie od
stanu opon - według zasady "bez jaj to nie passat", większość założeń
spełnia jednak okazało się że nie ma dyferencjału z tarciem.
dla przykłądu stara lancia nie ma problemów z koleinami pełnymi wody
przy przyśpieszaniu ze 110km/h (viscodrive?). stary model też nie miał.

Co do odpadania częsci i jeżdzenia autem do momentu w kórym się zatrzyma,
tak - nie zrobiłem mu przegladu, auto nie ma komutera wbudowanego co by
mi mówił/lub był do obczytania na lcd z menu że rolka ta i ta do wymiany
za tyle i tyle km (lania tak ma) i nie za bardzo o to dbam, bo to tanie
auto na 30kkm i najlepiej żeby kosztowało 0zł + nie wiem z 12k PLN na gaz.


pozdrawiam.




Jackare

Posted: 24 Gru 2009 00:53:47





Nikt tu nie pisze o latwości naprawy. Ja piszę o łatwości samodiagnostyki.
W dodatku nie ma problemów typu "panie, dymi i 5-ciu mechaników nie wie
czemu". .
To ma inne podłoże. Większość starszych wiekiem mechaników potrafiłaby.

Podobnie jak większość starszych wiekiem blacharzy potrafi dowolny element
blaszany wyklepać młotkiem na skórzanym worku wypełnionym piaskiem. W
dzisiejszych czasach niczego się już nie NAPRAWIA, tylko wymienia się całe
podzespoły. W czasach gdy naprawiało się metodami warsztatowymi, podstawą
była diagnostyka a potem właściwa naprawa. Dziś mechanik ma wiedzieć jak
podłączyć koputer diagnostyczny do samochodu i co wymienić w zależności od
wskazania tego komputera. Rzecz w tym że dziesiątek rzeczy komputer nie
pokaże, lub pokaże skutki pośrednie a nie przyczyny. Silnik jest pod wzlędem
mechaniczym urządzeniem bardzo prostym. Komplikacja jest m.in. wynikiem
wymogów ochrony środowiska - stąd konieczność kontroli parametrów pracy. Nie
można tego zrobić prostym, mechanicznym sprzężeniem zwrotnym, więc rolę tą
przejęła elektronika i automatyka. Czy diagnostyka układów elektroniki i
automatyki jest zadaniem mechanika? Czy wiedza na temat zależoności i
prawidłowości pracy silnika spalinowego jest obszarem zainteresowań
elektronika i automatyka?
Sęk w tym że mało jest osób "technicznych" obejmujących coś ponad swoją
wąską specjalizację. Zazwyczaj oni sami nie chcą wiedzieć więcej. Nie znam
przyczyn tego stanu rzeczy, ale cierpią na tym klienci i użytkownicy
urzadzeń technicznych.
Osoby, które w podstawowym zakresie nie chcą pojąć pewnych prawideł
technicznych mają ciężej i żyje im się trudniej tak w dżungli cywilizacyjnej
i jak i tej naturalnej Osoba techniczna poradzi sobie w większości sytuacji
życiowych - także tych ekstremalnych. Osoba nietechniczna funkcjonuje tylko
dzięki swojej płaszczyźnie zawodowej czy specjalizacyjnej. Bez niej jest
nikim i w bardziej naturalnych warunkach jest szybciej przez naturę
eliminowana. Filozof, poeta, prawnik, ekonomista, malarz, informatyk nie
jest potrzebny by żyć lub przeżyć. Ktoś kto ujarzmi i wykorzysta wodę,
ogień, wiatr, ziemię - jak najbardziej tak.



J.F.

Posted: 24 Gru 2009 11:24:19



Nikt tu nie pisze o latwości naprawy. Ja piszę o łatwości samodiagnostyki.
W dodatku nie ma problemów typu "panie, dymi i 5-ciu mechaników nie wie
czemu". .

Tylko bedzie "panie, dymi, a 10 elektronikow nie potrafi naprawic".

To ma inne podłoże. Większość starszych wiekiem mechaników potrafiłaby.

Podobnie jak większość starszych wiekiem blacharzy potrafi dowolny element
blaszany wyklepać młotkiem na skórzanym worku wypełnionym piaskiem. W
dzisiejszych czasach niczego się już nie NAPRAWIA, tylko wymienia się całe
podzespoły. W czasach gdy naprawiało się metodami warsztatowymi, podstawą

Ale to nie o to chodzi. Blacharzowi juz sie nie oplaca klepac, skoro
za niewielkie pieniadze dostaje gotowy element.

Mechanik tez nie naprawi metodami warsztatowymi, bo to sie nie da.
Jak ma naprawic wyrobiony otwor, czy pekniety element z tworzywa ?
Albo nie oplaca - bo moze i moglby cos prostego zrobic sam, ale za
dlugo by to trwalo.

Takie czasy - jedyna pretensje mam moze tylko do hamulcow bebnowych,
gdzie mozna by gumki wymienic, ale nie ma - tylko cale kompletne
cylinderki. po 30 zl sztuka ..

była diagnostyka a potem właściwa naprawa. Dziś mechanik ma wiedzieć jak
podłączyć koputer diagnostyczny do samochodu i co wymienić w zależności od
wskazania tego komputera. Rzecz w tym że dziesiątek rzeczy komputer nie
pokaże, lub pokaże skutki pośrednie a nie przyczyny. Silnik jest pod wzlędem
mechaniczym urządzeniem bardzo prostym.

Nawet i w tym prostym przypadku diagnostyka bywa trudna.
No znika plyn, ale gdzie.
Albo taki przypadek - benzyna w gazniku jest, iskra na swiecy jest, a
silnik nie zapala.

Z elektronika jest podobnie - bez schematu nic nie zrobisz, a nikt juz
ich nie daje. Czasem i schemat za malo bo jeszcze opis trzeba.
A ze uklad jest zapetlony i skomplikowany, to diagnostyka
skomplikowana - nigdy nie wiadomo gdzie skutek, a gdzie przyczyna.


Czy diagnostyka układów elektroniki i
automatyki jest zadaniem mechanika? Czy wiedza na temat zależoności i
prawidłowości pracy silnika spalinowego jest obszarem zainteresowań
elektronika i automatyka?
Sęk w tym że mało jest osób "technicznych" obejmujących coś ponad swoją
wąską specjalizację. Zazwyczaj oni sami nie chcą wiedzieć więcej. Nie znam
przyczyn tego stanu rzeczy, ale cierpią na tym klienci i użytkownicy
urzadzeń technicznych.

Trudno zeby mechanik na starosc uczyl sie elektroniki. I jeszcze
zdobywal dokumentacje i nowe wyposazenie. A potem jeszcze przyjdzie mu
policja na kontrole i sprawdzi legalnosc oprogramowania :-)

A zdolny elektronik po ktorejs tam godzinie zastanawiania sie jak to w
tym nowym modelu jest zrobione, dochodzi do wniosku ze skoro taki
madry juz jest, to powinien pracowac w biurze kontrukcyjnym fabryki.
A klient .. klient ma kupic nowy po trzech latach :-)

Filozof, poeta, prawnik, ekonomista, malarz, informatyk nie
jest potrzebny by żyć lub przeżyć. Ktoś kto ujarzmi i wykorzysta wodę,
ogień, wiatr, ziemię - jak najbardziej tak.

A jednak .. filozofowie w starozytnej grecji powstali i dopiero od
~100 lat jakby przestali byc potrzebni, prawnicy po tysiacach lat
cywilizacji maja sie doskonale.
A do ujarzmiania informatycy okazuja sie bardzo przydatni ..

J.






<< . 1 . 2 .
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.599 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze