samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Debil roku

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum od 2009r. / Debil roku
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . >>
Autor Wiadomość
krzysiek82

Posted: 1 Wrz 2010 07:48:21



Motyliński może i miał na pmsie dziwne jazdy, ale imho był/jest
inteligentniejszy.


to przykre, że tutaj jest tylu debili, całe szczęście są wyjątki i
właśnie dzięki nim jest jeszcze sens tu siedzieć.




Rychu

Posted: 1 Wrz 2010 08:25:18




A skąd niby wziąłeś trajektorię ruchu drugiego samochodu, tą w
kształcie
S? Przecież samochód w czasie wykonywania Aaltonena OBRACA SIĘ wokół
własnej osi, a nie jedzie wężykiem.

Fakt, przeoczyłem opis. Ma to być bardzo uproszczony ruch jednego koła.

No to też nie do końca jest zgodny z prawdą - koło nie skręci w mgnieniu
oka o 90 stopni - pamiętaj, że mówimy o samochodzie, który jest
rozpędzony. Im szybciej jedzie, tym mniejszy skręt wykonasz - na tyle
duży, na ile pozwoli szybkość i przyczepność.

Nie skręci o 90 stopni, ale auto może np. wykonać trzy obroty na
30 metrowej drodze hamowania wydłużając drogę styku kół z nawierzchnią
o dobre 10 metrów przy 3 metrowym rozstawie osi.

To też nie bardzo ma znaczenie. I tak pokonasz taką samą drogę WZDŁUŻ
TRAJEKTORII PIERWOTNEJ, nawet jak maksymalnie skręcisz koła.

Co to jest trajektoria pierwotna? Gdzie Ty się nauczyłeś tych określeń,
na jakiejś astrofizyce? W ogóle o jakiej trajektorii Ty piszesz?

Bardziej to zależy od auta i rozłożenia jego ciężaru niż od prędkości.
Prawda jest taka, że dobrze wyszkolony kierowca jest w stanie to zrobić
tak samo intuicyjnie, jak mniej wyszkolony wcisnąć hamulec w podłogę.

Nie. Dobrze wyszkolony kierowca co najwyżej będzie usiłował ominąć
przeszkodę, zamiast w nią uderzyć.

Np. tira stojącego w poprzek drogi ogrodzonej barierami. Widzę, że
całkowicie schodzisz z tematu wyciągając jakieś różne absurdalne
teksty i odpowiadając nie na nie.

Zbytnio chyba uprościłem rozumowanie - jedziesz prosto i hamujesz do
oporu - maksymalnie wykorzystujesz siłę tarcia do wyhamowania samochodu,
dodatkowo masz maksymalnie równomiernie rozłożoną siłę nacisku
(najmniejszy wpływ na hamowanie poprzez różnice w nawierzchni pod
kołami)

Dopiero co pisałeś, że "NIE ZMIENISZ WSPÓŁCZYNNIKA TARCIA". Teraz
już nagle zaczynasz brać pod uwagę minimalne zmiany przez różnicę
w nawierzchni. One są minimalne i przy jeździe po drodze asfaltowej
nie ma co ich brać po uwagę.

Oczywiście, ale takie właśnie minimalne różnice działają na niekorzyść
przypadku z Aaltonenem czy też hamowaniem z robieniem zygzaków. A Ty,
przypominam Ci, usiłujesz udowodnić, że Aaltonenem wyhamujesz szybciej.

Działają na niekorzyść, dlaczego? Czyżby dlatego, że dłużej trzesz
oponami o asfalt?

Współczynnika tarcia nie zmienisz. Zmienisz rozkład sił - zamiast całą
siłę tarcia wykorzystać do hamowania, zaczniesz wykorzystywać ją i do
hamowania i do utrzymania zadanej trajektorii ruchu - to niestety musi
oznaczać słabsze hamowanie. Tak samo jak robiąc jakieś zygzaki po drodze
nie wykorzystujesz dociążenia przodu na początku etapu hamowania - wtedy
jest ono też najskuteczniejsze, bo nurkujący przód powoduje pojawienie
się największej siły nacisku na przedniej osi, a co za tym idzie -
najskuteczniejszego wytracania prędkości.

Dalej piszesz tą samą bzdurę, większa siła na przodzie, to mniejsza na
tyle, suma sił jest zawsze taka sama i akurat tu występuje zasada
zachowania, bo auto w kierunku pionowym jest statyczne. Nie jest
statyczne w kierunku jazdy, gdyż hamuje.

Jeśli w momencie zauważenia przeszkody zaczniesz oprócz hamowania
zmieniać kierunek jazdy - siła tarcia zostanie wykorzystana do
wyhamowania oraz do utrzymania toru zadanego toru jazdy. W samej rzeczy
więc

Siła tarcia jest wykorzystywana tylko do wyhamowania.

A co trzyma samochód na zadanej trajektorii ruchu? Siła Coriolisa?

Właśnie jego pęd o którym mówiłeś, a nierównomierna zmiana tego pędu
może powodować obroty auta _wokół_ środka jego masy, bez zmiany jego
kierunku poruszania się.

Właśnie zmiana
toru jazdy zwykle jest powodowana przez nierównomierne siły nacisku.

Co Ty opowiadasz??? To zmień tor jazdy samochodu, każąc się przesiąść
pasażerowi na tylnej kanapie z jednej strony na drugą...

Podczas hamowania, bo o takim przypadku cały czas mówimy, jak
najbardziej możemy, ale... nie jak napisałeś zmienić tor jazdy,
wywołać obracanie się pojazdu.

Więc przy odpowiednim balansie jesteś w stanie obracać auto bez zmiany
siły hamowania.

Jesteś w stanie obracać samochód nawet bez dotknięcia hamulca. Co nie
oznacza, że nie ma tutaj znaczenia obecność siły tarcia.

Zgadza się, ale co to ma to tego co napisałem?

Nie bez powodu rozkład sił hamowania rozkłada się
zwykle z większą siłą na przodzie. Jednak to kolejne tematy z Teorii
Ruchu Pojazdów, których nie ma co teraz wyciągać.

Rozkład sił hamowania ma większą siłę na przodzie bo jest tam
najczęściej większa siła nacisku (silnik z przodu, dociążanie przodu
podczas hamowania). Weź sobie natomiast dla przykładu traktor - gdzie
tam jest największa siła hamowania - na przedniej osi???

Traktorem chcesz tego Althonena robić? Znowu celowo zmieniasz jakiś
parametr, tak jak nagle istotna dla Ciebie zrobiła się minimalna różnica
we współczynniku tarcia dla asfaltu.

Jak dla mnie na razie pieprzysz trzy po trzy - sorry, ale nie da się
tego ująć inaczej.

Pewnie w szkole też tak z kumplami gadałeś o tym co fizyk mówił.
Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać. Choćby dlatego, że powołujesz
się bez przerwy, na zasadę zachowania pędu. Spróbuj sobie policzyć
pęd samochodu ważącego tonę hamującego prosto i pęd takiego który
obraca się wokół własnej osi (załóżmy 100 razy na sekundę) przy
prędkości 72 km/h ;) Dla ułatwienia powiem Ci, że w drugim przypadku
wyjdzie 20 000 kg*m/s. Teraz, krótko. Zmiana pędu to siła razy czas.
Jeżeli w przypadku Althonena siła jest większa załóżmy o połowę,
to czas hamowania będzie krótszy o 1/3. Jeżeli czas hamowania
z tej samej prędkości jest mniejszy o 1/3, to jego droga hamowania
też będzie o ok. 1/3 krótsza. Jeżeli to dalej do Ciebie nie dociera,
to ja już nie widzę dalszej możliwości tłumaczenia. Chyba musiałbyś
to po prostu zobaczyć, żeby uwierzyć. Tak jak już Ci wcześniej
pisałem, napisz do Pogromców Mitów, może musisz zobaczyć.

PS. Jakiś czas temu ktoś podawał linki do zderzenia czołowego
i porównanie do zderzenia w ścianę. Pomimo tego wiele osób
widząc to co pokazali, dalej upierała się przy swoim błędzie.
Dlatego samemu mi się nie chce tego rozpisywać i udowadniać,
bo pewnie i tak byś się upierał, że "Ziemia jest płaska".




Rychu

Posted: 1 Wrz 2010 08:28:17



Właśnie jego pęd o którym mówiłeś, a nierównomierna zmiana tego pędu
może powodować obroty auta _wokół_ środka jego masy, bez zmiany jego
kierunku poruszania się.

Miało być:

Właśnie jego pęd o którym mówiłeś, a nierównomierna zmiana _SIŁY
HAMOWANIA_ może powodować obroty auta wokół środka jego masy,
bez zmiany jego kierunku poruszania się.




Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 15:39:26




No to też nie do końca jest zgodny z prawdą - koło nie skręci w
mgnieniu
oka o 90 stopni - pamiętaj, że mówimy o samochodzie, który jest
rozpędzony. Im szybciej jedzie, tym mniejszy skręt wykonasz - na tyle
duży, na ile pozwoli szybkość i przyczepność.

Nie skręci o 90 stopni, ale auto może np. wykonać trzy obroty na
30 metrowej drodze hamowania wydłużając drogę styku kół z nawierzchnią
o dobre 10 metrów przy 3 metrowym rozstawie osi.

To też nie bardzo ma znaczenie. I tak pokonasz taką samą drogę WZDŁUŻ
TRAJEKTORII PIERWOTNEJ, nawet jak maksymalnie skręcisz koła.

Co to jest trajektoria pierwotna? Gdzie Ty się nauczyłeś tych określeń,

na jakiejś astrofizyce? W ogóle o jakiej trajektorii Ty piszesz?

Trajektoria pierwotna to jest trajektoria ruchu samochodu nim zaczniesz nim
jakieś manewry wykonywać, mające na celu wyhamowanie go lub ominięcie
przeszkody. Nazwą tą możemy się posłużyć na potrzeby tej dyskusji, bo nie
chce mi się do każdego maila tworzyć dodatkowego obrazka.

Bardziej to zależy od auta i rozłożenia jego ciężaru niż od prędkości.
Prawda jest taka, że dobrze wyszkolony kierowca jest w stanie to zrobić
tak samo intuicyjnie, jak mniej wyszkolony wcisnąć hamulec w podłogę.

Nie. Dobrze wyszkolony kierowca co najwyżej będzie usiłował ominąć
przeszkodę, zamiast w nią uderzyć.

Np. tira stojącego w poprzek drogi ogrodzonej barierami. Widzę, że
całkowicie schodzisz z tematu wyciągając jakieś różne absurdalne
teksty i odpowiadając nie na nie.

Jeśli przeszkody nie da się ominąć - masz opcje takie - albo hamujesz
tradycyjnie, z nastawieniem, że walisz przodem w najmniej niebezpieczny
element pojazdu (przy naczepie - walić należy w koła), albo hamujesz
tradycyjnie dodając do tego tarcie bokiem auta o barierę, żeby szybciej
wytracać prędkość. Inne rozwiązania to czysty debilizm.

Dopiero co pisałeś, że "NIE ZMIENISZ WSPÓŁCZYNNIKA TARCIA". Teraz
już nagle zaczynasz brać pod uwagę minimalne zmiany przez różnicę
w nawierzchni. One są minimalne i przy jeździe po drodze asfaltowej
nie ma co ich brać po uwagę.

Oczywiście, ale takie właśnie minimalne różnice działają na niekorzyść
przypadku z Aaltonenem czy też hamowaniem z robieniem zygzaków. A Ty,
przypominam Ci, usiłujesz udowodnić, że Aaltonenem wyhamujesz szybciej.

Działają na niekorzyść, dlaczego? Czyżby dlatego, że dłużej trzesz
oponami o asfalt?

To, że dłużej trzesz oponami o asfalt, oznacza, że masz dłuższą drogę
hamowania. Ty masz trzeć oponami o asfalt jak najkrócej i jak
najefektywniej.
Wiesz w ogóle, jak w praktyce wygląda wykonanie Aaltonena, w sensie - co
robi kierowca, aby wykonać tą figurę?

Współczynnika tarcia nie zmienisz. Zmienisz rozkład sił - zamiast całą
siłę tarcia wykorzystać do hamowania, zaczniesz wykorzystywać ją i do
hamowania i do utrzymania zadanej trajektorii ruchu - to niestety musi
oznaczać słabsze hamowanie. Tak samo jak robiąc jakieś zygzaki po drodze
nie wykorzystujesz dociążenia przodu na początku etapu hamowania - wtedy
jest ono też najskuteczniejsze, bo nurkujący przód powoduje pojawienie
się największej siły nacisku na przedniej osi, a co za tym idzie -
najskuteczniejszego wytracania prędkości.

Dalej piszesz tą samą bzdurę, większa siła na przodzie, to mniejsza na
tyle, suma sił jest zawsze taka sama i akurat tu występuje zasada
zachowania, bo auto w kierunku pionowym jest statyczne. Nie jest
statyczne w kierunku jazdy, gdyż hamuje.

Widzę, że zapominasz o jednym bardzo ważnym szczególe, o którym już
napisałem, ale go nie doczytałeś.
1. Hamując klasycznie nurkuje Ci na początku przód. Nurkujący przód powoduje
pojawienie się chwilowej NAJWIĘKSZEJ siły nacisku na przedniej osi, bo
oprócz masy pojazdu nacisk powoduje także siła bezwładności nurkującego
przodu!
2. Hamując klasycznie wykorzystujesz CAŁĄ siłę tarcia do WYHAMOWANIA. Nie da
się wykorzystać większej siły, pochodzącej tylko i wyłącznie od kontaktu
auta z podłożem. To jest max co osiągniesz. Pierdolety o obracaniu auta
wokół własnej osi nie zmieniają tego, że nadal korzystasz do wyhamowania
samochodu z siły tarcia, która ma swój określony i nieprzekraczalny próg
maksymalny.
3. Auto podczas hamowania NIE JEST statyczne w kierunku pionowym. Leci
dziobem do ziemi.

Jeśli w momencie zauważenia przeszkody zaczniesz oprócz hamowania
zmieniać kierunek jazdy - siła tarcia zostanie wykorzystana do
wyhamowania oraz do utrzymania toru zadanego toru jazdy. W samej rzeczy
więc

Siła tarcia jest wykorzystywana tylko do wyhamowania.

A co trzyma samochód na zadanej trajektorii ruchu? Siła Coriolisa?

Właśnie jego pęd o którym mówiłeś, a nierównomierna zmiana tego pędu
może powodować obroty auta _wokół_ środka jego masy, bez zmiany jego
kierunku poruszania się.

Co ty chłopie pieprzysz - PĘD AUTA trzyma samochód na zadanej trajektorii
ruchu? A jak ruszysz kierownicą w prawo to co, pęd nadal Ci auto utrzyma na
prostej drodze, czy auto zacznie skręcać? Pęd auta powoduje obracanie się
auta wokół środka jego masy, czy przekroczenie wartości graniczej siły
tarcia, uniemożliwiającej przesunięcie opony po asfalcie?

Właśnie zmiana
toru jazdy zwykle jest powodowana przez nierównomierne siły nacisku.

Co Ty opowiadasz??? To zmień tor jazdy samochodu, każąc się przesiąść
pasażerowi na tylnej kanapie z jednej strony na drugą...

Podczas hamowania, bo o takim przypadku cały czas mówimy, jak
najbardziej możemy, ale... nie jak napisałeś zmienić tor jazdy,
wywołać obracanie się pojazdu.

Nierównomierne siły nacisku to jest efekt zmiany toru jazdy, a nie na
odwrót. To po pierwsze. Po drugie - żeby zacząć obracać samochód nie
wystarczy zmienić rozkład sił nacisku - należy na któreś koło przyłożyć
większą siłę wynikającą z pędu samochodu, niż siła tarcia, "trzymająca" to
koło na asfalcie.
Ja nie wiem czego ty uczysz w szkole, ale mam wrażenie, że z fizyką to wiele
wspólnego nie ma. Wróć może do początku wątku i zastanów się, czy to, o co
walczysz, ma jakiś logiczny sens.

Więc przy odpowiednim balansie jesteś w stanie obracać auto bez zmiany
siły hamowania.

Jesteś w stanie obracać samochód nawet bez dotknięcia hamulca. Co nie
oznacza, że nie ma tutaj znaczenia obecność siły tarcia.

Zgadza się, ale co to ma to tego co napisałem?

Bo zrozum jedną rzecz - przy ruchu samochodu, przy skrętach, przy hamowaniu
i przyspieszaniu balansowanie siłą nacisku to jest efekt UBOCZNY
występowania podstawowej siły, która w ogóle umożliwia Ci poruszanie się
samochodem bez ustawicznego uderzania nim we wszystko wokół. Ta siła to siła
tarcia. Póki siły wywierane na poszczególne koła nie przekraczają wartości
maksymalnej siły tarcia, dopóty samochodu NIE OBRÓCISZ. JEśli do kół
przyłożysz siły (niezależnie od tego, czy będzie to efekt skrętu kierownicą,
zaciągnięcia ręcznego czy też naciśnięcia hamulca do podłogi), które będą
miały większą wartość od siły tarcia - wtedy nastąpi zerwanie przyczepności
i poślizg kół.
Wszystko to o czym piszesz - to są następstwa tego prostego zjawiska.

Nie zmienisz toru jazdy auta samym balansem nacisku na poszczególne koła.
Nie wyhamujesz na krótszej drodze, niż w przypadku klasycznego hamowania
metodą hamulec do podłogi.

Nie bez powodu rozkład sił hamowania rozkłada się
zwykle z większą siłą na przodzie. Jednak to kolejne tematy z Teorii
Ruchu Pojazdów, których nie ma co teraz wyciągać.

Rozkład sił hamowania ma większą siłę na przodzie bo jest tam
najczęściej większa siła nacisku (silnik z przodu, dociążanie przodu
podczas hamowania). Weź sobie natomiast dla przykładu traktor - gdzie
tam jest największa siła hamowania - na przedniej osi???

Traktorem chcesz tego Althonena robić? Znowu celowo zmieniasz jakiś
parametr, tak jak nagle istotna dla Ciebie zrobiła się minimalna różnica
we współczynniku tarcia dla asfaltu.

To Ty zacząłeś o powodach rozkładu sił hamowania. Podałem Ci przykład
pojazdu, który doskonale tą teorię obala. Drugim przykładem jest Fiat 126p.

Jak dla mnie na razie pieprzysz trzy po trzy - sorry, ale nie da się
tego ująć inaczej.

Pewnie w szkole też tak z kumplami gadałeś o tym co fizyk mówił.
Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać. Choćby dlatego, że powołujesz
się bez przerwy, na zasadę zachowania pędu. Spróbuj sobie policzyć
pęd samochodu ważącego tonę hamującego prosto i pęd takiego który
obraca się wokół własnej osi (załóżmy 100 razy na sekundę) przy
prędkości 72 km/h ;) Dla ułatwienia powiem Ci, że w drugim przypadku
wyjdzie 20 000 kg*m/s. Teraz, krótko. Zmiana pędu to siła razy czas.
Jeżeli w przypadku Althonena siła jest większa załóżmy o połowę,
to czas hamowania będzie krótszy o 1/3. Jeżeli czas hamowania
z tej samej prędkości jest mniejszy o 1/3, to jego droga hamowania
też będzie o ok. 1/3 krótsza. Jeżeli to dalej do Ciebie nie dociera,
to ja już nie widzę dalszej możliwości tłumaczenia. Chyba musiałbyś
to po prostu zobaczyć, żeby uwierzyć. Tak jak już Ci wcześniej
pisałem, napisz do Pogromców Mitów, może musisz zobaczyć.

Chłopie, Ty tutaj nie gadaj o Pogromcach Mitów, jak sam jesteś jakimś Twórcą
Kitów.

Zagadnienie było proste jak młotek - masz auto jadące 100 km/h i zadanie
wyhamowania go na jak najkrótszej drodze. Auto jedzie prosto, nie kręci się
jak wirnik.
Ktoś wysnuł bzdurną teorię, że najskuteczniejsze hamowanie to w takiej
sytuacji wykonanie Aaltonena. Zamiast się nad tym zastanowić to trzymasz się
tej teorii pisząc o jakichś kręcących się samochodach. Zapomniałeś, że aby
auto zaczęło się kręcić, to musisz coś w tym celu zrobić? I że takie właśnie
dodatkowe działania powodują WYDŁUŻENIE drogi hamowania, a nie jej
skracanie?
W ogóle pytanie mam - nie mogłeś bardziej z dupy wyciągnąć tych przykładów
które podałeś powyżej? Samochód obracający się 100 razy na sekundę?

Weź sobie proste zadanie policz - nim zaczniesz się znowu tutaj mądrzyć,
jaki to nie jesteś mega fizyk.

Masz samochód. Normalny osobowy, waży 1500 kg. Jedzie sobie 100 km/h.
Kierowca naciska hamulec do podłogi i samochód hamuje na odcinku 35 metrów.
Wyliczysz sobie stąd siłę tarcia - zwykłego, przeciętnego samochodu
osobowego.

Masz taki sam samochód. Jedzie prosto. 100 km/h. Nie kręci się. Kierowca
skręca maksymalnie w prawo i tak ją trzyma. Nie dotyka hamulca. Jaki będzie
promień MAKSYMALNIE MAŁEGO okręgu, po którym będzie jechało dokładnie to
samo auto?

Zadania chyba są proste. Powinieneś wyliczyć to w 10 minut.
Jak wyliczysz - podaj wynik.

Jurand.





Adam Płaszczyca

Posted: 1 Wrz 2010 18:42:36




Niczym nie przywalić. Aaltonen to teoretycznie najszybszy sposób na
wytracenie prędkości (na najkrótszym odcinku). Pośrednio dlatego, że
energię samochodu zamieniasz również na ruch obrotowy.

Co robisz? ;)) Kolejna ciekawa teoria z pogranicza fizyki i magii.

Zamieniasz energię kinetyczna ruchu postępowego na energie kinetyczną ruchu
obrotowego.




Adam Płaszczyca

Posted: 1 Wrz 2010 18:43:40




Już pisałem - zasada zachowania energii to jedno, zasada zachowania pędu -
drugie. Każde poruszające się ciało obowiązują OBIE te zasady. Teraz weź
sobie poczytaj o zasadzie zachowania pędu i razem z Rychem wytłumaczcie mi,
co chcecie zrobić właśnie z PĘDEM samochodu, a nie jego energią.


To samo. Skąd się bierze pęd każdego atomu obracającego się samochodu?


Czy w takim razie można bez żadnej energii zakręcić stojący w miejscu
samochód?

A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na jak
najkrótszym odcinku.


A pęd atomów to się skąd weźmie?





Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 19:23:58





Niczym nie przywalić. Aaltonen to teoretycznie najszybszy sposób na
wytracenie prędkości (na najkrótszym odcinku). Pośrednio dlatego, że
energię samochodu zamieniasz również na ruch obrotowy.

Co robisz? ;)) Kolejna ciekawa teoria z pogranicza fizyki i magii.

Zamieniasz energię kinetyczna ruchu postępowego na energie kinetyczną
ruchu
obrotowego.

I jak się to ma do drogi hamowania?

Jurand.





Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 19:24:58





Już pisałem - zasada zachowania energii to jedno, zasada zachowania
pędu -
drugie. Każde poruszające się ciało obowiązują OBIE te zasady. Teraz weź
sobie poczytaj o zasadzie zachowania pędu i razem z Rychem wytłumaczcie
mi,
co chcecie zrobić właśnie z PĘDEM samochodu, a nie jego energią.


To samo. Skąd się bierze pęd każdego atomu obracającego się samochodu?

A skąd nagle samochód zaczne się obracać?
Wydaje mi się, że zbytnio sobie upraszczacie rzeczywistość - jedzie sobie
auto i tadaaaam, nagle zaczyna się obracać i po 2 sekundach stoi w miejscu.

Jurand.





marjan

Posted: 1 Wrz 2010 21:03:12




No owszem, teoria ciekawa, praktyka jeszcze ciekawsza*, ale magii tam
nie uświadczysz. Chyba, że fizyka jest dla Ciebie czarną magią, co
udowadniasz w poniższej dyskusji z Rychem.

Praktyka ciekawsza powiadasz? Ok. Umówisz się ze mną na pokazy
praktyczne, jak szybciej wyhamujesz Aaltonenem? Możemy jechać na
dowolnie duży plac. Ja będę hamował tradycyjnie.

Niestety, nie mam takich umiejętności aby Ci to udowodnić, poza tym
szkoda mi opon na ćwiczenie Aaltonena na asfalcie/betonie.
W zimie natomiast bez problemu potrafię Aaltonena zrobić (nie jest to w
końcu nic trudnego). Jak chcesz pokaz praktyczny to zapraszam na
krakowskie Czyżyny gdy spadnie śnieg.

A jeśli się mylę, to powiedz skąd więc kręcący się samochód ma energię
na te obroty, skoro Twoim zdaniem ma on hamować na co najmniej takiej
samej długości jak ten niekręcący się?

Już pisałem - zasada zachowania energii to jedno, zasada zachowania pędu
- drugie. Każde poruszające się ciało obowiązują OBIE te zasady. Teraz
weź sobie poczytaj o zasadzie zachowania pędu i razem z Rychem
wytłumaczcie mi, co chcecie zrobić właśnie z PĘDEM samochodu, a nie jego
energią.

Adam Płaszczyca Ci to ładnie opisał. Myślę, że nie wymaga to dalszego
komentarza.

Czy w takim razie można bez żadnej energii zakręcić stojący w miejscu
samochód?

A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.


*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).

Rozumiem, ze dokonywałeś wspólnie z nim pomiarów dróg hamowania w obu
w/w przypadkach?

Niestety nie znam go osobiście. Filmik podesłałem Ci jedynie jako
przykład tego, co dobry kierowca potrafi zrobić z samochodem.





Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 21:29:56





No owszem, teoria ciekawa, praktyka jeszcze ciekawsza*, ale magii tam
nie uświadczysz. Chyba, że fizyka jest dla Ciebie czarną magią, co
udowadniasz w poniższej dyskusji z Rychem.

Praktyka ciekawsza powiadasz? Ok. Umówisz się ze mną na pokazy
praktyczne, jak szybciej wyhamujesz Aaltonenem? Możemy jechać na
dowolnie duży plac. Ja będę hamował tradycyjnie.

Niestety, nie mam takich umiejętności aby Ci to udowodnić, poza tym szkoda
mi opon na ćwiczenie Aaltonena na asfalcie/betonie.
W zimie natomiast bez problemu potrafię Aaltonena zrobić (nie jest to w
końcu nic trudnego). Jak chcesz pokaz praktyczny to zapraszam na
krakowskie Czyżyny gdy spadnie śnieg.

Super - trzymam za słowo. Akurat z Krakowa jestem, to nie będzie problemu ze
spotkaniem.

A jeśli się mylę, to powiedz skąd więc kręcący się samochód ma energię
na te obroty, skoro Twoim zdaniem ma on hamować na co najmniej takiej
samej długości jak ten niekręcący się?

Już pisałem - zasada zachowania energii to jedno, zasada zachowania pędu
- drugie. Każde poruszające się ciało obowiązują OBIE te zasady. Teraz
weź sobie poczytaj o zasadzie zachowania pędu i razem z Rychem
wytłumaczcie mi, co chcecie zrobić właśnie z PĘDEM samochodu, a nie jego
energią.

Adam Płaszczyca Ci to ładnie opisał. Myślę, że nie wymaga to dalszego
komentarza.

Adam Płaszczyca nic konkretnego nie napisał. Dalej to są teorie, które nie
mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Czy w takim razie można bez żadnej energii zakręcić stojący w miejscu
samochód?

A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

Ja twierdzę, że NIE DA SIĘ zahamować na krótszej drodze, robiąc takie cyrki,
jakie proponujecie.
Jedno - to rozpraszanie energii, drugie - rzeczywista tego skuteczność.
JEśli jesteś mi w stanie wyliczyć, bazując na jakichkolwiek wzorach, że
skrócisz drogę hamowania poniżej tego, co ograniczone jest przez siłę
tarcia - to zapraszam do przedstawienia takich wyliczeń.

*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).

Rozumiem, ze dokonywałeś wspólnie z nim pomiarów dróg hamowania w obu
w/w przypadkach?

Niestety nie znam go osobiście. Filmik podesłałem Ci jedynie jako przykład
tego, co dobry kierowca potrafi zrobić z samochodem.

No i co z niego wynika dla nas w tej dyskusji?

Jurand.





Rychu

Posted: 1 Wrz 2010 21:39:43



Trajektoria pierwotna to jest trajektoria ruchu samochodu nim zaczniesz
nim jakieś manewry wykonywać, mające na celu wyhamowanie go lub
ominięcie przeszkody. Nazwą tą możemy się posłużyć na potrzeby tej
dyskusji, bo nie chce mi się do każdego maila tworzyć dodatkowego obrazka.

Trajektoria w tym przypadku jest jedna, bo nie było mowy
o omijaniu przeszkody. Trajektoria to linia prosta, a jedyne
co się zmienia to długość odcinka na jakim hamujemy. Nie ma więc
mowy o żadnej pierwotnej.

Jeśli przeszkody nie da się ominąć - masz opcje takie - albo hamujesz
tradycyjnie, z nastawieniem, że walisz przodem w najmniej niebezpieczny
element pojazdu (przy naczepie - walić należy w koła), albo hamujesz
tradycyjnie dodając do tego tarcie bokiem auta o barierę, żeby szybciej
wytracać prędkość. Inne rozwiązania to czysty debilizm.

Debilizm to zamykać się na alternatywne rozwiązania bez odpowiedniego
ich przemyślenia i przeanalizowania. Nie gwarantuję, że Aaltonenem
da się tak skutecznie zahamować, bo jest jeszcze wiele różnych
czynników, które mają na to wpływ. Jednak twoja pewność, że się
nie da jest błędem, a jeszcze większym sposób w jaki tego dowodzisz.


Działają na niekorzyść, dlaczego? Czyżby dlatego, że dłużej trzesz
oponami o asfalt?

To, że dłużej trzesz oponami o asfalt, oznacza, że masz dłuższą drogę
hamowania. Ty masz trzeć oponami o asfalt jak najkrócej i jak
najefektywniej.

Dalej swoje... dalej nie potrafisz odróżnić drogi hamowania, od drogi
na jakiej koła trą o asfalt. Nawet mój banalny szkic był za trudny.

Widzę, że zapominasz o jednym bardzo ważnym szczególe, o którym już
napisałem, ale go nie doczytałeś.
1. Hamując klasycznie nurkuje Ci na początku przód. Nurkujący przód
powoduje pojawienie się chwilowej NAJWIĘKSZEJ siły nacisku na przedniej
osi, bo oprócz masy pojazdu nacisk powoduje także siła bezwładności
nurkującego przodu!
2. Hamując klasycznie wykorzystujesz CAŁĄ siłę tarcia do WYHAMOWANIA.
Nie da się wykorzystać większej siły, pochodzącej tylko i wyłącznie od
kontaktu auta z podłożem. To jest max co osiągniesz. Pierdolety o
obracaniu auta wokół własnej osi nie zmieniają tego, że nadal korzystasz
do wyhamowania samochodu z siły tarcia, która ma swój określony i
nieprzekraczalny próg maksymalny.

Chyba już 4 raz Ci napiszę, że dokładnie tak. Nie wiem ile razy jeszcze
to napiszesz. Cały czas idzie o długość tego tarcia, a nie o jego siłę.

3. Auto podczas hamowania NIE JEST statyczne w kierunku pionowym. Leci
dziobem do ziemi.

Jak nie jest jak jest? Odlatuje albo wkopuje się w ziemię? Nie.
Więc jak najbardziej jest statyczne.


A co trzyma samochód na zadanej trajektorii ruchu? Siła Coriolisa?
Właśnie jego pęd o którym mówiłeś, a nierównomierna zmiana tego pędu
może powodować obroty auta _wokół_ środka jego masy, bez zmiany jego
kierunku poruszania się.
Co ty chłopie pieprzysz - PĘD AUTA trzyma samochód na zadanej

trajektorii ruchu? A jak ruszysz kierownicą w prawo to co, pęd nadal Ci
auto utrzyma na prostej drodze, czy auto zacznie skręcać? Pęd auta
powoduje obracanie się auta wokół środka jego masy, czy przekroczenie
wartości graniczej siły tarcia, uniemożliwiającej przesunięcie opony po
asfalcie?

Nie wiem czy przeczytałeś moją korektę tego akapitu. Jeśli tak,
to chyba musisz zrobić korektę swojego, bo to jest jakiś totalny
absurd i pomylenie znaczenia słowa pęd.

Podczas hamowania, bo o takim przypadku cały czas mówimy, jak
najbardziej możemy, ale... nie jak napisałeś zmienić tor jazdy,
wywołać obracanie się pojazdu.

Nierównomierne siły nacisku to jest efekt zmiany toru jazdy, a nie na
odwrót. To po pierwsze. Po drugie - żeby zacząć obracać samochód nie
wystarczy zmienić rozkład sił nacisku - należy na któreś koło przyłożyć
większą siłę wynikającą z pędu samochodu, niż siła tarcia, "trzymająca"
to koło na asfalcie.

To też w ogóle się nie nadaje do odpowiadania.

Ja nie wiem czego ty uczysz w szkole, ale mam wrażenie, że z fizyką to
wiele wspólnego nie ma. Wróć może do początku wątku i zastanów się, czy
to, o co walczysz, ma jakiś logiczny sens.

Czego ja uczę w szkolę?

Nie zmienisz toru jazdy auta samym balansem nacisku na poszczególne koła.
Nie wyhamujesz na krótszej drodze, niż w przypadku klasycznego hamowania
metodą hamulec do podłogi.

Miałeś kiedyś w hipermarkecie wózek z jednym kołem zablokowanym?

To Ty zacząłeś o powodach rozkładu sił hamowania. Podałem Ci przykład
pojazdu, który doskonale tą teorię obala. Drugim przykładem jest Fiat 126p.

W traktorze nie wiem, ale w maluchu też będzie coś koło 60:40 (P:T)

Chłopie, Ty tutaj nie gadaj o Pogromcach Mitów, jak sam jesteś jakimś
Twórcą Kitów.

:)

W ogóle pytanie mam - nie mogłeś bardziej z dupy wyciągnąć tych
przykładów które podałeś powyżej? Samochód obracający się 100 razy na
sekundę?

Akurat ten drugi przypadek Ci wyliczyłem. Dlatego poprosiłem
o wyliczenie pierwszego, wtedy byś widział, że czy samochód
wykonuje 0 czy 100 obrotów, to jego pęd jest taki sam.

EOT z mojej strony. Jakby coś to Wydział Transportu PW. Będziesz
mógł opowiadać znajomym jakich to "beznadziejnych" inżynierów
wydaje. Miło by było jakbyś też się pochwalił. ;)




Krzysiek Kielczewski

Posted: 1 Wrz 2010 21:37:29




A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

A co z czasem i drogą potrzebnymi na wprowadzenie samochodu w ruch
obrotowy? Ilu metrów na to potrzeba przy 100km/h?

Pzdr,
Krzysiek Kiełczewski




Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 21:58:50




Trajektoria pierwotna to jest trajektoria ruchu samochodu nim zaczniesz
nim jakieś manewry wykonywać, mające na celu wyhamowanie go lub
ominięcie przeszkody. Nazwą tą możemy się posłużyć na potrzeby tej
dyskusji, bo nie chce mi się do każdego maila tworzyć dodatkowego
obrazka.

Trajektoria w tym przypadku jest jedna, bo nie było mowy
o omijaniu przeszkody. Trajektoria to linia prosta, a jedyne
co się zmienia to długość odcinka na jakim hamujemy. Nie ma więc
mowy o żadnej pierwotnej.

Aha, a taką krzywą to sam sobie narysowałem:
http://img412.imageshack.us/img412/7596/30096974.jpg

Jeśli przeszkody nie da się ominąć - masz opcje takie - albo hamujesz
tradycyjnie, z nastawieniem, że walisz przodem w najmniej niebezpieczny
element pojazdu (przy naczepie - walić należy w koła), albo hamujesz
tradycyjnie dodając do tego tarcie bokiem auta o barierę, żeby szybciej
wytracać prędkość. Inne rozwiązania to czysty debilizm.

Debilizm to zamykać się na alternatywne rozwiązania bez odpowiedniego
ich przemyślenia i przeanalizowania. Nie gwarantuję, że Aaltonenem
da się tak skutecznie zahamować, bo jest jeszcze wiele różnych
czynników, które mają na to wpływ. Jednak twoja pewność, że się
nie da jest błędem, a jeszcze większym sposób w jaki tego dowodzisz.

Debilizm to bezmyślna wiara w to, że jakimś dziwnym manewrem na drodze,
który ma niewiele wspólnego z hamowaniem tak naprawdę, uda Ci się pokonać
proste prawa fizyki. Akurat co jak co, ale parametry takie jak opóźnienie,
czy siły działające na samochód podczas manewru hamowania, są dość proste do
przeliczenia.

Działają na niekorzyść, dlaczego? Czyżby dlatego, że dłużej trzesz
oponami o asfalt?

To, że dłużej trzesz oponami o asfalt, oznacza, że masz dłuższą drogę
hamowania. Ty masz trzeć oponami o asfalt jak najkrócej i jak
najefektywniej.

Dalej swoje... dalej nie potrafisz odróżnić drogi hamowania, od drogi
na jakiej koła trą o asfalt. Nawet mój banalny szkic był za trudny.

Twój banalny szkic można sobie zwinąć w rulon i wsadzić w tyłek, bo nie miał
nic wspólnego z sytuacją, o której dyskutujemy. Narysuj prawidłowo linie
ewentualnego ruchu ROZPĘDZONEGO samochodu i wtedy będziesz miał "banalny"
szkic.

Widzę, że zapominasz o jednym bardzo ważnym szczególe, o którym już
napisałem, ale go nie doczytałeś.
1. Hamując klasycznie nurkuje Ci na początku przód. Nurkujący przód
powoduje pojawienie się chwilowej NAJWIĘKSZEJ siły nacisku na przedniej
osi, bo oprócz masy pojazdu nacisk powoduje także siła bezwładności
nurkującego przodu!
2. Hamując klasycznie wykorzystujesz CAŁĄ siłę tarcia do WYHAMOWANIA.
Nie da się wykorzystać większej siły, pochodzącej tylko i wyłącznie od
kontaktu auta z podłożem. To jest max co osiągniesz. Pierdolety o
obracaniu auta wokół własnej osi nie zmieniają tego, że nadal korzystasz
do wyhamowania samochodu z siły tarcia, która ma swój określony i
nieprzekraczalny próg maksymalny.

Chyba już 4 raz Ci napiszę, że dokładnie tak. Nie wiem ile razy jeszcze
to napiszesz. Cały czas idzie o długość tego tarcia, a nie o jego siłę.

No więc po raz 3 Ci napiszę, że skoro masz przeszkodę, zajmującą całą
szerokość drogi i do tej przeszkody masz odległość c.a. 40 metrów, to masz
maksymalnie 40 metrów do wykorzystania PEŁNEJ siły hamowania. Jeśli
zaczniesz nagle zmieniać tor jazdy - część tej siły pójdzie w cholerę, bo
stracisz ją na trzymanie trakcji niezbędnej do zmiany toru jazdy.

3. Auto podczas hamowania NIE JEST statyczne w kierunku pionowym. Leci
dziobem do ziemi.

Jak nie jest jak jest? Odlatuje albo wkopuje się w ziemię? Nie.
Więc jak najbardziej jest statyczne.

Oczywiście, nawet nie drgnie w dół.

Co ty chłopie pieprzysz - PĘD AUTA trzyma samochód na zadanej
trajektorii ruchu? A jak ruszysz kierownicą w prawo to co, pęd nadal Ci
auto utrzyma na prostej drodze, czy auto zacznie skręcać? Pęd auta
powoduje obracanie się auta wokół środka jego masy, czy przekroczenie
wartości graniczej siły tarcia, uniemożliwiającej przesunięcie opony po
asfalcie?

Nie wiem czy przeczytałeś moją korektę tego akapitu. Jeśli tak,
to chyba musisz zrobić korektę swojego, bo to jest jakiś totalny
absurd i pomylenie znaczenia słowa pęd.

Skoro mamy auto jadące prosto z określoną prędkością, to ma określony pęd.
Co do wielkości i co do kierunku. I ten pęd będzie trzymał auto wyłącznie w
ruchu prostoliniowym. Jeśli będziesz chciał skręcić samochód, zmieni Ci
się... kierunek wektora pędu. ALE pod jednym warunkiem. Że siła tarcia
między podłożem a oponami pozwoli na zmianę tego kierunku.

Podczas hamowania, bo o takim przypadku cały czas mówimy, jak
najbardziej możemy, ale... nie jak napisałeś zmienić tor jazdy,
wywołać obracanie się pojazdu.

Nierównomierne siły nacisku to jest efekt zmiany toru jazdy, a nie na
odwrót. To po pierwsze. Po drugie - żeby zacząć obracać samochód nie
wystarczy zmienić rozkład sił nacisku - należy na któreś koło przyłożyć
większą siłę wynikającą z pędu samochodu, niż siła tarcia, "trzymająca"
to koło na asfalcie.

To też w ogóle się nie nadaje do odpowiadania.

Mam napisać to jeszcze prościej? Może Ty zacznij od zdefiniowaia, co
rozumiesz przez rozkład sił nacisku, bo chyba jakieś różne wyobrażenie o tym
mamy.

Ja nie wiem czego ty uczysz w szkole, ale mam wrażenie, że z fizyką to
wiele wspólnego nie ma. Wróć może do początku wątku i zastanów się, czy
to, o co walczysz, ma jakiś logiczny sens.

Czego ja uczę w szkolę?

No pochwal się. W szkole, na uczelni, gdziekolwiek.

Nie zmienisz toru jazdy auta samym balansem nacisku na poszczególne koła.
Nie wyhamujesz na krótszej drodze, niż w przypadku klasycznego hamowania
metodą hamulec do podłogi.

Miałeś kiedyś w hipermarkecie wózek z jednym kołem zablokowanym?

Aha, to zablokowanie koła powoduje zmianę nacisku na to koło? Ja pierniczę,
coraz ciekawszych rzeczy się dowiaduję...

To Ty zacząłeś o powodach rozkładu sił hamowania. Podałem Ci przykład
pojazdu, który doskonale tą teorię obala. Drugim przykładem jest Fiat
126p.

W traktorze nie wiem, ale w maluchu też będzie coś koło 60:40 (P:T)

Dopuszczalne naciski: na oś przednią 4.0 kN, na oś tylną 6,30 kN.
Coś Ci się chyba nie do końca dobrze napisało.

W ogóle pytanie mam - nie mogłeś bardziej z dupy wyciągnąć tych
przykładów które podałeś powyżej? Samochód obracający się 100 razy na
sekundę?

Akurat ten drugi przypadek Ci wyliczyłem. Dlatego poprosiłem
o wyliczenie pierwszego, wtedy byś widział, że czy samochód
wykonuje 0 czy 100 obrotów, to jego pęd jest taki sam.

Ale moje pytanie było inne i zupełnie konkretne - czy nie możesz się trzymać
normalnego, jasnego od początku do końca przypadku, tylko wypisywać jakieś
kosmiczne przykłady o samochodach kręcących się 100 razy na sekundę?
Zagadnienie masz prymitywnie proste. Auto jedzie. Hamuje. Zatrzymuje się.
Umiesz wyhamować go szybciej? Pokaż wyliczenia. Proste chyba, no nie?

EOT z mojej strony. Jakby coś to Wydział Transportu PW. Będziesz
mógł opowiadać znajomym jakich to "beznadziejnych" inżynierów
wydaje. Miło by było jakbyś też się pochwalił. ;)

Pochwalę Ci się, jak przedstawisz wyliczenia na udowodnienie swojej teorii,
bo jak na razie oprócz mega głupich przykładów nic sensownego nei napisałeś.
Przypomnę - Auto jedzie. Hamuje. Zatrzymuje się. Umiesz wyhamować go
szybciej? Wzory jakieś podaj, policzymy sobie. I nie wciskaj mi tu o
rozproszeniu energii dyrdymałów.

Jurand.





Jurand

Posted: 1 Wrz 2010 22:01:29





A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

A co z czasem i drogą potrzebnymi na wprowadzenie samochodu w ruch
obrotowy? Ilu metrów na to potrzeba przy 100km/h?

Prędzej Ci ręka uschnie, nim się doczekasz na jakiekolwiek konkrety w tym
wątku. Zaczęło się od bzdury, jakoby Aaltonen to był manewr pomagający
wyhamować samochód, a teraz skończy się na bzdurze, że wprowadzić możemy
samochód w ruch obrotowy na odcinku 0 metrów.

Jurand.





Rychu

Posted: 2 Wrz 2010 07:22:58



Trajektoria w tym przypadku jest jedna, bo nie było mowy
o omijaniu przeszkody. Trajektoria to linia prosta, a jedyne
co się zmienia to długość odcinka na jakim hamujemy. Nie ma więc
mowy o żadnej pierwotnej.
Aha, a taką krzywą to sam sobie narysowałem:

http://img412.imageshack.us/img412/7596/30096974.jpg

Czyli nie pomyliłem się, co do tego co napisałem poniżej.

Dalej swoje... dalej nie potrafisz odróżnić drogi hamowania, od drogi
na jakiej koła trą o asfalt. Nawet mój banalny szkic był za trudny.
(...)
PS. Jakiś czas temu ktoś podawał linki do zderzenia czołowego
i porównanie do zderzenia w ścianę. Pomimo tego wiele osób
widząc to co pokazali, dalej upierała się przy swoim błędzie.
Dlatego samemu mi się nie chce tego rozpisywać i udowadniać,
bo pewnie i tak byś się upierał, że "Ziemia jest płaska".

EOT z mojej strony. Jakby coś to Wydział Transportu PW. Będziesz
mógł opowiadać znajomym jakich to "beznadziejnych" inżynierów
wydaje. Miło by było jakbyś też się pochwalił. ;)

Pochwalę Ci się, jak przedstawisz wyliczenia na udowodnienie swojej
teorii, bo jak na razie oprócz mega głupich przykładów nic sensownego
nei napisałeś.

Napisałem Ci dlaczego nie przedstawię. Ja się pochwaliłem, pomimo
tego, że "nie napisałem nic sensownego". Możesz się teraz śmiać,
że cztery lata Eksploatacji Pojazdów Samochodowych i Telematyki
Transportu, to zmarnowany czas. Tylko zanim zaczniesz się śmiać
pochwal się też skoro piszesz same sensowne rzeczy, może rozważę
ponowną edukację z fizyki i dynamiki.




Jurand

Posted: 2 Wrz 2010 15:16:25



Trajektoria w tym przypadku jest jedna, bo nie było mowy
o omijaniu przeszkody. Trajektoria to linia prosta, a jedyne
co się zmienia to długość odcinka na jakim hamujemy. Nie ma więc
mowy o żadnej pierwotnej.
Aha, a taką krzywą to sam sobie narysowałem:
http://img412.imageshack.us/img412/7596/30096974.jpg

Czyli nie pomyliłem się, co do tego co napisałem poniżej.

A to może odwołaj się jednak do tego co napisałeś powyżej. Bo narysowałeś
tam jakąś krzywą o paranoicznym kształcie, jak na opisywany przypadek, na
bazie jej zacząłeś udowadniać teorię, która oczywiście ma rację bytu, gdyby
nie fakt, że krzywa jest z dupy wzięta i NIE MOŻE mieć takiego kształtu w
tym przypadku. Co za tym idzie cały dowód można sobie w buty wsadzić, bo
wyszedłeś ze złych założeń, panie fizyku od siedmiu boleści.

Dalej swoje... dalej nie potrafisz odróżnić drogi hamowania, od drogi
na jakiej koła trą o asfalt. Nawet mój banalny szkic był za trudny.
(...)
PS. Jakiś czas temu ktoś podawał linki do zderzenia czołowego
i porównanie do zderzenia w ścianę. Pomimo tego wiele osób
widząc to co pokazali, dalej upierała się przy swoim błędzie.
Dlatego samemu mi się nie chce tego rozpisywać i udowadniać,
bo pewnie i tak byś się upierał, że "Ziemia jest płaska".

EOT z mojej strony. Jakby coś to Wydział Transportu PW. Będziesz
mógł opowiadać znajomym jakich to "beznadziejnych" inżynierów
wydaje. Miło by było jakbyś też się pochwalił. ;)

Pochwalę Ci się, jak przedstawisz wyliczenia na udowodnienie swojej
teorii, bo jak na razie oprócz mega głupich przykładów nic sensownego
nei napisałeś.

Napisałem Ci dlaczego nie przedstawię. Ja się pochwaliłem, pomimo
tego, że "nie napisałem nic sensownego". Możesz się teraz śmiać,
że cztery lata Eksploatacji Pojazdów Samochodowych i Telematyki
Transportu, to zmarnowany czas. Tylko zanim zaczniesz się śmiać
pochwal się też skoro piszesz same sensowne rzeczy, może rozważę
ponowną edukację z fizyki i dynamiki.

Rozumiem, że ukończenie tego wydziału nie pozwala Ci na dokonanie prostych
obliczeń, tak? No to panie szanowny, o czym mamy rozmawiać, skoro proste
kilka równań przerasta Twoje możliwości lub chęci?
Gdybyś jednak wykonał najpierw te obliczenia, to mogli byśmy zacząć rysować
tor ruchu pojazdu, który będzie chciał zahamować wg Twojej teorii szybciej
;) A tak to jesteś zapatrzonym w swoją nieomylność absolwentem uczelni
wyższej - i nic ponad to. Ja tam tylko jakąś nędzną polibudę skończyłem i
kilka lat zajmowałem się różnymi zagadnieniami z pogranicza metamatyki,
fizyki i robotyki. Więc pewnie do pięt Ci nie dorastam.

Jurand.





marjan

Posted: 2 Wrz 2010 15:57:32





No owszem, teoria ciekawa, praktyka jeszcze ciekawsza*, ale magii tam
nie uświadczysz. Chyba, że fizyka jest dla Ciebie czarną magią, co
udowadniasz w poniższej dyskusji z Rychem.

Praktyka ciekawsza powiadasz? Ok. Umówisz się ze mną na pokazy
praktyczne, jak szybciej wyhamujesz Aaltonenem? Możemy jechać na
dowolnie duży plac. Ja będę hamował tradycyjnie.

Niestety, nie mam takich umiejętności aby Ci to udowodnić, poza tym
szkoda mi opon na ćwiczenie Aaltonena na asfalcie/betonie.
W zimie natomiast bez problemu potrafię Aaltonena zrobić (nie jest to
w końcu nic trudnego). Jak chcesz pokaz praktyczny to zapraszam na
krakowskie Czyżyny gdy spadnie śnieg.

Super - trzymam za słowo. Akurat z Krakowa jestem, to nie będzie
problemu ze spotkaniem.

Nie ma problemu. Aczkolwiek zauważ, co napisałem - "Niestety, nie mam
takich umiejętności aby Ci to udowodnić". Mogę Ci tylko pokazać jak
Puntem robię Aaltonena, co nie oznacza, że wyhamuję w ten sposób
szybciej auto niż Ty hamując klasycznie. Pisząc o możliwości skrócenia w
ten sposób drogi hamowania zakładałem, że za sterami siedzi dobry
kierowca, a ja niestety takim nie jestem.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje
na co najmniej tak samo długim odcinku.

Ja twierdzę, że NIE DA SIĘ zahamować na krótszej drodze, robiąc takie
cyrki, jakie proponujecie.

Ja twierdzę, że się da, ale żeby to udowodnić w praktyce potrzeba
dobrego kierowcy, więc niestety nie jestem w stanie Ci tego pokazać
(choć bardzo chciałbym mieć takie umiejętności).

Jedno - to rozpraszanie energii, drugie - rzeczywista tego skuteczność.
JEśli jesteś mi w stanie wyliczyć, bazując na jakichkolwiek wzorach, że
skrócisz drogę hamowania poniżej tego, co ograniczone jest przez siłę
tarcia - to zapraszam do przedstawienia takich wyliczeń.

Niestety - fizykę na studiach zdałem w trzecim terminie na 3.0 i sam nie
podejmę się tego wyzwania. Może znajdę jakiegoś znajomego, który mi w
tym pomoże, to się odezwę.

*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).

Rozumiem, ze dokonywałeś wspólnie z nim pomiarów dróg hamowania w obu
w/w przypadkach?

Niestety nie znam go osobiście. Filmik podesłałem Ci jedynie jako
przykład tego, co dobry kierowca potrafi zrobić z samochodem.

No i co z niego wynika dla nas w tej dyskusji?

Nic, podesłałem Ci ten filmik jako dodatek - ciekawostkę. Myślałem że
Cie tym zainteresuję.





marjan

Posted: 2 Wrz 2010 16:03:37




A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

A co z czasem i drogą potrzebnymi na wprowadzenie samochodu w ruch
obrotowy? Ilu metrów na to potrzeba przy 100km/h?

Sądzę, że przy dobrej wprawie zysk ze zrobienia Aaltonena jest większy,
niż strata spowodowana wprowadzaniem auta w ruch obrotowy.
Ale ja sam nie jestem w stanie tego udowodnić, niestety.





Grejon

Posted: 2 Wrz 2010 16:27:34



A co masz k* do Warszawy?

a to że kierowcy z tablicami zaczynającymi się na W to zwykle handlowcy

Mówi ci coś pojęcie leasing? Zresztą tablice W nie muszą oznaczać samej
Warszawy.




Krzysiek Kielczewski

Posted: 2 Wrz 2010 17:30:32




No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

A co z czasem i drogą potrzebnymi na wprowadzenie samochodu w ruch
obrotowy? Ilu metrów na to potrzeba przy 100km/h?

Sądzę, że przy dobrej wprawie zysk ze zrobienia Aaltonena jest większy,
niż strata spowodowana wprowadzaniem auta w ruch obrotowy.
Ale ja sam nie jestem w stanie tego udowodnić, niestety.

A przy dobrej wprawie ile czasu i metrów potrzeba na wykonanie tego
manewru?

Krzysiek Kiełczewski




Jurand

Posted: 2 Wrz 2010 18:09:14





A kto mówił, że to się robi bez żadnej energii? Przecież rozmawiamy od
początku o samochodzie jadącym c.a. 100 km/h i usiłującym zahamować na
jak najkrótszym odcinku.

No właśnie, i rozpraszając energię również na ruch obrotowy pojazdu
skracamy jego drogę hamowania (licząc po prostej). Ty twierdzisz, że
obracanie samochodu nie "zabiera" żadnej energii, a samochód wyhamuje na
co najmniej tak samo długim odcinku.

A co z czasem i drogą potrzebnymi na wprowadzenie samochodu w ruch
obrotowy? Ilu metrów na to potrzeba przy 100km/h?

Sądzę, że przy dobrej wprawie zysk ze zrobienia Aaltonena jest większy,
niż strata spowodowana wprowadzaniem auta w ruch obrotowy.
Ale ja sam nie jestem w stanie tego udowodnić, niestety.

Najpierw piszesz, że sądzisz, że przy dobrej wprawie jest większy zysk, a
potem, że nie jesteś w stanie tego udowodnić. To ja napiszę tak - sądzę, że
uciekłeś z zakładu psychiatrycznego, ale nie jestem tego w stanie udowodnić.
Rozumiesz o co chodzi? ;)

Jurand.





J.F.

Posted: 2 Wrz 2010 19:59:13



Super - trzymam za słowo. Akurat z Krakowa jestem, to nie będzie
problemu ze spotkaniem.

Nie ma problemu. Aczkolwiek zauważ, co napisałem - "Niestety, nie mam
takich umiejętności aby Ci to udowodnić". Mogę Ci tylko pokazać jak
Puntem robię Aaltonena, co nie oznacza, że wyhamuję w ten sposób
szybciej auto niż Ty hamując klasycznie. Pisząc o możliwości skrócenia w
ten sposób drogi hamowania zakładałem, że za sterami siedzi dobry
kierowca, a ja niestety takim nie jestem.

Sugerujesz ze aaltonenem zatrzymasz sie na krotszym dystansie niz gdy
hamujesz hamulcem ? ABS masz ?

Postarajcie sie to nagrac na jakies kamerze.

*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).

Czy tam jest jakis specjalny sliski asfalt, czy kamera dodaje jakis
skrot ? Bo na oko to niezbyt szybko jedzie i dawno by sie zatrzymal
zwyczajnie hamujac.
A moze nawet szybciej by to przejechal bez poslizgu :-)

J.







Krzysiek Kielczewski

Posted: 2 Wrz 2010 20:29:38




*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).

Czy tam jest jakis specjalny sliski asfalt, czy kamera dodaje jakis
skrot ? Bo na oko to niezbyt szybko jedzie i dawno by sie zatrzymal
zwyczajnie hamujac.

Może zacznicie od tego, że on tam wcale nie chciał sie zatrzymać i się
nie zatrzymał?

A moze nawet szybciej by to przejechal bez poslizgu :-)

A to już temat na inną dyskusję :P

Pzdr,
Krzysiek Kiełczewski




J.F.

Posted: 2 Wrz 2010 21:29:50



*) Jak faktycznie taka teoria wydaje Ci się ciekawa, to pooglądaj też
co wyczynia Gianluigi Galli - włoski kierowca rajdowy (jeden z
lepszych przykładów: <http://www.youtube.com/watch?v=ewxrNSOKFow).
Czy tam jest jakis specjalny sliski asfalt, czy kamera dodaje jakis
skrot ? Bo na oko to niezbyt szybko jedzie i dawno by sie zatrzymal
zwyczajnie hamujac.
Może zacznicie od tego, że on tam wcale nie chciał sie zatrzymać i się

nie zatrzymał?

Ale kolka mu czasem stoja, a auto jakby wcale nie zwalnialo.

J.





Adam Płaszczyca

Posted: 2 Wrz 2010 21:54:13




To samo. Skąd się bierze pęd każdego atomu obracającego się samochodu?

A skąd nagle samochód zaczne się obracać?
Wydaje mi się, że zbytnio sobie upraszczacie rzeczywistość - jedzie sobie
auto i tadaaaam, nagle zaczyna się obracać i po 2 sekundach stoi w miejscu.

Kto, poza Tobą tak stwierdził?




Adam Płaszczyca

Posted: 2 Wrz 2010 21:54:52




Zamieniasz energię kinetyczna ruchu postępowego na energie kinetyczną
ruchu
obrotowego.

I jak się to ma do drogi hamowania?

W sferycznym świecie możesz stanąć w miejscu wirując jak bąk.




Rychu

Posted: 2 Wrz 2010 22:57:27



A to może odwołaj się jednak do tego co napisałeś powyżej. Bo narysowałeś tam jakąś krzywą o paranoicznym kształcie, jak na opisywany przypadek, na bazie jej zacząłeś udowadniać teorię, która oczywiście ma rację bytu, gdyby nie fakt, że krzywa jest z dupy wzięta i NIE MOŻE mieć takiego kształtu w tym przypadku. Co za tym idzie cały dowód można sobie w buty wsadzić, bo wyszedłeś ze złych założeń, panie fizyku od siedmiu boleści.

http://img683.imageshack.us/img683/5107/drugaszansa2.gif

Masz teraz śliczny obrazek. Wyszło mi, że dla auta z rozstawem
osi 2,5 m i rozstawem kół 1,6 m, można skrócić drogę hamowania
z 40 metrów do 30,7 metra.

Ja tam tylko jakąś nędzną
polibudę skończyłem i kilka lat zajmowałem się różnymi zagadnieniami z
pogranicza metamatyki, fizyki i robotyki.

Tak samo ciężko wycisnąć z Ciebie cokolwiek więcej,
jak i wycisnąć zrozumienie naprawdę banalnych rzeczy. :)
Jaką polibudę i jaki kierunek? Pytam tak z ciekawości,
bo branża raczej wskazywałaby na jakąś informatykę/mechatronikę.

Może masz po prostu jakieś totalnie abstrakcyjne spojrzenie na temat.

Znam kilka osób które pokończyły Administrację na PW...
i ani nie wiedzą za wiele z administracji, ani nie mają
pojęcia o podstawowych sprawach, o których po ukończonej
uczelni wydawałoby się, że pojęcie mieć powinny.




Jurand

Posted: 3 Wrz 2010 05:15:03





To samo. Skąd się bierze pęd każdego atomu obracającego się samochodu?

A skąd nagle samochód zaczne się obracać?
Wydaje mi się, że zbytnio sobie upraszczacie rzeczywistość - jedzie sobie
auto i tadaaaam, nagle zaczyna się obracać i po 2 sekundach stoi w
miejscu.

Kto, poza Tobą tak stwierdził?

A policz sobie ile trwa hamowanie ze 100 km/h.

Jurand.





Jurand

Posted: 3 Wrz 2010 05:15:55





Zamieniasz energię kinetyczna ruchu postępowego na energie kinetyczną
ruchu
obrotowego.

I jak się to ma do drogi hamowania?

W sferycznym świecie możesz stanąć w miejscu wirując jak bąk.

Aha, kolejny ciekawy wniosek do dyskusji o dość konkretnym przypadku
hamowania Aaltonenem.

Jurand.





Jurand

Posted: 3 Wrz 2010 05:18:09




A to może odwołaj się jednak do tego co napisałeś powyżej. Bo narysowałeś
tam jakąś krzywą o paranoicznym kształcie, jak na opisywany przypadek, na
bazie jej zacząłeś udowadniać teorię, która oczywiście ma rację bytu,
gdyby nie fakt, że krzywa jest z dupy wzięta i NIE MOŻE mieć takiego
kształtu w tym przypadku. Co za tym idzie cały dowód można sobie w buty
wsadzić, bo wyszedłeś ze złych założeń, panie fizyku od siedmiu boleści.

http://img683.imageshack.us/img683/5107/drugaszansa2.gif

Masz teraz śliczny obrazek. Wyszło mi, że dla auta z rozstawem
osi 2,5 m i rozstawem kół 1,6 m, można skrócić drogę hamowania
z 40 metrów do 30,7 metra.

Aham, tylko że znowu krzywe masz wyjęte z butów.
Mógłbyś zacząć zagadnienie od policzenia prostego zadania, które Ci
napisałem kilka wątków wcześniej?

Ja tam tylko jakąś nędzną
polibudę skończyłem i kilka lat zajmowałem się różnymi zagadnieniami z
pogranicza metamatyki, fizyki i robotyki.

Tak samo ciężko wycisnąć z Ciebie cokolwiek więcej,
jak i wycisnąć zrozumienie naprawdę banalnych rzeczy. :)
Jaką polibudę i jaki kierunek? Pytam tak z ciekawości,
bo branża raczej wskazywałaby na jakąś informatykę/mechatronikę.

Automatykę. Mieliśmy i fizykę i matematykę.

Może masz po prostu jakieś totalnie abstrakcyjne spojrzenie na temat.

Może ta abstrakcja to się nazywa prawa fizyki.

Znam kilka osób które pokończyły Administrację na PW...
i ani nie wiedzą za wiele z administracji, ani nie mają
pojęcia o podstawowych sprawach, o których po ukończonej
uczelni wydawałoby się, że pojęcie mieć powinny.

Co nie zmienia faktu, że naprawdę naginasz prawa fizyki jak tylko się da.
Policz zadanie.

Jurand.





<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.730 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze