| motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Demontaż czujnika ABS |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 21:35:38 Ale sprawdzić, to już nie potrafia, co za dupki... A może po prostu jakaś złączka poszła? A jak sprawdzisz bez rozbierania czy padl pierscien magnetyczny, czy czujnik? Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał. To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Omomierzem sprawdzisz czy w ogóle tam jest jakiś obwód elektryczny - czyli eliminujesz pourywane przewody. |
| MarcinJM
|
Posted: 26 Lut 2010 21:36:10 Rozprawki filozoficzne są mało warte w kontekście fachowej i szybkiej
naprawy konkretnego problemu w samochodzie. Mnie one zupełnie nie interesują - w przeciwieństwie do skutecznej naprawy uszkodzenia. Dlatego tacy jak ty nie zawracaja mi glowy swoimi autami. Jesli naprawa nie jest prosta to musze niestety przemyslec co i w jakiej kolejnosci robic, zeby nie narazic klienta na koszty. Jesli chcesz auta na juz to sobie jedz gdzies indziej, mam to w dupie. Nie zabiegam o klientow, to oni zabiegaja o mnie. |
| DoQ
|
Posted: 26 Lut 2010 21:38:08 Dlatego tacy jak ty nie zawracaja mi glowy swoimi autami.
Jesli naprawa nie jest prosta to musze niestety przemyslec co i w jakiej kolejnosci robic, zeby nie narazic klienta na koszty. Sprawa czujnika ABS to skomplikowany temat? :) Pozdrawiam Paweł |
| MarcinJM
|
Posted: 26 Lut 2010 21:40:49 Dlatego tacy jak ty nie zawracaja mi glowy swoimi autami.
Jesli naprawa nie jest prosta to musze niestety przemyslec co i w jakiej kolejnosci robic, zeby nie narazic klienta na koszty. Sprawa czujnika ABS to skomplikowany temat? :) Z watku wynika, ze moze byc. Ja tego osobiscie nie przerabialem. |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 26 Lut 2010 21:36:41 Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał.
Ok, jak nie daje sygnalu to co czujnik do wymiany czy łożysko? A jaki wynik pierwszego testu? |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 26 Lut 2010 21:37:58 Jeżeli to czujnik Halla, to jest to prosta elektronika analogowa -
jeżeli pierścień się rozmagnesował, albo jest za daleko od czujnika, to odczyty z czujnika Halla nadal będą, tylko słabsze, przerywane albo zanikające w pewnych pozycjach tarczy. Niekoniecznie, może ich zupełnie nie być, bo często sam czujnik ma za hallotronem elektronikę, która z sygnału analogowego robi prostokąt. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 21:46:55 (...) Nie, rozebrlbym problem na skladowe i staral sie ustalic rzeczywista
przyczyne. Bez rozpierdalania czegokolwiek. Mozliwe, ze zeszlyby mi 4-5h bezproduktywnie, ale klient wiedzialby, ze zrobilem wszystko co w mojej mocy. Dodatkowo mam ta przypadlosc, ze potrafie powiedziec "nie wiem, musze zasiegnac opini". Poprawiłeś mi humor :) Spędziłeś 5 godzin bezproduktywnie, klient stracił czas (i pieniądze), a Ty mu z rozbrajającą szczerością mówisz, że nie potrafisz sobie z tym poradzić i musisz zasięgnąć opinii :) Już Ci wyrwali stary czujnik, niszcząc go, nowy nie pomógł. Więc wyciągnęli łożysko (Karolek pisze że nie da się go ponownie założyć), zamontowali nowe i nadal pali się ta sama kontrolka, a komputer nadal twierdzi że przednie koło się nie obraca. I co? Nadal jesteś zadowolony i pełen podziwu dla profesjonalnej ekipy wymieniaczy? Bo raczej nie licz że koszty tamtych eksperymentów oni wezmą na siebie. |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 26 Lut 2010 21:47:59 Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał.
To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Jakbyś podpiął omomierz wcześniej, to byś wiedział. Ale skoro wiesz, ze niepotrzebny, to główkuj dalej sam. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 21:50:11 Dlatego tacy jak ty nie zawracaja mi glowy swoimi autami.
Jesli naprawa nie jest prosta to musze niestety przemyslec co i w jakiej kolejnosci robic, zeby nie narazic klienta na koszty. Sprawa czujnika ABS to skomplikowany temat? :) No czytając poniektórych wypowiadających się w tym wątku, to taki czujnik chyba jest co najmniej tak skomplikowany jak rakieta Saturn V, a jest przy tam taka masa nieprzeskakiwalnych problemów że w ogóle strach podchodzić. A ja jakoś jestem przekonany że jak przyjdzie ktoś kumaty, kto nie wie że demontaż jest niemożliwy, to weźmie i zdemontuje. |
| DoQ
|
Posted: 26 Lut 2010 21:55:50 Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał.
Ok, jak nie daje sygnalu to co czujnik do wymiany czy łożysko? A jaki wynik pierwszego testu? 100 Ohm. Pozdrawiam Pawel |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 21:54:38 Ale taka jest rzeczywistosc, ze wiekszosc potrafi podlaczyc pod kompa
i koniec. Ty sie jeszcze ludzisz, ze jest inaczej? Może warto poszukać innego warsztatu? To nie jest jakaś niespotykana awaria i sądzę że jakieś warsztaty zajmujące się hamulcami już mają jakieś swoje sposoby na określenie tego co padło. Nie maja. Mozna jedynie podmienic czujnik, ale tu pojawia sie ewentualny problem z wyciagnieciem go ze zwrotnicy w jednym kawalku. Najprostsze co mi przychodzi do głowy to wygenerowanie pola EM gdzieś w okolicy czujnika i sprawdzenie na oscyloskopie czy czujnik coś nadaje i czy tak samo jak czujnik sprawny. Uwalisz w ten sposob pierscien. Bo jednak oscyloskop to naprawdę nie jest żadna czarodziejska różdżka ;) A na ilu warsztatach widziales oscyloskop? Zgadza sie, ale zeby to stwierdzic to potrzebujesz elektronika i oscyloskop, a o to w ASO i nie tylko ASO raczej ciezko. W moim monster garażu jakoś i elektronik i oscyloskop jest ;) Na moim warsztatcie sa i bardzo dobrzy fachowcy, sa i narzedzia, jest tez elektronik, ale jakos nie wyposazylem sie jeszcze w oscyloskop. W sumie nie wiem dlaczego, bo nie raz by sie przydal. Alez jest, czujnik jest w obudowie z tworzywa sztucznego i o ile
wsadzic bylo latwo to wyciagnac po paru latach jest ciezko wlasnie z uwagi na to, ze siedzi mocno, a nie ma jak pociagnac aby nie polamac :/ Patrząc na zdjęcia to ja mam u siebie podobnej konstrukcji czujnik położenia wału korbowego, do którego mam dorobione mocowanie również działające tak że czujnik jest mocno wciśnięty, a wystające z boku ucho przykręcone. I pamiętam że również nie byłem w stanie tego wyrwać żadną siłą, ale po godzinie kąpania w różnych cieczach dało radę to wyrwać. Nie ma co porownywac, te czujniki przy kolach maja gorzej (w sensie warunkow i korozji dookola) i sa bardzo male, a co za tym idzie delikatne. Nie wiem dokładnie jak tam jest z możliwością utopienia tego w jakiejś cieczy, tak żeby tego nie nalać w łożyska, ale pewnie dałoby się coś wymyślić żeby to lekko poruszyć, a dalej pójdzie. Tylko czy warto sie z czyms takim cackac pol dnia dla zludnego zysku? Nigdzie obok go nie wlozysz, chyba ze wywiercisz drugi otwor w
zwrotnicy na czujnik : Wiesz... Też wyjście do rozważenia. Zycze powodzenia wiercic tam otwor na samochodzie :P Z cala pewnoscia wyjdzie drozej niz walniecie mlotkiem w ten czujnik : No to już nie wiem. Książka do Fiata mówi że się da rozebrać i złożyć. Jak jest w tym C8 czy Alfie to nie wiem. Jaka to ksiazka do fiata traktuje o wyciskaniu lozyska dwu rzedowego ze zwrtonicy, sprawdzaniu go i ponownemu wciskaniu?? Takie lozysko jest sprawdzane bez wyciagania go (luz), bo i praktycznie takie lozysko jest nierozbieralne i nie ma co tam sprawdzac po wyciagnieciu. Zreszta jak bedziesz je chcial sciagnac z piasty, to ci wewnetrzna polowka bierzni zostanie na piascie, a zejdzie cala reszta. Skladac to potem i ponownie montowac to jakas bzdura (da sie, tylko pewnie uszczelnienia juz beda do niczego). |
| Artur Maśląg
|
Posted: 26 Lut 2010 22:01:17 (...) Już Ci wyrwali stary czujnik, niszcząc go, nowy nie pomógł.
Powiedzieli na początku, że demontaż raczej jest niemożliwy. Więc wyciągnęli łożysko (Karolek pisze że nie da się go ponownie założyć),
zamontowali nowe i nadal pali się ta sama kontrolka, a komputer nadal twierdzi że przednie koło się nie obraca. I co? To ich problem. Nadal jesteś zadowolony i pełen podziwu dla profesjonalnej ekipy
wymieniaczy? Zadowolony - skąd taki wniosek, w końcu usterka nadal istnieje. Podziw? Dla kogo? W końcu to serwis, a nie specjaliści z pms. Bo raczej nie licz że koszty tamtych eksperymentów oni wezmą na siebie.
Najwyraźniej masz znikome doświadczenie w likwidowaniu takich problemów w ASO - tak fizycznie, jak i prawnie. |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 22:02:58 Już Ci wyrwali stary czujnik, niszcząc go, nowy nie pomógł. Więc
wyciągnęli łożysko (Karolek pisze że nie da się go ponownie założyć), Nie napisalem, ze sie nie da, tylko ze to nie ma sensu, bo albo spierdolisz uszczelnienie lozyska, albo uszczelnienie i pierscien magnetyczny. Zaden porzadny warsztat nie bedzie wyciskal i wciskal zamontowali nowe i nadal pali się ta sama kontrolka, a komputer nadal
twierdzi że przednie koło się nie obraca. I co? Nadal jesteś zadowolony i pełen podziwu dla profesjonalnej ekipy wymieniaczy? Bo raczej nie licz że koszty tamtych eksperymentów oni wezmą na siebie. Tak jest, bo takiej specyficznej awarii sterownika nikt nie jest w stanie przewidziec. Przewod tez nie bedzie uszkodzony, bo prawie caly zostal wymieniony razem z wymiana czujnika. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 22:24:23 wyciągnęli łożysko (Karolek pisze że nie da się go ponownie założyć),
zamontowali nowe i nadal pali się ta sama kontrolka, a komputer nadal twierdzi że przednie koło się nie obraca. I co? To ich problem. A jeżeli to ich problem, to nie widzę problemu. Jeżeli warsztat ma ochotę na własne finansowe ryzyko wymieniać jakieś elementy to to jest podejście którego należy sobie tylko życzyć. Ja osobiście takich problemów nigdy nie miałem, natomiast naprawiałem znajomym samochody po błędnych diagnozach za które warsztaty (w tym ASO) kazały sobie zapłacić, również za niepotrzebną wymianę części. Nie wiem ile tu winy klienta który dał się tak potraktować - sądziłem po prostu że to powszechna praktyka w warsztatach. IMO nawet jeżeli warsztat powie, że nie chce się im babrać z wyciąganiem czujnika wartego 300zł, tylko rozwalą go młotkiem, to jeżeli klientowi to odpowiada (bo dzięki temu naprawione będzie np. w 2h), to ok. Byle oczywiście nie kazali mu zapłacić za nowy czujnik jeżeli okaże się że to jednak nie był czujnik. |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 22:20:40 No wlasnie problem moze byc i z wetknieciem i z samym dzialaniem juz wetknietego, bo bedzie zapewne odwrocony druga strona do pierscienia magnetycznego :< Jak odwrócony to nie ma problemu - ten czujnik i tak nie wie w którą stronę kręci się koło, a chodzi tylko o test, sprawdzenie czy w ogóle rejestruje jakieś impulsy. Jest problem, odleglosc bedzie zla i jest duza szansa na to, ze nie bedzie dzialal. Nie wiem ile u Ciebie to chwila, ale u mnie chwila to byla jak
odpalilem palnik i przynioslem butelke wody :P Reszta to takie troche dluzsze chwile :D Z Fiata ściąga się dość łatwo na prasie po wyciągnięciu całej zwrotnicy z samochodu. W każdym razie wtedy jest dość prosto i wszystko się ciągnie idealnie osiowo to i chyba większa szansa że się elementy nie rozlecą. Fiat, vw nie ma znaczenia, maja te same lozyska w zasadzie. Samo lozysko ze zwrotnicy wycisniesz bez problemu (czujnik bedzie przeszkadzal i trzeba bedzie go wyjac : ), ale juz z piasty z frezem na przegub to w calosci nie sciagniesz, wewnetrzna czesc lozyska zostanie na piascie (jedna polowa). Sciagnac ta polowke bez specjalnego sciagacza nie jest latwo, no i potem trzeba to lozysko zlozyc do kupy, ale uszczelnienie juz nie bedzie trzymalo jak w nowym :/ Dlatego nie warto w to sie bawic. Natomiast wyobrażam sobie taką konstrukcję gdzie podwójne łożysko się po prostu będzie rozsypywać przy wyciąganiu, tyle że poskładanie tego do kupy też pewnie nie jest niemożliwe. Tu jest mozliwe poskladanie, ale to juz zahacza o druciarstwo. |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 22:22:30 To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest
sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Omomierzem sprawdzisz czy w ogóle tam jest jakiś obwód elektryczny - czyli eliminujesz pourywane przewody. No i wiesz, ze nie sa i co dalej? |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 22:24:00 Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał.
To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Jakbyś podpiął omomierz wcześniej, to byś wiedział. Ale skoro wiesz, ze niepotrzebny, to główkuj dalej sam. Tu nie ma nad czym glowkowac, przewody masz cale, sygnalu brak. Jaka diagnoza? : Czujnik czy pierscien? |
| Filip KK
|
Posted: 26 Lut 2010 22:34:44 Jeżeli już udało by się go zdemontować jak sprawdzić jego działanie? (mam
dobrego elektronika jak by wiedział co ma sprawdzić...) Jeżeli masz dobrego elektronika, to niech Ci sprawdzi czujnik bez demontażu. Co za problem??? |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 22:30:53 Omomierzem, czy czujnik cały, oscyloskopem, czy daje sygnał.
To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Jakbyś podpiął omomierz wcześniej, to byś wiedział. Ale skoro wiesz, ze niepotrzebny, to główkuj dalej sam. Tak jeszcze tylko dodam, ze ten omomierz jest zbedny bo po odczycie z oscyloskopu zobaczysz rowniez czy przewody sa ok. Tylko do tego trzeba miec WIEDZE czego sie spodziewac na wyjsciu z tego czujnika, a nie bic piane. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 22:56:46 Uwalisz w ten sposob pierscien.
Na krótko i z pewnej odległości sądzę że raczej przeżyje. Mój hallotron z czujnika położenia wału odbiera nawet 50Hz z sieci elektrycznej, a włączona niedaleko wiertarka jest doskonale widoczna na oscyloskopie. Więc to czy czujnik w ogóle żyje czy nie, jest łatwo sprawdzić. Oczywiście przy założeniu że nie wepchnęli w obudowę czujnika jakiegoś aktywnego układu który dyskretyzuje ten sygnał z jakimś wysokim progiem. Ale tego pewnie można się dowiedzieć badając sprawny czujnik. Bo jednak oscyloskop to naprawdę nie jest żadna czarodziejska różdżka ;)
A na ilu warsztatach widziales oscyloskop?
Prawdę mówiąc to w tych warsztatach gdzie jeżdżę to oscyloskop jest chyba jednak dość powszechny. Tyle że to jednak dość specyficzne warsztaty, z trochę innym podejściem do samochodów i dość nietypowego klienta. Gdyby oni proponowali rozwiązania typu "poeksperymentujmy i wywalmy kilka sprawnych części" to by się im klienci w czoło popukali. Za to rozwiązanie "wywierćmy drugą dziurę na drugi czujnik" już jak najbardziej by przeszło jako dobry pomysł ;) Zgadza sie, ale zeby to stwierdzic to potrzebujesz elektronika i
oscyloskop, a o to w ASO i nie tylko ASO raczej ciezko. W moim monster garażu jakoś i elektronik i oscyloskop jest ;) Na moim warsztatcie sa i bardzo dobrzy fachowcy, sa i narzedzia, jest tez elektronik, ale jakos nie wyposazylem sie jeszcze w oscyloskop. W sumie nie wiem dlaczego, bo nie raz by sie przydal. Prosta przystawka jednokanałowa do komputera na LPT jest już wystarczająca do takiej samochodowej diagnostyki (MHz-ów nie potrzebujesz). Zwłaszcza jak się grzebie w jakimś modzonym sprzęcie, co to każdy element od innego silnika, do tego do ECU przyczepione jeszcze jakieś plecki, coś nie działa i nie wiadomo dlaczego. Tu już żadne inne metody niż rzetelna analiza tego co się dzieje nie działają. Patrząc na zdjęcia to ja mam u siebie podobnej konstrukcji czujnik
położenia wału korbowego, do którego mam dorobione mocowanie również działające tak że czujnik jest mocno wciśnięty, a wystające z boku ucho przykręcone. I pamiętam że również nie byłem w stanie tego wyrwać żadną siłą, ale po godzinie kąpania w różnych cieczach dało radę to wyrwać. Nie ma co porownywac, te czujniki przy kolach maja gorzej (w sensie warunkow i korozji dookola) i sa bardzo male, a co za tym idzie delikatne. Mój też nie ma lekko, bo nie mam nadkoli więc cały syf wali w niego. Zaklinował się naprawdę mocno - tak że musiałem go tam wymaczać, potem dopiero na WD-40 dał się lekko rozruszać. Nie wiem dokładnie jak tam jest z możliwością utopienia tego w jakiejś
cieczy, tak żeby tego nie nalać w łożyska, ale pewnie dałoby się coś wymyślić żeby to lekko poruszyć, a dalej pójdzie. Tylko czy warto sie z czyms takim cackac pol dnia dla zludnego zysku? Z punktu widzenia sprzedawcy części z pewnością nie. Natomiast z punktu widzenia klienta może się to opłacać. Tu może być jeszcze inny problem: Klient pojedzie do warsztaty, zapłaci 1000zł za części, 300zł za robotę i każdy powie no że w sumie jak na ASO to nawet nie tak drogo. W drugiej opcji pojedzie do kogoś kto pół dnia to będzie rozbierał, pół dnia składał, wymieni jedną rzecz za 250zł, weźmie 750zł za pomyślenie i pomimo że klient zapłacił 300zł mniej niż w pierwszej opcji, to raczej o tej drugiej opcji ludzie powiedzą że przepłacone. Trochę jak w tym dowcipie gdzie odbierając radio z serwisu klient dostaje rachunek na 200zł 12gr. - Za co to 12gr? - Za opornik, przepalony był, wymieniłem. - No to za co 200zł? - Za to że wiedziałem który. Zreszta jak bedziesz je chcial sciagnac z piasty, to ci wewnetrzna
polowka bierzni zostanie na piascie, a zejdzie cala reszta. Skladac to potem i ponownie montowac to jakas bzdura (da sie, tylko pewnie uszczelnienia juz beda do niczego). No też mi się tak wydaje, w sumie nie przyglądałem się temu co zostaje z łożyska po wyciągnięciu go. Mówię tylko co w książce napisali. Książka to o Seicento z serii wydawanej przez WKŁ. Jest ładny rysunek jak ściągaczem wyciągnąć łożysko z piasty. Tyle że może tam jest jakieś inne łożysko, w obudowie jakiejś albo coś. Jeszcze do tego zdejmowania jest jakaś płytka, więc może nią się wypycha je od tyłu w całości to się nic nie rozpadnie. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 22:58:41 To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy
jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Omomierzem sprawdzisz czy w ogóle tam jest jakiś obwód elektryczny - czyli eliminujesz pourywane przewody. No i wiesz, ze nie sa i co dalej? No to już coś wiesz - bo brak obwodu może wskazywać na urwany przewód, albo przepalony w środku hallotron. W drugim kroku podłączyłbym to pod oscyloskop i patrzył co tam słychać. |
| P_ablo
|
Posted: 26 Lut 2010 23:00:46 Jestes pewien? Pewien jestem tylko smierci. Jak ma indukcyjny to ma zebatke, a jak ma gladki pierscien magnetyczny to
ma aktywne (Fiat w tych latach przechodzil wlasnie z indukcyjnych na aktywne). Jezeli jestes przekonany, ze masz racje to prosze pokaz mi ten czujnik i wspolpracujace z nim lozysko. Generalnie zwracam honor. Ale nazewnictwo aktywny/pasywny wprowadza w blad. Tu jest wiele wyjasnione: http://www.motofakty.pl/artykul/poznaj_tajemnice_czujnikow.html Jak widac czlowiek cale zycie sie uczy. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 23:02:33 No wlasnie problem moze byc i z wetknieciem i z samym dzialaniem juz wetknietego, bo bedzie zapewne odwrocony druga strona do pierscienia magnetycznego :< Jak odwrócony to nie ma problemu - ten czujnik i tak nie wie w którą stronę kręci się koło, a chodzi tylko o test, sprawdzenie czy w ogóle rejestruje jakieś impulsy. Jest problem, odleglosc bedzie zla i jest duza szansa na to, ze nie bedzie dzialal. Dlaczego odległość ma być zła? Na zdjęciach czujniki wydają się być symetryczne - powinno dać się je wepchnąć jeden na miejsce drugiego tak żeby odległość była dobra. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 23:09:32 Jezeli jestes przekonany, ze masz racje to prosze pokaz mi ten czujnik i
wspolpracujace z nim lozysko. Generalnie zwracam honor. Ale nazewnictwo aktywny/pasywny wprowadza w blad. Tu jest wiele wyjasnione: http://www.motofakty.pl/artykul/poznaj_tajemnice_czujnikow.html Jak widac czlowiek cale zycie sie uczy. Swoją drogą ten reklamowany tester kosztuje w InterCars 2117zł, więc trochę wstyd żeby ASO czegoś takiego nie miało, bo to jednak dość częsty problem. Tzn. ASO Suzuki jakoś po wizycie u nic z problemem z ESP jakoś nie miało miliona "niedasie, trzeba rozwalać" problemów ze zdiagnozowaniem o co chodzi - a nie było to takie trywialne, bo ani czujnik, ani tarcza, a niestety centralka. |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 23:19:28 Uwalisz w ten sposob pierscien.
Na krótko i z pewnej odległości sądzę że raczej przeżyje. Moze tak, moze nie, wystarczy, ze jedna domene magnetyczna uwalisz na tym pierscieniu i dupa. Mój hallotron z czujnika położenia wału odbiera nawet 50Hz z sieci
elektrycznej, a włączona niedaleko wiertarka jest doskonale widoczna na oscyloskopie. Więc to czy czujnik w ogóle żyje czy nie, jest łatwo sprawdzić. Oczywiście przy założeniu że nie wepchnęli w obudowę czujnika jakiegoś aktywnego układu który dyskretyzuje ten sygnał z jakimś wysokim progiem. Ale tego pewnie można się dowiedzieć badając sprawny czujnik. Juz pisalem, jest tam mostek magnetorezystancyjny i komparator, mostek sie przelacza pod wplywem pola magnetycznego, a komparator daje 1 lub 0. Prawdę mówiąc to w tych warsztatach gdzie jeżdżę to oscyloskop jest chyba jednak dość powszechny. Tyle że to jednak dość specyficzne warsztaty, z trochę innym podejściem do samochodów i dość nietypowego klienta. Gdyby oni proponowali rozwiązania typu "poeksperymentujmy i wywalmy kilka sprawnych części" to by się im klienci w czoło popukali. Za to rozwiązanie "wywierćmy drugą dziurę na drugi czujnik" już jak najbardziej by przeszło jako dobry pomysł ;) To warsztaty do zabawy, normalne warsztaty nie maja czasu na takie kombinowanie, bo i nikt za kombinacje nie bedzie chcial zaplacic. Na moim warsztatcie sa i bardzo dobrzy fachowcy, sa i narzedzia, jest
tez elektronik, ale jakos nie wyposazylem sie jeszcze w oscyloskop. W sumie nie wiem dlaczego, bo nie raz by sie przydal. Prosta przystawka jednokanałowa do komputera na LPT jest już wystarczająca do takiej samochodowej diagnostyki (MHz-ów nie potrzebujesz). Zwłaszcza jak się grzebie w jakimś modzonym sprzęcie, co to każdy element od innego silnika, do tego do ECU przyczepione jeszcze jakieś plecki, coś nie działa i nie wiadomo dlaczego. Tu już żadne inne metody niż rzetelna analiza tego co się dzieje nie działają. O jakiejs przystawce do laptopa wlasnie myslalem. Pewnie sobie zakupie wlasnie na potrzeby tego ABSu :P Mój też nie ma lekko, bo nie mam nadkoli więc cały syf wali w niego. Zaklinował się naprawdę mocno - tak że musiałem go tam wymaczać, potem dopiero na WD-40 dał się lekko rozruszać. Tu w sumie nie ma co gdybac, jeden czujnik wyjdzie inny nie, zazwyczaj nie wychodza w calosci :/ Tylko czy warto sie z czyms takim cackac pol dnia dla zludnego zysku?
Z punktu widzenia sprzedawcy części z pewnością nie. Natomiast z punktu widzenia klienta może się to opłacać. Tu może być jeszcze inny problem: Klient pojedzie do warsztaty, zapłaci 1000zł za części, 300zł za robotę i każdy powie no że w sumie jak na ASO to nawet nie tak drogo. W drugiej opcji pojedzie do kogoś kto pół dnia to będzie rozbierał, pół dnia składał, wymieni jedną rzecz za 250zł, weźmie 750zł za pomyślenie i pomimo że klient zapłacił 300zł mniej niż w pierwszej opcji, to raczej o tej drugiej opcji ludzie powiedzą że przepłacone. O i o to chodzi. No też mi się tak wydaje, w sumie nie przyglądałem się temu co zostaje z
łożyska po wyciągnięciu go. Mówię tylko co w książce napisali. Książka to o Seicento z serii wydawanej przez WKŁ. Jest ładny rysunek jak ściągaczem wyciągnąć łożysko z piasty. Tyle że może tam jest jakieś inne łożysko, w obudowie jakiejś albo coś. Jeszcze do tego zdejmowania jest jakaś płytka, więc może nią się wypycha je od tyłu w całości to się nic nie rozpadnie. Tak czy inaczej starego lozyska wciskanego nie montujemy i to chyba jest dobra zasada. |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 23:20:57 To po cholere omomierz? Szkoda czasu, podpinasz oscy i badasz czy jest sygnal. No i jak nie ma to co dalej? Chyba dalej wiemy, ze nic nie wiemy :P Omomierzem sprawdzisz czy w ogóle tam jest jakiś obwód elektryczny - czyli eliminujesz pourywane przewody. No i wiesz, ze nie sa i co dalej? No to już coś wiesz - bo brak obwodu może wskazywać na urwany przewód, albo przepalony w środku hallotron. W drugim kroku podłączyłbym to pod oscyloskop i patrzył co tam słychać. No i slyszysz, a raczej widzisz sygnal ciagly, poziom powiedzmy 0,75V. Co bys dalej zrobil? |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 23:28:12 Jest problem, odleglosc bedzie zla i jest duza szansa na to, ze nie
bedzie dzialal. Dlaczego odległość ma być zła? Na zdjęciach czujniki wydają się być symetryczne - powinno dać się je wepchnąć jeden na miejsce drugiego tak żeby odległość była dobra. Tylko te, ktore pasuja lewa/prawa strona. Jak masz dedykowane na prawa i lewa strone to nie pasuje i nie sa symetryczne (no chyba ze wzgledem siebie, bo to lustrzane odbicie) : |
| Karolek
|
Posted: 26 Lut 2010 23:34:35 Swoją drogą ten reklamowany tester kosztuje w InterCars 2117zł, więc trochę wstyd żeby ASO czegoś takiego nie miało, bo to jednak dość częsty problem. Pewnie i tak z 10x drozszy niz powinien : Tzn. ASO Suzuki jakoś po wizycie u nic z problemem z ESP jakoś nie miało miliona "niedasie, trzeba rozwalać" problemów ze zdiagnozowaniem o co chodzi - a nie było to takie trywialne, bo ani czujnik, ani tarcza, a niestety centralka. A moze bylo latwe. Problem znany i juz wiedzieli jak tylko przyjechal, albo ECU wywalilo blad jednostki sterujacej. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 26 Lut 2010 23:51:30 Swoją drogą ten reklamowany tester kosztuje w InterCars 2117zł, więc trochę wstyd żeby ASO czegoś takiego nie miało, bo to jednak dość częsty problem. Pewnie i tak z 10x drozszy niz powinien : Tzn. ASO Suzuki jakoś po wizycie u nic z problemem z ESP jakoś nie miało miliona "niedasie, trzeba rozwalać" problemów ze zdiagnozowaniem o co chodzi - a nie było to takie trywialne, bo ani czujnik, ani tarcza, a niestety centralka. A moze bylo latwe. Problem znany i juz wiedzieli jak tylko przyjechal, albo ECU wywalilo blad jednostki sterujacej. Nie właśnie ECU wywaliło błąd jednego koła, więc wstępnie zawyrokowali że czujnik. Potem sprawdzili że czujnik jest ok i że jednak centralka. Sam tego nie sprawdzałem, ale raczej coś tam sprawdzili. I to zajęło im na tyle mało czasu, że raczej wielkich demontaży tam nie było. |
| Karolek
|
Posted: 27 Lut 2010 00:00:29 A moze bylo latwe. Problem znany i juz wiedzieli jak tylko przyjechal,
albo ECU wywalilo blad jednostki sterujacej. Nie właśnie ECU wywaliło błąd jednego koła, więc wstępnie zawyrokowali że czujnik. Potem sprawdzili że czujnik jest ok i że jednak centralka. Sam tego nie sprawdzałem, ale raczej coś tam sprawdzili. I to zajęło im na tyle mało czasu, że raczej wielkich demontaży tam nie było. A tam wiesz czy dobrze zdiagnozowali. Moze tylko kiepski styk we wtyczce do sterownika, a oni caly sterownik zmienili :P |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... Czas ładowania strony (sek.): 0.551 users miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
|