samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Po prostu temat

motoryzacja - forum / Peugeot - archiwum / Po prostu temat
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >>
Autor Wiadomość
Andrew

Posted: 7 Lip 2005 12:17:49





O już od dawna

Mówisz o AC

ładnych parę lat ,jest pięć grup.
widzę kolega niezorientowany

Np PZU i SAMOPOMOC nie patrzy na markę ... główne kryteria - Rocznik ,
Pojemność, Wiek kierowcy.

Dokładnie, nie wiem co to za pomysł.





asior

Posted: 7 Lip 2005 15:45:45



Dnia 7 lip 2005, agent(ka) Stasio Podróżnik nadał(a) wiadomość:

Np PZU i SAMOPOMOC nie patrzy na markę ... główne kryteria -
Rocznik , Pojemność, Wiek kierowcy.
^^^^^^^^^^

jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:)




Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lip 2005 18:26:27



On Thu, 7 Jul 2005 17:45:45 +0200, asior

^^^^^^^^^^
jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:)

Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz.



asior

Posted: 7 Lip 2005 21:29:21



Dnia 7 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość:

jak auto ma 25 lat, to może dostaniesz zniżkę w PZU:)

Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz.


akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu



Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lip 2005 11:30:47



On Thu, 7 Jul 2005 23:29:21 +0200, asior

Zaleznei od rejonu. W Krakowie dostaniesz.

akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu

Akurat zależy. Jedne inspektoraty dają z automatu, inne mówią, że to
ma być 25 lat na polskich drogach...



asior

Posted: 8 Lip 2005 11:54:02



Dnia 8 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość:

akurat zniżka "dla weterana szos" nie zależy od rejonu

Akurat zależy. Jedne inspektoraty dają z automatu, inne mówią, że to
ma być 25 lat na polskich drogach...

coś motasz. przecież napisałem, że ta zniżka należy się wtedy, gdy
pojazd ma powyżej 25 lat. a co to znaczy, że dają z automatu? które?



Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lip 2005 13:11:43



On Fri, 8 Jul 2005 13:54:02 +0200, asior

coś motasz. przecież napisałem, że ta zniżka należy się wtedy, gdy
pojazd ma powyżej 25 lat. a co to znaczy, że dają z automatu? które?

W Krakowie daja od ręki, na podstawie DR. A na przykład na Śląsku
robia problemy, żądają jakichś zaświadczeń.



asior

Posted: 8 Lip 2005 17:28:08



na Śląsku jest wiele inspektoratów (do tego są nawet dwa Śląski). w
którym dokładnie?




interkas

Posted: 9 Lip 2005 18:10:06



http://moto.allegro.pl/show_item.php?item=57146564






LEPEK

Posted: 9 Lip 2005 18:19:49




"Cena kup teraz to 1zł dlatego, ze jak wyjade to nie bedzie miał kto
zapłacić dla allegro prowizji."
To na księżyc jedziesz, czy gdzieś dalej? Co ma wyjazd do opłacenia
prowizji? A poza tym - kliknę sobie na "kup teraz" i będę od ciebie
wymagał dokończenia transakcji. A nie daj Boże przeleję ci tą złotówkę -
będziesz mi winien samochód :)

Aaaa: "Nie odpowiadam na meile.". No tak. Jak wystawia się samochód na
aukcję internetową, to kontakt via e-mail jest niewskazany. Logiczne.

Poza tym 22. grudNIA 2004.

No i bym zapomniał: NTG.

Pozdr



Grejon

Posted: 9 Lip 2005 20:00:55




Hm... Punto III?? A czym to się różni od Punto II po faceliftingu?




Darek/Ethan

Posted: 9 Lip 2005 20:17:41



Witam,

cos skrzypi[hurczy/haczy] w przednim zawieszeniu w okolicach lewego
kola(odglos podobny do tego jaki sie wydobywa gdy sie rusza na
zaciagnietym recznym). Skrzypienie jest ledwo slyszalne i nieregularne
tzn. nie jest zalezne od skrecania kolami, hamowania, przejezdzania przez
dziury lub nierownosci. Kola sie nadmiernie nie grzeja wiec to nie

Mam podoby objaw w moim Leonie. Ma już cztery lata i dopiero jak zrobiło się
ciepło objaw skrzypienia się nasilił. W stacji obsługi powiedzieli, że może
to być poduszka amortyzatora (czy coś w tym stylu) ale w Leonie jest ich tam
kilka. Skrzypienie znika kiedy jest mokro :)
Przydałby się dobry mechanik żeby zdiagnozowac problem.

Darek





kubelt

Posted: 10 Lip 2005 08:27:28



A poza tym - kliknę sobie na "kup teraz" i będę od ciebie
wymagał dokończenia transakcji. A nie daj Boże przeleję ci tą złotówkę -
będziesz mi winien samochód :)

Daj znac, jak sie sprawa bedzie dalej toczyla :-)

Pozdrawiam



Michal

Posted: 10 Lip 2005 10:05:37



cos skrzypi[hurczy/haczy] w przednim zawieszeniu w okolicach lewego
kola(odglos podobny do tego jaki sie wydobywa gdy sie rusza na
zaciagnietym recznym). Skrzypienie jest ledwo slyszalne i nieregularne
tzn. nie jest zalezne od skrecania kolami, hamowania, przejezdzania przez
dziury lub nierownosci. Kola sie nadmiernie nie grzeja wiec to nie

tuleje metalwoo gumowe ?

MK






Darek/Ethan

Posted: 10 Lip 2005 10:35:25



Moze to byc wlasnie to co piszesz. Wczoraj bylo sucho i bardzo Cieplo i
w/w zjawisko sie pojawilo a dzis pada deszcz i nic nie slychac.

No właśnie wczoraj była cisza :) Poza tym przejeżdżałem obok Seata na
Połczyńskiej więc wstąpiłem żeby spytać co i jak. Ale facet był tak
nieprzyjemny że dałem sobie spokój. Wcześniej pojechałem do Shell Autoserv i
tak gośc sprawdził co i jak i powiedział to co napisałem poprzednio. Koszt
100 zł na jedna stronę. Zaryzykuję bo już mnie to coraz bardziej drażni a do
pory deszczowej jeszcze trochę zostało :)

Darek





minorman

Posted: 10 Lip 2005 11:46:47



Przelewaj przelewaj, tranzakcja prawnie zawiazana! Ale Ci sie trafilo z tym
puntem! :))




interkas

Posted: 10 Lip 2005 12:43:44




Przelewaj przelewaj, tranzakcja prawnie zawiazana! Ale Ci sie trafilo z
tym
puntem! :))

MOMENT!!
to ja go wyszukalem!!
odkupie go od Ciebie za 2,5 zł plus 100zł za benzyne w baku baku
pozdr. Piotrek






LEPEK

Posted: 10 Lip 2005 17:43:09



MOMENT!!
to ja go wyszukalem!!
odkupie go od Ciebie za 2,5 zł plus 100zł za benzyne w baku
baku pozdr. Piotrek

Aaaa, widzisz - ja myślałem, że to ty go sprzedajesz :)

A z tą złotówką, to już chwilę po napisaniu posta mnie ktoś ubiegł...
Cholera, było brać, a nie na grupę pisać ;)


Pozdr



Kefir

Posted: 10 Lip 2005 18:48:22



pozdro dla kierownika czarnej alfy KN*****
widzianej na ul. św. Wincentego przy cmentarzu Bródnowskim
Nie trąbiłem, bo rower nie ma klaksonu:)
Kefir






Alex81

Posted: 11 Lip 2005 07:17:42



Grejon napisal(-a)...
Hm... Punto III?? A czym to się różni od Punto II po faceliftingu?

To taka "nobilitująca" nazwa dla Punto II po faceliftingu ;)




Adam Płaszczyca

Posted: 11 Lip 2005 09:01:38



On Fri, 8 Jul 2005 19:28:08 +0200, asior

na Śląsku jest wiele inspektoratów (do tego są nawet dwa Śląski). w
którym dokładnie?

Dokładniej w Tychach. Tak panie zeznawały.



asior

Posted: 11 Lip 2005 13:22:24



Dnia 11 lip 2005, agent(ka) Adam Płaszczyca nadał(a) wiadomość:

Dokładniej w Tychach. Tak panie zeznawały.
masz to jak w banku, że sprawdzę :)





Teo

Posted: 13 Lip 2005 17:04:41



... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz. Wczoraj
jakiś palant w focusie, dziś nerwowy miś w peżociku... Hmmm, ciekawe, co
będzie jutro ;)

Wczoraj: jezdnia jednokierunkowa, dwa (po chwili nawet trzy) pasy,
wyprzedzam lewym kilka samochodów, doganiany przez mnie ford focus powoli
zaczyna zjeżdżać (takie przynajmniej odnoszę wrażenie) na pas prawy. Przed
nim oba pasy wolne, dodaję więc gazu, a focus... wraca na lewy pas (być
może zmieniać pasa nie zamierzał, tylko przypadkiem mu się kawałek za linię
"zjechało"?). Czekam chwilę, aż zwolni jednak lewy, w końcu daję o sobie
znać klaksonem, wobec braku reakcji po chwili poganiam długimi. A palant w
focusie... zaczyna hamować. Mrugam długimi, focus hamuje, mrugam długimi,
focus hamuje, mrugam długimi... po chwili po prostu stoimy. Na lewym pasie,
mijani z prawej przez kolejne samochody. Kierowca focusa wysiada, staje
przy swoim aucie, coś zaczyna pokrzykiwać. Wychylam głowę przez okno, udaje
mi się zrozumieć, że "nie trąbi się!". Facet podchodzi do mojego samochodu,
wraca do swojego, słyszy sentencjonalne "jak ktoś blokuje lewy pas, to
trąbi się, trąbi", znów podchodzi, znów idzie do siebie -ogólnie, mało
jakoś zdecydowany. Wykrztusza w końcu coś w rodzaju "już sobie nie
pojedziesz", wsiada do samochodu, i zaczyna jechać 20 km/h. Wciąż lewym
pasem.

Wyprzedzam go z prawej strony (próbuje zajeżdżać mi drogę, ale jakoś mało
skutecznie i ogólnie niemrawo), na najbliższych światłach podjeżdżam do
policyjnego radiowozu, który minął nas gdy staliśmy na lewym pasie. Z
mojej drugiej strony palant z focusa pokrzykuje coś przez okno, ale gdy
zauważa, że wskazuję go policjantom, natychmiast skręca w ulicę poprzeczną
i daje w dłuuuugą. Ot, tyle by było jego odwagi.

Dzisiaj: przejeżdżam przez to samo skrzyżowanie, na którym wczoraj prosiłem
Policję o interwencję, też jadę lewym pasem. Kilkadziesiąt metrów za
skrzyżowaniem "mój" pas się kończy. Przed zwężeniem przepuszczam wszystkie
samochody z prawej, za sobą (na tym samym, kończącym się pasie) widzę
peżocika 206. Włączam kierunkowskaz, powoli zjeżdżam w prawo, a gdy jestem
już w połowie na "właściwym" pasie... słyszę klakson i z prawej strony
widzę wciskającego się peżocika, którego kierowca najwyraźniej próbuje
uniemożliwić mi dokończenie manewru. Chwilę wcześniej jechał za mną, z
podobną prędkością i z kilkumetrowym odstępem - facet najwyraźniej zmienił
pas szybciej niż ja, po czym mocno depnął na gaz, żeby uniemożliwić mi
wjechanie przed siebie (i zjechanie z kończącego się pasa). Ino po jaką
cholerę?

Przejeżdżamy zwężenie prawie "burta w burtę" (206 o pół długości z tyłu),
kierowca peżocika usilnie próbuje wepchnąć się między mnie a krawężnik.
Wciąż trąbi, próbuje przyśpieszać, stara się wyprzedzić mnie z prawej
strony - na jezdni o jednym pasie ruchu. Całkowicie te wysiłki olewam,
konsekwentnie i w sposób niepozostawiający wątpliwości zjeżdżając do prawej
krawędzi drogi. Nerwus w końcu odpuszcza sobie wciskanie, zjeżdża za mnie,
a niepowodzenie w spychaniu mnie na pas ruchu przeznaczony dla przeciwnego
kierunku kompensuje sobie klaksonem i pełnym ekspresji prezentowaniem
środkowego palca.

Przez kolejny kilometr czy dwa wytrwale trzyma się mojego zderzaka. Nie
próbuje wyprzedzać, zajeżdżać drogi, znów spychać mnie mnie z jezdni - po
prostu jedzie za mną (toczę się dość wolno, więc problemów z utrzymaniem
się nie ma). Dojeżdżam w końcu do celu, ale że szczerze ciekaw jestem
powodów takiego oddania, nie wjeżdżam w bramę, tylko zatrzymuję się parę
metrów wcześniej. Peżocik parkuje nieopodal. Wysiadam, podchodzę,
nachylam się do kierowcy i uprzejmie pytam, "czy główka już ostygła?".
Facet z nerwów wręcz się trzęsie, ale sprawia wrażenie jakby pojęcia nie
miał, o co mi chodzi. "Spotkaliśmy się na drodze tu i tu", przypominam,
"ciekaw jestem powodów, z jakich próbował mnie pan spychać z pasa ruchu".

Chwilę rozmawiamy - kierowca peżocika twierdzi, że zmieniając pas wymusiłem
na nim pierwszeństwo i zmusiłem do hamowania. Jak dla mnie - bzdura, ale że
problem raczej już nierozstrzygalny, to uznaję, że możemy się tu różnić w
opiniach. A całe późniejsze świrowanie (próby wyprzedzania z prawej tym
samym pasem, próby spychania mnie na środek drogi)? "Bo ja nie lubię, jak
ktoś mi zajeżdża drogę". Hmmm, znalazł się "nauczyciel"... Informuję misia
o oczywistej nieskuteczności jego prób, żegnam się i pilotem otwieram sobie
bramę. Peżocik odjeżdża.

Ogólnie: co się dzieje, do cholery? Pogięło jakiś większy odsetek facetów,
niż zwykle? Wysyp narwańców na drogach wystąpił? Upały do mózgów uderzyły?
A może to fatalne skutki korzystania ze (zdradliwych) zdobyczy techniki -
obaj pseudokierowcy w uszach mieli bluetoothowe zestawy "hands free" -
czort wie, może promieniowanie z takiego cosia upośledza funkcjonowanie
neuronu pt "myślenie i kultura na drodze"?

Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co
to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze
spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę
;))



MaciejG

Posted: 13 Lip 2005 17:16:44



a ja widzialem dzisiaj pacjenta w czerwojej Sienie, który w Poznaniu z pasa
do skrętu w prawo z Bukowskiej w Bułgarską, na pełnym bucie przedarł się
przed ruszającymi na wprost (dwa pasy) oraz skręcającymi w lewo w Polską -
w sumie przeciął 3 pasy ruchu - i skręcil sobie w lewo, az mi sie
zagotowało...:((




Stanislaw Chmielarz

Posted: 13 Lip 2005 18:30:07





Kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem "mój" pas się kończy.
Przed zwężeniem przepuszczam wszystkie samochody z prawej, za
sobą (na tym samym, kończącym się pasie) widzę peżocika 206.
Włączam kierunkowskaz, powoli zjeżdżam w prawo, a gdy jestem już
w połowie na "właściwym" pasie... słyszę klakson i z prawej
strony widzę wciskającego się peżocika, którego kierowca
najwyraźniej próbuje uniemożliwić mi dokończenie manewru. Chwilę
wcześniej jechał za mną, z podobną prędkością i z kilkumetrowym
odstępem - facet najwyraźniej zmienił pas szybciej niż ja, po
czym mocno depnął na gaz, żeby uniemożliwić mi wjechanie przed
siebie (i zjechanie z kończącego się pasa). Ino po jaką cholerę?

Moze mu sie spieszylo? :-))) Swoja droga to Ty zajechales mu droge
jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z
lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto ma
ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty
zaplacilbys mandacik. Wlaczenie kierunkowskazu nie upowaznia Cie
do wykonania manewru jesli na pasie, na ktory chcesz zjechac jest
juz jakis pojazd. Mialem podobny przypadek, ze na konczacym sie
pasie stal "zlotowa" i usilowal na samym koncu tego pasa wcisnac
sie przed jadace ciurkiem pojazdy zamiast probowac wczesniej
wlaczyc kierunkowskaz i poczekac az ktos go wpusci. Sam w takiej
sytuacji zawsze sporo przed zakonczeniem jade wolniej z wlaczonym
kierunkowskazem i zawsze znajdzie sie ktos kto mnie wpusci.
Jestem w ruchu i latwiej mi sie wlaczyc do jazdy na innym pasie
niz ruszajac z miejsca na koncu zanikajacego pasa.


mnie, a niepowodzenie w spychaniu mnie na pas ruchu przeznaczony
dla przeciwnego kierunku kompensuje sobie klaksonem i pełnym
ekspresji prezentowaniem środkowego palca.

Mialem tez taka przygode: z podporzadkowanej ulicy wyjezdza nie
ogladajac sie na ruch na glownej orurowane autko i tylko dzieki
refleksowi i wolnemu miejscu na sasiednim pasie nie dochodzi do
kolizji. Troche zdenerwowany zatrzymalem sie na prawym pasie
blokujac owe oruruowane auto zeby dac wyraz niezadowoleniu i co
zobaczylem w lusterku wstecznym? Wycelowany we mnie pistolet
wyciagniety spod siedzenia. Postalem chwile facet schowal
pistolet wymownym gestem i wyprzedzil mnie. Ruszylem za nim i
zadzwonilem na 997 zglaszajac fakt i podajac numer rejestracyjny
samochodu kowboja, jechalem za nim kilka przecznic nie celowo ale
zgodnie z wczesniej ustalona trasa i dalej nie wiem co sie z ta
sprawa stalo. Nie bylem wzywany na policje. Moze to jakis
mlodociany policjant zabawial sie w kowboja?






Trzypion

Posted: 13 Lip 2005 18:29:23




Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co
to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze
spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę
;))

Wiesz, kup Granadę - i nie bedziesz miec problemów.



Tomasz Pyra

Posted: 13 Lip 2005 18:49:31



... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz.

Jak bym mial takie rpzygody na drodze to jezdzil bym autobusem.
A powaznie to we wszystkich opisywanych przypadkach po prostu trafil
palant na palanta.

Na prawde nie powinienes jezdzic.




Teo

Posted: 13 Lip 2005 19:31:33




Swoja droga to Ty zajechales mu droge
jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z
lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto ma
ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty
zaplacilbys mandacik.

Nie masz racji. Zmieniałem pas w sposób bezpieczny, upewniając się, że
nikomu nie zajeżdżam drogi.. Gdy byłem w połowie manewru (circa pół pojazdu
na pasie "docelowym"), peżocik jadący pierwotnie za mną mocno przyśpieszył,
i zaczął wciskać się z mojej prawej strony. Nie ma tu mowy o wymuszeniu
przeze mnie pierwszeństwa - po pierwsze, manewr zmiany pasa rozpoczęliśmy
mniej-więcej równocześnie (ja jednak wykonywałem go wolniej); po drugie,
zmieniając pas nie zmusiłem misia w peżociku do zmniejszenia prędkości, z
jaką jechał przed moim manewrem.

Sytuacja analogiczna jest raczej do takiej, gdzie pojazdy A i B jadą z
podobną prędkością, A zaczyna wjeżdżać przed B z odpowiednim odstępem i nie
zmuszając go do hamowania, po czym B przyśpiesza i "ma konflikt" ze
znajdującym się już na "jego" pasie A. Winny kolizji jest B - fakt jednak,
że ciężko byłoby udowodnić taki przebieg zdarzeń...

Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
Nie mam czasu. Kota głaszczę.





Teo

Posted: 13 Lip 2005 20:45:03




Jak bym mial takie rpzygody na drodze to jezdzil bym autobusem.
A powaznie to we wszystkich opisywanych przypadkach po prostu trafil
palant na palanta.

Na prawde nie powinienes jezdzic.

Ale masz jakieś wsparcie? ;-p



Stanislaw Chmielarz

Posted: 13 Lip 2005 20:53:34





Swoja droga to Ty zajechales mu droge
jesli on byl juz na pasie srodkowym a Ty probowales zjechac z
lewego konczacego sie na srodkowy. Kodeks wyraznie okresla kto
ma ustapic pierwszenstwa i jesli doszloby do kolizji to Ty
zaplacilbys mandacik.

Nie masz racji. Zmieniałem pas w sposób bezpieczny, upewniając
się, że nikomu nie zajeżdżam drogi.. Gdy byłem w połowie manewru

Policjantom bys sie nie wytlumaczyl i mnie tez Twoja argumentacja
nie trafia do przekonania. On _juz__byl_ na tym pasie, na ktory
Ty _chciales_ zjechac i to wystarczy zeby Ciebie uznac za winnego
w razie kolizji. Wlaczenie kierunkowskazu nie upowaznia do
wykonania manewru zmiany pasa o czym wielu "kierownikow" nie wie.
Uwazaja ze wlaczyli kierunkowskaz i juz to wystarczy zeby zmienic
pas ruchu.


przyśpiesza i "ma konflikt" ze znajdującym się już na "jego"
pasie A. Winny kolizji jest B - fakt jednak, że ciężko byłoby
udowodnić taki przebieg zdarzeń...

W razie kolizji wystarczy oglad samochodu kto i z ktorej strony ma
wgniecione drzwi lub bok.
Mialem kiedys sytuacje, ze facet zjechal mi z chodnika prosto pod
kola i omijac go otarlem sie drzwiami o jego bok zderzaka i
zbilem mu wystajacy kierunkowskaz. Facet sie zapieral, ze zanim
zaczal zjezdzac to mnie na tym pasie nie bylo, nie widzial mnie w
lusterku, a ja okolo 50 metrow przed nim zjechalem na prawy pas
do jazdy prosto bo na srodkowym niemrawo ruszala ciezarowka spod
swiatel (zapalilo sie zielone).
Przyjechala policja (facio sie upieral, ze to moja wina wiec nie
pozwolilem mu ruszyc samochodu i stanalem przed nim) i poczatkowo
uznali jego wersje, ze to ja mu zajechalem droge bo on _jechal_
tym pasem a ja mu zajechalem droge. Poprosilem policjanta zeby
zrobil zdjecie jego samochodu i sie zastanowil jak bedzie
wygladal przed kolegium kiedy sedziowie zobacza, ze samochod
"poszkodowanego", ktory niby jechal stoi ukosem (jakies 30
stopni) do kierunku jazdy. Wtedy policmajster pomarudzil troche
ale wlepil tamtemu gosciowi mandat 300zl a mnie dal papiery z
danychi jego ubezpieczenia.
Ogolnie mobowiazek sprawdzenia ciazy na kierowcy pojazdu, ktory ma
zamiar wlaczyc sie do ruchu lub zmienic pas i tu nie ma zadnego
tlumaczenia.






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 11.564 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze