samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Jak oblać egzamin na PJ?

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Jak oblać egzamin na PJ?
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
Autor Wiadomość
Arek (G)

Posted: 11 Mar 2010 09:37:31




To pokaż te statystyki. Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i
zdawał więcej niż 2 razy. Owszem pomijam bardzo dawne lata, gdy bez
łapówki to nie było rozmowy. Teraz to się dość znacznie zmieniło i
wydaje mi się, że bardzo mocno przesadzasz.

Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem???

gratuluje...

To doskonale ilustruje Neelixa, wszystko odbiera na opak. Gdyby czytać
co on pisze a następnie zrobić z tego taki "negatyw" to mogło by się

A.




neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:05:25





Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał
więcej niż 2 razy.
Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem??? Bardzo ciekawe. Wcale nie
masz
pojęcia o egzaminach. Nie wiem po co z Tobą dyskutuję.
Najpierw się neelix naucz czytać, potem udzielaj odpowiedzi.
I odpowiadając Arkowi -- ja znam osobiście takich, którzy zdali za
pierwszym/drugim razem, a nie potrafią jeździć.

A ja znam takich, którzy zdali i potrafią.

Zero pojęcia o zdawaniu egzaminów i zdawalności.
Ty raczej też nie masz pojęcia, zielonego.


A jakie Ty masz? A jakie kwalifikacje do oceny??? Obaj natomiast macie
skłonności do łatwego i najczęściej mylnego oceniania i dyskredytowania
innych. Może tak zdefiniujecie na czym polega to wasze "potrafi jeździć".
Przy waszych górnolotnych kryteriach prawdopodobnie nikt oprócz Was nie
potrafi. Przy zdroworozsądkowym podejściu po zdanym egzaminie kursant
potrafi jeździć w stopniu wystarczającym i nie wam to oceniać. Oczywiście
dopóki nie zacznie jeździć jak większość czyli jak kretyn. Na naukę ma całe
życie.
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:12:55





Ja nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał
więcej niż 2 razy.
Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem??? Bardzo ciekawe. Wcale nie
masz
pojęcia o egzaminach. Nie wiem po co z Tobą dyskutuję.
Najpierw się neelix naucz czytać, potem udzielaj odpowiedzi.
I odpowiadając Arkowi -- ja znam osobiście takich, którzy zdali za
pierwszym/drugim razem, a nie potrafią jeździć.
To raczej potwierdza wersję, że zdanie egzaminu nie jest wcale takie
trudne.

Wcale. Zdawalność 30% to prawie każdy zdaje prawda? W Ostrołęce wygarnęli za
tą łatwość. :-) Owszem, czasem podciągają statystyki i puszczają za drugim
razem. Jeśli ktoś rzeczywiście szybko i bez łaski zdaje to ma predyspozycje
i/lub szczęście. Chłopakom jest łatwiej. Wyobrażasz sobie jeszcze mniejszą
zdawalność w skali roku niż 30% i taką krajową normę?
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:19:23







nie znam nikogo kto potrafi jeździć i zdawał więcej niż 2 razy.
Nie potrafi jeździć i zdał za 2-gim razem???
Dziwię się, że panujecie nad dyskusją tak nieuważnie się czytając...


Przypuszczam, że ten który jeździ jednak zdał czyli zdawał 1-2 razy.
Istnieje też możliwość, że jeździ choć nie zdawał. Jak zdał skoro nie umie
jeździć i kto oprócz egzaminatora jest upoważniony do takiej oceny? Tak to
można ocenić wszystkich. Na podstawie zachowania na drodze można tak
powiedzieć o 99,99% kierowców tylko jaki to ma sens?
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:24:28




Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje
10-ty raz to chyba coś jest nie tak.
Twoi kursanci?
Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC
to powyżej 7.
A świstak siedzi i zawija...
http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1
Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie mogą
zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają.
Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w
okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja
teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe
dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty.
Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest
większe od 3-ch. 70% nie zdaje za pierwszym razem tylko za n-tym.

No, widzę u kolegi pewną znaczącą ewolucję poglądów...
4 postingi wstecz: "Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje 10-ty raz
to chyba coś jest nie tak.",
3 postingi wcześniej: "Norma w DC to powyżej 7.",
2 postingi temu: "Praktyka pokazuje ok. 7 razy(...)",
teraz: "Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy,
a to n najczęściej jest większe od 3-ch.". :)
Ja tylko chciałbym dodać, że wg statystyk w Warszawie za pierwszym razem
zdaje około 25% kursantów, a w każdej kolejnej próbie udaje się to
kolejnym blisko 30%. Z tego wynika, że około 60% zdających zdaje nie
później niż za trzecim podejściem. Więc nadal mijasz się z prawdą pisząc,
że większość zdaje najczęściej więcej niż 3 razy.

Wcale to się tak nie przekłada. Może nowi zdają, bo starzy najczęściej
bujają się na poziomie n3? Ktoś musi przecież zdawać, bo zlikwidowaliby te
wordy.
neelix








neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:30:27





alez ja rozumiem powody.
Ale nie zmienia to faktu, ze konsekwencja tego jest przyznanie racji
instruktorowi.
A to co innego (pomijając że miałeś na myśli chyba egzaminatora).
Dlatego mimo że odwoływanie się jest mało sensowne to dobrze że są
jeszcze tacy "donkiszotowie" którzy do pewnego stopnia temperują co
gorsze wybryki egzaminatorów.
Tak, miałem na mysli egzaminatora.

Mysle sobie, ze moze warto byłoby pisac skargi na egzaminatora wskazujac
konkretny egzamin jak juz sie dostanie PJ. Wtedy ryzyko zadne, a szansa ze
jak ten sam urzedas skrzywdzi kilka osób, to w koncu ktos zwroci na niego
uwage.
Jak myslicie?
Zeby było smieszniej - ja zdałem za 3 razem i pierwsze dwa razy oblalem
absolutnie słusznie.

Pomysł chyba dobry. Niestety zdający się boją że podpadną, a tym, którzy
zdali już nie zależy. Niektórzy kursanci wiedzą, że oblano ich słusznie, ale
potrafią też ocenić, że zostali skrzywdzeni. Kamery miały pomóc kursantom w
odwoływaniu się, a to była taka lipa jak ze światłami w dzień w kewstii
bezpieczeństwa.
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:31:21





Nawet nie chce mi się pisać byś wrócił do piaskownicy i poszukał swojego
poziomu dyskusji wśród przedszkolaków.
To po co piszesz?


Piszę z niechęcią, bo skomentować trzeba.
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 13:33:15






OK, nie mam więcej pytań.
:-)
no dokladnie, na szczescie pchniety za pierwszym razem w ostatnim

momencie, to bo pazdziernik byl, wiec i tak zlazlem z motoru caly sztywny
bo 6 stopni bylo,
kumpla zona miala mniej szaczescie, zdawala w tym samym czasie i oblala na
ostatnich pasach pod brama osrodka, dojezdzala do pasow, widzi jakas pinde
gadajaca przez telefon i krecaca sie przy krawezniku, zwalnia bo laska
kieryje sie w kierunku pasow, laska sie odwraca od pasow, dziewczyna
wjezdza na pasy, a wtym momencuie laska sie odwraca ponownie i wlazi na
pasy i pozamiaten, babsztyl nawet sie nie rozejzal, wlazl prosto na pasy z
telefonem przy uchu, ale dyskusji z egzaminatorem oczywiscie nie bylo

Egzaminowany niestety zawsze dostaje po dupie, co jest bardzo krzywdzące.
neelix





Czarek

Posted: 11 Mar 2010 13:56:46




Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie
zdaje 10-ty raz to chyba coś jest nie tak.
Twoi kursanci?
Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w
DC to powyżej 7.
A świstak siedzi i zawija...
http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1
Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie
mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają.
Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w
okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że
Twoja teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a
całe dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty.
Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest
większe od 3-ch. 70% nie zdaje za pierwszym razem tylko za n-tym.
No, widzę u kolegi pewną znaczącą ewolucję poglądów...
Ja tylko chciałbym dodać, że wg statystyk w Warszawie za pierwszym
razem zdaje około 25% kursantów, a w każdej kolejnej próbie udaje się
to kolejnym blisko 30%. Z tego wynika, że około 60% zdających zdaje
nie później niż za trzecim podejściem. Więc nadal mijasz się z prawdą
pisząc, że większość zdaje najczęściej więcej niż 3 razy.
Wcale to się tak nie przekłada. Może nowi zdają, bo starzy najczęściej

bujają się na poziomie n3? Ktoś musi przecież zdawać, bo zlikwidowaliby
te wordy.

Ech... jakbyś przeczytał statystyki do których zamieściłem linka, bądź
przynajmniej mój komentarz do nic wiedziałbyś, że prawdopodobieństwo
zdania za pierwszym razem jest o kilka punktów procentowych mniejsze niż
prawdopodobieństwo zdania w określonym kolejnym podejściu. Tak więc
Twoje twierdzenie "może nowi zdają" jest po prostu sprzeczne ze stanem
faktycznym.

Jak też uzasadniałem wcześniej, z przedstawionych statystyk można wysnuć
wniosek, że większość (około 60% kursantów) zdaje na poziomie, jak to
ująłeś, n<=3. Jeżeli masz jakieś podstawy twierdzić, że pozostałe 40%,
które nie zdało w pierwszych trzech podejściach, zdaje dopiero za 8 (co
twierdziłeś jakieś 4 wiadomości wstecz) i kolejnymi razami, przedstaw je
proszę. Narazie nic nie potwierdza Twoich teori, a że są one ciut
niespójne, to wybacz, ale na wiarę ich niei przyjmę.

Pozdrawiam

Czarek




Czarek

Posted: 11 Mar 2010 14:05:45



Wyobrażasz sobie jeszcze mniejszą zdawalność w skali roku niż 30% i taką
krajową normę?

Mylisz się, zdawalność nie jest podawana w skali roku, a - nazwijmy to -
w skali egzaminu. To dość diametralna różnica.

Pozdrawiam

Czarek




Budzik

Posted: 11 Mar 2010 14:50:45




Mysle sobie, ze moze warto byłoby pisac skargi na egzaminatora
wskazujac konkretny egzamin jak juz sie dostanie PJ. Wtedy ryzyko
zadne, a szansa ze jak ten sam urzedas skrzywdzi kilka osób, to w
koncu ktos zwroci na niego uwage.
Jak myslicie?
Zeby było smieszniej - ja zdałem za 3 razem i pierwsze dwa razy
oblalem absolutnie słusznie.

Pomysł chyba dobry. Niestety zdający się boją że podpadną, a tym,
którzy zdali już nie zależy. Niektórzy kursanci wiedzą, że oblano ich
słusznie, ale potrafią też ocenić, że zostali skrzywdzeni. Kamery
miały pomóc kursantom w odwoływaniu się,

ktos wie, jak długo przetrzymywane sa nagrania z kamer?
Mozna poprosic o udostepnenie nagrania po egzaminie (zdanym/niezdanym)?
Jest to jakos dodatkowo płatne?




neelix

Posted: 11 Mar 2010 17:46:15




Wyobrażasz sobie jeszcze mniejszą zdawalność w skali roku niż 30% i taką
krajową normę?
Mylisz się, zdawalność nie jest podawana w skali roku, a - nazwijmy to - w

skali egzaminu. To dość diametralna różnica.

W 2009 r. to chyba w roku. Nie przyglądałem się jeszcze. Jeśli na 20 osób
danego dnia nie zdaje żadna to wychodzi 0.
neelix





neelix

Posted: 11 Mar 2010 17:53:12





Ale są jakieś granice absurdu. Jak ktoś umie jeździć, a nie zdaje
10-ty raz to chyba coś jest nie tak.
Twoi kursanci?
Nie masz jak widzę zielonego pojęcia co to jest egzamin. Norma w DC
to powyżej 7.
A świstak siedzi i zawija...
http://www.izbaosk.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=64&Itemid=1
Co zawija? Praktyka pokazuje ok. 7 razy a są tacy co 12 razy i nie
mogą zdać. Z 20-tu osób na miasto wyjeźdża 5 a 3 zaraz wracają.
Wg przedstawionych danych statystycznych zdawalność w Warszawie w
okresie ostatnich 4 lat wynosi od 27% do 30%. Z tego wynika, że Twoja
teoria iż "norma w DC to powyżej 7" jest wyssana z palca, a całe
dywagacje z niej wysnute nie warte dyskusji. Przeczą im fakty.
Praktyka pokazuje, że większość zdaje n razy, a to n najczęściej jest
większe od 3-ch. 70% nie zdaje za pierwszym razem tylko za n-tym.
No, widzę u kolegi pewną znaczącą ewolucję poglądów...
Ja tylko chciałbym dodać, że wg statystyk w Warszawie za pierwszym razem
zdaje około 25% kursantów, a w każdej kolejnej próbie udaje się to
kolejnym blisko 30%. Z tego wynika, że około 60% zdających zdaje nie
później niż za trzecim podejściem. Więc nadal mijasz się z prawdą
pisząc, że większość zdaje najczęściej więcej niż 3 razy.
Wcale to się tak nie przekłada. Może nowi zdają, bo starzy najczęściej
bujają się na poziomie n3? Ktoś musi przecież zdawać, bo zlikwidowaliby
te wordy.
Ech... jakbyś przeczytał statystyki do których zamieściłem linka, bądź

przynajmniej mój komentarz do nic wiedziałbyś, że prawdopodobieństwo
zdania za pierwszym razem jest o kilka punktów procentowych mniejsze niż
prawdopodobieństwo zdania w określonym kolejnym podejściu. Tak więc Twoje
twierdzenie "może nowi zdają" jest po prostu sprzeczne ze stanem
faktycznym.

Widocznie coś jest nie tak z tymi statystykami albo są źle interpretowane.

Jak też uzasadniałem wcześniej, z przedstawionych statystyk można wysnuć
wniosek, że większość (około 60% kursantów) zdaje na poziomie, jak to
ująłeś, n<=3. Jeżeli masz jakieś podstawy twierdzić, że pozostałe 40%,
które nie zdało w pierwszych trzech podejściach, zdaje dopiero za 8 (co
twierdziłeś jakieś 4 wiadomości wstecz) i kolejnymi razami, przedstaw je
proszę. Narazie nic nie potwierdza Twoich teori, a że są one ciut
niespójne, to wybacz, ale na wiarę ich niei przyjmę.

Takich statystyk nie posiadam. Mam tylko bieżące informacje z placu boju i
osobiste obserwacje kto wraca z egzaminu.
neelix





Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:26:58




Jazda już grubo ponad 25 minut. Na jezdni stoi źle zaparkowany samochód.
Kursant chcąc go ominąć ma do wyboru przejazd po ciągłej. Udaje się jednak
zmieścić między linią a zaparkowanym autem. Niestety oblewa za niebezpieczny
odstęp od zaparkowanego pojazdu. Gdyby przejechał po linii dostałby po dupie
za linię. Niestety to nie pierwszy przypadek kiedy z czyjegoś powodu
egzaminator wykorzystuje sytuację i oblewa egzaminowanego. Nie stuknął
lusterkami, nie najechał na linię to egzaminator nie powinien otwierać ryja.
Co mógł natomiast zrobić? Zawiadomić policję lub SM, a nie udupiać kursanta.

Zatrzymać się i stwierdzić, że przejazd blisko jest niebezpieczny, a przy
zachowaniu odległości musiałby przekroczyc linię i poczekać na to, co J.E.
Egzaminator powie.




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:27:18




skąd wymyśliłeś tą brednię? od dłuższego czasu wszystkie samochody mają
zamontowane kamery rejestrujące przebieg egzaminu, a naruszenie ciągłej
przy omijaniu nie jest złamaniem przepisów.

Pierwsze prawda, drugie bzdura.




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:27:55




jeżeli chodzi o np. ominięcie autobusu który się zatrzymał, to racja (choć
i tu jest sprawa dyskusyjna, wystarczy poguglać w internecie).
W przypadku awarii mamy konieczność ominięcia wynikającą z sytuacji na
drodze.
Nawet laweta która przyjedzie po takowe auto musi jakoś po nie dojechać =
naruszyć linię.

I złamac przepisy.




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:28:09




I nie zapominaj, że nie jest to zakaz bezwględny i w zasadzie jest to
sugestia tylko.
Bo pełno wyjątków jest, zezwalających na zgodne z prawem olewanie jej
kompletnie.

Podaj choc jeden.




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:28:53




Gdy udowodnisz, ze egzaminator popelnil blad - to nie oznacza, ze zdales
egzamin - to jedynie oznacza, ze nastepny termin masz za darmo (uznaje
sie egzamin za niebyly, lub raczej inaczej - masz powtorke egzaminu).

Niekiedy oznacza, że egzaminator ma kłopoty :




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:30:30





Wielu się kłóci jak już nie zdają za n-tym razem tylko co to daje? Darmowy
kolejny termin jak uwalenie było perfidne i można było wreszcie zdać? Teraz

Niekiedy - uwalenie egzaminatora :




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Mar 2010 22:33:50




na pasy, a wtym momencuie laska sie odwraca ponownie i wlazi na pasy i
pozamiaten, babsztyl nawet sie nie rozejzal, wlazl prosto na pasy z
telefonem przy uchu, ale dyskusji z egzaminatorem oczywiscie nie bylo

A powinna być dyskusja za pomoca pisemek.




J.F.

Posted: 11 Mar 2010 23:09:48



Zatrzymać się i stwierdzić, że przejazd blisko jest niebezpieczny, a przy
zachowaniu odległości musiałby przekroczyc linię i poczekać na to, co J.E.
Egzaminator powie.


"Prosze postepowac zgodnie z przepisami" :-)

J.





Czarek

Posted: 12 Mar 2010 07:46:56




Wyobrażasz sobie jeszcze mniejszą zdawalność w skali roku niż 30% i
taką krajową normę?
Mylisz się, zdawalność nie jest podawana w skali roku, a - nazwijmy to
- w skali egzaminu. To dość diametralna różnica.
W 2009 r. to chyba w roku. Nie przyglądałem się jeszcze.


A wypadałoby, skoro dyskutujesz. Już na pierwszym przedstawionym
wykresie masz definicję, że jakoś średnia zdawalność brany jest iloraz
liczby wyników pozytywnych do liczby wszystkich egzaminów kat. B.

Jeśli na 20
osób danego dnia nie zdaje żadna to wychodzi 0.

I czego to dowodzi? Bo chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że skoro
zdarzył się egzamin w którym na 20 osób nie zdała żadna, to dane
statystyczne mówiące o tym, że przeciętna zdawalność jest na poziomie
30%, są nieprawdziwe?

Pozdrawiam

Czarek




Czarek

Posted: 12 Mar 2010 07:52:52



Ech... jakbyś przeczytał statystyki do których zamieściłem linka, bądź
przynajmniej mój komentarz do nic wiedziałbyś, że prawdopodobieństwo
zdania za pierwszym razem jest o kilka punktów procentowych mniejsze
niż prawdopodobieństwo zdania w określonym kolejnym podejściu. Tak
więc Twoje twierdzenie "może nowi zdają" jest po prostu sprzeczne ze
stanem faktycznym.
Widocznie coś jest nie tak z tymi statystykami albo są źle interpretowane.


Zinterpretuj je więc poprawnie, albo znajdź wiarygodne statystyki.

Jak też uzasadniałem wcześniej, z przedstawionych statystyk można
wysnuć wniosek, że większość (około 60% kursantów) zdaje na poziomie,
jak to ująłeś, n<=3. Jeżeli masz jakieś podstawy twierdzić, że
pozostałe 40%, które nie zdało w pierwszych trzech podejściach, zdaje
dopiero za 8 (co twierdziłeś jakieś 4 wiadomości wstecz) i kolejnymi
razami, przedstaw je proszę. Narazie nic nie potwierdza Twoich teori,
a że są one ciut niespójne, to wybacz, ale na wiarę ich niei przyjmę.
Takich statystyk nie posiadam. Mam tylko bieżące informacje z placu boju

i osobiste obserwacje kto wraca z egzaminu.

Które niewątpliwie nie oddają całości rzeczywistości, a jedynie bardzo
drobny jej wycinek, zniekształcony dodatkowo przez fakt subiektywizmu
osób, które były w tym przypadku jednocześnie i obserwatorami i obiektam
badań.

Pozdrawiam

Czarek




neelix

Posted: 12 Mar 2010 17:18:04





Wyobrażasz sobie jeszcze mniejszą zdawalność w skali roku niż 30% i
taką krajową normę?
Mylisz się, zdawalność nie jest podawana w skali roku, a - nazwijmy to -
w skali egzaminu. To dość diametralna różnica.
W 2009 r. to chyba w roku. Nie przyglądałem się jeszcze.
A wypadałoby, skoro dyskutujesz. Już na pierwszym przedstawionym wykresie

masz definicję, że jako średnia zdawalność brany jest iloraz liczby
wyników pozytywnych do liczby wszystkich egzaminów kat. B.

Na monitorze kiepsko się przegląda. Należałoby to wydrukować.

Jeśli na 20 osób danego dnia nie zdaje żadna to wychodzi 0.
I czego to dowodzi? Bo chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że skoro

zdarzył się egzamin w którym na 20 osób nie zdała żadna, to dane
statystyczne mówiące o tym, że przeciętna zdawalność jest na poziomie 30%,
są nieprawdziwe?

Jak powiedział komisarz Wolski statystyka w zdarzeniu z rzeczywistością
wymięka.
neelix





neelix

Posted: 12 Mar 2010 17:23:47




Ech... jakbyś przeczytał statystyki do których zamieściłem linka, bądź
przynajmniej mój komentarz do nic wiedziałbyś, że prawdopodobieństwo
zdania za pierwszym razem jest o kilka punktów procentowych mniejsze niż
prawdopodobieństwo zdania w określonym kolejnym podejściu. Tak więc
Twoje twierdzenie "może nowi zdają" jest po prostu sprzeczne ze stanem
faktycznym.
Widocznie coś jest nie tak z tymi statystykami albo są źle
interpretowane.

Zinterpretuj je więc poprawnie, albo znajdź wiarygodne statystyki.

W statystykach, sondażach zawsze jest jakiś haczyk. Mnie interesują wieści z
pierwszej ręki a nie zabiegi wordu o lepszą opinię przy maksymalnym zysku
finansowym.

Jak też uzasadniałem wcześniej, z przedstawionych statystyk można wysnuć
wniosek, że większość (około 60% kursantów) zdaje na poziomie, jak to
ująłeś, n<=3. Jeżeli masz jakieś podstawy twierdzić, że pozostałe 40%,
które nie zdało w pierwszych trzech podejściach, zdaje dopiero za 8 (co
twierdziłeś jakieś 4 wiadomości wstecz) i kolejnymi razami, przedstaw je
proszę. Narazie nic nie potwierdza Twoich teori, a że są one ciut
niespójne, to wybacz, ale na wiarę ich niei przyjmę.
Takich statystyk nie posiadam. Mam tylko bieżące informacje z placu boju
i osobiste obserwacje kto wraca z egzaminu.
Które niewątpliwie nie oddają całości rzeczywistości, a jedynie bardzo

drobny jej wycinek, zniekształcony dodatkowo przez fakt subiektywizmu
osób, które były w tym przypadku jednocześnie i obserwatorami i obiektam
badań.

Na pewno nie oddają całości. No ale chyba nie problem zauważyć, że w danej
grupie co ktoś wyjeżdża z placu o ile wyjeżdża to zaraz wraca? Jest źle, a
nawet bardzo źle. Pytanie tylko czemu to ma służyć. Jeśli to odsiew dla
większego bezpieczeństwa na drogach to można zrozumieć. Jeśli to zagrywki
dla kasy to jest to naganne.
neelix





neelix

Posted: 12 Mar 2010 17:26:04




Zatrzymać się i stwierdzić, że przejazd blisko jest niebezpieczny, a przy
zachowaniu odległości musiałby przekroczyc linię i poczekać na to, co J.E.
Egzaminator powie.
"Prosze postepowac zgodnie z przepisami" :-)


To pan/pani zdaje a nie ja więc jak wyżej. Niestety. Wszystko na łasce
humoru.
neelix





neelix

Posted: 13 Mar 2010 09:36:07




On 2010-03-11 23:28:09 +0100, Adam Płaszczyca


I nie zapominaj, że nie jest to zakaz bezwględny i w zasadzie jest to
sugestia tylko.
Bo pełno wyjątków jest, zezwalających na zgodne z prawem olewanie jej
kompletnie.
Podaj choc jeden.
Proszę uprzejmie:

Śmiertelnie groźne, niebezpieczne, straszliwe tak, że aż włos się jeży na
głowie przekroczenie linii ciągłej staje się nagle:
bezpieczne, niegroźne, niemające żadnego wpływu na bezpieczeństwo i w
ogóle dozwolone.
Wystarczy, że spadnie śnieg i przykryje.
Niesamowite?
Nie - ustwawodawca wie, że przekroczenie takiej linii latem w dzień to
śmierć, a zimą w nocy to pestka.
:-)
(bo o hierarchii nie będę pisał, gdyż sam doskonale wiesz)

Kursantka najechała na zasypaną śniegiem linię "stopu" i oblała. :-) Durny
ten ustawodawca, bo powinien zapisać, że zimą i w nocy przepisy nie
obowiązują. Niestety przy B-20 nawet jak nie ma linii zatrzymania to
zatrzymać się trzeba. B-20 zamiast A-7 nie stawia się bez powodu. A może
zamiast rozpatrywać w kategorii śmierci czas uznać, że takie jest prawo i
należy się do niego stosować? Linii ciągłych nie maluje się dla kaprysu.
Czasem prawo oprócz tego że nas łupi, wyrabiając nawyki działa również
prewencyjnie. Durne prawo, ale prawo.
neelix





neelix

Posted: 13 Mar 2010 09:46:45




On 2010-03-11 23:26:58 +0100, Adam Płaszczyca

Zatrzymać się i stwierdzić, że przejazd blisko jest niebezpieczny, a przy
zachowaniu odległości musiałby przekroczyc linię i poczekać na to, co
J.E.
Egzaminator powie.
A tak teoretycznie - ciekawe jak egzaminator zareagowałby na propozycję,

by wyszedł z auta i pokierował ruchem w czasie wykonywania tego
niebezpiecznego manewru.
;-)

A może dopuścić do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej osobie bez
uprawnień? Osoba zdająca ma zdawać pod nadzorem. Nadzór z zewnątrz? Pedał
hamulca na pilota? A co z kierownicą? W komórce? Nie dzisiaj. Można
zaproponować, by zapiął pasy. ;-)
neelix






J.F.

Posted: 13 Mar 2010 11:38:16



A tak teoretycznie - ciekawe jak egzaminator zareagowałby na propozycję,
by wyszedł z auta i pokierował ruchem w czasie wykonywania tego
niebezpiecznego manewru.
;-)
A może dopuścić do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej osobie bez

uprawnień? Osoba zdająca ma zdawać pod nadzorem. Nadzór z zewnątrz? Pedał
hamulca na pilota? A co z kierownicą?

Stoi obok, wiec w zasadzie ma pod nadzorem.

A pomoc innej osoby kodeks przewiduje ... wiec nie moze odmowic ?

J.





J.F.

Posted: 13 Mar 2010 11:40:07



na pasy, a wtym momencuie laska sie odwraca ponownie i wlazi na pasy i
pozamiaten, babsztyl nawet sie nie rozejzal, wlazl prosto na pasy z
telefonem przy uchu, ale dyskusji z egzaminatorem oczywiscie nie bylo

A powinna być dyskusja za pomoca pisemek.

A kolegium egzaminatorow stwierdzi ze zachowanie przechodnia
wskazywalo na mozliwosc takiego zachowania :-)


J.






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.531 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 3
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze