samochodymotoryzacja forum
 ° Forum ° Szukaj °
Ogłoszenia - Części samochodowe | WWW - projektowanie stron internetowych Poznań

kto winny?

motoryzacja - forum / Samochody - ogólnie - archiwum do 2008r. / kto winny?
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
J.F.

Posted: 3 Lip 2007 15:17:52



Moje rozumowanie. Auto jadace na wprost nie zastosowalo sie do przepisu
ktory mowi ze nie mozna wjezdzac na skrzyzowanie z ktorego nie mozna zjechac

IMO to nieistotne - nie wolno bylo, ale wjechalo, stanelo i stoi,
to jeszcze stluczki nie powoduje.
Istotne co sie dalej dzialo.

(w praktyce nieliczni rspektuja ten przepis).

Taa .. a jak sobie wyobrazacie w praktyce realizacje tego przepisu ?

Auto skrecajace w lewo, majac
swiatlo zielone, widzac ze da rade przejechac na druga strone skrzyzowania,
wjechalo na nie, lecz zostalo uderzone przez auto ktore juz znajdowalo sie
na skrzyzowaniu, ale nie blokowalo mu wczesniej drogi zjazdu. Koles myslal
ze auto zostanie w tym miejscu gdzie stalo, a ono nagle ruszylo i bum! :)
Moim zdaniem i on zawinil, bo jednak skrzyzowanie nie bylo puste, co prawda
mial on szanse z niego zjechac, ale jednak skrzyzowanie nie bylo puste.
Jak to wyglada w praktyce. Kto jest winnym spowodowania wypadku.

Ale kto ma rozbity przedni zderzak ?
Bo na moj gust jak ten jadacy prosto ruszyl i przywalil w drzwi
skrecajacego to nie bedzie problemu uznaniem go winnym.
A jesli ruszyl i zajechal droge i to on ma rozbite drzwi .. no to
przydaliby sie swiadkowie tego zajechania.

Co innego jakby sygnalizator byl zwykly a nie S-3 - wtedy ten
skrecajacy musi ustapic pierwszenstwa .. ciekawe jakby to wygladalo w
sadzie gdyby bylo nagranie z kamery ..

J.





Tomasz Pyra

Posted: 3 Lip 2007 15:32:47




Rozwiazanie tego problemu moim zdaniem:
1. Swiatla umieszczac ZA skrzyzowaniem, a NIE PRZED. Tak jest w USA i
sprawdza sie super. Jak wjedziesz na skrzyzowanie to nadal wiesz jakie
masz swiatlo.

I to by chyba bylo calkiem dobre rozwiazanie.
Ale moze jeszcze lepsze byloby, gdyby swiatla byly i przed i za? Zeby Ci
przed widzieli wyraznie jakie jest swiatlo zanim wjada na skrzyzowanie.
A duze auta na skrzyzowaniu nie zaslanialy swiatel za.

Jeszcze kilka lat temu tak właśnie było.

Tyle że było dodatkowo (konieczne w takim przypadku) prawo pozwalające
opuścić skrzyżowanie jak kogoś to czerwone złapie na środku.
Ponoć zagraniczni kierowcy sobie nie radzili i w ramach "wchodzenia do
unii" zlikwidowano to.




Sz

Posted: 3 Lip 2007 17:20:00




Ale kto ma rozbity przedni zderzak ?
Bo na moj gust jak ten jadacy prosto ruszyl i przywalil w drzwi
skrecajacego to nie bedzie problemu uznaniem go winnym.
A jesli ruszyl i zajechal droge i to on ma rozbite drzwi .. no to
przydaliby sie swiadkowie tego zajechania.

O tutaj pozwole sobie opwiedziec szczegolowiej ta historie od ktorej zaczal
sie watek. Otoz auto ktore skrecalo w lewo, widzac ze maruder nagle zaczyna
sie poruszac, skorygowal swoj tor tak aby sie z nim nie zdezyc (poglebil
skret w lewo). Ale na drodze w ktora skrecal, przed sygnalizatorem staly
auta, wiec chcial wycyrklowac jakos pomiedzy. W efekcie dal najpierw w lewo
(ominiecie ruszajacego marudera), a pozniej w prawo (po ominieciu marudera
chcial uniknac zderzenia z autami na drodze w ktora skrecal). Pech chcial ze
to bylo kombi i tyl pojechal krotsza droga niz przod. Przod zatem pojechal
perfekcyjnie, a tyl scinajac droge przetarl sie o przedni zderzak marudera,
ktory... (tutaj zdania sa podzielone)
1. wg skrecajacego w lewo - "nagle ruszyl do przodu"
2. wg marudera - "zatrzymal sie widzac pedzace kombi"

Suma, sumarum - kombi skrecajace w lewo ma zarysowany bok, maruder jadacy na
wprost ma zdeformowany i pofarbowany zderzak + chyba kombi porwalo mu lampe.

Nie wiem kogo orzeknieto winnym. To wlasnie mnie ciekawi.
Sz.






Pawel Muszynski

Posted: 4 Lip 2007 06:12:01




2. Zapewnic dluzsze "pomaranczowe" na konfliktowych skrzyzowaniach

A to sie nie uda. Kierowcy bardzo szybko zapamietaja, na ktorych
skrzyzowaniach "pomaranczowe" swieci dlugo i bedzie jak teraz.

No to dłuższą chwilę, podczas której wszyscy mają czerwone.

Na czerwonym nie możesz wjechać na skrzyżowanie, ale mozesz z niego
zjechać (bo nie wiesz nawet, że czerwone się pali).




kuba (aka cita)

Posted: 4 Lip 2007 08:12:57




Auto skrecajace w lewo, majac swiatlo zielone, widzac ze da rade
przejechac na druga strone skrzyzowania, wjechalo na nie,

wjechało na skrzyżowanie, które było pełne.

To z powyższego cytatu nie wynika, a wręcz odwrotnie

no jak, kolega skręcający wjechał, kiedy tamtem był na skrzyzowaniu, wiec
jeden wjechał, kiedy nie mógł go opuścić, a drugi wjechał, kiedy ten
pierwszy nadal tam tkwił.

Gdzie popełniam błąd?




J.F.

Posted: 4 Lip 2007 08:45:07



Otoz auto ktore skrecalo w lewo, widzac ze maruder nagle zaczyna
sie poruszac, skorygowal swoj tor tak aby sie z nim nie zdezyc (poglebil
skret w lewo). Ale na drodze w ktora skrecal, przed sygnalizatorem staly
auta, wiec chcial wycyrklowac jakos pomiedzy. W efekcie dal najpierw w lewo
(ominiecie ruszajacego marudera), a pozniej w prawo (po ominieciu marudera
chcial uniknac zderzenia z autami na drodze w ktora skrecal). Pech chcial ze
to bylo kombi i tyl pojechal krotsza droga niz przod. Przod zatem pojechal
perfekcyjnie, a tyl scinajac droge przetarl sie o przedni zderzak marudera,
ktory... (tutaj zdania sa podzielone)
1. wg skrecajacego w lewo - "nagle ruszyl do przodu"
2. wg marudera - "zatrzymal sie widzac pedzace kombi"

No coz - wersja zdroworozsadkowa - jesli maruder stal to niewinny,
jesli wjechal w tyl samochodu to winny. Tylko jak to udowodnic.
W szczegolnosci jesli obu kierowcow zezna ze na swoim zielonym
wjechali :-)

Suma, sumarum - kombi skrecajace w lewo ma zarysowany bok, maruder jadacy na
wprost ma zdeformowany i pofarbowany zderzak + chyba kombi porwalo mu lampe.
Nie wiem kogo orzeknieto winnym. To wlasnie mnie ciekawi.

No coz, zapewne bylo tak ze przyjechali policjanci, czyjas wine
uznali, stawiam na marudera, i zaczeli go namawiac do przyjecia
mandatu. Przy ambitnych kierowcach i policjantach moze sie skonczyc
na dwoch wnioskach do sadu o ukaranie obu :-)

A udowodnic moze sie da - po obrazeniach na zderzaku i boku.
Widac ze maruder mocniej przywalil, czy glownie widac rysy.
No i moze kamera jakas jest ..

J.






J.F.

Posted: 4 Lip 2007 08:58:33



Poza tym jest obowišzek umożliwić kierowcy zjazd ze skrzyżowania gdy ten
na nim utknšł, a nie lecieć na niego jak taran.

§ 95 2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:
2) ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie
skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału
zielonego.

I to sie nazywa konkretna odpowiedz! Dzieki!

Na tym polega konstruktywna rozmowa, a nie na kloceniu sie (jak w innych
watkach).

W kwestii formalnej - powyzsze nie naklada na innych zadnego obowiazku
umozliwienia zjazdu.
Jedynie zabrania tworzenia sytuacji typu - rusza kolumna, staje,
i blokuje za chwile przejazd w kierunku poprzecznym.
Oraz z poprzecznego kierunku nie moga ruszyc jesli droga maja
zablokowana.

W kwestii stluczki ma sie to nijak, bo prawnie czy bezprawnie - jesli
ktos przywalil w nieruchoma przeszkode to jest winny, z wyjatkiem
nieswietlonych noca, a i to tylko w Polsce.

J.






J.F.

Posted: 4 Lip 2007 09:06:22



OK, zgadzam sie bo przepisy przepisami tylko powiedz mi jak to ocenic na
skrzyzowaniu kilku szerokich ulic o rozmiarach kilkudziesieciu
metrow(kilka pasow) + tramwaj + przejscia dla pieszych itp?
Praktyka jest taka, ze kazdy jedzie zderzak w zderzak bo inaczej bedzie
stal w szczycie godzinami na kazdym skrzyzowaniu, poniewaz inni go objada :-)

Zgadzam sie w pierwszej kwestii. Natomiast co do drugiej - warto by wiec

zaczac respektowac te przepisy (surowe mandaty) wtedy nikt by nikogo nie
objezdzal i nie bylo by sytuacji ze cale skrzyzowanie jest zablokowane, bo
maruderzy lub cwaniaki stoja na srodku i calkowicie blokuja ruch.
Gdybym byl w drogowce to sypalbym mandatami az milo - a co tam niech sie
naucza i niech sie w koncu bezkarne cwaniactwo skonczy na naszych drogach!
Takie jest moje zdanie, ale to juz troche OT :)

Tylko jak to sobie wyobrazasz, jesli wiekszosc tych na srodku to
calkiem niewinne ofiary systemu ? Bo jesli sto przedemna
ciezarowka/dostawczak/ciemne szyby, to ja bym musial poczekac az on
przejedzie skrzyzowanie i dopiero wtedy minac zielone, bo inaczej skad
pewnosc ze przed nim jest wystarczajaco miejsca ?

Na cwaniakow omijajacych korki to wystarczy drogowka pilnujaca
jazdy w nakazanym dla danego pasa kierunku i przekroczenia ciaglej
linii.
A propos - jest za to mandat ?

J.





J.F.

Posted: 4 Lip 2007 09:08:52



Śliska sprawa i zależna od humoru policjanta, widzimisię świadków itp.
Do niczego jest ten PORD.

A moze bardzo dobry - tylko trzeba ukarac obu.
Na nastepnych skrzyzowaniach obaj beda zachowywac wieksza ostroznosc
:-)

J.






Gotfryd Smolik news

Posted: 5 Lip 2007 11:55:48




Ten przepis odczytany dosłownie praktycznie uniemożliwia skręt w lewo na
skrzyżowaniu ze światłami w czasie gdy na ulicy jest większy ruch.

Naruszasz logikę ;)
Wniosek jest prawdziwy przy przyjęciu dodatkowych założeń, ktore
umiejętnie przemilczasz :)
Tylko wtedy, jeśli zielone z obu stron tego samego kierunku świeci
się tak samo długo.
Przecież wystarczy cykl w ktorym raz z jednej a raz z drugiej strony
zielone jest "dłuższe" i problem znika.

Jak się świeci zielone to nie wolno wjechać na skrzyżowanie, bo się na nim
utknie do czasu aż zmieni się światło (bo ci z przeciwka mają takie samo).

Właśnie tekst w nawiasie jest nieprawidłowym założeniem (a stosowanie
rozwiązania z tym założeniem jest błedem konstrukcyjnym skrzyżowań przy
TAKICH PRZEPISACH).

pzdr, Gotfryd




Gotfryd Smolik news

Posted: 5 Lip 2007 11:49:22





Nie wolno wjechac na skrzyzowanie gdy nie mozna z niego zjechac.
czekasz, az poprzedzajacy zjedzie ze skrzyzowania i dopiero wjezdzasz na nie

? jesli nie .. to nigdy nie mozesz wiedziec, czy ten przed Toba sie nie
rozkraczy a Ty nie utkniesz na skrzyzowaniu...

IMHO, w rachubę wchodzi takie stwierdzenie widywane w różnych tekstach
wyroków: "rozsądnie oceniając".
Rozkraczenia się przez pojazd przed sobą nie da się przewidzieć
"rozsądnie oceniając", ale że jeśli kolumna wlecze się 10km/h
to odstępy miedzy pojazdami nie wystarczą za "dopchnięcie" korka
po przejechaniu skrzyżowania. Rozsądnie oceniając, oczywiście.

nie sposob przewidziec niektorych sytuacji i wowczas do glosu powinien dojsc
zdrowy rozsadek a nie tepe wpatrywanie sie w swiatla i znaki...

IMO dobrze gadasz :)

pzdr, Gotfryd




[Cichy]

Posted: 5 Lip 2007 12:00:02



Zielony sygnalizator kierunkowy oznacza zezwolenie na wjazd i gwarantuje
że pozostałe kolidujšce kierunki sš zamknięte.

Pamietajmy o pieszych. Oni moga miec zielone.

Głupoty waćpan wypisujesz, jak strzalka bezkolizyjna, to bezkolizyjna,
wszyscy inni maja czerwone.

Pozdrawiam,
Cichy






Tomasz Pyra

Posted: 6 Lip 2007 20:18:29




Ten przepis odczytany dosłownie praktycznie uniemożliwia skręt w lewo
na skrzyżowaniu ze światłami w czasie gdy na ulicy jest większy ruch.

Naruszasz logikę ;)
Wniosek jest prawdziwy przy przyjęciu dodatkowych założeń, ktore
umiejętnie przemilczasz :)
Tylko wtedy, jeśli zielone z obu stron tego samego kierunku świeci
się tak samo długo.
Przecież wystarczy cykl w ktorym raz z jednej a raz z drugiej strony
zielone jest "dłuższe" i problem znika.

Taaak... wystarczy że przeczekasz to krótsze zielone blokując
skrzyżowanie i na tym dłuższym pojedziesz ;)
Ale żeby dowiedzieć się czy akurat świecące się zielone jest krótsze czy
0dłuższe potrzebujesz jeszcze jednej zmiany świateł żeby się upewnić.

Czyli generalnie pojedziesz przy trzeciej zmianie świateł ; Faktycznie
- problem znika ;)

Jak się świeci zielone to nie wolno wjechać na skrzyżowanie, bo się na
nim utknie do czasu aż zmieni się światło (bo ci z przeciwka mają
takie samo).

Właśnie tekst w nawiasie jest nieprawidłowym założeniem (a stosowanie
rozwiązania z tym założeniem jest błedem konstrukcyjnym skrzyżowań przy
TAKICH PRZEPISACH).

Bogu dzięki że tego przepisu nie znają ani kierowcy, ani policjanci, ani
drogowcy ;)




Gotfryd Smolik news

Posted: 7 Lip 2007 12:21:32




Przecież wystarczy cykl w ktorym raz z jednej a raz z drugiej strony
zielone jest "dłuższe" i problem znika.

Taaak... wystarczy że przeczekasz to krótsze zielone blokując skrzyżowanie
i na tym dłuższym pojedziesz ;)

Nie ma mowy :)

Ale żeby dowiedzieć się czy akurat świecące się zielone jest krótsze czy
0dłuższe potrzebujesz jeszcze jednej zmiany świateł żeby się upewnić.

Ale nie chodzi o tak krótką różnicę, żeby wystarczała TYLKO na upewnienie
się. Ci z przeciwka stają, sam masz zielone...

TAKICH PRZEPISACH).

Bogu dzięki że tego przepisu nie znają ani kierowcy, ani policjanci, ani
drogowcy ;)

:)

pzdr, Gotfryd




stebi

Posted: 31 Lip 2007 21:05:47



Bardzo czesto dochodzi do stluczek niedaleko mnie i zastanawiam sie kto
jest winny?
Sytuacja wyglada tak:
http://www.michals.user.icpnet.pl/kto.jpg

Jest droga i nagle jest poszerzenie i zostaje dolaczony prawy pas do
skretu w prawo (stoi znak jak na rysunku). Pas sie ciagnie jeszcze dalej
poniewaz zachwile znowu jest nastepne skrzyzowanie i tez mozliwosc
skretu w prawo (znak mowiacy z jakiego pasa gdzie jechac jest powtorzony
za pierwszym skrzyzowaniem).
Oczywiscie pierszenstwo maja auta jadace droga ta szersza na rysunku :)
I teraz pytanie:
Czy samochod ktory chce skrecic w prawo, ale nie na tym pierwszym, tylko
na tym drugim skrzyzowaniu moze juz od samego poczatku tego pasa nim
jechac i przejechac pierwsze skrzyzowanie prosto z tego pasa(pomijam
fakt, ze wiekszosc sygnalizuje zamiar skretu w prawo kierunkowskazem, a
jada prosto)? Jesli nie, to czy w przypadku kolizji - czesto auto ktore
wyjezdza w chce skrecic w lewo (na glowna droge) wychyla sie na ten pas
do skretu w prawo i czeka zeby sie wlaczyc do ruchu - wine ponosi auto
ktore pojechalo prosto, czy jest to traktowane jako wspolwina?

Z gory dzieki za odp.

pozdr.
stebi




Tomasz Pyra

Posted: 31 Lip 2007 21:19:12




Czy samochod ktory chce skrecic w prawo, ale nie na tym pierwszym, tylko
na tym drugim skrzyzowaniu moze juz od samego poczatku tego pasa nim
jechac i przejechac pierwsze skrzyzowanie prosto z tego pasa(pomijam
fakt, ze wiekszosc sygnalizuje zamiar skretu w prawo kierunkowskazem, a
jada prosto)?

Jeżeli ta boczna odnoga ma status skrzyżowania (pomijamy jakieś wyjazdy
z posesji itp) to IMO nie bo:
§ 87. 1. Znaki: [p-8] oznaczają, że jazda z pasa ruchu, na którym są
umieszczone, jest dozwolona tylko w kierunku wskazanym strzałką;

Jeżeli to wcześniej to skrzyżowanie, to ktoś przejeżdżałby je prosto po
pasie do skrętu w prawo, a tego robić nie wolno.

Jesli nie, to czy w przypadku kolizji - czesto auto ktore
wyjezdza w chce skrecic w lewo (na glowna droge) wychyla sie na ten pas
do skretu w prawo i czeka zeby sie wlaczyc do ruchu - wine ponosi auto
ktore pojechalo prosto, czy jest to traktowane jako wspolwina?

Zasadniczo winny jest wyjeżdżający bo nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu
drogą z pierwszeństwem.
Natomiast jeśli sąd przychyli się do jego wersji że na podstawie Art. 4
ufał że kierujący skręci w odnogę to będzie tak jak orzeknie sąd.




stebi

Posted: 31 Lip 2007 21:33:24




Jeżeli ta boczna odnoga ma status skrzyżowania (pomijamy jakieś wyjazdy
z posesji itp) to IMO nie bo:
§ 87. 1. Znaki: [p-8] oznaczają, że jazda z pasa ruchu, na którym są
umieszczone, jest dozwolona tylko w kierunku wskazanym strzałką;

Jest to skrzyzowanie.

Jesli nie, to czy w przypadku kolizji - czesto auto ktore wyjezdza w
chce skrecic w lewo (na glowna droge) wychyla sie na ten pas do skretu
w prawo i czeka zeby sie wlaczyc do ruchu - wine ponosi auto ktore
pojechalo prosto, czy jest to traktowane jako wspolwina?

Zasadniczo winny jest wyjeżdżający bo nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu
drogą z pierwszeństwem.
Natomiast jeśli sąd przychyli się do jego wersji że na podstawie Art. 4
ufał że kierujący skręci w odnogę to będzie tak jak orzeknie sąd.

Czyli generalnie jego tam nie powinno byc (powinien skrecic w prawo),
ale i tak jak we mnie wjedzie, to jest to moja wina.

Dzieki

pozdr.
stebi




stebi

Posted: 31 Lip 2007 21:57:23




Jakiś kiepski ten znak -- dwa, czy trzy pasy tam są?

trzy




Adam Płaszczyca

Posted: 1 Sier 2007 09:40:21




Czy samochod ktory chce skrecic w prawo, ale nie na tym pierwszym, tylko
na tym drugim skrzyzowaniu moze juz od samego poczatku tego pasa nim
jechac i przejechac pierwsze skrzyzowanie prosto z tego pasa(pomijam

Zgodnie z przepisami - nie.

fakt, ze wiekszosc sygnalizuje zamiar skretu w prawo kierunkowskazem, a
jada prosto)? Jesli nie, to czy w przypadku kolizji - czesto auto ktore
wyjezdza w chce skrecic w lewo (na glowna droge) wychyla sie na ten pas
do skretu w prawo i czeka zeby sie wlaczyc do ruchu - wine ponosi auto
ktore pojechalo prosto, czy jest to traktowane jako wspolwina?

Auto które wyjeżdżało.



neelix

Posted: 1 Sier 2007 10:59:21




Bardzo czesto dochodzi do stluczek niedaleko mnie i zastanawiam sie kto
jest winny?
Sytuacja wyglada tak:
http://www.michals.user.icpnet.pl/kto.jpg

Jest droga i nagle jest poszerzenie i zostaje dolaczony prawy pas do
skretu w prawo (stoi znak jak na rysunku). Pas sie ciagnie jeszcze dalej
poniewaz zachwile znowu jest nastepne skrzyzowanie i tez mozliwosc
skretu w prawo (znak mowiacy z jakiego pasa gdzie jechac jest powtorzony
za pierwszym skrzyzowaniem).
Oczywiscie pierszenstwo maja auta jadace droga ta szersza na rysunku :)
I teraz pytanie:
Czy samochod ktory chce skrecic w prawo, ale nie na tym pierwszym, tylko
na tym drugim skrzyzowaniu moze juz od samego poczatku tego pasa nim
jechac i przejechac pierwsze skrzyzowanie prosto z tego pasa(pomijam
fakt, ze wiekszosc sygnalizuje zamiar skretu w prawo kierunkowskazem, a
jada prosto)? Jesli nie, to czy w przypadku kolizji - czesto auto ktore
wyjezdza w chce skrecic w lewo (na glowna droge) wychyla sie na ten pas
do skretu w prawo i czeka zeby sie wlaczyc do ruchu - wine ponosi auto
ktore pojechalo prosto, czy jest to traktowane jako wspolwina?

Oznaczenie jest fatalne. Jeśli bezwzględnie nie można jechać prosto powinni
jeszcze namalować wysepkę uniemożliwiającą jazdę prosto. Wówczas nie było by
żadnych wątpliwości. Strzałka mówi, że z pasa na którym się znajduje jest
możliwa jazda tylko w prawo, a strzałki kierunkowe umieszcza się przed
skrzyżowaniami. Należy więc skręcić na pierwszym skrzyżowaniu. Skoro
większosć jedzie prosto to widocznie pierwsze skrzyżowanie to g... nie
skrzyżowanie i kierowcy go nie traktują poważnie. Tam są takie warunki
ruchu, że jest nakaz wcześniejszego skrętu czy oznakowanie poziome to
kolejny babol drogowców? Nie wiem co to są te elipsy.
Jak coś zostanie potraktowane w przypadku wypadku to trudno powiedzieć. W
ostateczności rozstrzygnie sąd i też nie wiadomo czy sprawiedliwie, bo prawo
jest do d... .

neelix





stebi

Posted: 1 Sier 2007 11:59:13




Oznaczenie jest fatalne. Jeśli bezwzględnie nie można jechać prosto powinni
jeszcze namalować wysepkę uniemożliwiającą jazdę prosto. Wówczas nie było by
żadnych wątpliwości. Strzałka mówi, że z pasa na którym się znajduje jest
możliwa jazda tylko w prawo, a strzałki kierunkowe umieszcza się przed
skrzyżowaniami. Należy więc skręcić na pierwszym skrzyżowaniu. Skoro
większosć jedzie prosto to widocznie pierwsze skrzyżowanie to g...

Nie jest to jakies super wielkie skrzyzowanie, ale jest to wyjazd z
duzego osiedla gdzie jest duzy ruch. Miedzyinnymi dlatego zrobili osobny
pas do skretu w prawo.

nie
skrzyżowanie i kierowcy go nie traktują poważnie. Tam są takie warunki
ruchu, że jest nakaz wcześniejszego skrętu czy oznakowanie poziome to
kolejny babol drogowców?

oznakowanie poziome jest tak jak na rysunku

Nie wiem co to są te elipsy

samochody :)

pozdr.
stebi




neelix

Posted: 1 Sier 2007 12:15:39





Oznaczenie jest fatalne. Jeśli bezwzględnie nie można jechać prosto
powinni
jeszcze namalować wysepkę uniemożliwiającą jazdę prosto. Wówczas nie
było by

żadnych wątpliwości. Strzałka mówi, że z pasa na którym się znajduje
jest

możliwa jazda tylko w prawo, a strzałki kierunkowe umieszcza się przed
skrzyżowaniami. Należy więc skręcić na pierwszym skrzyżowaniu. Skoro
większosć jedzie prosto to widocznie pierwsze skrzyżowanie to g...

Nie jest to jakies super wielkie skrzyzowanie, ale jest to wyjazd z
duzego osiedla gdzie jest duzy ruch. Miedzyinnymi dlatego zrobili osobny
pas do skretu w prawo.

No to wskazana była by wysepka i nie było by jazdy prosto z włączonym
kierunkowskazem.


Nie wiem co to są te elipsy

samochody :)

I to jest najlepsze w tym wszystkim. :-)))

neelix





BrunoJ

Posted: 1 Sier 2007 14:50:44



Nie jest to jakies super wielkie skrzyzowanie, ale jest to wyjazd z
duzego osiedla gdzie jest duzy ruch. Miedzyinnymi dlatego zrobili osobny
pas do skretu w prawo.

No to wskazana była by wysepka i nie było by jazdy prosto z włączonym
kierunkowskazem.
Tyle ze wtedy wyjezdzajacy z pierwszego skrzyzowania i chcacy skrecic na

drugim w prawo musialby wyjechac na "srodkowy" pas, a to bez sensu.

U mnie jest podobne,przy czy pierwsze to jest wjazd na stacje benzynowa
a drugie skrzyzowanie wlasciwe. Tyle ze calosc jest umiejscowiona
na tzw skrzyzowaniu z ruchem okreznym - wjazd do stacji jest na przedluzeniu
ulicy z lewej strony, drugi zjazd ma rowniez przedluzenie po lewej stronie.
Przed kazdym zjazdem sa swiatla, przed pierwszym zielona strzalka, na drugim
juz umyslne swiatla kierunkowe. Typowy manewr to ominiecie pierwszych
swiatel wlasnie tym pasem do skretu w lewo.
Oczywiscie pasy sa oznaczone tak ze prawy jest do skretu w prawo.
Przy czym raczej kazdy zaklada ze pierwszy zjazd to zadne skrzyzowanie,
wiec jedzie sobie do kolejnych swiatel. Chyba tylko z racji tych
swiatel stluczek nie ma.
mapka tutaj, jadac od lewej ul. Woj Polskiego. Stacji nie ma, jest zaznaczone
jako slepa uliczka.
http://tinyurl.com/2zu3tk


pozdrawiam
Bruno, Bydg




neelix

Posted: 1 Sier 2007 15:13:18




Nie jest to jakies super wielkie skrzyzowanie, ale jest to wyjazd z
duzego osiedla gdzie jest duzy ruch. Miedzyinnymi dlatego zrobili
osobny

pas do skretu w prawo.

No to wskazana była by wysepka i nie było by jazdy prosto z włączonym
kierunkowskazem.
Tyle ze wtedy wyjezdzajacy z pierwszego skrzyzowania i chcacy skrecic na
drugim w prawo musialby wyjechac na "srodkowy" pas, a to bez sensu.

Nie widzę powodu. Szerszy wyjazd i wysepka blokująca tylko jeden kierunek.

U mnie jest podobne,przy czy pierwsze to jest wjazd na stacje benzynowa
a drugie skrzyzowanie wlasciwe. Tyle ze calosc jest umiejscowiona
na tzw skrzyzowaniu z ruchem okreznym - wjazd do stacji jest na
przedluzeniu

ulicy z lewej strony, drugi zjazd ma rowniez przedluzenie po lewej
stronie.

Przed kazdym zjazdem sa swiatla, przed pierwszym zielona strzalka, na
drugim

juz umyslne swiatla kierunkowe. Typowy manewr to ominiecie pierwszych
swiatel wlasnie tym pasem do skretu w lewo.

No to tam powinien być zakaz skrętu w prawo i po sprawie.

neelix





PaweL

Posted: 23 Lut 2009 14:18:15



Jest taka sytuacja: 1 samochód cofa. W tym czasie dojeżdża do niego od tyłu
inny samochód i zatrzymuje się o ~1m z tyłu, pierwszy kierowca za późno to
zauważa, auta się spotykają i lekko uszkadzają zderzaki.
Kto jest winny stłuczce? Cofający kierowca powinien zachować szczególną
ostrożność, ale czy ten z drugiego samochodu postąpił zgodnie z przepisami?
jak to oceniacie?

pozdrawiam
Paweł





Cavallino

Posted: 23 Lut 2009 14:21:00



Jest taka sytuacja: 1 samochód cofa. W tym czasie dojeżdża do niego od
tyłu inny samochód i zatrzymuje się o ~1m z tyłu, pierwszy kierowca za
późno to zauważa, auta się spotykają i lekko uszkadzają zderzaki.
Kto jest winny stłuczce? Cofający kierowca powinien zachować szczególną
ostrożność, ale czy ten z drugiego samochodu postąpił zgodnie z
przepisami?

A niby dlaczego nie?
Nie ma przepisu nakazującego zatrzymanie się w określonej odległości od
poprzednika.

Dlatego jak cofam i ktoś nadjeżdża to zaprzestaję jazdy w tył, żeby na takie
numery się nie załapać.





krzysiek82

Posted: 23 Lut 2009 14:24:28



Moim zdaniem jeśli auto nr 2 stało a auto nr 1 cofało to właśnie pojazd
w ruchu jest winien kolizji.




Looki

Posted: 23 Lut 2009 14:26:43




Moim zdaniem jeśli auto nr 2 stało a auto nr 1 cofało to właśnie pojazd w
ruchu jest winien kolizji.

--
krzysiek82






Looki

Posted: 23 Lut 2009 14:28:10




Moim zdaniem jeśli auto nr 2 stało a auto nr 1 cofało to właśnie pojazd w
ruchu jest winien kolizji.

--
krzysiek82


Art. 23. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany:

3) przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi
ruchu i zachować szczególną
ostrożność, a w szczególności:
a) sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa
ruchu lub jego
utrudnienia,
b) upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie
trudności w osobistym
upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.

upraszczajac ... winny zawsze cofający :)

Looki






Mlody

Posted: 23 Lut 2009 14:44:28



upraszczajac ... winny zawsze cofający :)

Rozmawiałem kiedyś z gościem z drogówki i mówił że w takich sytuacja
najgorzej jest gdy spotka się dwóch cofających.



Pozdrawiam!



<< . 1 . 2 . 3 . >>
 

Jak podaje Wiki na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Motoryzacja
Motoryzacja jest to całokształt spraw związanych z zastosowaniem pojazdów drogowych lub szynowych napedzanych silnikami spalinowymi (a także w ostatnich latach pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi i hybrydowymi). Potocznie przez motoryzację rozumie się motoryzację samochodową, związaną z zastosowaniem samochodów osobowych i ciężarowych, autobusów, ciągników, motocykli, motorowerów i skuterów. Eksploatacja tych pojazdów wymaga odpowiedniego rozmieszczenia warsztatów oraz stacji benzynowych.

Dla wielu osób motoryzacja jest jednak sposobem na życie i nudę.....


Czas ładowania strony (sek.): 0.545 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne
Aktualnie: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 28 [25 Wrz 2011 17:01:51]
Odwiedzający - 28 / + - 0
Śmieszne filmiki Deski podłogowe Góry Sowie cukierki Karkonosze