| motoryzacja - forum / Peugeot - archiwum / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Teo
|
Posted: 13 Lip 2005 22:33:37 Policjantom bys sie nie wytlumaczyl i mnie tez Twoja argumentacja
nie trafia do przekonania. On _juz__byl_ na tym pasie, na ktory Ty _chciales_ zjechac i to wystarczy zeby Ciebie uznac za winnego w razie kolizji. Dowcip polega na tym, że nie tak się to odbywało. Nie zjeżdżałem przed niego na pas, na którym "on już był" - gdybym tak zrobił, moja wina byłaby ewidentna. Sytuacja przedstawiała się jednak inaczej: _razem_ zjeżdżaliśmy z kończącego się pasa lewego w prawo. Facet z peżocika zrobił to szybciej i przyśpieszył, po czym próbował wyprzedzić mnie z prawej gdy już _zajmowałem_ pas docelowy - sporą częścią samochodu przynajmniej ;) A że miejsca na to wyprzedzanie ewidentnie nie miał, to i musiał hamować, biedactwo... W razie kolizji wystarczy oglad samochodu kto i z ktorej strony ma
wgniecione drzwi lub bok. Niestety, nie zawsze jest to takie proste... |
| Krzys
|
Posted: 13 Lip 2005 22:54:29 ... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz. Wczoraj
jakiś palant w focusie, dziś nerwowy miś w peżociku... Hmmm, ciekawe, co będzie jutro ;) Wczoraj: jezdnia jednokierunkowa, dwa (po chwili nawet trzy) pasy, wyprzedzam lewym kilka samochodów, doganiany przez mnie ford focus powoli zaczyna zjeżdżać (takie przynajmniej odnoszę wrażenie) na pas prawy. Przed nim oba pasy wolne, dodaję więc gazu, a focus... wraca na lewy pas (być może zmieniać pasa nie zamierzał, tylko przypadkiem mu się kawałek za linię "zjechało"?). Czekam chwilę, aż zwolni jednak lewy, w końcu daję o sobie znać klaksonem, wobec braku reakcji po chwili poganiam długimi. A palant w focusie... zaczyna hamować. Mrugam długimi, focus hamuje, mrugam długimi, focus hamuje, mrugam długimi... po chwili po prostu stoimy. Na lewym pasie, mijani z prawej przez kolejne samochody. Kierowca focusa wysiada, staje przy swoim aucie, coś zaczyna pokrzykiwać. Wychylam głowę przez okno, udaje mi się zrozumieć, że "nie trąbi się!". Facet podchodzi do mojego samochodu, wraca do swojego, słyszy sentencjonalne "jak ktoś blokuje lewy pas, to trąbi się, trąbi", znów podchodzi, znów idzie do siebie -ogólnie, mało jakoś zdecydowany. Wykrztusza w końcu coś w rodzaju "już sobie nie pojedziesz", wsiada do samochodu, i zaczyna jechać 20 km/h. Wciąż lewym pasem. za obtrabianie juz bym cie olal typowy nerwus i oszolom na drodze |
| Tomcat
|
Posted: 14 Lip 2005 06:15:15 Ogólnie: co się dzieje, do cholery? Pogięło jakiś większy odsetek facetów,
niż zwykle? Wysyp narwańców na drogach wystąpił? Upały do mózgów uderzyły? A może to fatalne skutki korzystania ze (zdradliwych) zdobyczy techniki - obaj pseudokierowcy w uszach mieli bluetoothowe zestawy "hands free" - czort wie, może promieniowanie z takiego cosia upośledza funkcjonowanie neuronu pt "myślenie i kultura na drodze"? IMHO to przez nawozy sztuczne :) Cześć Teo :D |
| soviakoo
|
Posted: 14 Lip 2005 07:12:14 ... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz. Wczoraj
jakiś palant w focusie, dziś nerwowy miś w peżociku... Hmmm, ciekawe, co będzie jutro ;) sytuacje sa jakie sa. sprawa wyglada tak, ze ludziska wsiadajac do swojej blaszanej puszki zostawiaja czesc mozgu przed drzwiami. ja to sobie kiedys tlumaczylem tak: 1. lato jest - goraco, trzeba uwazac, ludzie sa zestresowani, zmeczeni, nawet jak nie ma racji, to trzeba ustapic, bo sie auto najwyzej niepotrzebnie porysuje, itd, itp. 2. zima - szyby zamarzniete, rece zamarzniete, go...ozik widac, sytuacja jak powyzej ale juz teraz: 3. wiosna - wiosenne przesilenie? 4. jesien - cholera wie co? czasem glupieje juz i nie potrafie sobie tego wytlumaczyc. gosc taki jeden z drugim potlucze auto - jak firmowe - to ma to gdzies, jak prywatne - to placze i wszedzie szuka winnych, tylko siebie nie widzi. a auta sie gniota. im nowsze, tym bardziej. mialem ostatnio sytuacje taka, ze wyskoczyla mi sarenka na drodze przez las. szybko nie jechalem (80-90 kmnaha), ale poniewaz wskoczyla dokladnie na mnie, czasu na reakcje nie mialem prawie w ogole. bumbum, sarenka 20 m w gorze, a ja mam potluczony blotnik, zderzak i lampe. Cale szczescie nic wiecej nie bylo uszkodzone. Koszt naprawy wyniosl 1800 zl brutto - to tak na marginesie, ze porysowanie auta niestety kosztuje... a im mniej sie uzywa rozumu na drodze, tym kosztuje drozej :) to tak przed weekendem :) uciekam od poniedzialku sie kapac w morzu :) |
| chrabcio
|
Posted: 14 Lip 2005 07:15:56 .... czyli świrów na drodze piętnuję. Bo co dzień, to nowy okaz. Wczoraj
jakiś palant w focusie, dziś nerwowy miś w peżociku... Hmmm, ciekawe, co będzie jutro ;) jutro to sobie lustro kup duże i na siebie trąb... Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co
to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę ;)) jakies kompleksiki leczymy? |
| PrzemekB
|
Posted: 14 Lip 2005 07:39:43 Jak bym mial takie rpzygody na drodze to jezdzil bym autobusem.
A powaznie to we wszystkich opisywanych przypadkach po prostu trafil palant na palanta. Na prawde nie powinienes jezdzic. Ale masz jakieś wsparcie? ;-p Tak, ja poprę Tomka. Cały ten esej opowiada o kierowcy, który nie kontroluje tego co się dzieje na drodze. Manewry innych uczestników są dla niego całkowitym zaskoczeniem. Focus zmienia pas, ale nie zmienia. Na pasie obok pojawia się znikąd peżot, którego tam wcześniej nie było. Inni kierowcy dla naszego bohatera to "świry", "palanty", "nerwusy", "pseudokierowcy", których On musi nauczyć kultury na drodze. Najlepsze jest jednak na koniec: nasz frustrat postanawia spisać swoje żale i przedstawić przed szeroko zgromadzoną publicznością na pl.misc.samochody LOL p.s kup se miesięczny na autobus. |
| Trzypion
|
Posted: 14 Lip 2005 08:57:10 skrzyżowaniem "mój" pas się kończy. Przed zwężeniem przepuszczam wszystkie
samochody z prawej, za sobą (na tym samym, kończącym się pasie) widzę peżocika 206. Włączam kierunkowskaz, powoli zjeżdżam w prawo, a gdy jestem już w połowie na "właściwym" pasie... słyszę klakson i z prawej strony widzę wciskającego się peżocika, którego kierowca najwyraźniej próbuje uniemożliwić mi dokończenie manewru. Chwilę wcześniej jechał za mną, z podobną prędkością i z kilkumetrowym odstępem - facet najwyraźniej zmienił pas szybciej niż ja, po czym mocno depnął na gaz, żeby uniemożliwić mi wjechanie przed siebie (i zjechanie z kończącego się pasa). Ino po jaką cholerę? Nie wiadomo po jaką cholerę, niemniej kaby Cię puknął, to byś miał zajechanie drogi, bo nie udowodnisz, że było inaczej. |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 09:03:36 Tak, ja poprę Tomka. Cały ten esej opowiada o kierowcy, który nie
kontroluje tego co się dzieje na drodze. Potrafisz kontrolować dziwne zachowania innych kierowców? Pozazdrościć... Manewry innych uczestników
są dla niego całkowitym zaskoczeniem. Czyżby? Zawsze wiesz, co zrobi za chwilę ktoś inny? Jasnowidz? Focus zmienia pas, ale nie zmienia.
Focus przejeżdża dwoma kołami na prawy pas, po chwili zaś wraca na lewy. Potrafisz na podstawie tego stwierdzić, czy będzie jechał lewym, czy też za chwilę nie zjedzie jednak w prawo? Na pasie obok pojawia się znikąd
Nie znikąd, tylko z tyłu, próbując wyprzedzić mnie zz prawej w miejscu, gdzie fizycznie nie jest to możliwe. Skąd pomysł, że "znikąd" - nie przzeczytałeś opisu zbyt dokładnie, prawda? peżot, którego tam wcześniej nie było.
Ano, nie przeczytałeś... wyraźnie napisałem, gdzie był peżocik - zarówno przed, w trakcie, jak i po mej zmianie pasa. On musi nauczyć kultury na drodze.
Jak doszedłeś do tego, że próbuję kogokolwiek uczyć, naprawdę nie wiem. Jestem przeciwnikiem takich zachowań. nasz frustrat postanawia spisać swoje żale
"Frustrat"? Spokojny jestym miś, naprawdę ciężko wyprowadzić mnie z równowagi - skąd pomysł, że się frustruję? I jakie "żale" - widzisz gdzieś, bym się skarżył czy jęczał w kątku? Ogólnie: pieprzysz ;-p |
| Alex81
|
Posted: 14 Lip 2005 09:10:40 Teo napisal(-a)... [ciach] "Frustrat"? Spokojny jestym miś, naprawdę ciężko wyprowadzić mnie z
równowagi - skąd pomysł, że się frustruję? Do dzieła :) www.stopwariatom.pl |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 09:21:55 Widziałem już - śmieszna nawet idea ;) Uczciwie i z ręką na sercu - 19 pkt. O ile przykładać jakąkolwiek wagę do tego typu śmiesznostek, jestem kierowcą "bardzo ostrożnym, nadmiernie unikającym ryzyka". Wszystko się zgadza - opis typowy dla frustrata i pseudokierowcy ;) |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 09:23:30 Manewry innych uczestników
są dla niego całkowitym zaskoczeniem. Czyżby? Zawsze wiesz, co zrobi za chwilę ktoś inny? Jasnowidz?
Oczywiscie, to sie nazywa przewidywanie. Bez tej zdolnosci na prawde nie pownienes siadac za kierownice. Na pasie obok pojawia się znikąd
Nie znikąd, tylko z tyłu, próbując wyprzedzić mnie zz prawej w miejscu, gdzie fizycznie nie jest to możliwe. Skąd pomysł, że "znikąd" - nie przzeczytałeś opisu zbyt dokładnie, prawda? A lusterka to w ktora strone masz ustawione? To juz nie przewidywanie, a zwykly brak orientacji co sie wokol samochodu dzieje. peżot, którego tam wcześniej nie było.
Ano, nie przeczytałeś... wyraźnie napisałem, gdzie był peżocik - zarówno przed, w trakcie, jak i po mej zmianie pasa. Raczej sie nie przeteleportowal, a po prostu go nie zauwazyles i zajechales mu droge. On musi nauczyć kultury na drodze.
Jak doszedłeś do tego, że próbuję kogokolwiek uczyć, naprawdę nie wiem. Jestem przeciwnikiem takich zachowań. Wdajesz sie w jakies bezsensowne pyskowki, trabisz, generalnie "boso, ale w dresie". nasz frustrat postanawia spisać swoje żale
"Frustrat"? Spokojny jestym miś, naprawdę ciężko wyprowadzić mnie z równowagi - skąd pomysł, że się frustruję? I jakie "żale" - widzisz gdzieś, bym się skarżył czy jęczał w kątku? Ogólnie: pieprzysz ;-p Generalnie to sobie po prostu nie radzisz z jazda samochodem i wylewasz swoje zale juz na drugiej grupie dyskusyjnej. Przypominasz moja sasiadke, ktora zawsze ma dramatyczne opowiesci o tym jak wszyscy inni kierowcy na nia poluja i chca ja zabic. Wlasnie tym sie rozni dobry kierowca od kiepskiego, ze kiepski ciagle ma jakies problemy na drodze. |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 09:24:41 Nie wiadomo po jaką cholerę, niemniej kaby Cię puknął, to byś miał
zajechanie drogi, bo nie udowodnisz, że było inaczej. Owszem, jestem tego świadom - bez wiarygodnych świadków udowodnienie prawdy byłoby właściwie niemożliwe. Tak bywa. |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 09:28:28 Nie wiadomo po jaką cholerę, niemniej kaby Cię puknął, to byś miał
zajechanie drogi, bo nie udowodnisz, że było inaczej. Owszem, jestem tego świadom - bez wiarygodnych świadków udowodnienie prawdy byłoby właściwie niemożliwe. Tak bywa. Art. 22. 4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać. Jezeli on uderzyl by swoim zderzkiem w bok, to jest to ewidentne zlamanie tego przepisu, nawet jesli on na ten pas wjechal pol sekudny szybciej. |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 09:47:06 Czyżby? Zawsze wiesz, co zrobi za chwilę ktoś inny? Jasnowidz?
Oczywiscie, to sie nazywa przewidywanie. Bez tej zdolnosci na prawde nie pownienes siadac za kierownice. Czyli jasnowidz. OK, możemy zrobić test: będziesz jechał za mną po pustej drodze, i w określonych momentach, z dwusekundowym wyprzedzeniem informował swojego pasażera, czy (i jaki) wykonam zaraz manewr. Jeśli twe zdolności się nie potwierdzą, zjadasz swoje prawo jazdy. Umawiamy się? Bardziej serio: w opisanej sytuacji nie jesteś w stanie przewidzieć, czy taki focus zmieni jednak pas, czy nie. Wie to tylko kierowca focusa - oby. A lusterka to w ktora strone masz ustawione?
W niebo, oczywiście. Obawiam się porwania przez UFO. Ano, nie przeczytałeś... wyraźnie napisałem, gdzie był peżocik -
zarówno przed, w trakcie, jak i po mej zmianie pasa. Raczej sie nie przeteleportowal, a po prostu go nie zauwazyles i zajechales mu droge. Powtórzę, przeczytaj uważnie: nie "zajechałem mu drogi", tylko jego kierowca przyśpieszył i zaczął wciskać się z mojej prawej strony, gdy zajmowałem już pas na który zjeżdżałem. Rozpoczynając manewr nie miałem nawet komu ustępować pierwszeństwa - peżocik jechał za mną, zmieniał pas mniej-więcej jednoczesnie ze mną. Gdyby nie depnął w gaz, a jechał ze swoją wcześniejszą, zbliżoną do mojej prędkością, nawet by nogi z pedału nie musiał zdjąć - obaj zjechalibysmy po prostu na sąsiedni pas, w szczęściu i harmonii tocząc się dalej. Jak doszedłeś do tego, że próbuję kogokolwiek uczyć, naprawdę nie
wiem. Jestem przeciwnikiem takich zachowań. Wdajesz sie w jakies bezsensowne pyskowki, trabisz, generalnie "boso, ale w dresie". Do żadnych pyskówek nie dążę, to raz. Trąbię, bo do kierowcy samochodu z przodu ciężko jednak coś krzyknąć - dla zwrócenia na siebie uwagi wynaleziono m.in. klakson. A uwagę dotyczącą ubioru mógłbyś uzasadnić? Generalnie to sobie po prostu nie radzisz z jazda samochodem
Generalnie to nie masz żadnych podstaw, by tak twierdzić. Radośnie pieprzysz, mówiąc krótko. Przypominasz moja sasiadke, ktora zawsze ma dramatyczne opowiesci o
tym jak wszyscy inni kierowcy na nia poluja i chca ja zabic. To są Oni. Na nią też się zawzięli? ;-p |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 09:50:52 Jezeli on uderzyl by swoim zderzkiem w bok, to jest to ewidentne
zlamanie tego przepisu, nawet jesli on na ten pas wjechal pol sekudny szybciej. Mogę opisać sytuację, w której wina leży ewidentnie po stronie "tego z tyłu", co to mu się ponoć "zajeżdża". Życzysz sobie? |
| Noel
|
Posted: 14 Lip 2005 09:54:44 Użytkownik Teo napisał: www.stopwariatom.pl
Widziałem już - śmieszna nawet idea ;) Uczciwie i z ręką na sercu - 19 pkt. 10 pkt. Muszę się za siebie wziąć! :) |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 10:19:37 Raczej sie nie przeteleportowal, a po prostu go nie zauwazyles i
zajechales mu droge. Powtórzę, przeczytaj uważnie: nie "zajechałem mu drogi", tylko jego
kierowca przyśpieszył i zaczął wciskać się z mojej prawej strony, gdy zajmowałem już pas na który zjeżdżałem. Rozpoczynając manewr nie miałem nawet komu ustępować pierwszeństwa - peżocik jechał za mną, zmieniał pas mniej-więcej jednoczesnie ze mną. Teo, kto to napisał? <q facet najwyraźniej zmienił pas szybciej niż ja </q Opiszę więc dokładniej: obaj jechaliśmy tym samym, lewym pasem, i mniej-więcej razem zaczęliśmy zjeżdżać na pas sąsiedni, w prawo. Ja robiłem to wolniej, toteż gdy jeszcze jechałem "okrakiem" po obu pasach, samochód za mną zakończył już manewr zmiany pasa. Po czym dość gwałtownie przyśpieszył i zaczął wciskać się z mojej prawej (było z tej strony jeszcze trochę miejsca). Czy z tego wynika, że wymusiłem na nim pierwszeństwo? Nie wydaje mi się, ale... jeśli ktoś twierdzi inaczej, chętnie przeczytam uzasadnienie. |
| Trzypion
|
Posted: 14 Lip 2005 12:22:49 Owszem, jestem tego świadom - bez wiarygodnych świadków udowodnienie prawdy byłoby właściwie niemożliwe. Tak bywa. Niemniej to, co już ktoś zauważył, że jesteś zaskakiwany jazdą innych to też kamyczek do Twojego ogródka. Jeśli zmieniam pas, to obserwuję co się dzieje za mną, żeby uniknąć takich sytuacji. |
| Guru
|
Posted: 14 Lip 2005 13:05:45 Pozdrawiam (teraz można się wyzłośliwiac, jaki to ze mnie zły kierowca, co
to nie potrafi wyprzedzić z prawej ani szybko zmienić pasa, a z każdym ze spotkanych współużytkowników drogi musi sobie uciąć kulturalną pogawędkę No wlasnie. Z tego o sie zorientowalem to byl teren zabudowany. To co Cie powstrzymywalo od wyprzedzania z prawej strony?? pzdr Guru |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 13:11:48 Czy z tego wynika, że wymusiłem na nim pierwszeństwo? Nie
wydaje mi się, ale... jeśli ktoś twierdzi inaczej, chętnie przeczytam uzasadnienie. Dokladnie wynika z tego ze wymusiles na nim pierwszenstwo. Uzasadnienie: PoRD Art. 22. 4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać. cytat: "gdy jeszcze jechałem "okrakiem" po obu pasach, samochód za mną zakończył już manewr zmiany pasa." Zmieniales wiec pas ruchu w chwili kiedy tamten kierowca jechal juz tamtym pasem ruchu (manewr zakonczyl). Wiec mamy dokladny przyklad opisany w Art. 22. Jezeli uderzenie nastapilo by jego zderzakiem w bok twojego samochodu, to policjant, ani zaden sedzia by sie nawet nie zastanawial kto jest winny. A tamten gosc w zasadzie nie zlamal zadengo przepisu. |
| Tomcat
|
Posted: 14 Lip 2005 13:19:20 No wlasnie. Z tego o sie zorientowalem to byl teren zabudowany. To co
Cie powstrzymywalo od wyprzedzania z prawej strony??
A co tu ma za znaczenie czy zabudowany czy nie? Powiedz ze zartujesz albo zmow swoja modlitwe :) |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 13:23:18 No wlasnie. Z tego o sie zorientowalem to byl teren zabudowany. To co
Cie powstrzymywalo od wyprzedzania z prawej strony??
A co tu ma za znaczenie czy zabudowany czy nie? Powiedz ze zartujesz albo zmow swoja modlitwe :) Pod warunkiem ze droga byla dwukierunkowa. Bo na jednokierunkowej to wolno tu i tu. |
| Guru
|
Posted: 14 Lip 2005 13:33:54 No wlasnie. Z tego o sie zorientowalem to byl teren zabudowany. To co Cie powstrzymywalo od wyprzedzania z prawej strony?? A co tu ma za znaczenie czy zabudowany czy nie? Powiedz ze zartujesz albo zmow swoja modlitwe :) Pod warunkiem ze droga byla dwukierunkowa. Bo na jednokierunkowej to wolno tu i tu. Nie mam sie czym poprzec w tym momencie, ale jak ostatnim razem (a fakt ze dawno to bylo) czytalem kodeks drogowy, to jednokierunkowa musiala miec poza zabudowanym conajmniej 3 pasy, a w zabudowanym 2 zeby mozna bylo wyprzedzac z prawej. Jesli sie smienilo to mnie oswieccie. Pozdrawiam Guru |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 13:41:09 Nie mam sie czym poprzec w tym momencie, ale jak ostatnim razem (a fakt ze
dawno to bylo) czytalem kodeks drogowy, to jednokierunkowa musiala miec poza zabudowanym conajmniej 3 pasy, a w zabudowanym 2 zeby mozna bylo wyprzedzac z prawej. Jesli sie smienilo to mnie oswieccie. Poprzyj sie PoRD-em (www.kodeksdrogowy.pl na przyklad, lub 100 innych stron). Art 24. 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7: 1) na jezdni jednokierunkowej; 2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku. |
| Guru
|
Posted: 14 Lip 2005 13:52:50 Poprzyj sie PoRD-em (www.kodeksdrogowy.pl na przyklad, lub 100 innych
stron). Art 24. 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7: 1) na jezdni jednokierunkowej; 2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku. To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z prawej...... Pozdrawiam Guru |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 14 Lip 2005 13:52:32 To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z
prawej...... Moze dlatego ze jak zmienia pas to mu sie wpychaja z prawej? ;) |
| chrabcio
|
Posted: 14 Lip 2005 13:54:44 Mogę opisać sytuację, w której wina leży ewidentnie po stronie "tego z
tyłu", co to mu się ponoć "zajeżdża". Życzysz sobie? dawaj |
| Guru
|
Posted: 14 Lip 2005 14:12:32 To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z
prawej...... Moze dlatego ze jak zmienia pas to mu sie wpychaja z prawej? ;) Zamawiam czyszczenie monitora u Pana :-) a ja klawiatury ROTFL |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 14:21:27 "gdy jeszcze jechałem "okrakiem" po obu pasach, samochód za mną
zakończył już manewr zmiany pasa." Zmieniales wiec pas ruchu w chwili kiedy tamten kierowca jechal juz tamtym pasem ruchu (manewr zakonczyl). Wiec mamy dokladny przyklad opisany w Art. 22. Odpowiednio interpretując polskie przepisy da się uzasadnić niejedną absurdalną tezę, ale tym razem... nic z tego. Przeczytaj jeszcze raz przepis - wyraźnie mówi o konieczności ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi na pasie, na który _zamierza_ się wjechać.W chwili rozpoczęcia przeze mnie manewru nie było nikogo, komu musiałbym ustępować pierwszeństwa - pas z prawej był pusty (na sporym odcinku), peżocik jechał za mną. Gdy peżocik zaczął przyśpieszać i wciskać z prawej, ja swój manewr właśnie kończyłem - dawno już znajdowałem się na pasie docelowym, nie zaś "zamierzałem" dopiero na niego wjechać. Jezeli uderzenie nastapilo by jego zderzakiem w bok twojego samochodu,
to policjant, ani zaden sedzia by sie nawet nie zastanawial kto jest winny. Owszem - gdyby nie było świadków, trudno byłoby wykazać mi swą niewinność. Gdybym jednak opisany przebieg zdarzeń mógł udowodnić (świadkowie, zapis wideo z monitoringu skrzyżowania), ukarany zostałby kierowca peżocika. Sytuacja analogiczna: pojazd A jedzie swoim pasem, pojazd B wjeżdża przed niego (nie wymuszając pierwszeństwa), pojazd A gwałtownie przyśpiesza i uderza w tył B. Czyja wina? Ewidentnie A. Kto zostanie ukarany, jeśli nie znajdą się świadkowie? Prawdopodobnie B. A tamten gosc w zasadzie nie zlamal zadengo przepisu.
Próbował wyprzedzać z prawej strony tym samym pasem ruchu, starał się zepchnąć mnie na lewą stronę drogi - jeśli nie widzisz tu złamania paru przepisów (w tym podstawowego Art. 3 PoRD), to nie jest dobrze z twą znajomością prawa drogowego... -- Pozdrawiam, Teo |
| Teo
|
Posted: 14 Lip 2005 14:30:21 Mogę opisać sytuację, w której wina leży ewidentnie po stronie "tego z tyłu", co to mu się ponoć "zajeżdża". Życzysz sobie?
dawaj Pojazd A jedzie swoim pasem, jadący ze zbliżoną prędkością pojazd B wjeżdża przed niego (przykładowo) z lewej strony, w odpowiedniej odległości, nie wymuszając pierwszeństwa. Pojazd A gwałtownie przyśpiesza, zjeżdża w prawo (np. na następny pas ruchu, czy nawet dwoma kołami na pobocze), zajeżdża B od prawej i uderza go z boku, przednim zderzakiem w bok B. Ot, sponsora szuka na uszkodzony lewy przedni róg, chociażby Czyja wina? Ewidentnie A. Kto zostanie ukarany, jeśli nie znajdą się świadkowie? Prawdopodobnie B - zajechał drogę, wymusił pierwszeństwo, wjechał na A podczas zmiany pasa! -- Pozdrawiam, Teo www.teo73.prv.pl W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya] |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >> |
|
Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych. Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę..... Czas ładowania strony (sek.): 6.275 users miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
|