| motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Jak oblać egzamin na PJ? |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| neelix
|
Posted: 9 Mar 2010 18:08:31 Udupić kogoś, bo jazda nie była dynamiczna?
To musiałby byc dla ciebie duzy szok! :)))) Ale zgadzam sie - kursantów za cos takiego nie powinno sie uwalac. Nie miewam szoków. Tylko zdziwienie i współczucie pokrzywdzonemu. neelix |
| Budzik
|
Posted: 9 Mar 2010 19:59:04 Masz problemy z samooceną.
Raczej ty... No, to czas polozyc sie na ziemi, schodzac do poziomu powyzszych argumentów i zakonczyc dyskusje. Z takimi argumentami mogłeś nie zaczynać. ROTFL! Tak, tak - to moj argument... |
| jerzu
|
Posted: 9 Mar 2010 20:50:49 oblewa egzaminowanego
Znowu oblałeś egzamin? |
| Shrek
|
Posted: 9 Mar 2010 21:48:12 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty
raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Shrek. |
| Shrek
|
Posted: 9 Mar 2010 21:52:51 Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła
na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta? Niekoniecznie tak jest. Czasem egzaminator nie wie co siedzi takiemu kursantowi w głowie. Nie wie czy podjęta decyzja wynika z przemyślenia, czy tak po prostu wyszło. Dlatego ja w takim przypadku mówiłem co robie, tak niby do siebie;). Ale to było stwierdzenie nie pytanie. Shrek. |
| Grejon
|
Posted: 10 Mar 2010 08:32:33 W przypadku podanej w temacie historii, sam bym uwalił takiego kursanta,
dlaczego? Bo manwer stanowił niezbpieczeństwo dla stanu technicznego samochodu i zdrowia pasażerów. A potem na wąskiej ulicy zastawionej autami nie mogą się 2 auta minąc, bo jeden kierowca boi się podjechać bliżej niż na 20 cm. |
| szerszen
|
Posted: 10 Mar 2010 09:52:04 ja miałem inną sytuację :) skret w prawo, czerwone swiatlo i zielona strzalka, skrecam, zatrzymuje sie przed pasami bo ida piesi, majac w pamieci rozne opowiesci co do oblewania egzaminow za "spedzanie" pieszych z pasow, zreszta znajomy oblal za cos takiego, czekam az ostatni pieszy zejdzie, po przejechaniu slysze zachowanie w obrebie pasow nieprawidlowe, element niezaliczony, egzamin na szczescie zdany, ale jak widac, wszystko zalezy od tego na jakiego egzaminatora sie trafi, jednym slowem loteria |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 10:01:46 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty
raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. Pomijam przypadek, że ktoś gdzieś zdawał 17 razy teorię. :-) Jedynie prowincja daje szansę na szybkie PJ. Z okolic W-wy wożą na egzaminy "na wieś". W takiej Ostrołęce wygarnęli ostatnio 10-ciu egzaminatorów za lewiznę. Poprzednio chyba na Śląsku. Siostra w innym rejonie Polski za 7-dmym razem nie zdała. System jest do dupy. Młodzi ludzie oczywiście są niedojrzali do prowadzenia pojazdów mechanicznych, ale system dotyka również starszych od nich. Za n-tym razem kursant nabiera przekonania, że jeździ coraz gorzej. Zamiast jeździć już własnym autem bo wystarczająco umie, jest tak wpędzony w stres, że zapomina jak się nazywa i po raz kolejny nie zdaje. Zrobiło się tak jak z dostępem do broni. Ubiegać sie można, ale mało kto dostanie. Nie wiem po co to tłumaczę laikom i ludziom z klapami na oczach. neelix |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 10:03:46 oblewa egzaminowanego
Znowu oblałeś egzamin? Nawet nie chce mi się pisać byś wrócił do piaskownicy i poszukał swojego poziomu dyskusji wśród przedszkolaków. neelix |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 10:21:12 ja miałem inną sytuację :) skret w prawo, czerwone swiatlo i zielona strzalka, skrecam, zatrzymuje sie przed pasami bo ida piesi, majac w pamieci rozne opowiesci co do oblewania egzaminow za "spedzanie" pieszych z pasow, zreszta znajomy oblal za cos takiego, czekam az ostatni pieszy zejdzie, po przejechaniu slysze zachowanie w obrebie pasow nieprawidlowe, element niezaliczony, egzamin na szczescie zdany, ale jak widac, wszystko zalezy od tego na jakiego egzaminatora sie trafi, jednym slowem loteria Egzamin to głównie kwestia szczęścia, bo za to, że pieszy nie zszedł z przejścia(przejście szerokie na ok. 9m, idzie w lewo) a kursant ruszył, większość oblewają z premedytacją mimo braku oznak nieustąpienia pierwszeństwa. Dobrze, że zdania są podzielone, ale niestety kursant nie wie na jakiego dewianta trafia i dlatego przegrywa. To wyobraź sobie grupę 20 osób, z której 19 nie zdało. Podchodziu 20-ta i dowiaduje się o tym, że ona też dzisiaj nie zda. I oczywiście nie zdaje. I oczywiście nie zdaje więcej w tym mieście. Ja wiem, że musi być odsiew, bo na drodze debil debilem pogania, ale są pewne granice absurdu. A jak jest w sądach? Wyroki na podstawie tego którą nogą sędzina wstała z łóżka? neelix |
| Czarek
|
Posted: 10 Mar 2010 10:22:53 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. A świstak siedzi i zawija... http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1 Pozdrawiam Czarek |
| GB
|
Posted: 10 Mar 2010 10:53:15 alez ja rozumiem powody.
Ale nie zmienia to faktu, ze konsekwencja tego jest przyznanie racji instruktorowi. A to co innego (pomijając że miałeś na myśli chyba egzaminatora). Dlatego mimo że odwoływanie się jest mało sensowne to dobrze że są jeszcze tacy "donkiszotowie" którzy do pewnego stopnia temperują co gorsze wybryki egzaminatorów. |
| Arek (G)
|
Posted: 10 Mar 2010 11:16:35 [...] Trzeba uwzględnić fakt, że (pomijając wyjątki) egzaminator to dość
odpowiedzialny zawód. Dopuszczenie do ruchu kogoś kto się do tego nie nadaje jest dość istotną decyzją. Nie zawsze da się to sprawiedliwie i obiektywnie ocenić. Z dwojga złego lepiej aby egzaminatorzy byli surowsi niż odwrotnie. Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Udupić kogoś, bo jazda nie była dynamiczna? Kursant nie zdecydował się na wyjazd z parkingu, bo coś jechało. A gdzie miał się śpieszyć? Chyba lepiej, że nie utrudnił ruchu i nie stworzył zagrożenia. Wrócił do ośrodka samodzielnie i usłyszał taki zarzut. Pozwolono przystępować do egzaminu po 30 godzinach. Fikcja dla szczególnie uzdolnionych i szczęściarzy? To tylko PJ. Brać się za kierowców, a nie hurtowo eliminować kandydatów. Oni stanowią świeżą krew, jeszcze nieskażoną. Ja nie mówię, by wszyscy zdawali za 1-szym razem, bo odbija palma i nie potrzeba nam nowych debili, ale jak ktoś zdaje 7-dmy raz i oblewa bo taki kaprys to jest to bardzo naganne. Im dłużej się zdaje tym większe nerwy i zniechęcenie. Zmęczenie materiału. Każdy kij ma dwa końce, a prawda jest gdzieś po środku. Każdy kto nie zdał, opowiada o jakiś absurdalnych sytuacjach, moim zdaniem trzeba podejść do tego z lekkim dystansem. Ja kiedyś po zdanym egzaminie, zapytałem się egzaminatora, jak to jest, że tyle osób nie zdaje w końcu to dość prosty egzamin. Co się okazuje ta sama rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej widziana okiem egzaminatora. Według niego 50% ludzi którzy przychodzą na egzamin nigdy nie powinno kierować samochodem. Jak można przepuścić kogoś kto wjeżdża na rondo nie w tym kierunku, nie ma zielonego pojęcia co zrobić na środku skrzyżowania, wjeżdża pod prąd, nie widzi pieszych na pasach itp. itp. Oczywiście Ci sami ludzie na kursach jeździli poprawnie, ale na egzaminie na ma instruktora który spokojnie podpowiada co trzeba zrobić. Gdyby kursant zapytał co ma zrobić, a powinien dla własnego
bezpieczeństwa to mógłby usłyszeć, że to on zdaje a egzaminator ocenia. Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta? Niekoniecznie tak jest. Czasem egzaminator nie wie co siedzi takiemu kursantowi w głowie. Nie wie czy podjęta decyzja wynika z przemyślenia, czy tak po prostu wyszło. Podzielenie się swoimi wątpliwościami mogło by wystarczyć, bo dałby do zrozumienia, że ogarnia sytuację. Jeśli egzaminator nie jest jakimś burakiem to raczej nie przyczepiłby się do tego. Jak siedzi mumia to kursant też boi się odezwać. Jeśli kursant wytłumaczył dlaczego tak zrobił to powinien mieć zaliczone. Instruktor przecież uczył tak, by nie jeździć po liniach i wysepkach. Skoro nauczył i to wychodzi to jie można za to karać. Zawsze siedzi mumia. On wcale nie musi się odzywać. Wystarczy, że kierowca mówi. Jemu to wystarczy. Ja tak miałem na swoim egzaminie, były dwie sytuacje nietypowe, jedna to właśnie gdy włączałem się do ruchu i jakiś uczynny kierowca chciał mnie wpuścić. Nie wjechałem od razu tylko czekałem aż przejedzie. Gdy błysnął długimi powiedziałem o tym i egzaminator kiwnął głową, że widzi ja wygląda sytuacja i się do tego nie przyczepił. W tym samym miejscu (bo trasy są prawie stałe) w tym samym dniu nie zdały co najmniej dwie osoby. A. |
| szerszen
|
Posted: 10 Mar 2010 12:21:55 A dlaczego niezaliczony?
Co zrobiłeś źle? jak to co, blokowalem warunkowy prawoskret, niepotrzebnie czekajac az pieszy opusci pasy, mimo iz moglem spokojnie na pasy wjechac, nie wymuszajac na nim pierszenstwa, ani go nie "straszac" |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 15:22:25 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. A świstak siedzi i zawija... http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. neelix |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 15:48:40 [...] Trzeba uwzględnić fakt, że (pomijając wyjątki) egzaminator to dość
odpowiedzialny zawód. Dopuszczenie do ruchu kogoś kto się do tego nie nadaje jest dość istotną decyzją. Nie zawsze da się to sprawiedliwie i obiektywnie ocenić. Z dwojga złego lepiej aby egzaminatorzy byli surowsi niż odwrotnie. Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Udupić kogoś, bo jazda nie była dynamiczna? Kursant nie zdecydował się na wyjazd z parkingu, bo coś jechało. A gdzie miał się śpieszyć? Chyba lepiej, że nie utrudnił ruchu i nie stworzył zagrożenia. Wrócił do ośrodka samodzielnie i usłyszał taki zarzut. Pozwolono przystępować do egzaminu po 30 godzinach. Fikcja dla szczególnie uzdolnionych i szczęściarzy? To tylko PJ. Brać się za kierowców, a nie hurtowo eliminować kandydatów. Oni stanowią świeżą krew, jeszcze nieskażoną. Ja nie mówię, by wszyscy zdawali za 1-szym razem, bo odbija palma i nie potrzeba nam nowych debili, ale jak ktoś zdaje 7-dmy raz i oblewa bo taki kaprys to jest to bardzo naganne. Im dłużej się zdaje tym większe nerwy i zniechęcenie. Zmęczenie materiału. Każdy kij ma dwa końce, a prawda jest gdzieś po środku. Każdy kto nie zdał, opowiada o jakiś absurdalnych sytuacjach, moim zdaniem trzeba podejść do tego z lekkim dystansem. Zależy kto i komu opowiada. Ja kiedyś po zdanym egzaminie, zapytałem się egzaminatora, jak to jest, że
tyle osób nie zdaje w końcu to dość prosty egzamin. Co się okazuje ta sama rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej widziana okiem egzaminatora. Według niego 50% ludzi którzy przychodzą na egzamin nigdy nie powinno kierować samochodem. Jak można przepuścić kogoś kto wjeżdża na rondo nie w tym kierunku, nie ma zielonego pojęcia co zrobić na środku skrzyżowania, wjeżdża pod prąd, nie widzi pieszych na pasach itp. itp. Oczywiście Ci sami ludzie na kursach jeździli poprawnie, ale na egzaminie na ma instruktora który spokojnie podpowiada co trzeba zrobić. Instruktora nie ma a w zamian jest stres, ale bez przesady. Myślisz, ze egzaminator jest aż taki święty by tak gnębić innych? Ci, którzy chcą zdać mają wyjeżdżone więcej niż wymagane 30h. Fakt, że po głównych trasach(nie zakamarkach), ale jednak. Są tacy, którzy przed egzaminami biorą po 10h i pewnie mają już wyjeżdżone ze 100h i dobrze jeżdżą, a na egzaminie nerwy i dupa. Zabija sam egzamin. Jazda nie jest aż tak stresująca. Wielu np. nie zamierza w krótkim czasie wjeżdżać do dużego miasta. Być może, że 50% nie powinno kierować samochodem, ale wielu z nich jest autentycznie krzywdzonych. Czy nie powinni dowiadywać się o tym, że się nie nadają przed kursem? Nie sądzę by Polska miała jakiś sensowny i sprawiedliwy wzorzec odsiewania. Odsiew często odbywa się na zasadzie: mam władzę to cię usadzę. Większym jednak problemem są ci, którzy zdali na lewo w jakiejś pipidówie, a jeżdżą w dużych miastach. Nie ma dnia bym pod nosem nie pytał delikwenta kto mu sprzedał PJ. Gdyby kursant zapytał co ma zrobić, a powinien dla własnego
bezpieczeństwa to mógłby usłyszeć, że to on zdaje a egzaminator ocenia. Właśnie dlatego nie powinien. Ja o nic nie pytałem (zapyałem czy światła na placu włączyć - odpowiedz - "jak pan uważa - ja już prawko mam" mi wystarczyła, żeby więcej nie pytać;). Egzaminator pytał mnie. Jakiego bezpieczeństawa? Jak będzie sam jeżdził to żony zapyta? Niekoniecznie tak jest. Czasem egzaminator nie wie co siedzi takiemu kursantowi w głowie. Nie wie czy podjęta decyzja wynika z przemyślenia, czy tak po prostu wyszło. Podzielenie się swoimi wątpliwościami mogło by wystarczyć, bo dałby do zrozumienia, że ogarnia sytuację. Jeśli egzaminator nie jest jakimś burakiem to raczej nie przyczepiłby się do tego. Jak siedzi mumia to kursant też boi się odezwać. Jeśli kursant wytłumaczył dlaczego tak zrobił to powinien mieć zaliczone. Instruktor przecież uczył tak, by nie jeździć po liniach i wysepkach. Skoro nauczył i to wychodzi to nie można za to karać. Zawsze siedzi mumia. On wcale nie musi się odzywać. Wystarczy, że kierowca mówi. Jemu to wystarczy. Ja tak miałem na swoim egzaminie, były dwie sytuacje nietypowe, jedna to właśnie gdy włączałem się do ruchu i jakiś uczynny kierowca chciał mnie wpuścić. Nie wjechałem od razu tylko czekałem aż przejedzie. Gdy błysnął długimi powiedziałem o tym i egzaminator kiwnął głową, że widzi ja wygląda sytuacja i się do tego nie przyczepił. W tym samym miejscu (bo trasy są prawie stałe) w tym samym dniu nie zdały co najmniej dwie osoby. Siedzi mumia bo ktoś zarzuci, że zestresował, że przeszkadzał. Tylko jak usprawiedliwić takie zachowanie, że kursantka czeka na egzaminatora, a on przylatuje z rozdartym ryjem, że czeka na nią x minut co było nieprawdą? Celowe stresowanie. Z reguły kursanci też nic nie mówią. Też nie mają obowiązku ani zwyczaju odzywać się. Zarzuty muszą mieć mocną podstawę. Nie mogą opierać się na domysłach ściganiu się kto pierwszy depnie na hamulec. Droga to zawsze miejsce niebezpieczne, ale nie może być niedostępnym. Skoro jeżdżą takie patafiany, ze zasługują na odstrzał to dlaczego zabraniać jeżdżenia nowym kierowcom? Patafianów karać, a dostępu do drogi nowym w tak drastyczny sposóbnie zamykać. Przecież nie każdy rodzi się mistrzem kierownicy i nigdy nim nie będzie. Wielu będzie zwyklymi przeciętniakami. Mają kupować lub jeździć na Ukrainę? neelix |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 15:53:40 A dlaczego niezaliczony?
Co zrobiłeś źle? jak to co, blokowalem warunkowy prawoskret, niepotrzebnie czekajac az pieszy opusci pasy, mimo iz moglem spokojnie na pasy wjechac, nie wymuszajac na nim pierszenstwa, ani go nie "straszac" Tylko jakby zawrócił na pasach(o kurde! żelazko!) to na pewno byś się nie wybronił. Tak samo jak ktoś wlezie na czerwonym i egzaminator zacznie hamować przed kursantem. Nie ma taryfy ulgowej. Jest tylko wszystko źle. A jak ma być wszystko dobrze skoro kurs to 30h? Trzeba powiedzieć ludziom, ze macie mieć przed egzaminem 300h, bo szanse marne. neelix |
| Czarek
|
Posted: 10 Mar 2010 15:56:11 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. A świstak siedzi i zawija... http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Pozdrawiam Czarek |
| radekp@konto.pl
|
Posted: 10 Mar 2010 16:25:16 napisał(-a): Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą
zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Neelixowi fakty NIGDY nie przeszkadzają :). |
| Arek (G)
|
Posted: 10 Mar 2010 16:55:57 napisał(-a): Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą
zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Neelixowi fakty NIGDY nie przeszkadzają :). Jak nie potwierdzają z góry założonej teorii to tym gorzej dla nich;) A. |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 17:09:38 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. A świstak siedzi i zawija... http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Pozdrawiam Czarek Ktoś kiedyś powiedział: kłamstwo, potem długo nic i na końcu statystyka. Policja też nma statystyki ilości i wykrywalności przestępstw. Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest większe od 3-ch. 70% nie zdaje za pierwszym razem tylko za n-tym. Kilkakrotnie wykupują jazdy dodatkowe, a niektórzy pechowcy również teorię. Muszą kogoś przepuścić bo byłby skandal gdyby nikt nie zdawał. neelix |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 17:12:09 napisał(-a): Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Neelixowi fakty NIGDY nie przeszkadzają :). Jak nie potwierdzają z góry założonej teorii to tym gorzej dla nich;) Temat dla Was jak widzę obcy. Gdzie jest statystyka po ile razy w danym wordzie ci sami kursanci zdają egzamin? Gdzie są dane ilu zmieniło ośrodek egzaminacyjny na "ostrołękę"? neelix |
| Arek (G)
|
Posted: 10 Mar 2010 17:53:33 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie
mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Neelixowi fakty NIGDY nie przeszkadzają :). Jak nie potwierdzają z góry założonej teorii to tym gorzej dla nich;) Temat dla Was jak widzę obcy. Gdzie jest statystyka po ile razy w danym wordzie ci sami kursanci zdają egzamin? Gdzie są dane ilu zmieniło ośrodek egzaminacyjny na "ostrołękę"? To pokaż te statystyki. Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał więcej niż 2 razy. Owszem pomijam bardzo dawne lata, gdy bez łapówki to nie było rozmowy. Teraz to się dość znacznie zmieniło i wydaje mi się, że bardzo mocno przesadzasz. A jak ktoś zamiast uczyć się jeździć, kombinuje z wyjazdami do jakieś Ostrołęki, to jego problem, sam działa sobie na szkodę. IMHO łatwiej zdać egzamin w mieście gdzie się robiło kurs niż w innym. Bo przynajmniej może sobie potrenować trasę na której będzie jeździł i zapoznać z różnymi "mykami", które mogą się przytrafić. A. |
| Budzik
|
Posted: 10 Mar 2010 17:59:02 alez ja rozumiem powody.
Ale nie zmienia to faktu, ze konsekwencja tego jest przyznanie racji instruktorowi. A to co innego (pomijając że miałeś na myśli chyba egzaminatora). Dlatego mimo że odwoływanie się jest mało sensowne to dobrze że są jeszcze tacy "donkiszotowie" którzy do pewnego stopnia temperują co gorsze wybryki egzaminatorów. Tak, miałem na mysli egzaminatora. Mysle sobie, ze moze warto byłoby pisac skargi na egzaminatora wskazujac konkretny egzamin jak juz sie dostanie PJ. Wtedy ryzyko zadne, a szansa ze jak ten sam urzedas skrzywdzi kilka osób, to w koncu ktos zwroci na niego uwage. Jak myslicie? Zeby było smieszniej - ja zdałem za 3 razem i pierwsze dwa razy oblalem absolutnie słusznie. |
| neelix
|
Posted: 10 Mar 2010 18:07:26 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie
mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Neelixowi fakty NIGDY nie przeszkadzają :). Jak nie potwierdzają z góry założonej teorii to tym gorzej dla nich;) Temat dla Was jak widzę obcy. Gdzie jest statystyka po ile razy w danym wordzie ci sami kursanci zdają egzamin? Gdzie są dane ilu zmieniło ośrodek egzaminacyjny na "ostrołękę"? To pokaż te statystyki. Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał więcej niż 2 razy. Owszem pomijam bardzo dawne lata, gdy bez łapówki to nie było rozmowy. Teraz to się dość znacznie zmieniło i wydaje mi się, że bardzo mocno przesadzasz. Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem??? Bardzo ciekawe. Wcale nie masz pojęcia o egzaminach. Nie wiem po co z Tobą dyskutuję. A jak ktoś zamiast uczyć się jeździć, kombinuje z wyjazdami do jakieś
Ostrołęki, to jego problem, sam działa sobie na szkodę. IMHO łatwiej zdać egzamin w mieście gdzie się robiło kurs niż w innym. Bo przynajmniej może sobie potrenować trasę na której będzie jeździł i zapoznać z różnymi "mykami", które mogą się przytrafić. Zero pojęcia o zdawaniu egzaminów i zdawalności. neelix |
| jerzu
|
Posted: 10 Mar 2010 18:22:33 Nawet nie chce mi się pisać byś wrócił do piaskownicy i poszukał swojego
poziomu dyskusji wśród przedszkolaków. To po co piszesz? |
| Czarek
|
Posted: 10 Mar 2010 19:56:36 Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak. Twoi kursanci? Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC to powyżej 7. A świstak siedzi i zawija... http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1 Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają. Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty. Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest większe od 3-ch. 70% nie zdaje za pierwszym razem tylko za n-tym. No, widzę u kolegi pewną znaczącą ewolucję poglądów... 4 postingi wstecz: "Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak.", 3 postingi wcześniej: "Norma w DC to powyżej 7.", 2 postingi temu: "Praktyka pokazuje ok. 7 razy(...)", teraz: "Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest większe od 3-ch.". :) Ja tylko chciałbym dodać, że wg statystyk w Warszawie za pierwszym razem zdaje około 25% kursantów, a w każdej kolejnej próbie udaje się to kolejnym blisko 30%. Z tego wynika, że około 60% zdających zdaje nie później niż za trzecim podejściem. Więc nadal mijasz się z prawdą pisząc, że większość zdaje najczęściej więcej niż 3 razy. Pozdrawiam Czarek |
| Budzik
|
Posted: 10 Mar 2010 21:59:00 To pokaż te statystyki. Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i
zdawał więcej niż 2 razy. Owszem pomijam bardzo dawne lata, gdy bez łapówki to nie było rozmowy. Teraz to się dość znacznie zmieniło i wydaje mi się, że bardzo mocno przesadzasz. Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem??? gratuluje... |
| szerszen
|
Posted: 11 Mar 2010 07:59:34 OK, nie mam więcej pytań.
:-) no dokladnie, na szczescie pchniety za pierwszym razem w ostatnim momencie, to bo pazdziernik byl, wiec i tak zlazlem z motoru caly sztywny bo 6 stopni bylo, kumpla zona miala mniej szaczescie, zdawala w tym samym czasie i oblala na ostatnich pasach pod brama osrodka, dojezdzala do pasow, widzi jakas pinde gadajaca przez telefon i krecaca sie przy krawezniku, zwalnia bo laska kieryje sie w kierunku pasow, laska sie odwraca od pasow, dziewczyna wjezdza na pasy, a wtym momencuie laska sie odwraca ponownie i wlazi na pasy i pozamiaten, babsztyl nawet sie nie rozejzal, wlazl prosto na pasy z telefonem przy uchu, ale dyskusji z egzaminatorem oczywiscie nie bylo |
| Arek (G)
|
Posted: 11 Mar 2010 09:36:14 Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał więcej niż 2 razy. Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem??? Bardzo ciekawe. Wcale nie masz pojęcia o egzaminach. Nie wiem po co z Tobą dyskutuję. Najpierw się neelix naucz czytać, potem udzielaj odpowiedzi. I odpowiadając Arkowi -- ja znam osobiście takich, którzy zdali za pierwszym/drugim razem, a nie potrafią jeździć. To raczej potwierdza wersję, że zdanie egzaminu nie jest wcale takie trudne. A. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... Czas ładowania strony (sek.): 0.566 users miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
|