samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

Po prostu temat

motoryzacja - forum / Peugeot - archiwum / Po prostu temat
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >>
Autor Wiadomość
Teo

Posted: 14 Lip 2005 14:34:06




Niemniej to, co już ktoś zauważył, że jesteś zaskakiwany jazdą innych
to też kamyczek do Twojego ogródka.

Śmiem twierdzić, że nikt nie jest w stanie w 100% trafnie przewidywać
zachowania innych. I każdemu czasem zdarzy się być "zaskoczonym" jakimś
zachowaniem innego kierowcy - szczególnie zachowaniem zdecydowanie
nieracjonalnym. A przyznasz chyba, że zachowania kierowcy peżocika,
chociażby, racjonalnym określić nie było można.
--
Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Teo

Posted: 14 Lip 2005 14:35:35




To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z
prawej......

Moze dlatego ze jak zmienia pas to mu sie wpychaja z prawej? ;)

ROTFL ;) Ale to było dzień później...
--
Pozdrawiam ;)

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Teo

Posted: 14 Lip 2005 14:37:01




co Cie powstrzymywalo od wyprzedzania z prawej strony??

Chwilę wcześniej focus zachowywał się, jakby miał zjeżdżać w prawo.
--
Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Tomasz Pyra

Posted: 14 Lip 2005 14:34:10




Mogę opisać sytuację, w której wina leży ewidentnie po stronie "tego z

tyłu", co to mu się ponoć "zajeżdża". Życzysz sobie?

dawaj


Pojazd A jedzie swoim pasem, jadący ze zbliżoną prędkością pojazd B wjeżdża

Mozesz sie tez uderzyc kamieniem w glowe, zadzwonic na policje i
powiedziec ze "o to ten facet rzucil, widzialem".

I co to zmienia?




Tomasz Pyra

Posted: 14 Lip 2005 14:34:42





Niemniej to, co już ktoś zauważył, że jesteś zaskakiwany jazdą innych
to też kamyczek do Twojego ogródka.


Śmiem twierdzić, że nikt nie jest w stanie w 100% trafnie przewidywać
zachowania innych. I każdemu czasem zdarzy się być "zaskoczonym" jakimś
zachowaniem innego kierowcy

Czasem to nie 3 razy dziennie.




Trzypion

Posted: 14 Lip 2005 15:08:22





Niemniej to, co już ktoś zauważył, że jesteś zaskakiwany jazdą innych
to też kamyczek do Twojego ogródka.

Śmiem twierdzić, że nikt nie jest w stanie w 100% trafnie przewidywać
zachowania innych.

To jest oczywiste - stąd obserwacja.

nieracjonalnym. A przyznasz chyba, że zachowania kierowcy peżocika,
chociażby, racjonalnym określić nie było można.

To inna sprawa.



Trzypion

Posted: 14 Lip 2005 15:09:21





Nie mam sie czym poprzec w tym momencie, ale jak ostatnim razem (a fakt ze
dawno to bylo) czytalem kodeks drogowy, to jednokierunkowa musiala miec poza
zabudowanym conajmniej 3 pasy, a w zabudowanym 2 zeby mozna bylo wyprzedzac
z prawej. Jesli sie smienilo to mnie oswieccie.

Nie zmieniło się. Ty źle pamiętasz albo nie odróżniasz jezdni od
drogi.



Teo

Posted: 14 Lip 2005 15:49:04




każdemu czasem zdarzy się być "zaskoczonym" jakimś
zachowaniem innego kierowcy

Czasem to nie 3 razy dziennie.

A te trzy razy dziennie wziąłeś... skąd właściwie?
--
Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Teo

Posted: 14 Lip 2005 15:50:18




Mozesz sie tez uderzyc kamieniem w glowe, zadzwonic na policje i
powiedziec ze "o to ten facet rzucil, widzialem".

I co to zmienia?

Zmienia to tyle, że zdarzenie "zostałbyś ukarany" nie jest równoznaczne z
"jesteś winny".
--
Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Teo

Posted: 14 Lip 2005 16:06:31




Odpowiednio interpretując polskie przepisy da się uzasadnić niejedną
absurdalną tezę, ale tym razem... nic z tego. Przeczytaj jeszcze raz
przepis - wyraźnie mówi o konieczności ustąpienia pierwszeństwa
pojazdowi na

pasie, na który _zamierza_ się wjechać.

Zacytuje poraz kolejny:
"Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany
ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który
zamierza wjechać"

Gdzie tu widzisz cos o zamiarze?

Ostatnia linijka przytoczonego przez ciebie przepisu. Jeśli nie widzisz tam
nic o "zamierzaniu", to naprawdę nic nie poradzę ;-p

Mozesz podac konkretny przepis ktory on zlamal?

Art 24.1 PoRD, Art. 24.3 PoRD, Art. 3 PoRD. To tak "na szybko", powinno ci
wystarczyć.

nie jakas ogolna belkotka
o jezdzeniu "ostroznie i w razie potrzeby reagujac".

Jeśli Art. 3 PoRD to dla ciebie "ogólna bełkotka", to chyba nie mamy o czym
rozmawiać. Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś pisać,
sprawdź definicję.

A moze z jego punktu widzenia bylo odwrotnie i sam probowales go
wypchnac na prawa strone?

Nie sądzę. Widział, że już jestem (przynajmniej połową auta) na pasie, na
który i on zjechał - po co przyśpieszał, próbując wcisnąć się z prawej?

Wogole na czym opierasz teze ze miales jakies wieksze prawo niz on do
tego pasa (znowu poprosil bym o jakis przepis)?

Kto mówi, że większe? Znajdować się na danym pasie obaj mieliśmy prawo.

Widzac co sie dzieje trzeba bylo tez przygazowac i sobie przejechac
jeden za drugim.

