samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Jak oblać egzamin na PJ?

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Jak oblać egzamin na PJ?
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
Autor Wiadomość
Artur(m)

Posted: 9 Mar 2010 07:26:58





Jeśli można przejechać między linią a zaparkowanym
pojazdem(żadnych ruchów, pusto w środku) to zarzut o niebezpieczeństwie
jest przynajmniej przesadzony.

IMHO też. Choć nie byłem na miejscy - może on rzeczywiście na milimetry
mijał?

I tu rodzi sie pytanie,
"CO TO jest bezpieczna odległość" 10mm czy 1500mm
Dla mnie 10 mm jaest wystarczającą odległościa do przejechania obok
(powoli).
Wielu kierowców nie wjedzie w w miejsce, gdzie po bokach nie będzie miał
0.5m

Artur(m)





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:03:07





Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się
jednak zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za
niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii
dostałby po dupie za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z
czyjegoś powodu egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa
egzaminowanego. Nie stuknął lusterkami, nie najechał na linię to
egzaminator nie powinien otwierać ryja. Co mógł natomiast zrobić?
Zawiadomić policję lub SM, a nie udupiać kursanta. Nic dziwnego, że
zdające ludziska uciekają z W-wy na prowincję.
skąd wymyśliłeś tą brednię? od dłuższego czasu wszystkie samochody mają
zamontowane kamery rejestrujące przebieg egzaminu, a naruszenie ciągłej
przy omijaniu nie jest złamaniem przepisów.
Gdy udowodnisz, ze egzaminator popelnil blad - to nie oznacza, ze zdales
egzamin - to jedynie oznacza, ze nastepny termin masz za darmo (uznaje sie
egzamin za niebyly, lub raczej inaczej - masz powtorke egzaminu).
A powinno byc jednak tak, ze wtedy masz egzamin zaliczony - o ile
spelniono inne, minimalne warunki (np 20-25 min jazdy, brak innych
powaznych bledow itp.)

I tak powinno być. Za błąd lub złośliwe działanie egzaminatora konsekwencje
powinien ponosić egzaminator i word. Kursant ma zaliczony egzamin, a
egzaminator dostaje przynajmniej naganę.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:03:52




Gdyby przejechał po linii dostałby po dupie
za linię.
To jest nieprawda.
Ja tak oblalem egzamin, okolo 2 lata temu.


A w tym przypadku nie było najechania na linię i pojazd zostal ominięty.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:13:12




NIe powinien wtedy dostać, a jakby dostał to powinien się odwołać - jest
to nagrane - niestety jedyne co wywalczy to darmowa powtórka.
Ty oblałeś, czy naprawdę jesteś instruktorem?
Nie oblałem. Nie pisałbym, że kursant.
Czyli jesteś instruktorem?


Przemilczę odpowiedź. :-)

Darmowa powtórka marnym pocieszeniem.
Zgadzam się.

Jeśli można przejechać między linią a zaparkowanym pojazdem(żadnych
ruchów, pusto w środku) to zarzut o niebezpieczeństwie jest przynajmniej
przesadzony.
IMHO też. Choć nie byłem na miejscy - może on rzeczywiście na milimetry

mijał?

Też nie byłem. Do wypadku nie doszło. Może tylko egzaminator trochę
spanikował ale to nie jest powód do oblania.

Gdyby kursant zapytał co ma zrobić, a powinien dla własnego
bezpieczeństwa to mógłby usłyszeć, że to on zdaje a egzaminator ocenia.
Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła

na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi
wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego
bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta?

Bezpieczeństwa w sensie ryzyka oblania. Jak nie odpowie to trudno. Kto pyta
mniej błądzi.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:14:36






Jeśli można przejechać między linią a zaparkowanym
pojazdem(żadnych ruchów, pusto w środku) to zarzut o niebezpieczeństwie
jest przynajmniej przesadzony.
IMHO też. Choć nie byłem na miejscy - może on rzeczywiście na milimetry
mijał?
I tu rodzi sie pytanie,

"CO TO jest bezpieczna odległość" 10mm czy 1500mm
Dla mnie 10 mm jaest wystarczającą odległościa do przejechania obok
(powoli).
Wielu kierowców nie wjedzie w w miejsce, gdzie po bokach nie będzie miał
0.5m

Zwłaszcza jak w pojeździe nie ma nikogo więc nie ruszy.
neelix





Arek (G)

Posted: 9 Mar 2010 10:18:52




Darmowa powtórka marnym pocieszeniem.

Zgadzam się.

Jeśli można przejechać między linią a zaparkowanym pojazdem(żadnych
ruchów, pusto w środku) to zarzut o niebezpieczeństwie jest
przynajmniej przesadzony.

IMHO też. Choć nie byłem na miejscy - może on rzeczywiście na milimetry
mijał?

Trzeba uwzględnić fakt, że (pomijając wyjątki) egzaminator to dość
odpowiedzialny zawód. Dopuszczenie do ruchu kogoś kto się do tego nie
nadaje jest dość istotną decyzją. Nie zawsze da się to sprawiedliwie i
obiektywnie ocenić. Z dwojga złego lepiej aby egzaminatorzy byli surowsi
niż odwrotnie.

Gdyby kursant zapytał co ma zrobić, a powinien dla własnego
bezpieczeństwa to mógłby usłyszeć, że to on zdaje a egzaminator ocenia.

Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła
na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi
wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego
bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta?

Niekoniecznie tak jest. Czasem egzaminator nie wie co siedzi takiemu
kursantowi w głowie. Nie wie czy podjęta decyzja wynika z przemyślenia,
czy tak po prostu wyszło. Podzielenie się swoimi wątpliwościami mogło by
wystarczyć, bo dałby do zrozumienia, że ogarnia sytuację. Jeśli
egzaminator nie jest jakimś burakiem to raczej nie przyczepiłby się do tego.

A.





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:21:36





A jakiś przepis pozwalający jeździć po ciągłej mógłbyś z łaski swojej
zacytować? Będę bardzo wdzięczny.
Art. 3 PoRD w związku z art. 16 KW ?


Kryteria egzaminacyjne mówią, że niezastosowanie się do znaku P-4 skutkuje
przerwaniem egzaminu. Egzamin, który mógł byc zdany zostaje przerwany czyli
jest oblany. Podobnie w przypadku kolizji drogowej z winy innego uczestnika
ruchu. Droga odwoławcza nie przyniesie oczekiwanego efektu. Spowoduje tylko
tyle, że następny egzamin będzie darmowy. Uważam, że kursant wybrał
najlepszy wariant czyli zmieszczenie się między linią a pojazdem. Kursanci
są uczulani na takie ewentualności. to egzaminator wykazał się
niedojrzałością i niesprawiedliwością.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:22:28





Gdyby przejechał po linii dostałby po dupie
za linię.
Po dupie to dostać mógł parkujący za to że blokuje ruch.
Powinien, chociaż widziałem bardziej niebezpieczne numery kierowców w
pobliżu elek egzaminacyjnych. Za grosz wyobraźni i szacunku.
To już raczej nie jest problem egzaminowanego :)


To jest poważny problem.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:24:23





Niestety oblewa za niebezpieczny
odstęp od zaparkowanego pojazdu.
Jakby odstęp nie był bezpieczny to by było bum.
to akurat nie musi byc prawda.

Wszystko zalezy ile jechał i jaki to był odstęp.
Gdyby prawdąbyło to co napisałes, to nie byłoby paragrafu na spowodowanie
niebezpieczenstwa, bo od razu karano by za spowodowanie kolizji.

A jak mozna przejechać w takiej ciasnocie? Tylko z prędkością minimalną.
Kierowca zapieniczyłby po ciągłej z metrowym zapasem. Kursant wie co mu
grozi.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:30:07





Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany
samochód. Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej.
Udaje się jednak zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety
oblewa za niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu.
Jak blisko i z jaka predkoscia przejechałes od tego zaparkowane auta?
;-P
Tak wiem, to nie był twój egzamin. Niemniej post fajnie się wpisał w
pozostałe dyskusje z twoim udziałem.
Wpisał się tylko w Twojej głowie. Nie wysilaj się. Niczego tym nie
zyskujesz. Pokazujesz tylko, że nie czytasz ze zrozumieniem.
Wpisał sie, wpisał. (takie uwagi ad personam po raz kolejny pokazuja

poziom
twoich argumentów)

Masz problemy z samooceną.

Pokaze ci na prostym przykładzie: co kursant miałby zrobic, gdyby jednak
odstep miedzy zaparkowanym samochodem a linia ciągłą był za mały, zeby sie
tam zmieścic?
Ad meritum - jeżeli kursant uważa, że ominął bezpiecznie - niech się
odwołuje.
Nareszcie ad meritum. Po dyskusji z egzaminatorem wybrał szybki kolejny
termin.
Czyli przyznał rację egzaminatorowi. Brawo!

Gdybys jeszcze ty odpowiedział ad meritum o tym odstepie i predkosci...

Wiem, że wywiązała się dyskusja i były łzy w oczach. Co do odległości to
wiem, że lusterka nie stuknęły się, a linia nie została najechana. Prędkość
z oczywistych względów minimalna. Gdyby była większa to byłby przejazd po
linni. Lepiej być nie może, bo wilk syty i owca cała. A jak podjeżdżą się
podczas parkowania równoległego? Tak, żeby nie stuknąć się lusterkami. Skoro
tak to nie ma też ryzyka podczas omijania, bo wariant ciasnoty był
trenowany.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 10:33:58




Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się
jednak zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za
niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii
dostałby po dupie za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z
czyjegoś powodu egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa
egzaminowanego. Nie stuknął lusterkami, nie najechał na linię to
egzaminator nie powinien otwierać ryja. Co mógł natomiast zrobić?
Powinien się kłócić - to nie była kolumna pieszych ani jednoślad i nie

było to wyprzedzanie, więc nie ma arbitralnych limitów. Ocena
bezpieczeństwa należy do kierowcy i jak nie zahaczy to jest empiryczny
dowód, że pojechał bezpiecznie.

Wielu się kłóci jak już nie zdają za n-tym razem tylko co to daje? Darmowy
kolejny termin jak uwalenie było perfidne i można było wreszcie zdać? Teraz
jest okres kiedy mają kiepski ruch w egzaminach więc pewnie chodzi o kasę.
neelix





GB

Posted: 9 Mar 2010 11:20:06



Czyli przyznał rację egzaminatorowi. Brawo!

E tam przyznał rację. A może po prostu zrobił rachunek co ma do zyskania i
stracenia?

Jak się nie odwoła to może iść tego samego dnia i zapisać się na kolejny egzamin
(załóżmy 2-4 tygodnie). Jak nie - to ośrodek ma dodatkowo 30 dni na
ustosunkowanie się do odwołania. Czyli strata miesiąca, a nie jest wcale
powiedziane że decyzja będzie pozytywna.

Dodając wspomniany czas na oczekiwanie mogą wyjść prawie dwa miesiące zwłoki - w
międzyczasie traci się nieco oswojenie z autem (czyli przydałoby się dokupić
jeszcze jakieś 2 godziny jazdy po jakieś 40-50 PLN)... a przy odrobinie pecha
może jeszcze w międzyczasie stracić ważność egzamin z teorii.

Czyli odwołanie gwarantuje stratę czasu, a pieniężnie co najwyżej w okolicach
zera. Do zyskania chyba tylko własna satysfakcja.

pozdrawiam,
G.




MadMan

Posted: 9 Mar 2010 11:31:38




Teraz
jest okres kiedy mają kiepski ruch w egzaminach

Oj, polemizowałbym. Kolega się kilka tygodni temu umawiał na kolejny
termin i ma go jakoś pod koniec kwietnia.
Inna sprawa że on zaczął robić prawko w sierpniu 2008 i ten termin na
który się umówił będzie trzecim terminem. Nie zależy mu chyba, mimo że
twierdzi inaczej.




Marcus Wright

Posted: 9 Mar 2010 12:45:08



Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się jednak
zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za
niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii
dostałby po dupie za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z
czyjegoś powodu egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa egzaminowanego.
Nie stuknął lusterkami, nie najechał na linię to egzaminator nie powinien
otwierać ryja. Co mógł natomiast zrobić? Zawiadomić policję lub SM, a nie
udupiać kursanta. Nic dziwnego, że zdające ludziska uciekają z W-wy na
prowincję.
neelix

Pieprzenie. Co powinien zrobić egzaminowany? Włączyć lewy kierunek, najechać
na podwójną linię aby z bezpieczną odległością ominąć przeszkądę, włączyć
prawy kierunek i jechać dalej.
Egzaminowany został oblany, ponieważ tego nie zrobił. Egzaminator miał prawo
oblać tego kolesia, bo ten chciał być sprytniejszy od egzaminatora.





Andrzej Lawa

Posted: 9 Mar 2010 12:53:38




Pieprzenie. Co powinien zrobić egzaminowany? Włączyć lewy kierunek,
najechać na podwójną linię aby z bezpieczną odległością ominąć

Brednie. Nie wolno najeżdżać na linię ciągłą. I odległość była bezpieczna.




neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:06:36




Darmowa powtórka marnym pocieszeniem.
Zgadzam się.
Jeśli można przejechać między linią a zaparkowanym pojazdem(żadnych
ruchów, pusto w środku) to zarzut o niebezpieczeństwie jest
przynajmniej przesadzony.
IMHO też. Choć nie byłem na miejscy - może on rzeczywiście na milimetry
mijał?
Trzeba uwzględnić fakt, że (pomijając wyjątki) egzaminator to dość

odpowiedzialny zawód. Dopuszczenie do ruchu kogoś kto się do tego nie
nadaje jest dość istotną decyzją. Nie zawsze da się to sprawiedliwie i
obiektywnie ocenić. Z dwojga złego lepiej aby egzaminatorzy byli surowsi
niż odwrotnie.

Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz
to chyba coś jest nie tak. Udupić kogoś, bo jazda nie była dynamiczna?
Kursant nie zdecydował się na wyjazd z parkingu, bo coś jechało. A gdzie
miał się śpieszyć? Chyba lepiej, że nie utrudnił ruchu i nie stworzył
zagrożenia. Wrócił do ośrodka samodzielnie i usłyszał taki zarzut. Pozwolono
przystępować do egzaminu po 30 godzinach. Fikcja dla szczególnie
uzdolnionych i szczęściarzy? To tylko PJ. Brać się za kierowców, a nie
hurtowo eliminować kandydatów. Oni stanowią świeżą krew, jeszcze nieskażoną.
Ja nie mówię, by wszyscy zdawali za 1-szym razem, bo odbija palma i nie
potrzeba nam nowych debili, ale jak ktoś zdaje 7-dmy raz i oblewa bo taki
kaprys to jest to bardzo naganne. Im dłużej się zdaje tym większe nerwy i
zniechęcenie. Zmęczenie materiału.

Gdyby kursant zapytał co ma zrobić, a powinien dla własnego
bezpieczeństwa to mógłby usłyszeć, że to on zdaje a egzaminator ocenia.
Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła
na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi
wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego
bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta?
Niekoniecznie tak jest. Czasem egzaminator nie wie co siedzi takiemu

kursantowi w głowie. Nie wie czy podjęta decyzja wynika z przemyślenia,
czy tak po prostu wyszło. Podzielenie się swoimi wątpliwościami mogło by
wystarczyć, bo dałby do zrozumienia, że ogarnia sytuację. Jeśli
egzaminator nie jest jakimś burakiem to raczej nie przyczepiłby się do
tego.

Jak siedzi mumia to kursant też boi się odezwać. Jeśli kursant wytłumaczył
dlaczego tak zrobił to powinien mieć zaliczone. Instruktor przecież uczył
tak, by nie jeździć po liniach i wysepkach. Skoro nauczył i to wychodzi to
jie można za to karać.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:16:12




Czyli przyznał rację egzaminatorowi. Brawo!

E tam przyznał rację. A może po prostu zrobił rachunek co ma do zyskania i
stracenia?

Jak się nie odwoła to może iść tego samego dnia i zapisać się na kolejny
egzamin
(załóżmy 2-4 tygodnie). Jak nie - to ośrodek ma dodatkowo 30 dni na
ustosunkowanie się do odwołania. Czyli strata miesiąca, a nie jest wcale
powiedziane że decyzja będzie pozytywna.

Zima=egzamin za 2 dni. Strata miesiąca to spadek umiejętności i potrzeba
doszkalania się.

Dodając wspomniany czas na oczekiwanie mogą wyjść prawie dwa miesiące
zwłoki - w
międzyczasie traci się nieco oswojenie z autem (czyli przydałoby się
dokupić
jeszcze jakieś 2 godziny jazdy po jakieś 40-50 PLN)... a przy odrobinie
pecha
może jeszcze w międzyczasie stracić ważność egzamin z teorii.

To jest ta druga strona odwołania.

Czyli odwołanie gwarantuje stratę czasu, a pieniężnie co najwyżej w
okolicach
zera. Do zyskania chyba tylko własna satysfakcja.

Wątpliwa satysfakcja. Jak ktoś zdaje n-ty raz to tylko zdany egzamin może
coś zrekompensować.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:24:10




Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się
jednak zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za
niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii
dostałby po dupie za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z
czyjegoś powodu egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa
egzaminowanego. Nie stuknął lusterkami, nie najechał na linię to
egzaminator nie powinien otwierać ryja. Co mógł natomiast zrobić?
Zawiadomić policję lub SM, a nie udupiać kursanta. Nic dziwnego, że
zdające ludziska uciekają z W-wy na prowincję.
Nie żebym twierdził że przypadek który opisujesz jest taki sam, ale

przypomina mi się jeden kolega który długo nie mógł zdać egzaminu - zawsze
z winy egzaminatora który uczepiał się zawsze tym podobnych rzeczy.
Któregoś razu jak pojechał na egzamin, to pojechaliśmy za nim, tak że nie
wiedział że jedziemy no i obserwujemy jak mu idzie ten egzamin.
Na placu wjechał solidnie w słupek, druga próba - przy cofaniu w ten sam
słupek. Koniec egzaminu.
My oczywiście mu nie powiedzieliśmy że byliśmy, widzieliśmy i czekamy co
opowie tym razem.
No więc tym razem opowiedział, że egzaminator się na niego uwziął w taki
sposób, że gdy ten już wracał z miasta to pieszy wyskoczył mu na pasy tuż
przed maskę no i on tak mocno zahamował że zgasł silnik. No i za ten
zgaszony silnik go egzaminator oblał :)

Za zgaśniecie silnika na mieście nie oblewają. Można było go nie sprawdzać.
Jeśli ktoś zdaje n-ty raz i jak coś spieprzy to wie, że to jego wina i nie
ma pretensji, a nagle uznaje, że było OK to nie ma powodu nie wierzyć.

A co do przypadku który opisujesz, to w tej chwili w samochodach
egzaminacyjnych są kamery. I nawet ktoś z pms (Adam Płaszczyca?) już
przetarł ścieżkę narobienia smrodu egzaminatorowi.

Wielu chce zdać jak najszybciej, bez zadymy, bez narażania się na odwet. Jak
się nie udaje bo upierdzielają za byle co to jadą zdawać na prowincję.
neelix
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:25:58





Teraz
jest okres kiedy mają kiepski ruch w egzaminach
Oj, polemizowałbym. Kolega się kilka tygodni temu umawiał na kolejny

termin i ma go jakoś pod koniec kwietnia.
Inna sprawa że on zaczął robić prawko w sierpniu 2008 i ten termin na
który się umówił będzie trzecim terminem. Nie zależy mu chyba, mimo że
twierdzi inaczej.

Tearz można oblać 2 egzaminy w ciągu 1-go tygodnia.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:40:24




Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się
jednak zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za
niebezpieczny odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii
dostałby po dupie za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z
czyjegoś powodu egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa
egzaminowanego. Nie stuknął lusterkami, nie najechał na linię to
egzaminator nie powinien otwierać ryja. Co mógł natomiast zrobić?
Zawiadomić policję lub SM, a nie udupiać kursanta. Nic dziwnego, że
zdające ludziska uciekają z W-wy na prowincję.
neelix
Pieprzenie. Co powinien zrobić egzaminowany? Włączyć lewy kierunek,

najechać na podwójną linię aby z bezpieczną odległością ominąć przeszkądę,
włączyć prawy kierunek i jechać dalej.
Egzaminowany został oblany, ponieważ tego nie zrobił. Egzaminator miał
prawo oblać tego kolesia, bo ten chciał być sprytniejszy od egzaminatora.

Sprytniejszy w sensie, że postąpił zgodnie z tym jak się uczył czyli zgodnie
z prawem i nie najechał by nie pozwolić się ewidentnie wyrąbać. Ukarany za
to, że nie chcial się ewidentnie podlożyć, bo przejazd po ciągłej musi
skutkować zakończeniem egzaminu. Oczywiście kursant miałby możliwośc
odwołania się, ale kamera pokazałaby że można było przejechać.
neelix





MadMan

Posted: 9 Mar 2010 15:41:18




Tearz można oblać 2 egzaminy w ciągu 1-go tygodnia.

Można wiedzieć gdzie?
Tak było jak ja oblewałem moje egzaminy (no, nie do końca, bo miałem
terminy co tydzień mniej-więcej). A było to 7 lat temu, w okresie
posuchy po lawinie tych którzy się chcieli jeszcze załapać na egzamin w
wieku 17 lat, i do tego w zimie (a wtedy do egzaminu podchodzi ZTCW
mniej osób, swoją drogą nie wiem czemu).




neelix

Posted: 9 Mar 2010 15:44:28





Tearz można oblać 2 egzaminy w ciągu 1-go tygodnia.
Można wiedzieć gdzie?

Tak było jak ja oblewałem moje egzaminy (no, nie do końca, bo miałem
terminy co tydzień mniej-więcej). A było to 7 lat temu, w okresie
posuchy po lawinie tych którzy się chcieli jeszcze załapać na egzamin w
wieku 17 lat, i do tego w zimie (a wtedy do egzaminu podchodzi ZTCW
mniej osób, swoją drogą nie wiem czemu).

Np. stolyca.
neelix





Marcus Wright

Posted: 9 Mar 2010 16:21:24



Sprytniejszy w sensie, że postąpił zgodnie z tym jak się uczył czyli
zgodnie z prawem i nie najechał by nie pozwolić się ewidentnie wyrąbać.
Ukarany za to, że nie chcial się ewidentnie podlożyć, bo przejazd po
ciągłej musi skutkować zakończeniem egzaminu. Oczywiście kursant miałby
możliwośc odwołania się, ale kamera pokazałaby że można było przejechać.
neelix

SKĄD WY BIERZECIE takie bzdurne informacje? Jesteście praktykami czy
teoretykami? Chyba najgorszym typem teoretyków, bo nawet nie wiecie jak taki
egzamin funkcjonuje.

Otóż na egzaminie popełnić 2 mniejsze błędy typu:
- wjazd na podwójną ciągłą, w przypadku kiedy trzeba najechać
- niewłączenie świateł, kiedy egzamin odbywa się za dnia (zdarzały się takie
przypadki, że osoba egzaminowana po prostu zapomniała w stresie włączyć
świateł)
- parkowanie na kilka razy (czyli duża ilość korekt)
- zawracanie na kilka razy (czyli duża ilość korekt)
- najechanie na ciągłą, bez rzecz jasna premedytacji
- manewr bez kierukowskazu
- brak dynamiki w jeździe (tutaj powinien nastąpić komentarz egzamiantora,
że należy przyspieszyć/jechać żwawiej itp.)
- przekrocznie 50 KM/h (chwilowe i z premedytacją)

Kiedy ubija się od ręki?
- Znak STOP
- zielona strzałka bez zatrzmania auta
- wymuszenia
- inne niebezpieczne manewry autem

Żaden EGZAMINATOR nie zabrania egzaminowanemu myśleć. Najeżdżam na podwójną
ciągłą i mówię dlaczego. Jeżeli jechałby z naprzeciwka jakiś inny pojazd
zatrzymałbym się przed źle zaparkowaną furą i powiedział, że chcę to auto
objechać po podwójnej ciągłej lub zrobił manewr i powiedział dlaczego.

W przypadku podanej w temacie historii, sam bym uwalił takiego kursanta,
dlaczego? Bo manwer stanowił niezbpieczeństwo dla stanu technicznego
samochodu i zdrowia pasażerów.






ksoniek

Posted: 9 Mar 2010 17:33:04



Dla mnie 10 mm jaest wystarczającą odległościa do przejechania obok
(powoli).
i tu wtrafiłeś w sedno POWOLI, a nie jedzie jak święta krowa 50 (bo takie

ograniczenie) i zadowolony że się zmieścił.




Budzik

Posted: 9 Mar 2010 17:59:02




Udupić kogoś, bo jazda nie była dynamiczna?

To musiałby byc dla ciebie duzy szok! :))))
Ale zgadzam sie - kursantów za cos takiego nie powinno sie uwalac.




Budzik

Posted: 9 Mar 2010 17:59:03




Czyli przyznał rację egzaminatorowi. Brawo!

E tam przyznał rację. A może po prostu zrobił rachunek co ma do
zyskania i stracenia?

alez ja rozumiem powody.
Ale nie zmienia to faktu, ze konsekwencja tego jest przyznanie racji
instruktorowi. Albo mowiac inaczej - instruktor bedzie robił tak dalej, bo
wie, ze mu włos z głowy nie spadnie.




Budzik

Posted: 9 Mar 2010 17:59:03




Masz problemy z samooceną.

Raczej ty...

No, to czas polozyc sie na ziemi, schodzac do poziomu powyzszych argumentów
i zakonczyc dyskusje.




neelix

Posted: 9 Mar 2010 18:03:29




Sprytniejszy w sensie, że postąpił zgodnie z tym jak się uczył czyli
zgodnie z prawem i nie najechał by nie pozwolić się ewidentnie wyrąbać.
Ukarany za to, że nie chcial się ewidentnie podlożyć, bo przejazd po
ciągłej musi skutkować zakończeniem egzaminu. Oczywiście kursant miałby
możliwośc odwołania się, ale kamera pokazałaby że można było przejechać.
neelix
SKĄD WY BIERZECIE takie bzdurne informacje? Jesteście praktykami czy

teoretykami? Chyba najgorszym typem teoretyków, bo nawet nie wiecie jak
taki egzamin funkcjonuje.
Otóż na egzaminie popełnić 2 mniejsze błędy typu:
- wjazd na podwójną ciągłą, w przypadku kiedy trzeba najechać
- niewłączenie świateł, kiedy egzamin odbywa się za dnia (zdarzały się
takie przypadki, że osoba egzaminowana po prostu zapomniała w stresie
włączyć świateł)
- parkowanie na kilka razy (czyli duża ilość korekt)
- zawracanie na kilka razy (czyli duża ilość korekt)
- najechanie na ciągłą, bez rzecz jasna premedytacji
- manewr bez kierukowskazu
- brak dynamiki w jeździe (tutaj powinien nastąpić komentarz egzamiantora,
że należy przyspieszyć/jechać żwawiej itp.)
- przekrocznie 50 KM/h (chwilowe i z premedytacją)
Kiedy ubija się od ręki?
- Znak STOP
- zielona strzałka bez zatrzmania auta
- wymuszenia
- inne niebezpieczne manewry autem
Żaden EGZAMINATOR nie zabrania egzaminowanemu myśleć. Najeżdżam na
podwójną ciągłą i mówię dlaczego. Jeżeli jechałby z naprzeciwka jakiś inny
pojazd zatrzymałbym się przed źle zaparkowaną furą i powiedział, że chcę
to auto objechać po podwójnej ciągłej lub zrobił manewr i powiedział
dlaczego.
W przypadku podanej w temacie historii, sam bym uwalił takiego kursanta,
dlaczego? Bo manwer stanowił niezbpieczeństwo dla stanu technicznego
samochodu i zdrowia pasażerów.

To są bieżące informacje(stan faktyczny) z Polski A Ty skąd nadajesz, bo
masz bardzo mizerne pojęcie o polskich kryterich egzaminacyjnych?
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 18:04:49




Czyli przyznał rację egzaminatorowi. Brawo!
E tam przyznał rację. A może po prostu zrobił rachunek co ma do
zyskania i stracenia?
alez ja rozumiem powody.

Ale nie zmienia to faktu, ze konsekwencja tego jest przyznanie racji
instruktorowi. Albo mowiac inaczej - instruktor bedzie robił tak dalej, bo
wie, ze mu włos z głowy nie spadnie.

Egzaminator. Jest w tym dużo formalnej racji.
neelix





neelix

Posted: 9 Mar 2010 18:07:31





Masz problemy z samooceną.
Raczej ty...

No, to czas polozyc sie na ziemi, schodzac do poziomu powyzszych
argumentów
i zakonczyc dyskusje.

Z takimi argumentami mogłeś nie zaczynać.
neelix






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.550 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze