| motoryzacja - forum / Peugeot - archiwum / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Andrew
|
Posted: 7 Lip 2005 12:17:49 O już od dawna
Mówisz o AC ładnych parę lat ,jest pięć grup.
widzę kolega niezorientowany Np PZU i SAMOPOMOC nie patrzy na markę ... główne kryteria - Rocznik , Pojemność, Wiek kierowcy. Dokładnie, nie wiem co to za pomysł. |
| asior
|
Posted: 7 Lip 2005 15:45:45 Dnia 7 lip 2005, agent(ka) Stasio Podróżnik nadał(a) wiadomość: Np PZU i SAMOPOMOC nie patrzy na markę ... główne kryteria -
Rocznik , Pojemność, Wiek kierowcy. ^^^^^^^^^^ jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:) |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 7 Lip 2005 18:26:27 On Thu, 7 Jul 2005 17:45:45 +0200, asior ^^^^^^^^^^
jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:) Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz. |
| asior
|
Posted: 7 Lip 2005 21:29:21 Dnia 7 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość: jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:)
Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz.
akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 8 Lip 2005 11:30:47 On Thu, 7 Jul 2005 23:29:21 +0200, asior Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz.
akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu Akurat zależy. Jedne inspektoraty dają z automatu, inne mówią, że to ma być 25 lat na polskich drogach... |
| asior
|
Posted: 8 Lip 2005 11:54:02 Dnia 8 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość: akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu
Akurat zależy. Jedne inspektoraty dają z automatu, inne mówią, że to ma być 25 lat na polskich drogach... coś motasz. przecież napisałem, że ta zniżka należy się wtedy, gdy pojazd ma powyżej 25 lat. a co to znaczy, że dają z automatu? które? |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 8 Lip 2005 13:11:43 On Fri, 8 Jul 2005 13:54:02 +0200, asior coś motasz. przecież napisałem, że ta zniżka należy się wtedy, gdy
pojazd ma powyżej 25 lat. a co to znaczy, że dają z automatu? które? W Krakowie daja od ręki, na podstawie DR. A na przykład na Śląsku robia problemy, żądają jakichś zaświadczeń. |
| asior
|
Posted: 8 Lip 2005 17:28:08 na Śląsku jest wiele inspektoratów (do tego są nawet dwa Śląski). w którym dokładnie? |
| interkas
|
Posted: 9 Lip 2005 18:10:06 http://moto.allegro.pl/show_item.php?item=57146564 |
| LEPEK
|
Posted: 9 Lip 2005 18:19:49 "Cena kup teraz to 1zł dlatego, ze jak wyjade to nie bedzie miał kto zapłacić dla allegro prowizji." To na księżyc jedziesz, czy gdzieś dalej? Co ma wyjazd do opłacenia prowizji? A poza tym - kliknę sobie na "kup teraz" i będę od ciebie wymagał dokończenia transakcji. A nie daj Boże przeleję ci tą złotówkę - będziesz mi winien samochód :) Aaaa: "Nie odpowiadam na meile.". No tak. Jak wystawia się samochód na aukcję internetową, to kontakt via e-mail jest niewskazany. Logiczne. Poza tym 22. grudNIA 2004. No i bym zapomniał: NTG. Pozdr |
| Grejon
|
Posted: 9 Lip 2005 20:00:55 Hm... Punto III?? A czym to się różni od Punto II po faceliftingu? |
| Darek/Ethan
|
Posted: 9 Lip 2005 20:17:41 Witam, cos skrzypi[hurczy/haczy] w przednim zawieszeniu w okolicach lewego
kola(odglos podobny do tego jaki sie wydobywa gdy sie rusza na zaciagnietym recznym). Skrzypienie jest ledwo slyszalne i nieregularne tzn. nie jest zalezne od skrecania kolami, hamowania, przejezdzania przez dziury lub nierownosci. Kola sie nadmiernie nie grzeja wiec to nie Mam podoby objaw w moim Leonie. Ma już cztery lata i dopiero jak zrobiło się ciepło objaw skrzypienia się nasilił. W stacji obsługi powiedzieli, że może to być poduszka amortyzatora (czy coś w tym stylu) ale w Leonie jest ich tam kilka. Skrzypienie znika kiedy jest mokro :) Przydałby się dobry mechanik żeby zdiagnozowac problem. Darek |
| kubelt
|
Posted: 10 Lip 2005 08:27:28 A poza tym - kliknę sobie na "kup teraz" i będę od ciebie
wymagał dokończenia transakcji. A nie daj Boże przeleję ci tą złotówkę - będziesz mi winien samochód :) Daj znac, jak sie sprawa bedzie dalej toczyla :-) Pozdrawiam |
| Michal
|
Posted: 10 Lip 2005 10:05:37 cos skrzypi[hurczy/haczy] w przednim zawieszeniu w okolicach lewego
kola(odglos podobny do tego jaki sie wydobywa gdy sie rusza na zaciagnietym recznym). Skrzypienie jest ledwo slyszalne i nieregularne tzn. nie jest zalezne od skrecania kolami, hamowania, przejezdzania przez dziury lub nierownosci. Kola sie nadmiernie nie grzeja wiec to nie tuleje metalwoo gumowe ? MK |
| Darek/Ethan
|
Posted: 10 Lip 2005 10:35:25 Moze to byc wlasnie to co piszesz. Wczoraj bylo sucho i bardzo Cieplo i
w/w zjawisko sie pojawilo a dzis pada deszcz i nic nie slychac. No właśnie wczoraj była cisza :) Poza tym przejeżdżałem obok Seata na Połczyńskiej więc wstąpiłem żeby spytać co i jak. Ale facet był tak nieprzyjemny że dałem sobie spokój. Wcześniej pojechałem do Shell Autoserv i tak gośc sprawdził co i jak i powiedział to co napisałem poprzednio. Koszt 100 zł na jedna stronę. Zaryzykuję bo już mnie to coraz bardziej drażni a do pory deszczowej jeszcze trochę zostało :) Darek |
| minorman
|
Posted: 10 Lip 2005 11:46:47 Przelewaj przelewaj, tranzakcja prawnie zawiazana! Ale Ci sie trafilo z tym puntem! :)) |
| interkas
|
Posted: 10 Lip 2005 12:43:44 Przelewaj przelewaj, tranzakcja prawnie zawiazana! Ale Ci sie trafilo z
tym puntem! :)) MOMENT!! to ja go wyszukalem!! odkupie go od Ciebie za 2,5 zł plus 100zł za benzyne w baku baku pozdr. Piotrek |
| LEPEK
|
Posted: 10 Lip 2005 17:43:09 MOMENT!!
to ja go wyszukalem!! odkupie go od Ciebie za 2,5 zł plus 100zł za benzyne w baku baku pozdr. Piotrek Aaaa, widzisz - ja myślałem, że to ty go sprzedajesz :) A z tą złotówką, to już chwilę po napisaniu posta mnie ktoś ubiegł... Cholera, było brać, a nie na grupę pisać ;) Pozdr |
| Kefir
|
Posted: 10 Lip 2005 18:48:22 pozdro dla kierownika czarnej alfy KN***** widzianej na ul. św. Wincentego przy cmentarzu Bródnowskim Nie trąbiłem, bo rower nie ma klaksonu:) Kefir |
| Alex81
|
Posted: 11 Lip 2005 07:17:42 Grejon napisal(-a)... Hm... Punto III?? A czym to się różni od Punto II po faceliftingu?
To taka "nobilitująca" nazwa dla Punto II po faceliftingu ;) |
| Adam Płaszczyca
|
Posted: 11 Lip 2005 09:01:38 On Fri, 8 Jul 2005 19:28:08 +0200, asior na Śląsku jest wiele inspektoratów (do tego są nawet dwa Śląski). w
którym dokładnie? Dokładniej w Tychach. Tak panie zeznawały. |
| asior
|
Posted: 11 Lip 2005 13:22:24 Dnia 11 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość: Dokładniej w Tychach. Tak panie zeznawały.
masz to jak w banku, że sprawdzę :) |
| Teo
|
Posted: 13 Lip 2005 17:04:41 ... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz. Wczoraj jakiś palant w focusie, dziś nerwowy miś w peżociku... Hmmm, ciekawe, co będzie jutro ;) Wczoraj: jezdnia jednokierunkowa, dwa (po chwili nawet trzy) pasy, wyprzedzam lewym kilka samochodów, doganiany przez mnie ford focus powoli zaczyna zjeżdżać (takie przynajmniej odnoszę wrażenie) na pas prawy. Przed nim oba pasy wolne, dodaję więc gazu, a focus... wraca na lewy pas (być może zmieniać pasa nie zamierzał, tylko przypadkiem mu się kawałek za linię "zjechało"?). Czekam chwilę, aż zwolni jednak lewy, w końcu daję o sobie znać klaksonem, wobec braku reakcji po chwili poganiam długimi. A palant w focusie... zaczyna hamować. Mrugam długimi, focus hamuje, mrugam długimi, focus hamuje, mrugam długimi... po chwili po prostu stoimy. Na lewym pasie, mijani z prawej przez kolejne samochody. Kierowca focusa wysiada, staje przy swoim aucie, coś zaczyna pokrzykiwać. Wychylam głowę przez okno, udaje mi się zrozumieć, że "nie trąbi się!". Facet podchodzi do mojego samochodu, wraca do swojego, słyszy sentencjonalne "jak ktoś blokuje lewy pas, to trąbi się, trąbi", znów podchodzi, znów idzie do siebie -ogólnie, mało jakoś zdecydowany. Wykrztusza w końcu coś w rodzaju "już sobie nie pojedziesz", wsiada do samochodu, i zaczyna jechać 20 km/h. Wciąż lewym pasem. Wyprzedzam go z prawej strony (próbuje zajeżdżać mi drogę, ale jakoś mało skutecznie i ogólnie niemrawo), na najbliższych światłach podjeżdżam do policyjnego radiowozu, który minął nas gdy staliśmy na lewym pasie. Z mojej drugiej strony palant z focusa pokrzykuje coś przez okno, ale gdy zauważa, że wskazuję go policjantom, natychmiast skręca w ulicę poprzeczną i daje w dłuuuugą. Ot, tyle by było jego odwagi. Dzisiaj: przejeżdżam przez to samo skrzyżowanie, na którym wczoraj prosiłem Policję o interwencję, też jadę lewym pasem. Kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem "mój" pas się kończy. Przed zwężeniem przepuszczam wszystkie samochody z prawej, za sobą (na tym samym, kończącym się pasie) widzę peżocika 206. Włączam kierunkowskaz, powoli zjeżdżam w prawo, a gdy jestem już w połowie na "właściwym" pasie... słyszę klakson i z prawej strony widzę wciskającego się peżocika, którego kierowca najwyraźniej próbuje uniemożliwić mi dokończenie manewru. Chwilę wcześniej jechał za mną, z podobną prędkością i z kilkumetrowym odstępem - facet najwyraźniej zmienił pas szybciej niż ja, po czym mocno depnął na gaz, żeby uniemożliwić mi wjechanie przed siebie (i zjechanie z kończącego się pasa). Ino po jaką cholerę? Przejeżdżamy zwężenie prawie "burta w burtę" (206 o pół długości z tyłu), kierowca peżocika usilnie próbuje wepchnąć się między mnie a krawężnik. Wciąż trąbi, próbuje przyśpieszać, stara się wyprzedzić mnie z prawej strony - na jezdni o jednym pasie ruchu. Całkowicie te wysiłki olewam, konsekwentnie i w sposób niepozostawiający wątpliwości zjeżdżając do prawej krawędzi drogi. Nerwus w końcu odpuszcza sobie wciskanie, zjeżdża za mnie, a niepowodzenie w spychaniu mnie na pas ruchu przeznaczony dla przeciwnego kierunku kompensuje sobie klaksonem i pełnym ekspresji prezentowaniem środkowego palca. Przez kolejny kilometr czy dwa wytrwale trzyma się mojego zderzaka. Nie próbuje wyprzedzać, zajeżdżać drogi, znów spychać mnie mnie z jezdni - po prostu jedzie za mną (toczę się dość wolno, więc problemów z utrzymaniem się nie ma). Dojeżdżam w końcu do celu, ale że szczerze ciekaw jestem powodów takiego oddania, nie wjeżdżam w bramę, tylko zatrzymuję się parę metrów wcześniej. Peżocik parkuje nieopodal. Wysiadam, podchodzę, nachylam się do kierowcy i uprzejmie pytam, "czy główka już ostygła?". Facet z nerwów wręcz się trzęsie, ale sprawia wrażenie jakby pojęcia nie miał, o co mi chodzi. "Spotkaliśmy się na drodze tu i tu", przypominam, "ciekaw jestem powodów, z jakich próbował mnie pan spychać z pasa ruchu". Chwilę rozmawiamy - kierowca peżocika twierdzi, że zmieniając pas wymusiłem na nim pierwszeństwo i zmusiłem do hamowania. Jak dla mnie - bzdura, ale że problem raczej już nierozstrzygalny, to uznaję, że możemy się tu różnić w opiniach. A całe późniejsze świrowanie (próby wyprzedzania z prawej tym samym pasem, próby spychania mnie na środek drogi)? "Bo ja nie lubię, jak ktoś mi zajeżdża drogę". Hmmm, znalazł się "nauczyciel"... Informuję misia o oczywistej nieskuteczności jego prób, żegnam się i pilotem otwieram sobie bramę. Peżocik odjeżdża. Ogólnie: co się dzieje, do cholery? Pogięło jakiś większy odsetek facetów, niż zwykle? Wysyp narwańców na drogach wystąpił? Upały do mózgów uderzyły? A może to fatalne skutki korzystania ze (zdradliwych) zdobyczy techniki - obaj pseudokierowcy w uszach mieli bluetoothowe zestawy "hands free" - czort wie, może promieniowanie z takiego cosia upośledza funkcjonowanie neuronu pt "myślenie i kultura na drodze"? Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę ;)) |
| MaciejG
|
Posted: 13 Lip 2005 17:16:44 a ja widzialem dzisiaj pacjenta w czerwojej Sienie, który w Poznaniu z pasa do skrętu w prawo z Bukowskiej w Bułgarską, na pełnym bucie przedarł się przed ruszającymi na wprost (dwa pasy) oraz skręcającymi w lewo w Polską - w sumie przeciął 3 pasy ruchu - i skręcil sobie w lewo, az mi sie zagotowało...:(( |
| Stanislaw Chmielarz
|
Posted: 13 Lip 2005 18:30:07 Kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem "mój" pas się kończy.
Przed zwężeniem przepuszczam wszystkie samochody z prawej, za sobą (na tym samym, kończącym się pasie) widzę peżocika 206. Włączam kierunkowskaz, powoli zjeżdżam w prawo, a gdy jestem już w połowie na "właściwym" pasie... słyszę klakson i z prawej strony widzę wciskającego się peżocika, którego kierowca najwyraźniej próbuje uniemożliwić mi dokończenie manewru. Chwilę wcześniej jechał za mną, z podobną prędkością i z kilkumetrowym odstępem - facet najwyraźniej zmienił pas szybciej niż ja, po czym mocno depnął na gaz, żeby uniemożliwić mi wjechanie przed siebie (i zjechanie z kończącego się pasa). Ino po jaką cholerę? Moze mu sie spieszylo? :-))) Swoja droga to Ty zajechales mu droge jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto ma ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty zaplacilbys mandacik. Wlaczenie kierunkowskazu nie upowaznia Cie do wykonania manewru jesli na pasie, na ktory chcesz zjechac jest juz jakis pojazd. Mialem podobny przypadek, ze na konczacym sie pasie stal "zlotowa" i usilowal na samym koncu tego pasa wcisnac sie przed jadace ciurkiem pojazdy zamiast probowac wczesniej wlaczyc kierunkowskaz i poczekac az ktos go wpusci. Sam w takiej sytuacji zawsze sporo przed zakonczeniem jade wolniej z wlaczonym kierunkowskazem i zawsze znajdzie sie ktos kto mnie wpusci. Jestem w ruchu i latwiej mi sie wlaczyc do jazdy na innym pasie niz ruszajac z miejsca na koncu zanikajacego pasa. mnie, a niepowodzenie w spychaniu mnie na pas ruchu przeznaczony
dla przeciwnego kierunku kompensuje sobie klaksonem i pełnym ekspresji prezentowaniem środkowego palca. Mialem tez taka przygode: z podporzadkowanej ulicy wyjezdza nie ogladajac sie na ruch na glownej orurowane autko i tylko dzieki refleksowi i wolnemu miejscu na sasiednim pasie nie dochodzi do kolizji. Troche zdenerwowany zatrzymalem sie na prawym pasie blokujac owe oruruowane auto zeby dac wyraz niezadowoleniu i co zobaczylem w lusterku wstecznym? Wycelowany we mnie pistolet wyciagniety spod siedzenia. Postalem chwile facet schowal pistolet wymownym gestem i wyprzedzil mnie. Ruszylem za nim i zadzwonilem na 997 zglaszajac fakt i podajac numer rejestracyjny samochodu kowboja, jechalem za nim kilka przecznic nie celowo ale zgodnie z wczesniej ustalona trasa i dalej nie wiem co sie z ta sprawa stalo. Nie bylem wzywany na policje. Moze to jakis mlodociany policjant zabawial sie w kowboja? |
| Trzypion
|
Posted: 13 Lip 2005 18:29:23 Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co
to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę ;)) Wiesz, kup Granadę - i nie bedziesz miec problemów. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 13 Lip 2005 18:49:31 ... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz.
Jak bym mial takie rpzygody na drodze to jezdzil bym autobusem. A powaznie to we wszystkich opisywanych przypadkach po prostu trafil palant na palanta. Na prawde nie powinienes jezdzic. |
| Teo
|
Posted: 13 Lip 2005 19:31:33 Swoja droga to Ty zajechales mu droge jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z
lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto ma ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty zaplacilbys mandacik. Nie masz racji. Zmieniałem pas w sposób bezpieczny, upewniając się, że nikomu nie zajeżdżam drogi.. Gdy byłem w połowie manewru (circa pół pojazdu na pasie "docelowym"), peżocik jadący pierwotnie za mną mocno przyśpieszył, i zaczął wciskać się z mojej prawej strony. Nie ma tu mowy o wymuszeniu przeze mnie pierwszeństwa - po pierwsze, manewr zmiany pasa rozpoczęliśmy mniej-więcej równocześnie (ja jednak wykonywałem go wolniej); po drugie, zmieniając pas nie zmusiłem misia w peżociku do zmniejszenia prędkości, z jaką jechał przed moim manewrem. Sytuacja analogiczna jest raczej do takiej, gdzie pojazdy A i B jadą z podobną prędkością, A zaczyna wjeżdżać przed B z odpowiednim odstępem i nie zmuszając go do hamowania, po czym B przyśpiesza i "ma konflikt" ze znajdującym się już na "jego" pasie A. Winny kolizji jest B - fakt jednak, że ciężko byłoby udowodnić taki przebieg zdarzeń... Pozdrawiam, Teo www.teo73.prv.pl Nie mam czasu. Kota głaszczę. |
| Teo
|
Posted: 13 Lip 2005 20:45:03 Jak bym mial takie rpzygody na drodze to jezdzil bym autobusem.
A powaznie to we wszystkich opisywanych przypadkach po prostu trafil palant na palanta. Na prawde nie powinienes jezdzic. Ale masz jakieś wsparcie? ;-p |
| Stanislaw Chmielarz
|
Posted: 13 Lip 2005 20:53:34 Swoja droga to Ty zajechales mu droge jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z
lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto ma ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty zaplacilbys mandacik. Nie masz racji. Zmieniałem pas w sposób bezpieczny, upewniając się, że nikomu nie zajeżdżam drogi.. Gdy byłem w połowie manewru Policjantom bys sie nie wytlumaczyl i mnie tez Twoja argumentacja nie trafia do przekonania. On _juz__byl_ na tym pasie, na ktory Ty _chciales_ zjechac i to wystarczy zeby Ciebie uznac za winnego w razie kolizji. Wlaczenie kierunkowskazu nie upowaznia do wykonania manewru zmiany pasa o czym wielu "kierownikow" nie wie. Uwazaja ze wlaczyli kierunkowskaz i juz to wystarczy zeby zmienic pas ruchu. przyśpiesza i "ma konflikt" ze znajdującym się już na "jego"
pasie A. Winny kolizji jest B - fakt jednak, że ciężko byłoby udowodnić taki przebieg zdarzeń... W razie kolizji wystarczy oglad samochodu kto i z ktorej strony ma wgniecione drzwi lub bok. Mialem kiedys sytuacje, ze facet zjechal mi z chodnika prosto pod kola i omijac go otarlem sie drzwiami o jego bok zderzaka i zbilem mu wystajacy kierunkowskaz. Facet sie zapieral, ze zanim zaczal zjezdzac to mnie na tym pasie nie bylo, nie widzial mnie w lusterku, a ja okolo 50 metrow przed nim zjechalem na prawy pas do jazdy prosto bo na srodkowym niemrawo ruszala ciezarowka spod swiatel (zapalilo sie zielone). Przyjechala policja (facio sie upieral, ze to moja wina wiec nie pozwolilem mu ruszyc samochodu i stanalem przed nim) i poczatkowo uznali jego wersje, ze to ja mu zajechalem droge bo on _jechal_ tym pasem a ja mu zajechalem droge. Poprosilem policjanta zeby zrobil zdjecie jego samochodu i sie zastanowil jak bedzie wygladal przed kolegium kiedy sedziowie zobacza, ze samochod "poszkodowanego", ktory niby jechal stoi ukosem (jakies 30 stopni) do kierunku jazdy. Wtedy policmajster pomarudzil troche ale wlepil tamtemu gosciowi mandat 300zl a mnie dal papiery z danychi jego ubezpieczenia. Ogolnie mobowiazek sprawdzenia ciazy na kierowcy pojazdu, ktory ma zamiar wlaczyc sie do ruchu lub zmienic pas i tu nie ma zadnego tlumaczenia. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >> |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... Czas ładowania strony (sek.): 11.564 users miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
|