Przygazowanie oznaczało wjechanie w krawężnik na końcu pasa.

A jak gosc jechal szybciej to trzeba go bylo pucic.

Gdy obaj zmienialiśmy pas gość jechał w prędkością podobną do mojej, zaczął
mocno przyśpieszać będąc za mną, i próbował "objechać" mnie z prawej.
Dlaczego (a przede wszytkim - jak) miałbym go przepuścić?
--
Pozdrawiam,

Teo
www.teo73.prv.pl
W oknie stał Teo i kota głaskał. Straciłam przytomność. [kya]





Tomasz Pyra

Posted: 14 Lip 2005 17:32:39




Zacytuje poraz kolejny:
"Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany
ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który
zamierza wjechać"

Gdzie tu widzisz cos o zamiarze?


Ostatnia linijka przytoczonego przez ciebie przepisu. Jeśli nie widzisz tam
nic o "zamierzaniu", to naprawdę nic nie poradzę ;-p


_zmieniajac_ nie zamierzajac zmienic.

Przepis odnosi sie do czasu podczas ktorego juz zmieniasz pas ruchu.

To ze w zdaniu uzyto slowa "zamiar" wcale nie oznacza ze masz sprawdzic
przed manewrem czy nikogo nie ma i jak nie ma to juz sobie mozesz
skrecac (jak to sugerowales wczesniej).

Mozesz podac konkretny przepis ktory on zlamal?


Art 24.1 PoRD, Art. 24.3 PoRD, Art. 3 PoRD. To tak "na szybko", powinno ci
wystarczyć.

Pod warunkiem ze swoj zamiar sygnalizowales... A to bedzie bardzo trudno
udowodnic.

Co do pkt 3, to tylko jezeli byla to jezdnia dwukierunkowa.
Ale wydawalo mi sie ze bylo to mniej wiecej w tym miejscu co to co
opisywales z dnia poprzedniego, a wtedy pisales o jezdni jednokierunkowej.


nie jakas ogolna belkotka

o jezdzeniu "ostroznie i w razie potrzeby reagujac".


Jeśli Art. 3 PoRD to dla ciebie "ogólna bełkotka", to chyba nie mamy o czym
rozmawiać.

Oczywiscie ze jest ogolna belkotka, w tym samym stopniu zlamales
obowiazki nakladane przez art.3 co on. Zreszta nie slyszalem zeby ktos
zostal uznany winnym kolizji z powodu niezastosowania sie do art. 3.
W skrocie mozna by ten punkt srescic "uwazaj na drodze i rob tak zeby
nikomu nie dziala sie krzywda".

Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś pisać,
sprawdź definicję.

Powstzymales sie od ruchu w chwili kiedy zmieniajac pas okazalo sie, ze
tym pasem jedzie inny pojazd?

A moze z jego punktu widzenia bylo odwrotnie i sam probowales go
wypchnac na prawa strone?


Nie sądzę. Widział, że już jestem (przynajmniej połową auta) na pasie, na
który i on zjechał - po co przyśpieszał, próbując wcisnąć się z prawej?

Pewnie cham. Chama mozna poznac po tym ze jadac za toba trabil i
wygrazal. Moze "dawal o sobie znac klasonem, zebys zjechal na chodnik,
albo na trawnik i przepuscil szybszego kierowce, bo on chce szybciej
jechac"?

Co nie zmienia faktu ze w ustawie pisze wyraznie kto mial pierwszenstwo.

Widzac co sie dzieje trzeba bylo tez przygazowac i sobie przejechac
jeden za drugim.


Przygazowanie oznaczało wjechanie w krawężnik na końcu pasa.

Nie bardzo wiem jak przygazowanie mialo by spowodowac wjechanie w
krawzenik. Robiles manewry na granicy przyczepnosci?




J.F.

Posted: 14 Lip 2005 18:22:10



Art 24. 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z
wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i
7:

To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z
prawej......

a) zeby bylo normalnie,
b) a bo to wiadomo czy mu nie zjedzie zawalidroga na prawy pas ?

J.





Teo

Posted: 14 Lip 2005 18:37:55




_zmieniajac_ nie zamierzajac zmienic.

Przepis odnosi sie do czasu podczas ktorego juz zmieniasz pas ruchu.

Przepis także o ustąpieniu pierwszeństwa pojazdowi na pasie, na który
zmieniający pas "zamierza wjechać", a nie "na który wjeżdża" ;-p Obowiązek
ustąpienia pierwszeństwa dotyczy więc pojazdów jadacych _już_ pasem, na
który dopiero _zamierzam_ wjechać. Peżocik się do tej grupy nie zaliczał.
Skoro przed moim manewrem nic na tym pasie nie było, wjeżdżać mogę
spokojnie.

Łapiąc autorów ustawy za słówka uzasadnić da się niejedną bzdurę. Możesz
już przestać próbować.

Mozesz podac konkretny przepis ktory on zlamal?

Art 24.1 PoRD, Art. 24.3 PoRD, Art. 3 PoRD. To tak "na szybko",
powinno ci wystarczyć.

Pod warunkiem ze swoj zamiar sygnalizowales... A to bedzie bardzo
trudno udowodnic.

Twierdzisz, że nie sygnalizowałem?

Co do pkt 3, to tylko jezeli byla to jezdnia dwukierunkowa.

1) A wiesz, jaka była?

2) Co z Art. 24.1? Złamał, nie złamał?

Jeśli Art. 3 PoRD to dla ciebie "ogólna bełkotka", to chyba nie mamy
o czym rozmawiać.

Oczywiscie ze jest ogolna belkotka

To jeden z wazniejszych przepisów.

w tym samym stopniu zlamales
obowiazki nakladane przez art.3 co on.

Uzasadnienie poproszę.

Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś pisać,
sprawdź definicję.

Powstzymales sie od ruchu w chwili kiedy zmieniajac pas okazalo sie,
ze tym pasem jedzie inny pojazd?

Znaczy, miałem zatrzymać się w miejscu, z zerową drogą hamowania?
Oczywiście, że nie - praw fizyki nie pokonam.

BTW, powtórkę z gramatyki polecam ;-p

Pewnie cham.

Pewnie tak.

Co nie zmienia faktu ze w ustawie pisze wyraznie kto mial
pierwszenstwo.

Wydaje ci się. Sprawdziłbyś może definicję "ustąpienia pierwszeństwa"?

Przygazowanie oznaczało wjechanie w krawężnik na końcu pasa.

Nie bardzo wiem jak przygazowanie mialo by spowodowac wjechanie w
krawzenik.

Pas ruchu, z którego właśnie zjechałem, kawałek dalej kończył się.
Krawężnikiem. Powrót nań i przygazowanie oznaczałyby wjechanie w tenże
krawężnik. Mam nadzieję, że to wystarczająco zrozumiałe.




Tomasz Pyra

Posted: 14 Lip 2005 21:51:07





_zmieniajac_ nie zamierzajac zmienic.


Przepis odnosi sie do czasu podczas ktorego juz zmieniasz pas ruchu.


Przepis także o ustąpieniu pierwszeństwa pojazdowi na pasie, na który
zmieniający pas "zamierza wjechać", a nie "na który wjeżdża" ;-p Obowiązek
ustąpienia pierwszeństwa dotyczy więc pojazdów jadacych _już_ pasem, na
który dopiero _zamierzam_ wjechać. Peżocik się do tej grupy nie zaliczał.
Skoro przed moim manewrem nic na tym pasie nie było, wjeżdżać mogę
spokojnie.

Na prawde nie powinienes jezdzic bez tak elementarnej znajomosci PoRD.
Rozumiesz znaczenie slowa "zmieniajac"?

A wiesz po co jest uzyte w ustawie sformulowanie "pas ruchu na ktory
zamierza wjechac"? Wlasnie po to, ze ustapic pierwszenstwa musisz
jeszcze nim na niego wjedziesz. Inne sformulowanie moglo by ograniczac
obowiazek ustapienia pierwszenstwa jadacemu pasem.

A poniewaz ten punkt (zapewne specjalnie) zostal wlasnie tak
sformulowany jak zostal, to zawsze musisz ustapic pierwszenstwa jadacemu
pasem na ktory wlasnie zamierzasz (czyli wymysliles sobieze na niego
chcesz wjechac) niezaleznie czy wjechal na niego minute, czy sekunde
wczesniej.

Łapiąc autorów ustawy za słówka uzasadnić da się niejedną bzdurę. Możesz
już przestać próbować.

Tym dobitnie dajesz do zrozumienia ze nie masz pojecia o co chodzi w
czytaniu i rozumieniu aktow prawnych, bo akurat wiedz ze w ustawie liczy
sie kazde slowko i umiejscowienie przecinka w zdaniu.


Mozesz podac konkretny przepis ktory on zlamal?


Art 24.1 PoRD, Art. 24.3 PoRD, Art. 3 PoRD. To tak "na szybko",
powinno ci wystarczyć.

Pod warunkiem ze swoj zamiar sygnalizowales... A to bedzie bardzo
trudno udowodnic.


Twierdzisz, że nie sygnalizowałem?

A tego to nie wiem.
Ze tak sie zapytam tak jak zapytal by sedzia "a mozesz to jakos udowodnic?".


Jeśli Art. 3 PoRD to dla ciebie "ogólna bełkotka", to chyba nie mamy
o czym rozmawiać.

Oczywiscie ze jest ogolna belkotka


To jeden z wazniejszych przepisów.

No i zgodnie z tym "jednym z wazniejszych przepisow" trzeba bylo wrocic
na prawy pas i grzecznie poczekac az tamten gosc sobie pojedzie.
Tak samo zgodnie z tym przepisem nalezalo nie trabic na innych kierowcow
wokolo itp. tid.


w tym samym stopniu zlamales
obowiazki nakladane przez art.3 co on.


Uzasadnienie poproszę.

Powinienes (zgodnie zreszta z bardziej szczegolowym Art. 22. 1.)
zachowac szczegolna ostroznosc, co oznacza zwieszenie uwagi na tyle zeby
nie zostac zaskoczonym przez inny pojazd, zauwazyc wyjezdzajacy z tylu
pojazd i odpowiednio szybko zareagowac, poprzez powstrzymanie sie od
ruchu (def. ustapienia pierwszenstwa) na zajety przez niego pas.

Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś pisać,
sprawdź definicję.

Powstzymales sie od ruchu w chwili kiedy zmieniajac pas okazalo sie,
ze tym pasem jedzie inny pojazd?


Znaczy, miałem zatrzymać się w miejscu, z zerową drogą hamowania?
Oczywiście, że nie - praw fizyki nie pokonam.

Jezeli nie potrafisz powstrzymac sie od ruchu na pas zajety prez kogos
innego to nie powinienes jezdzic.

A miales po prostu przestac zmieniac pas - nie trzeba do tego lamac praw
fizyki.

Jezeli jedziesz sobie lewym pasem, a ktos inny jedzie prawym, to
ustapienie mu pierwszenstwa polega wlasnie na zachniechaniu zmiany pasy.
Niealeznie od czasu ktory on spedzil juz na tamtym pasie.



BTW, powtórkę z gramatyki polecam ;-p


Pewnie cham.


Pewnie tak.


Co nie zmienia faktu ze w ustawie pisze wyraznie kto mial
pierwszenstwo.


Wydaje ci się. Sprawdziłbyś może definicję "ustąpienia pierwszeństwa"?


Przygazowanie oznaczało wjechanie w krawężnik na końcu pasa.

Nie bardzo wiem jak przygazowanie mialo by spowodowac wjechanie w
krawzenik.


Pas ruchu, z którego właśnie zjechałem, kawałek dalej kończył się.
Krawężnikiem. Powrót nań i przygazowanie oznaczałyby wjechanie w tenże
krawężnik. Mam nadzieję, że to wystarczająco zrozumiałe.

Mogles przygazowac razem z nim na prawym pasie - wtedy tak jak
jechaliscie jeden za drugim, jechali byscie tak dalej i nikt by nikomu
nie zajezdzal.

A skoro on juz szybciej zmienil pas na prawy, to miales obowiazek
ustapic mu pierwszenstwa.

Jezeli wrocil bys na lewy pas to nie musial bys gazowac, no ale czytajac
pierwszy post watku rozumiem, ze ugodzilo by to twoje ego, bo jak widac
nie nalezysz do ludzi ktorzy potrafi komus zjechac, nawet jesli ustawa
to nakazuje.




Teo

Posted: 14 Lip 2005 22:49:02




zawsze musisz ustapic pierwszenstwa
jadacemu pasem na ktory wlasnie zamierzasz (czyli wymysliles sobieze
na niego
chcesz wjechac) niezaleznie czy wjechal na niego minute, czy sekunde
wczesniej.

Srutututu. Masz tu temat do rozmyslań: dwa samochody (A i B) jadą tym samym
pasem, z jednakową prędkością, w bezpiecznej odległości. Równocześnie
zaczynają zmieniać pas na sąsiedni. W trakcie manewru jadący z tyłu
(nazwijmy go B) zaczyna gwałtownie przyspieszać (bo tak), a po chwili
uderza w tył A. W momencie kolizji B znajduje się całkowicie na pasie, na
który obaj zjeżdżali, natomiast dwa koła A toczą się jeszcze po linii
rozdzielającej pasy (a jego lusterko wciąż pozostaje na pasie, z którego
obaj wyruszyli). Kto jest winny kolizji?

Stosując twoją logikę, to A nie ustąpił pierwszeństwa B (bo A kończył
jeszcze manewr zmiany pasa, powinien więc ustąpić B, który całkowicie
znajdował się już na pasie docelowym), i jest winny kolizji. Takie
rozstrzygnięcie to czysty idiotyzm - jak widzę, nie przeszkadza ci to
uważać go za w pełni uzasadnione. Wszystkiego najlepszego na drodze.

akurat wiedz ze w ustawie
liczy sie kazde slowko i umiejscowienie przecinka w zdaniu.

W polskiej ustawie? W PoRD? Nie rozśmieszaj mnie. Według PoRD przejście dla
pieszych jest chodnikiem - ot, przykładowo. Kfiatków znaleźć da się
mnóstwo.

No i zgodnie z tym "jednym z wazniejszych przepisow" trzeba bylo
wrocic
na prawy pas

Na prawy? Przeczytaj może dokładnie (w końcu?) mój opis?

poprzez powstrzymanie sie od
ruchu (def. ustapienia pierwszenstwa) na zajety przez niego pas.

Srutututu po raz drugi. Ten pas był równie dobrze zajęty przeze mnie, co
przez niego.

Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś
pisać, sprawdź definicję.

Powstzymales sie od ruchu w chwili kiedy zmieniajac pas okazalo sie,
ze tym pasem jedzie inny pojazd?

Zmusiłem go do "istotnej zmiany prędkości"? Nie zmusiłem - przyspieszał,
nie wiadomo po co. O jakim więc "nieustąpieniu pierwszeństwa" mowa?

Mogles przygazowac razem z nim na prawym pasie


I wjechać w tył pojazdu przede mną? Dzięki. Masz jeszcze jakieś równie
inteligentne rady?



Axel

Posted: 15 Lip 2005 06:48:49





To juz calkiem nie rozumiem po co kolo mruga i trabi zamiat objechac z
prawej......

a) zeby bylo normalnie,

Co to znaczy "normalnie"?

b) a bo to wiadomo czy mu nie zjedzie zawalidroga na prawy pas ?

A jak jedzie prawym, to czy wiadomo, ze nie zjedzie na lewy??

Axel






soviakoo

Posted: 15 Lip 2005 06:58:40




Skoro wyprzedzany włączył kierunkowskaz, gdy wyprzedzający _już_ zjechał w
lewo, to wyprzedzać oczywiście _wolno_ - byle ostrożnie ;). Zakaz
wyprzedzania pojazdu "z włączonym kierunkowskazem" (sygnalizującego zamiar
wyprzedzania, zmiany kierunku czy zmiany pasa ruchu) obejmuje wyłącznie
sytuację, w której jedzie on przed nami po _tym_ _samym_ co my pasie ruchu.


A skad wiesz ze on sygnalizuje wyprzedzanie a nie zamiar skrecenia w
lewo ? :-)

J.


i tu apeluje: oczy szeroko otwarte :) trzeba miec zasade: USTĄP (!!!).

lepiej zawsze ustapic niz pozniej narzekac. przepisy przepisami, ale
jak ktos jedzie agresywnie i widac ze nie zdazy, ba, nie ma nawet
zamiaru pojechac zgodnie z przepisami - ustąp. na sile blaszana puszka
nic sie nie wywalczy.

powiem wam ze dziwne zdarzenie. jezdze od 92 roku, od 2000 intensywnie
(do dzis ok. 300 kkm), ale takie sytuacje mi sie nie przytrafiaja. nawet
jak jezdze po wawie albo, co gorsza chyba, po krakowie. czasem wystarczy
troche zrozumienia, usmiech, pomachanie reka - i jedziemy dalej. wszyscy
w dobrych nastrojach. ale kiedys i moja daleko posunieta ostroznosc
wystawiona byla na bardzo wielka probe: gosc po wrzuceniu kierunkowskazu
w prawo (dalko od skrzyzowania - kultura), potem swatelka stop (tez
daleko i powoli - kultura) - skrecil w... lewo :)

jak to mowia: "wolniej jadjosz, dalsze zajedjosz..."




Tomasz Pyra

Posted: 15 Lip 2005 07:05:10





zawsze musisz ustapic pierwszenstwa
jadacemu pasem na ktory wlasnie zamierzasz (czyli wymysliles sobieze
na niego
chcesz wjechac) niezaleznie czy wjechal na niego minute, czy sekunde
wczesniej.


Srutututu. Masz tu temat do rozmyslań: dwa samochody (A i B) jadą tym samym
pasem, z jednakową prędkością, w bezpiecznej odległości. Równocześnie
zaczynają zmieniać pas na sąsiedni. W trakcie manewru jadący z tyłu
(nazwijmy go B) zaczyna gwałtownie przyspieszać (bo tak), a po chwili
uderza w tył A. W momencie kolizji B znajduje się całkowicie na pasie, na
który obaj zjeżdżali, natomiast dwa koła A toczą się jeszcze po linii
rozdzielającej pasy (a jego lusterko wciąż pozostaje na pasie, z którego
obaj wyruszyli). Kto jest winny kolizji?

Nawet lepszy przyklad - bardziej sensowny. Kiedy A podczas manewru
zaczyna gwaltowanie hamowac - bo na przyklad pieszy wyszedl na przejscie.

Wina B moze wynikac z niezachowania bezpiecznego odstepu. Kluczowe beda
tu ogledziny samochodow, z ktorych bedzie widac jak samochody byly
ustawione w chwili zderzenia i kto byl na jakim pasie, a kto pas dopiero
zmienial.
Na prawde jak gosc wjechal by ci w drzwi, to bys sie z tego nie
wytlumaczyl, chociazby cale zderzenie 100 kamer zarejestrowalo.

W przypadku ktory opisujesz jasno widac ze B znajdowal sie juz obok A
nim manewr zostal zakonczony. Wiec bys sie nie wytlumaczyl ze
spowodowania kolizji. Nie wykonywaliscie manewru jednoczesnie, a on byl
jednak sporo szybszy skoro zdazyl zmienic pas o poltorej szerokosci i
zaczac wyprzedzac nim zdazyles zmienic pas.

Jezeli podczas kolizji zostanie zlamanych kilka przepisow to sad
znajdzie ten ktory spowodowal kolizje, ewentualnie podzieli wine w jakis
proporcjach pomiedzy uczestnikow.

akurat wiedz ze w ustawie
liczy sie kazde slowko i umiejscowienie przecinka w zdaniu.


W polskiej ustawie? W PoRD? Nie rozśmieszaj mnie. Według PoRD przejście dla
pieszych jest chodnikiem - ot, przykładowo. Kfiatków znaleźć da się
mnóstwo.

Kwiatki kwiatkami, niemniej sa obowiazujacym prawem.
Rozne rzeczy sie juz okazywaly - chociazby to, ze znak "stop" nie
nakazwyal zatrzymania sie. Wiadomo ze jest to blad w sformulowaniu,
jednak ktos nie przyjal mandatu, sadzil sie w sadach i wygral. Zmieniono
potem ustawe.

Przed sadem gosc by argumentowal ewidentnie zlamanym przez ciebie
przepisem i tyle. Przepis zostal zlamany i koniec.


No i zgodnie z tym "jednym z wazniejszych przepisow" trzeba bylo
wrocic
na prawy pas


Na prawy? Przeczytaj może dokładnie (w końcu?) mój opis?

Chodzilo mi o lewy.


poprzez powstrzymanie sie od
ruchu (def. ustapienia pierwszenstwa) na zajety przez niego pas.


Srutututu po raz drugi. Ten pas był równie dobrze zajęty przeze mnie, co
przez niego.

No wlasnie nie. Byles jeszcze zmieniajacym, na ktorego nalozony jest
obowiazek ustapienia pierwszenstwa, natomiast on zmieniajacym juz nie
byl i obowiazku ustapienia pierwszenstwa juz nie mial.


Co do domniemanego nieustąpienia przeze mnie pierwszeństwa, mogę
tylko przyłączyć się do propozycji AP: zanim zaczniesz o czymś
pisać, sprawdź definicję.

Powstzymales sie od ruchu w chwili kiedy zmieniajac pas okazalo sie,
ze tym pasem jedzie inny pojazd?


Zmusiłem go do "istotnej zmiany prędkości"? Nie zmusiłem - przyspieszał,
nie wiadomo po co. O jakim więc "nieustąpieniu pierwszeństwa" mowa?

No ale z tego co piszesz istotnie zmienil kierunek i pewnie w koncu
zostal zmuszony do tego zeby przestac przyspieszac i hamowania, bo
inaczej bylby dzwon.




Tomasz Pyra

Posted: 15 Lip 2005 07:12:48





Mozesz sie tez uderzyc kamieniem w glowe, zadzwonic na policje i
powiedziec ze "o to ten facet rzucil, widzialem".

I co to zmienia?


Zmienia to tyle, że zdarzenie "zostałbyś ukarany" nie jest równoznaczne z
"jesteś winny".

Zzazwyczaj jest troche inaczej - po prostu prawo jest nieublagane i
przed sadem jest interpretowane bardzo doslownie, w odroznieniu od zasad
ktorymi sie kieruja kierowcy - jakims tam rozsadkiem, zwyczajem, "a bo
mnie tak uczyli" itp.

Przez to winnym zostaje czesto nie ten co jechal zle - czyli
niebezpiecznie, po chamsku albo brawurowo, a winny jest ten ktory zlamal
jakis przepis i zostalo mu to udowodnione.

Nie raz juz byla sytuacja kiedy ktos skrecajac w lewo na posesje,
zapewne sygnalizujac manewr, zostal trafiony przez kogos komu sie
zachcialo wyprzedzac cala kolumne, ktora z oczywistych wzgledow
zwalniala za skrecajacym.

Racja moralna jest oczywiscie po stronie skrecajacego, ale prawo jest tu
nieublagane i winnym okazuje sie byc skrecajacy.
Bo sie okazuje ze wyprzedzajacy upewnil sie, ze z przodu nikt nie
wyrpzedza. Skutecznosc tego upewnienia trudno oceniac, w kazdym razie
ciezko udowodnic mu nieupewnienie sie.
Natomiast skrecajacy ponad wszelka watpliwosc zajal pas ktorym ten drugi
go wyprzedzal, chociaz mial ustapic mu pierwszenstwa.
I koniec.

Wyprzedzajacy zamiast hamowanic w kolumnie zachowal sie jak kretyn, a w
nagrode dostanie klepanie przodu z OC skrecajacego.




Teo

Posted: 15 Lip 2005 08:20:12




Srutututu. Masz tu temat do rozmyslań: dwa samochody (A i B) jadą
tym samym pasem, z jednakową prędkością, w bezpiecznej odległości.
Równocześnie zaczynają zmieniać pas na sąsiedni. W trakcie manewru
jadący z tyłu (nazwijmy go B) zaczyna gwałtownie przyspieszać (bo
tak), a po chwili uderza w tył A. W momencie kolizji B znajduje się
całkowicie na pasie, na który obaj zjeżdżali, natomiast dwa koła A
toczą się jeszcze po linii rozdzielającej pasy (a jego lusterko
wciąż pozostaje na pasie, z którego obaj wyruszyli). Kto jest winny
kolizji?

Nawet lepszy przyklad - bardziej sensowny.

Nie zmieniaj założeń, tylko odpowiedz na pytanie - kto twoim zdaniem byłby
winny kolizji? Opis zostawiam wyżej, dla wygody. Pojazd A nie hamuje,
jedzie ze stałą prędkością. Czekam na odpowiedź.

Przed sadem gosc by argumentowal ewidentnie zlamanym przez ciebie
przepisem i tyle. Przepis zostal zlamany i koniec.

Tupnij jeszcze nogą - i tak nie zmieni to faktu, że nie masz racji. Nie
muszę ustępować pierwszeństwa pojazdowi, który razem ze mną zjeżdża na
sąsiedni pas, to raz. Dwa, nie zmusiłem nikogo do "istotnej zmiany
prędkości" - to i wszelkie dywagacje na temat nieustapienia pierwszeństwa
są nieuzasadnione.

istotnie zmienil kierunek i pewnie w koncu
zostal zmuszony do tego zeby przestac przyspieszac i hamowania, bo
inaczej bylby dzwon.

Owszem - to były efekty podjęcia przez niego próby wyprzedzania niezgodnie
z Art. 24.1.1 PoRD. Za idiotyczne postępowanie innych kierowców redakcja
nie odpowiada.



Teo

Posted: 15 Lip 2005 08:30:07




A skad wiesz ze on sygnalizuje wyprzedzanie a nie zamiar skrecenia w
lewo ? :-)

Słuszna uwaga. Ino napisałem przecież - "byle ostrożnie" ;) Jeśli rzecz się
dzieje na skrzyżowaniu, lub np. na wysokości stacji benzynowej z lewej, to
wyprzedzać nie należy (zresztą i tak zwykle nie wolno), jeśli pojazd z
przodu wyraźnie zwalnia - można domyslać się, że będzie skręcać na lewą
stronę drogi, nie należy brać się do wyprzedzania. Ale jeżeli jedzie na
przykład za wlokącym się TIRem, i włącza lewy kierunkowskaz gdy zaczynamy
go już wyprzedzać (jesteśmy na sąsiednim pasie, a "nasz" wyprzedzany
właśnie przymierza się do TIRa), wolno nam manewr kontynuować. Klakson i
długie potrafią być w takiej sytuacji bardzo przydatne - co oczywiste ;)



Teo

Posted: 15 Lip 2005 08:33:07




A jak jedzie prawym, to czy wiadomo, ze nie zjedzie na lewy??

No bez jaj, proszę. Nigdy nie miałeś sytuacji, gdy doganiany przez ciebie
kierowca stwierdza nagle, że ułatwi ci jazdę, i zjeżdża błyskawicznie na
prawy pas - zajeżdżając ci drogę?



Tomasz Pyra

Posted: 15 Lip 2005 08:48:05





A jak jedzie prawym, to czy wiadomo, ze nie zjedzie na lewy??


No bez jaj, proszę. Nigdy nie miałeś sytuacji, gdy doganiany przez ciebie
kierowca stwierdza nagle, że ułatwi ci jazdę, i zjeżdża błyskawicznie na
prawy pas - zajeżdżając ci drogę?

To sie zdecyduj w koncu.

Czy zajezdza droge ten co z tylu nagle wypada na prawy pas i przyspiesza
uniemozliwiajac wyprzedzanemu zmiane pasa, czy ten z przodu co z lewego
pasa wolno sie wtacza na prawy pas zajezdzajac wyprzedzajacemu go po
prawej stronie droge?

Czy moze po prostu "jak Kali zajechac droge to dobrze, jak Kalemu
zajechac droge to zle" ?




Teo

Posted: 15 Lip 2005 09:05:35




To sie zdecyduj w koncu.

Ja nie muszę - to ty się miotasz ;-p

Czy zajezdza droge ten co z tylu nagle wypada na prawy pas i
przyspiesza uniemozliwiajac wyprzedzanemu zmiane pasa

Nie, skąd pomysł? Jest z tyłu, jak może zajechać drogę?

przodu co z lewego pasa wolno sie wtacza na prawy pas zajezdzajac
wyprzedzajacemu go po prawej stronie droge?

Ten ewidentnie zajeżdża..

Czy moze po prostu "jak Kali zajechac droge to dobrze, jak Kalemu
zajechac droge to zle" ?

Ja tak nie uważam, ale skoro lubisz się kierować takim prawidłem - wolna
wola ;(

to skończy dyskusję ;-p




Tomasz Pyra

Posted: 15 Lip 2005 09:21:22





Srutututu. Masz tu temat do rozmyslań: dwa samochody (A i B) jadą
tym samym pasem, z jednakową prędkością, w bezpiecznej odległości.
Równocześnie zaczynają zmieniać pas na sąsiedni. W trakcie manewru
jadący z tyłu (nazwijmy go B) zaczyna gwałtownie przyspieszać (bo
tak), a po chwili uderza w tył A. W momencie kolizji B znajduje się
całkowicie na pasie, na który obaj zjeżdżali, natomiast dwa koła A
toczą się jeszcze po linii rozdzielającej pasy (a jego lusterko
wciąż pozostaje na pasie, z którego obaj wyruszyli). Kto jest winny
kolizji?

Nawet lepszy przyklad - bardziej sensowny.


Nie zmieniaj założeń, tylko odpowiedz na pytanie - kto twoim zdaniem byłby
winny kolizji? Opis zostawiam wyżej, dla wygody. Pojazd A nie hamuje,
jedzie ze stałą prędkością. Czekam na odpowiedź.

Jezeli ktos (w dowolnej sytuacji drogowej) nagle zacznie przyspieszac,
dogoni poprzedzajacy go samochod i w niego wjedzie, to jest to
oczywiscie jego wina.
Jadnak jakos nie moge dopatrzec sie takiej sytuacji w opisywanym
zdarzeniu. Tam po prostu zajechales droge gosciowi ktory juz byl na tej
samej wysokosci.


Przed sadem gosc by argumentowal ewidentnie zlamanym przez ciebie
przepisem i tyle. Przepis zostal zlamany i koniec.


Tupnij jeszcze nogą - i tak nie zmieni to faktu, że nie masz racji. Nie
muszę ustępować pierwszeństwa pojazdowi, który razem ze mną zjeżdża na
sąsiedni pas, to raz.

Oczywiscie ze nie - nie masz zreszta nawet takiej mozliwosci. Jezeli
zjezdzacie razem, to jeden jest za drugim i nie ma zadnej mozliwosci
przepychania sie prawo-lewo.
Co innego jezeli jadacy z tylu zacznie manewr wczesniej, zdazy zmienic
pas i rozpocznie wyprzedzanie nim zmienisz pas.
Zwlaszcza ze P206 to nie Porsche i przyspieszenie ma takie sobie.

Dwa, nie zmusiłem nikogo do "istotnej zmiany
prędkości" - to i wszelkie dywagacje na temat nieustapienia pierwszeństwa
są nieuzasadnione.

kierunku tez nie zmienil?
Jezeli nie zmienial ani kierunku, ani predkosci, to nie wiem wogole o co
chodzi skoro kazdy jechal tak jak chcial i nikt nikomu nie przeszkadzal
w wykonaniu manewru? Ale cos czuje ze jednak tak nie bylo i raczej nie
ustapiles mu tego pierwszenstwa.

istotnie zmienil kierunek i pewnie w koncu
zostal zmuszony do tego zeby przestac przyspieszac i hamowania, bo
inaczej bylby dzwon.


Owszem - to były efekty podjęcia przez niego próby wyprzedzania niezgodnie
z Art. 24.1.1 PoRD. Za idiotyczne postępowanie innych kierowców redakcja
nie odpowiada.

I myslisz ze zwalnia cie to z przestrzegania przepisow ktore wyraznie
nakladaja na ciebie obowiazek ustapienia pierwszenstwa?

Czy moze ja mam jakas niekompletna wersje PoRD w ktorej zapomnieli
dopisac punktu ze obowiazek ustapienia pierwszenstwa przy zmianie pasa
nie dotyczy samochodow z wlaczonym kierunkowskazem?


A sygnalizacja _zawczasu_ i _wyraznie_ byla? ;) No i czy byl bys w
stanie to udowodnic przed sadem - bo skoro w razie kolizji chcial bys
zeby winnym byl kierowca z tylu, to nalezy mu jakos udowodnic wine.
Bo fakt nieustpienia jemu pierwszenstwa jest bezsporny i prosty do
udowodnienia przez sam fakt ewentualnej kolizji.




Teo

Posted: 15 Lip 2005 10:04:32




Srutututu. Masz tu temat do rozmyslań: dwa samochody (A i B) jadą
tym samym pasem, z jednakową prędkością, w bezpiecznej odległości.
Równocześnie zaczynają zmieniać pas na sąsiedni. W trakcie manewru
jadący z tyłu (nazwijmy go B) zaczyna gwałtownie przyspieszać (bo
tak), a po chwili uderza w tył A. W momencie kolizji B znajduje się
całkowicie na pasie, na który obaj zjeżdżali, natomiast dwa koła A
toczą się jeszcze po linii rozdzielającej pasy (a jego lusterko
wciąż pozostaje na pasie, z którego obaj wyruszyli). Kto jest winny
kolizji?

Jezeli ktos (w dowolnej sytuacji drogowej) nagle zacznie przyspieszac,

dogoni poprzedzajacy go samochod i w niego wjedzie, to jest to
oczywiscie jego wina.

Czyli winny jest, jak sam twierdzisz, B. Kłóci się to mocno z twoją
wcześniejszą teorią, wedle której A powinien ustąpić pierwszeństwa B, bo
nie zakończył manewru zmiany pasa, więc powinien ustąpić pojazdowi już się
na tym pasie znajdującym. Przeczysz sam sobie. Dojście, w któym miejscu
palnąłeś bzdurę, zostawiam ci jako zadanie na weekend - sam wyjeżdżam nad
wywczasy. Miłego myślenia.

Jadnak jakos nie moge dopatrzec sie takiej sytuacji w opisywanym
zdarzeniu. Tam po prostu zajechales droge gosciowi ktory juz byl na
tej samej wysokosci.

Wydaje ci się. Ponownie proponuję przeczytanie opisu - dowiesz się, jak
było naprawdę.

Co innego jezeli jadacy z tylu zacznie manewr wczesniej, zdazy zmienic
pas i rozpocznie wyprzedzanie nim zmienisz pas.
Zwlaszcza ze P206 to nie Porsche i przyspieszenie ma takie sobie.

Znowu ubzdurałeś sobie fakty nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistych
zdarzeniach. Wybacz, ale dyskusja z osobą ignorującą opisane fakty,
opierającą się wyłącznie na własnych - błędnych - wyobrażeniach, traci dla
mnie sens. Z mojej strony EOT.

Bo fakt nieustpienia jemu pierwszenstwa jest bezsporny

Wyłącznie w twoich snach. Może zapoznaj się _w końcu_ z definicją
ustąpienia pierwszeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem warunku "istotnej
zmiany prędkości"?



Axel

Posted: 15 Lip 2005 10:08:23





A jak jedzie prawym, to czy wiadomo, ze nie zjedzie na lewy??

No bez jaj, proszę. Nigdy nie miałeś sytuacji, gdy doganiany przez ciebie
kierowca stwierdza nagle, że ułatwi ci jazdę, i zjeżdża błyskawicznie na
prawy pas - zajeżdżając ci drogę?

Zajezdzajac - nie. Zdarzylo sie, ze zjezdzal, kiedy ja zaczynalem manewr
wyprzedzania, ale wtedy po prostu wyprzedzalem go po lewej.
Trzeba sie przygladac temu z przodu, co ma zamiar zrobic, bez wzgledu na to,
czy jest na lewym pasie, czy prawym. Wiecej czasu strace, czekajac, az
ustapi mi miejsca, niz wyprzedzajac go (ostroznie) prawa strona.

Axel






Tomasz Pyra

Posted: 15 Lip 2005 10:36:34




Czyli winny jest, jak sam twierdzisz, B. Kłóci się to mocno z twoją
wcześniejszą teorią, wedle której A powinien ustąpić pierwszeństwa B, bo
nie zakończył manewru zmiany pasa, więc powinien ustąpić pojazdowi już się
na tym pasie znajdującym. Przeczysz sam sobie.

Nie iwdzisz roznicy w sytuacji kiedy 2 samochody jada jeden za drugim,
od sytuacji kiedy dwa samochody jada jeden obok drugiego?

Dojście, w któym miejscu
palnąłeś bzdurę, zostawiam ci jako zadanie na weekend - sam wyjeżdżam nad
wywczasy. Miłego myślenia.

Mam nadzieje ze pociagiem.

Jadnak jakos nie moge dopatrzec sie takiej sytuacji w opisywanym
zdarzeniu. Tam po prostu zajechales droge gosciowi ktory juz byl na
tej samej wysokosci.


Wydaje ci się. Ponownie proponuję przeczytanie opisu - dowiesz się, jak
było naprawdę.

Pisales ze sie przepychaliscie prawo-lewo. Moim zdaniem taka sytuacja
jest mozliwa tylko jak sie jedzie obok sibie. Bo jak on jedzie z tylu to
raczej sie nie pospychacie.

Bo fakt nieustpienia jemu pierwszenstwa jest bezsporny


Wyłącznie w twoich snach. Może zapoznaj się _w końcu_ z definicją
ustąpienia pierwszeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem warunku "istotnej
zmiany prędkości"?

Czy on mogl kontynuowac jazde z ta predkoscia i w tym kierunku ktorym
jechal, czy musial zmienic predkosc lub kierunek z powodu ze wyjechales?
Z tego co piszesz to skrecil w prawo, wyjezdzajac z pasa zeby uniknac
zderzenia.




Teo

Posted: 15 Lip 2005 11:21:22




Bo fakt nieustpienia jemu pierwszenstwa jest bezsporny

Wyłącznie w twoich snach. Może zapoznaj się _w końcu_ z definicją
ustąpienia pierwszeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem warunku
"istotnej zmiany prędkości"?

Czy on mogl kontynuowac jazde z ta predkoscia i w tym kierunku ktorym
jechal

Oczywiście że mógł. Z sobie tylko znanych powodów zaczął jednak
przyspieszać - widząc, że jestem już na pasie, na który i on zjeżdżał

Z tego co piszesz to skrecil w prawo, wyjezdzajac z pasa
zeby uniknac zderzenia.

Nie - z tego co piszę wynika, że skręcił w prawo i przyspieszył wyłącznie
po to, by zacząć wciskać się z prawej. Ty, jak rozumiem, wiesz jednak
lepiej, jak było. Mało mnie interesuje, skąd - żegnam więc ozięble.



Teo

Posted: 15 Lip 2005 11:25:05




Wiecej czasu strace,
czekajac, az ustapi mi miejsca, niz wyprzedzajac go (ostroznie) prawa
strona.

Na trasie dużo prościej (i skuteczniej) jest zacząć walić długimi już z
przysłowiowowego kilometra. Dość wcześnie dzięki temu wiadomo, czy
zawalidroga lewy pas opuści, czy też należy zdjąć nogę z gazu (coby
zmniejszyć róznicę prędkości) i ostrożnie wyprzedzić go z prawej.



<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 349 . 350 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.962 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze